środa, 11 marca 2020

Koronawirus, sytuacja we Włoszech

Tak naprawdę to nie post, bo wklejam, to co napisłam dziś rano u mnie na mediach społecznościowych.  Trzymajcie się zdrowo



Cześć, dziękuje za wszystkie wiadomości i troskę!
Od wczoraj 10/03, całe terytorium półwyspu apenińskiego, mocą dekretu #iorestoacasa stało się strefą chronioną (zamkniętą). Co to oznacza w praktyce?
- całkowicie zablokowany został ruch turystyczny, nie tylko w obrębie półwyspu apeniskieo, ale i wewnątrz poszczególnych gmin. Jest od dopuszczalny jedynie w wyjątkowych przypadkach - służba zdrowia, praca, ważne powody rodzinne, zakupy. Jeśli zostaniemy zatrzymani mamy obowiązek wypełnić autodeklarację wyszczególniając powody naszego przemieszczania się. Fałszywe podanie danych grozi karą rzywny od 206 euro i 3 miesięcy aresztu.
- sklepy są normalnie zaopatrywane, jedynie limitowana jest ilość osób przebywających w środku, w tym samym momencie. Na zakupy chodzi jedna osoba z rodziny!
- zamknięte są muzea, teatry, kina, puby, dyskoteki
- restauracje i bary działają jedynie w godzinach 6.00 - 18.00, tylko i wyłacznie jeśli sa w stanie zagwarantować bezpieczną odległość 1 metra, również na świeżym powietrzu(po 18 jedynie take away)
- zamkniecie placówek oświatowych na wszytskich etapach edukacji, zostało przedłużone do 3 kwietnia. Wprowadzony został homeschooling
- transport działa normalnie (jakoś trzeba do pracy dojechać)
- nie odwiedzamy się wzajemnie
- imprezy masowe zostały odwołane już dawno
- zamknięte są również siłownie, baseny itp
- odwołane wszelkie imprezy sportowe (z piłlą nożną włącznie). Sport indywidualny dozwolony jest tylko na dworze.
Jeszcze przed dekretem, decyzją episkopatu zostały odwołane wszystkie msze swięte, do 3 kwietnia włącznie.
Niestety takie środki bezpieczeństwa były niezbędne, gdyż cześć społeczeństwa za nic miała prośby i groźby rządzących. Sytuacja jest bardzo poważna i nawet najwięksi sceptycy, nawołują, iż czas się opamiętać. Włoska służba zdrowia jest na skraju wydolności...w Lombardii (jeden z najbogatszych regionów półwyspu) brakuje miejsc na intensywnej terapii i przenoszą pacjentów w inne regiony. Cały czas trwa walka z czasem, sukcesywnie tworzene są nowe miejsca na IT, ale wciąż jest ich mało...
I nie, to nie jest panika. To niestety jest rzeczywistość.
p.s. Dodam jeszcze, że władze lokalne same proszą rząd o zamknięcie na 4 spusty dosłownie wszystkiego  (oprócz sklepów z żywnością i aptek). Jak się niektórzy nie opamiętają, to taki będzie następny krok.


-------------------------------------
Przepraszam, że nie odpisuję od razu na wiadomości, ale mimo że już prawie tydzień siedziemy w domu, to wciąż ciężko mi się ogarnąć. Jak wspomniałam mamy homeschooing, wiec to też zajmują trochę czasu, zwłaszcza, że Luca uparcie chce bratu pomagać w nauce. 

Ja z dziećmi, nie wychodzimy w ogóle z domu (od niedzielnego spaceru po osiedlu). Mój mąż chodzi do pracy i on nas zaopatruje w żywność. 

do usłyszenia 

Ewa