poniedziałek, 15 października 2018

Wakacje, czyli czerwiec - wrzesień

Wiem, wiem, całe wieki mnie tu nie było!

Hmm, od czego by tu zacząć? Najlepiej od początku, tylko gdzie jest ten początek?

Zupełnie nie mam pomysłu na ten post, tzn. do napisania miałabym wiele (sporo się u nas działo), ale nie wiem jak go zorganizować by nie wyszło poplątane z pomieszanym.

CZERWIEC

- Drugi tydzień czerwca, tradycyjnie już  spędziliśmy nad Morzem Tyreńskim. Co roku obiecujemy sobie zmienić destynację, a ostatecznie i tak lądujemy w Toskani. Mimo wielu obaw, jakie nami targały, z uwagi na podróż z niespełna sześciomięsięcznym niemowlakiem, wakacje były udane.

Jak widać na załączonych poniżej obrazkach, matka nie zdarzyła wrócić do formy na sezon bikini. Starała się (przez chwilę nawet bardzo), ale nie zdąrzyła. I nie, nie szczycę się tym, ale nie pozwoliłam aby wystający brzuch popsuł mi wakacje.  P.S. W sekrecie Wam zdradzę, że nadal jestem daleka (mąż uważa, że przesadzam) od formy idealnej!





- Koniec czerwca, przyniósł nam zakończenie przedszkola przez Stefano. Możecie mi wierzyć, lub nie, ale bardzo mną ten fakt wstrząsnął. Gdy ostatniego dnia, syn wrócił w strojnym kapeluszu, dzierżąc w dłoni dyplom, a po podłodze ciągnąc wielką torbę swoich ubiegłorocznych prac, aż mi łzy napłynęły do oczu. Panie odwaliły kawał dobrej roboty, śmiem twierdzić, że dały z siebie więcej niż ustawa przewiduje, np. starały się przygotować syna na przyjście na świat młodszego brata. Dzieci, podzielone na grupy, napisały również bajkę, której głównymi bohaterami są one same i przybysz z innej planety :)

- Zapisaliśmy synów do miejskiej biblioteki. Obu, a co?! Stefano bardzo przypadł do gust projekt przedszkolnej biblioteczki - co piątek dzieci wybierały sobie książkę, która później (w domu) czytali z rodzicami. Poza tym, już od jakiegoś czasu obserwowałam, że pierworodny lubi sobie ''poczytać'' w wolnym czasie.




LIPIEC

Tematem przewodnim siódmego miesiąca bieżącego roku były chrzciny.  Z tematem powyższym, chciałabym się jednak ''rozprawić'' innym razem, w oddzielnym wpisie. Organizacja chrzcin na emigracji to była dla mnie poniekąd droga przez mękę - zgrać wszystkich i wszystko, tak by nikogo nie urazić i na nikim nie wymuszać obecności. Wspomnę jedynie, że mimo iż mój mąż mocno forsował pomysł, by chrzciny wyprawić w Polsce, to odbyły się one w  naszej parafii w Perugii.

W związku z powyższym, było u nas tłoczno. Jedenaście osób, w tym piątka dzieci, z czego jedno niemowlę, pod jednym dachem (na 100m2, w bloku). Przylecieli dziadkowie (moi rodzice) , a w ostatniej chwili na przyjazd zdecydowała się również moja siostra z rodziną, sprawiając nam (a szczególnie swojemu chrześniakowi - Stefano) ogromną radość.


SIERPIEŃ

Odnoszę wrażenie, że sierpień przeleciał nam przez palce. Zawsze lubiłam ten miesiąc. Sierpień w naszej rodzinie jest miesiącem wyjątkowym, jakby się uprzeć to świętować moglibyśmy na okrągło, bo okazji temu sprzyjających nie brakuje. Już w naszej małej czteroosobowej rodzince są przynajmniej trzy: urodziny męża i moje, nasza rocznica ślubu. W sierpniu na świecie miał się też pojawić pierworodny, ale jak już wiecie uznał, że woli maj bzem pachnący.

Któregoś pięknego, słonecznego dnia zorientowaliśmy się, że Stefano czyta. Jak, gdzie... Tak po prostu się nauczył. Sam! Jak zaczął, tak nie może przestać. Czyta wszystko, dosłownie: reklamy, znaki drogowe, napisy i naturalnie książki (początkowo litery drukowane, na chwilę obecną czyta wszystko). A tak się obawiałam, że ze względu na opóźnienie w mowie będą z tym problemy.
Ostatnio, w mym zabieganiu i roztargnieniu, dałam synowi komórkę z poleceniem by napisał tacie wiadomość (na whatsapp), że wrócił już do domu. Po chwili zreflektowałam się, że przecież On nie potrafi pisać... Wyobraźcie sobie jak ogromne było moje zdziwienie gdy przeczytałam ''SONO TORNATAO''  (wróciłem)

Kompletowanie wyprawki szkolnej poszło nam bardzo szybko - kupiliśmy wymarzony plecak (dziadkowie podarowali piórnik), dorzuciliśmy mundurek/fartuszek i tyle. Na resztę brakło nam wytycznych ze szkoły, gdyż tutaj nawet format zeszytu zależy od ''widzimisie'' nauczycielki. A podział na klasy, i co za tym idzie i nauczycielki, wydawały się najpilniej strzeżoną w całej galaktyce tajemnicą, Wiadomo, że każdy z nas miał nadzieję znaleźć się w jednej sekcji z kolegami z przedszkola. "Czwarta tajemnica fatimska'' ujrzała światło dzienne z końcem miesiąca - 28 sierpnia,  jedna z mam puściła w grupie cynk, że w sekretariacie mają listy klas. Nasz instytut dydaktyczny, zasłaniając się ochroną danych osobowych (ufffa), list jednak nie wywiesza, ani nigdzie nie publikuje. Jako że Panie w sekretariacie upoważnione są by podać rodzicom jedynie klasę swojego dziecka, został on storpedowany setkami telefonów. Mi udało się dodzwonić dopiero za dziesiątym razem. W około pół godziny udało nam się ustalić, iż nasze prośby zostały wysłuchane i cała szóstka pierwszoklasistów z przedszkola, została przydzielona do tej samej klasy!!!

Luca sam wstaje! Dnia 20 sierpnia (2 dni przed ukończeniem ósmego miesiąca życia), przyłapałam młodszą latorośl na stojąco w łóżeczku. Aż krzyknęłam, z przerażenia. O matulu, to już?

Zrobiliśmy Stefano testy alergiczne i niestety, ale niektóre wyszły pozytywne - drzewa oliwne, cyprysy i niestety roztocza (kurz). Co nas do tego skłoniło? Mój mąż jest okropnym alergikiem i niektóre z jego zachowań zaczęłam obserwować u syna, jak na przykład poranna seria silnych kichnięć - teoretycznie sygnalizująca przeziębienie, a w praktyce to objaw uczulenia na roztocza.



No i  WRZESIEŃ

- Słuchaj, pojedziemy kiedyś do Orvieto? Ciągle słyszę zachwyty jakie to ono piękne, a mimo że jest tak blisko, nigdy nie byłam. Wstyd! - rzuciłam któregoś ranka do męża
- Czemu nie, choćby jutro.


family selfie :)



Słowo się rzekło, korzystając z ostatnich podrygów wakacji, zabraliśmy chłopaków na wycieczkę,  do Orvieto! (może kiedyś uda mi się wstawić fotorelację). Cudna, piękna mieścina, której największym zabytkiem jest ogromna katedra.


Siódmego września odbyło się, w końcu, spotkanie organizacyjne z nauczycielkami, na którym poznaliśmy dwie główne nauczycielki - wychowawczynię, która jest odpowiedzialna za większość materii humanistycznych, oraz Panią od matematyki (i angielskiego). Dowiedzieliśmy się, że stefkowa klasa liczy 19 uczniów (11 chłopaków i 8 dziewczynek) oraz kilka innych kwestii praktycznych odnośnie zeszytów, piórników itp...

Aaaaaa, Luca ''łordzi'' po całym domu. Wszędzie go pełno, wlezie w każdy kąt. Na czworaka podbiega do mebli, kanapy, nogi brata, czegokolwiek gdzie może się podeprzeć i wstaje... Chodzi, a nawet biega z podparciem. Gdy się zapomni zdarza mu się zrobić kilka samodzielnych kroków (typu dwa i bum), ale generalnie boi się jeszcze puszczać. Ratunku, czy ja jestem na to gotowa?! Poza tym interesuje go wszystko co zakazane - kable, telefony, komputer itp.

Zaraz coś zbroję!


Jak zacznę z październikiem, to nie skończę tak szybko. Posyłam więc w świat powyższe i do usłyszenia wkrótce (mam nadzieję).
Ściskam.
Ewa






6 komentarzy:

  1. Juz tesknilam za wami, ciekawosc mnie zzerala co tam u synkow :) Luca szybki, nie ma co a dla Stefano BRAVO- fajnie tak, czyta od samosci! Powiem ci, ze z Mlodym mielismy duzo problemow jesli chodzi o mowe i jej opoznienie- teraz bys go nie przegadala :))) Takze , pomoc jest wazna ale czas i cierpliwosc rowniez. kazde dziecko ma swoj rytm.
    Pozdrawiam serdecznie i czekam na dalsze sprawozdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow. Ewcia ale Luca juz jest duzy. Wspaniale mieliscie wakacje i ciocia peka z dumy ,ze Stefek tak ladnie czyta
    Macie cudowna rodzinke :-*

    OdpowiedzUsuń
  3. Brawa dla Stefano! Nauczyc sie czytac i pisac, tak samemu, to jest cos! Bi starsza, ale akurat te dwie rzeczy to jej piety achillesowe. ;)
    Luca rosnie jak na drozdzach! Slodki lobuziak! :*
    A daj Matka spokoj z tym wystajacym brzuchem! Ja nadal mam oponke po Kokusiu, ktory zaraz konczy 6 lat! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyobrażam sobie jak trudno ogarnąć imprezę rodzinną, gdy wszyscy są gdzie indziej na co dzień :)
    Miło Cię znów widzieć Ewka!

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie ogólnie odkąd zaczęła się druga połowa roku nadszedł bardzo dziwny czas i wiele zawirowań, więc wakacje przeleciały nawet nie wiem kiedy i w zasadzie dopiero teraz jakoś zaczynam ogarniać rzeczywistość ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wakacje to najlepszy okres roku :D

    OdpowiedzUsuń