wtorek, 7 kwietnia 2020

kwarantanna, tydzień 5

Cześć wszystkim,

Korzystając z okazji, że mam zarówno wolny komputer, jak i chwilę czasu, zasiadłam do pisania, ale sama nie wiem co pisać.

Jak w tytule, tydzień 5 kwarantanny (w Lombardii 6), który w sumie już dobiega końca. Ostatni raz poza domem, na krótkim spacerze na osiedlu byliśmy 8 marca...na szczeście mamy balkon, zawsze to coś!

Mamy się dobrze i to jest najważniejsze!

Sytuacja we Włoszech jakby się ciutek zaczęła poprawiać - przyrost naowych zarażonych jest stabilny. Od kilku dni obserwujemy powolny spadek ilości osób hospitalizowanych, w tym na intensywnej terapii. Co za tym idzie włoskie szpitale zaczynają oddychać. Liczba ofiar śmiertelnych wciąż poraża!!!


Jak na ironię, teraz gdy wszyscy siedzimy w domu, nie mam na nic czasu. Mąż pracuje z domu (zamknięty w jednym pokoju), Stefano się edukuje w drugim, a Luca próbuje jak może im przeszkadzać. O ile M. do pracy nie muszę zapędząć , o tyle Stefano wołami trzeba ciągnąć - jakbym widziała siebie z czasów liceum. Do niedawna, nauczyciele kontaktowali się z dziećmi za pomocą rejestru on line i odwalały kawał dobrej roboty - były filmiki z lekcjami, wiadomości głosowe, kserówki, zadania interaktywne itp... Dzieci zadania wykonują, my skanujemy i odsyłamy do sprawdzenia. W ubiegłym tygodniu dyrekcja, mimo sprzeciwu nauczycieli, postanowiła uruchomić wirtulaną szkołe również dla najmłodszych...3 razy w tygodniu po 2h zegarowe.  Na szczęście mamy super kadrę nauczycielską, która dostosowuje te zajęcia do wieku uczniów, bo wiecie jak to jest w tym wieku - co drugie zdanie to XYZ wyłącz mikrofon!
Stefano nie ma problemów z samodzielną obsługą komputera (o to się nawet nie martwiliśmy), ale wgapiać się w skupieniu przez 2h w ekran komputera już nie jest wcale takie proste. Wiem, że niektórzy rodzice siedzą całe 2h obok swoich pociech. My tego nie robimy, po prostu doglądamy co kilka minut czy nasz uczeń jest na posterunku.
Panie często przerywają zajęcia i dają głos uczniom. 

Mam nadzieję, że i Wam i Waszym bliskim dopisuje zdrowie?!

 do usłyszenia
Ewa




16 komentarzy:

  1. Nie wiem Ewa jak Wy ogarniacie. To jest niepojete. My mozemy wychodzic do 2 km. Chlopcy codziennie graja w pilke nozna, bo energia by ich rozniosla. Maly z reszta tez chce biegac. Mam nadzieje, ze Wlosi sie w koncu zbuntuja. Oszukuja nas perfidnie, a ludzie sa slepi. Dopiero jak nie bedzie za Co zyc to wyjda na uloce, a wtedy bedzie za pozno by to zmienic. Trzymajcie sie w tej kwarantanne (podobno ma byc tak jeszcze Co najmniej kilka miesiecy). Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmm, ja mam jednak najdzieję, że się nie zbuntują i bedą siedzieć na dupach w domu. Buntowali się i wyśmiewli na początku (a potem panika) i tu są tego konsekwencje. Codziennie wystawianych jest po tysiać mandatów za naruszenie zakazów. My możemy z dziećmi niby wyjść do 200 metrów od domu, max 1 dorosły i 1 dziecko (odradza się to jednak).
    U nas w TV nie ma nagonki, raz dziennie jest raport obrony cywilnej. My stety niestety mamy w najbliższym kręgu (przyjaciele męża i mama przyjaciela Stefano) lekarzy szpitalnych, więc wiemy jak się sprawa ma również z ich relacji. Inny znajomy (pielegniarz) właśnie czeka na wyniki testu - wcześniej (jak tylko pojawiła się gorączka) odizolował się sam od rodziny.
    Wiadomo każdy ma swoje zdanie w temacie, my jednak popieramy działania włoskiego rządu. Obecnie nawet ci najwięksi przeciwnicy lockdown (którzy na początku wyzywali rząd od idiotów i oskarzali o naruszenie wolnosći) głośno nawołują, żeby wręcz zamknąć wszystko na 4 spusty jak w Chinach.
    Trzymajcie sie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewus, Ty zawsze trzymalas sie slow lekarzy I ja nic nie mam do tego. Czy ten wirus jest, czy go nie ma nie wie nikt. Wiem, ze na swiecie jest pademia I, ze ludzie za kilka miesiecy beda umierac z biedy I glodu,a nie z powodu koronowirusa. Starsi ludzie umieraja ze starosci, z innych chorob z ktorymi mieli stycznosc. To nie jedyny wirus, ktory 'zabija'. Zwykla grypa tez moze. Zostaw ten komentarz na potwierdzenie moich slow. Jestem w glebokim szoku jak bardzo media zaslepily ludziom oczy. Niech Italia sie trzyma, bo na poludnie slyszalam, ze ludzie juz sie denerwuja ograniczeniami wolnosci. I talonami na jedzenie. Gorzej niz po wojnie normalnie.

      Usuń
    2. A I zapomnialam dodac, ze Italia jest bardzo skorumpowanym krajem, wiec nie do konca wierzylabym w numerki koronowirusa I inne dane, ktore przekazuja Bossowi WHO.

      Usuń
  3. Wirus jest i wie to większość ludzi, ale niektórzy to negują. Nie wierzyłabym z kolei za bardzo tym co mówią w TV, bo generalnie południe Włoch ma wylane na wszystko - takie z nich kozaki, że jak się zaczęła epiedmia to pouciekali z Lombardii na południe (a lekarze poszli na zwolnienie lekarskie, podczas gdy na północy sobie żyły wypruwają). A buntują się bo tam większość pracowników robi na czarno, więc teraz brak środków do życia.

    Wirusów jest wiele i każdy zabija. Starsi umierają ze starości i powodu innych chorób owszem (młodzi też), ale jeszcze nigdy nie mieliśmy tak zawalonych szpitali (podwojona ilość miejsc na intenswynej terapii). Dziwnym trafem wszystkie te kategorie zaczęły umierać wszyscy na raz i akurat w Lombardii gdzie służba zdrowia jest na bardzo wysokim poziomie.

    A propos, bo nie wiem jak te dane idą w świat - Włochy podają wszystkich zmarłych z koronawirusem, a nie na koronawirusa.
    To, że Italia jest skorumpowana to nie uległa wątpliwości, ale to akurat charakterystyka południa.

    WHO mogłoby dla mnie nie istnieć!!!

    p.s. Nie mam w zwyczaju usuwania komentarzy, ale też nie będę wchodzić w polemikę. Tak jak wcześniej napisałam, każdy ma prawo mieć swoje zdanie. Moim zdaniem czymś naturalnym jest, że mógł pojawić się nowy wirus, na którego niestety nie mamy przeciwciał - to nie pierwsza pandemia, która zbiera żniwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedyne Co mozemy zrobic czekac, az polowa gospodarki padnie na swiecie I wtedy bedzie walka o przetrwanie. Nie starszych, a ludzkosci. Buziaki

      Usuń
  4. Tylko, że Covid nie dotyczy wyłącznie osób starszych!
    No, ale ja nie o tym dziś ani miałam ani chciałam pisać 😊 Jakiś czas temu Milena z Cytryniaków pytała mnie o Ciebie i Twojego bloga? Mogę jej podać Twojego maila?!
    No i spokojnych świąt mimo wszystko ☺️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nic, wszyscy siedzi my w tym samym szambie :-)
      Tak Ewus, mozesz podac.

      Usuń
  5. Ewciu, z dluzszym komentarzem wpadne innego dnia, teraz zycze tylko Radosnych Swiat, pomimo obecnej sytuacji! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślałam ostatnio o Tobie. Właśnie jak się masz w tych czasach zarazy. Cieszę się bardzo, że macie się dobrze. Dużo zdrowia dla Was. Ja też siedzę w domu. Pozdrawiam Was serdecznie - zołza (może jeszcze po latach wygrzebiesz takiego stworka z pamięci ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alicjo, jakże mogłabym zapomnieć. A wiesz, że czasami Ciebie wspominam i nawet zastanawiałąm się jakbym mogła Ciebie namierzyć w sieci. A tu proszę taka niespodzianka. Nie zaglądam tutaj za często, dlatego odpowiadam z takim poślizgiem. Mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku? Ściskam mocno

      Usuń
    2. U nas odpukać na razie wszystko dobrze. Trochę się u mnie pozmieniało przez te kilka lat milczenia.Widzę, że u Ciebie też, bo Stefano już ma rodzeństwo i taki już duży :) Rok 2017 dużo zmienił u mnie, za dużo by pisać w komentarzu. Tutaj mogę napisać, że znów mam długie włosy (tzn. dla mnie są długie ;), prawie do ramion). Jeśli miałabyś chęć popisać, to daj znać na mail witualne4katy@gmail.com. Tam Ci dam namiar na mój mail prywatny, nie blogowy. Bo ja to w sieci martwa właściwie. Ani fb, ani insta i blogi też zawieszone ;) Pozdrawiam Cię serdecznie :)

      Usuń
    3. Ech, tak to jest jak się po nocy pisze. Zjadło mi literkę w adresie maila. Ma być wirtualne4katy@gmail.com

      Usuń
  7. I jak sytuacja? Jakies zmiany na lepsze? Mam nadzieje!

    U nas klasowe wirtualne spotkania wygladaja tak samo. Codziennie nauczycielki lacza sie z uczniami, czasem cos tam ucza, czasem spiewaja Happy Birthday jak ktos ma urodziny, czasami po prostu rozmawiaja i pytaja co slychac. Panie wysylaja przypomnienia, zeby wylaczac mikrofony, jeszcze raz powtarzaja na poczatku kazdego spotkania, a potem i tak slysze "ten/tamta, prosze wylaczyc mikrofon!". :D W dodatku niektorzy rodzice sa niepowazni, bo widac, ze dzieci, zamiast byc w osobnym pokoju, to siedza w jadalni badz kuchni, ktos obok czyms stuka, gada, mlodsze rodzenstwo obok wrzeszczy lub szarpie ucznia i takie to "spotkanie". ;)

    Ewciu, mam nadzieje, ze we Wloszech w koncu zaczna na powaznie luzowac zakazy i wyjdziecie w koncu z domu. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas lepiej, ale wciąż mamy dość poważne restrykcje. Nie wiadommo kiedy zostanie przywrócna cyrkulacja między regionami. Nasza Pani od matmy i angielskiego ostatnio dostała takiego powera, że nie nadarzam i o zgrozo ciagle trzeba coś rysować (były cześci ciała, trza było narysować) a stefano na samo słowo ''narysuj'' dostaje dreszczy.
    U mnie Stefano siedzi sam u siebie w pokoju, ale mam uchulone drzwi i audio na całego, by go kontrolować i wyobraż sobie, że 5 minut po rozpoczętej lekcji zaczyna się spektakl ''mogę iść siku?'', nosz kuzwa jakby nei można było dziecka posłać do łazienki przed lekcją.

    OdpowiedzUsuń