piątek, 1 czerwca 2018

Z pamiętnika sześciolatka!

Ostatnio czytałam gdzieś, że pięciomiesięczne nieomowlę śpi około 15 godzin dziennie. Moi synowie chyba o tym nie wiedzą ;) No cóż! O tym innym razem. Dzisiejszy post chciałabym poświęcić starszemu synowi. Nie pisałam o nim od dawna, a jego szóste urodziny to idealna okazja, żeby to nadrobić.

Tak, tak, nasz kilogramowy okruszek skończył niedawno sześć lat. Czas leci jak oszalały, we wrześniu zaczynamy przygodę z podstawówką, co nie ukrywam, z lekka mnie przeraża. Kiedy to minęło?

Pierwsze koty za płoty - Pavlova z malinami.


Patrzę na tego mojego pierworodnego i wierzyć mi się nie chce, że to już sześć lat. Stefano bardzo się zmienil, wydoroślał. Jest inteligentnym chłopcem, od jakiegoś czasu bardzo interesuje się czytaniem i pisaniem - zna cały alfabet. Potrafi poprawnie napisać wszystkie litery, ale grafika pozostawia wiele do życzenia. Myślę jednak, że to raczej umysł ścisły - bez problemu wykonuje operacje matematyczne (dodawanie/odejmowanie), do 10 liczy w pamięci, do 20 wspomaga się palcami (od rąk i stóp ;) powyżej 20 używa liczydła.

W przyszłości planuje zostać złodziejem ;) 
Ci z Was, którzy są z nami od dawna, zapewne pamietają, że Stefano miał ogromne problemy z mową. Praktycznie, do czwartego roku życia nie werbalizował. Bardzo długo czekaliśmy aż się przełamie i ruszy. No i któregoś dnia ruszyło! A ostatni rok syn idzie jak błyskawica. Buzia mu się nie zamyka, wszystko musi skomentować. Przed nami/przed NIM, jeszcze dużo pracy, bo czasami naprawdę ciężko zrozumieć to co mówi. Nie wypowiada dobrze wszystkich liter (np. ''R'', ale jest i kilka innych), a do tego mówi zdecydowanie za szybko. Od lutego Stefi uczęszcza, dwa razy w tygodniu, na prywatne zajęcia logopedyczne. Chodzi tam świadomy swojego problemu i odwala kawał dobrej roboty. Terapia prowadzona jest metodą Prompta i zapewniam, że efekty są widoczne.
Niektórzy mogą się zastanawiać, skąd decyzja o prywatnej logopedii skoro Stefano jako skrajny wcześniak jest pod opieką ''centrum rehabilitacyjnego'', które mu takową zapewniało. Nie będą się wdawać w szczegóły, ale centrum niejako się na nas wypięło - w sensie logopedię zawieszono bezterminowo i zastapiono innymi zajęciami, które zapewne synowi nie szkodzą, ale i nie wnoszą nic nowego. Po prawie roku ''obiecanek cacanek'', stwierdziliśmy, iż mamy dość ''gry w kotka i myszkę'' i działamy prywatnie. Mój mąż odbył dość niemiłą rozmowę z neuropsychiatrą i suma sumarum, od czerwca może przywrócą mu zajęcia.

Co jeszcze? Pierworodny jest jakby bardziej rozgarnięty. Doskonale wie, jaka jest aktualna data. Sam zajmuje się swoimi obowiązkami i przypomina nam na przykład, że dzisiaj musi oddać książkę do szkolnej biblioteki. Trzeba być naprawdę ostrożnym, gdy coś mu się obiecuje, ponieważ prędzej czy później się upomni ;) Ostatnio, wypisując zaproszenia na jego urodziny, poprosiłam go o pomoc, gdyż nie pamiętałam imion dzieci z przedszkola. Wymienił 22 z 23 (niektóre z nazwiskami) i tak go męczyło to jedno brakujące, że dwa dni później przybiegł do mnie wołając: "mamo, zapomnieliśmy o Asia'' :) 

Nasz mały tegoroczny sukces to fakt, że Stefano je obiad w przedszkolu. I nie, to już nie jest chleb z oliwą z oliwek, a makaron (bez sosu) i ser. Co więcej, nakazuje sobie nakładać naprawdę pokaźne porcje. 

We wrześniu ubiegłego roku nastąpiła jeszcze jedna ważna zmiana w naszym życiu. Stefano, dwa / trzy razy w tygodniu wraca z przedszkola busem. Na początku trochę się tego obawiałam, zupełnie niepotrzebnie. Na pokładzie znajduje się kierowca i Pani, kontrolujaca aby dzieci wysiadały na właściwym "przystanku". W rzeczywistości przedszkolaki są dostarczane do rąk własnych, ponieważ bus zatrzymuje się w uprzednio ustalonym z rodzicami miejscu. Nie sądzę, żebym musiała Was przekonywać, jak bardzo ułatwiło mi to życie gdy byłam w ciąży, a mój mąż pracował do późna. Wystarczy zjechać windą na parter i okrążyć blok. 



Zdjęcie robione z okna.
Ostatnio w przedszkolu odbywają się tzw. lekcje otwarte, które mają na celu przedstawienie tego, czego dzieci nauczyły się w danej materi, w trakcie roku szkolnego. Na lekcje angielskiego, mając na uwadze ubiegłoroczne zachowanie syna, szłam bez większych oczekiwań. Byłam zaskoczona, że Stefi nie tylko wykonywał wszystkie zadania grupowe, ale także zgłoszał się na ochotnika do wszystkich gier fakultatywnych. Byłam w szoku! 

Ostatnio Stefi rwie się do wszystkiego. Tu bieg w workach na festynie św. Marka.




W sobotę, 19 maja, świętowaliśmy urodziny Stefano. Miał to być mały kinderbal, po cichu martwiłam się, by było choć tylu gości, co w zeszłym roku, bo z frekwencją, na tego typu imprezach, bywa różnie. Goście nas jednak pozytywnie zaskoczyli, swoją obecność potwierdziło 17 na 23 dzieci z przedszkola. Niektórzy przyszli z rodzeństwem i ostetecznie była impreza na ponad 50 osób, z czego 25 dzieci. Maluchy były tak zajęte zabawą, że nie myślały o jedzeniu, nie poszła nawet paczka chipsów, gdzie zwykle nie nadąża się z ich dokładaniem. Stefano był w siódnym niebie, a i my byliśmy przeszczęśliwi tak wysoką frekwencją. Całe szczęście wybraliśmy (syn wybrał) salę, gdzie cena wyjściowa jest, co prawda wyższa, niezależna od ilości uczestników.  Było super, a w momencie gdy dzieciaki same z siebie zaczęły skandować głośno - STEFANO, STEFANO....., aż się nieco wzruszyłam! 

foto - allmusichall perugia 

Od kilku miesięcy na tapecie jest Blaze, którego Stefano zażyczył sobie na torcie. Nie wiem skąd to nagłe zamiłowanie, wszak Blaze leci we Włoszech już od dobrych klku lat i owszem syn oglądał wspomnianą bajkę, ale wydawało się, że nie należy ona do jego ulubieńców. Zabawek z wizerunkiem głównego bohatera nie ma żadnych, tutaj prym wciąć wiodą LEGO, które mam wrażenie niedługo wyskoczą mi i z lodówki ;) Duńskich klocków, w rożnorodnej postaci, mamy już całkiem sporo,. Stefano, bez wiekszych problemów składa te przeznaczone dla dziewieciolatków. Ostatnio do kolekcji dołączyły pierwsze zestawy LEGO Technic.
Wracając do myśli przewodniej, jedyna rzeczą z megatrucks, którą kupujemy jest miesięcznik Blaze. Kilka miesięcy temu, Ste postanowił wysłać do redakcji swój rysunek i sami zobaczcie...

Cóz, talent plastyczny ma po mamusi :)
W przedszkolu odbyły się darmowe (dzięki mamie policjantce) zajęcia ''edukacji drogowej''. Czyż nie są oni słodcy?!


15 komentarzy:

  1. Ewcia, z tym STEFANO STEFANO to I ja sie wzruszylam czytajac tylko. Strasznie sie zmienil. Tak , jak piszesz - wydoroslal I ma takie piekne oczy!!!
    Moj Mlodszy ma problem z literka r ze wzgledu na dluzszy jezyk. Naprawde.
    Super rozwija Wam sie ten juz duzy I prawie "dorosly" cud.
    Najlepszego dla niego I dla Luca o ktorym koniecznie musisz wkrotce takze wspomniec w poscie.
    Sciskam Was mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o mowę to Stefano niby ma ''wszystko na miejscu''. Postępy są, zobaczymy co będzie dalej. Postaram się sklecić post i o Luce, ale nie wiem kiedy mi się to uda (ten pisałam 3 tygdonie).

      Usuń
  2. Stefano wydoroślał i zmienił się bardzo :)
    Wszystkiego najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
  3. Najlepszego dla Stefano i Ewcia mnie też przeraża wrzesień i pójście Lulci do szkoły po nocach spać nie mogę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej obawiamy się tego, że on nie usiedzu na miejscu tylu godzin - u nas to jest codziennie od 8 do 13:30, w piątek do 13:00. Czas pokaże :)

      Usuń
  4. Sto Lat dla Stefano!!! :*

    Nik tez lubi Blaze'a, chociaz od jakiegos czasu jego ulubiencami sa Pokemony, a ja juz patrzec nie moge na te stwory! ;)

    Oj tak, autobus szkolny to niesamowita wygoda, wiem cos o tym. ;) U nas zerowkowiczow odbieraja i odstawiaja pod sam dom. Ciekawe jak rozwiaza to za rok, bo Nik oraz dziewczynka z naprzeciwka ida do I klasy, wiec moga kazac wszystkim dzieciom z naszej ulicy zbierac sie w jakims centralnym miejscu...

    Swietne to pierwsze zdjecie! Widac na nim, ze Stefano to taka fajna mieszanka Ciebie i Twojego meza. Maly przystojniak! ;) Ale oczy to ma zdecydowanie po Tobie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naszego pokemony nie kręcą, zna je, ale bez efektu wow. Z tym autobusem to podobnie, przedszkolaki pod dom, a podstawówka to chyba jakieś okreslone miejsca zbiórki i nie ma już dodatkoej Pani na pokładzie :( Mówisz, że mieszanka nas obojga? Możliwe! Już wiele wersji słyszałam. Kiedyś mówiono, że to wykapana mama, obecnie sporo osób twierdzi, że blond wersja ojca :)

      Usuń
  5. Jak te dzieci rosną :) Znam teorię, że właśnie w przypadku chłopców nie sprawdza się powiedzenie ile dzieci na dobę śpią!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz czyli jednak ;) Bo mój to przesypia noce i przy dobrych wiatrach 2 godziny w dzień, choć cześciej miewamy drzemki 10 minutowe!

      Usuń
  6. Najlepszego dla przystojniaka i kto by pomyślał, że z takiego okruszka bedzie taki chlop na schwał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Rośnie, rośnie - bardziej wzwyż niż wszeż ;)

      Usuń
  7. My też od września do szkoły i ja jestem całkiem przerażona ;) Mam wrażenie, że dopiero co z drżącym sercem syna do przedszkola zapisywałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ewa, jak fajnie za sie odezwalas! Wszystkiego dobrego dla Synka, na wszystko przychodzi pora. Cierpliwosc, praca, nawet a moze wlasnie glownie, ta przez zabawe przynosi efekty. U nas bylo podobnie a dzis- potrafie pol zartem, pol seri powiedziec Mlody rzymknij troche ta jadaczke :)
    Teraz czekam na relacje o malutkim- nawet jesli bedziesz ja pisala etapami!
    Usciski i milego urlopu!!

    OdpowiedzUsuń