środa, 3 kwietnia 2019

Update

Kochani, dochodzę powoli do siebie, bardzo powoli, ale w końcu zaczynam widzieć poprawę! Szczerze Wam powiem, że nieco się zaskoczyłam - myślałam, że początek będzie cięższy, a potem to już górki, a było/jest wprost odwrotnie.

Przez dwa tygodnie czułam się i chodziłam jak staruszka (zgarbiona i powolna). Wciąż jestem ''napowietrzona'' i znacznie wolniejsza niż zwykle, ale poprawa jest.

Pogoda u nas była cudownie wiosenna, prawie letnia, ale jak na złość nie mogliśmy skorzystać, bo rozłożył nam się Luca - dopadła biedulę gorączka (w nocy przekraczająca 39 stopni). Innych objawów, poza pokasływaniem raz na jakiś czas, brak. Po zbiciu temperatury, wydawało się, że nic mu nie jest, ale dla świętego spokoju pojechaliśmy do pediatry - czerwone gardło. Jak nie przejdzie do jutra to musimy wrócić ponownie przebadać. Nie chce zapeszać, ale dziś już bez gorączki, choć humor ma taki, że bez kija nie podchodź. A do tego jeszcze zęby w natarciu, cztery trzonowe idą wszystkie razem.


Post odnośnie operacji się tworzy, bardzo powoli, ale się tworzy.

Trzymajcie kciuki abyśmy się wszyscy pozbierali, bo za niecałe 3 tygodnie mamy zarezerwowany hotel w Turynie i bardzo chcemy pojechać. Tak długo już nigdzie nie byliśmy, a taki wyjazd dobrze by nam wszystkim zrobił. Stefano, w końcu, spełniłby jedno ze swoich marzeń, jakim jest odwiedzenie LEGO Store. A do tego wyszperałam w internecie, że Museum Egipskie, organizuje laboratoria LEGO i już zarezerwowaliśmy miejsce dla syna. Naturalnie wszystko to pozostaje na razie w sekrecie, bo za dużo w tym wszystkim niewiadomych i nie chcemy by się Stefano nastawił a potem zawiódł.


Do usłyszenia