poniedziałek, 4 grudnia 2017

Wieści z frontu

Cześć świecie, chciałabym pisać częściej. Miałam mocne postanowienie poprawy, ale okoliczności nieco mnie przerosły:


 1. Stefano już drugi tydzień z rzędu zaczyna w domowych pieleszach. Zaczęło się nagle i pisząc nagle mam naprawdę na myśli z minuty na minutę. Syn praktycznie odprawiony do przedszkola - obudzony, najedzony, ubrany (włącznie z butami) dostał ataku kaszlu i to takiego, że aż zgłupiałam i paszczę rozdziawiłam. Stwierdziłam na prędce, że przedszkole nie zając i nie ucieknie, więc pierworodny został w domu na obserwacji. I na całe szczęści. Co prawda, kaszel (po inhalacjach) zelżał, ale po obiedzie, pierworodny, od niemowlęctwa wyznający zasadę, iż drzemka w dzień to strata czasu, zaczął mi się pokładać. Termometr zapikał 37,4 i niestety do był dopiero początek. Pod wieczór kresek było już 38.
Pediatra, dzień później, zdiagnozowała zapalenie krtani. Samo przyszło, samo przejdzie! Postanowiliśmy zostawić syna w domu jeszcze w środę, by w czwartek mógł spokojnie powędrować do szkoły. W środę w nocy ponownie zrobiło się gorąco, do tego doszedł katar i kaszel. Okropny suchy kaszel, doprowadzający matkę do bólu głowy, a syna do bólu brzucha, spowodował, iż w sobotę mąż zabrał syna na ''guardia medica'' (pomoc doraźna/pogotowie). Opukali, osłuchali - gardło czerwone, flegma zalega na górnych drogach oddechowych stąd ten okropny chruchel (oskrzela i płuca czyste). Nakazali poić (często, małymi łykami) i czekać, aż kaszel przerodzi się w mokry i zacznię się ''odrywać''. Na tę chwilę mam nadzieję, że powoli wychodzimy na  prostą.

2. Jestem nerwowa - stres przedporodowy dopadł mnie na całego. Tak, tak my jeszcze w dwupaku - dziś wkroczyłam w 39 tc, który jeszcze do niedawna był dla mnie fikcją, czymś nieosiagalnym. A tu proszę, ciąża donoszona - drugorodny nie będzie wcześniakiem! Hurra, hurra, ale ja już mam dość (nigdy nie sądziłam, że to powiem) - jestem ociężała, obolała. Irytuje mnie ciagłe szukanie alternatyw na zabawy proponowane przez syna, bo przecież matka nie może  teraz biegać wokół kanapy z kaskiem na głowie by bawić się w policjantów i złodziei. Wkurza mnie moja niezdarność - wszystko leci mi z rąk. Dość mam wykorzystywania innych, bo ze względu na zawroty głowy i kurcze, z domu już sama nie wychodzę. Z resztą i tak nie mam się w co ubrać, klasyka co nie? Tylko kochani, ja tu nie prawię o kieckach, spodniach czy sweterkach, a nakryciu wierzchnim. Zimota przywędrowała i do Włoch, a ja nie mam kurtki zimowej, która byłaby w stanie objąć moje aktualne gabaryty i wciąż paraduję w ciążowej parce wiosenno-jesiennej.

Dwa tygodnie (z hakiem) temu!


3. Powiedzmy, że za nami jeden ''fałszywy alarm''.  W ubiegły czwartek, po konsultacji telefonicznej z ginekolog prowadzącą ciążę, musielismy udać się na pogotowie ginekologiczne by wykluczyć pęknięcie wód płodowych. USG i KTG wyszły dobrze, ale badania wykazały infekcję dróg moczowych.


A jutro, trzymajcie kciuki. O ile dotrwam, o 10:15 jestem umówiona w szpitalu na zdjęcie szwa okrężnego. Może to być ten moment, gdzie wszystko ruszy i od razu (lub po chwili) rozpocznie się akcja porodowa. Ciężko to wcześniej ustalić, wszystko zależy od tego, czy szyjka jeszcze się trzyma sama czy jest już tylko ''na łasce'' kawałka sznurka.  Zdradzę Wam, że chyba bym chciała, aby to własnie była ''godzina W''.  Walizka spakowana, tylko ten tego nasz syn wciąż bezimienny ;)

18 komentarzy:

  1. Wlasnie myslalam jak tam u ciebie, a tu prosze. Jakie zycie potrafi przyniesc niespodzianki. Do 39 tyg to ja nawet nie dotarlam w dwoch ciazach. Trzymaj sie Ewus, to juz ostatnia prosta.
    Zycze szybkiego I w miare bezbolesnego porodu. Powodzenia!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, nawet moja ginekolog z niedowierzaniem kręci głową, że udało nam się dobić do 39tygodnia.

      Usuń
  2. Kochana trzymam kciuki z całej siły, niech kolejny synek pojawi się na świecie, ściskam mocno i życzę zdrówka dla Stefano :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stefi w końcu powędrował do przedszkola, a jego brat, póki co, nie spieszy się na ten świat ;)

      Usuń
  3. Super wiadomości z niecierpliwością czekamy na synka i życzę by poród poszedł jak z płatka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdrówka dla całej Waszej rodzinki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Powodzenia, spokoju i wytrwałości:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Dzięki Sylwia, mam nadzieję, że u Was wszystko OK?!

      Usuń
  7. Czekam na jakieś informacje...
    Zobaczycie przystojniaka to i imię się znajdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oznak porodu wciąż brak, choć wczoraj zbierało mnie na wymioty i myślałam, że to już...
      Co do imienia to jakieś typy mamy, ale nie przekonują nas do końca.

      Usuń
  8. Nadal problem z imieniem? A może będzie tak, że gdy zobaczycie synka, imię samo wpadnie Wam do głowy :)?

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja z imieniem dla chłopca nie miałam problemu, ale urodziła się dziewczynka :) Z resztą ma na drugie Ewa :)
    Gdyby nie ten brzuszek, nie widać by było, że jesteś w ciąży :)
    Zapalenie krtani-moja mama ma z tym często problem :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja juz po urodzeniu Nika, wypisujac dokumenty (musialam podac imie dziecka) siedzialam i zastanawialam sie. :D

    Kochana, jak na koncowke ciazy to masz naprawde maly, zgrabny brzuszek! Bardzo sie ciesze, ze ciaza donoszona i Malutki moze bezpiecznie przychodzic na swiat!
    Zycze Ci, zebys nie musiala czekac tak dugo jak ja - obie ciaze przenosilam i porod mialam wywolywany w 41 tygodniu! ;)

    OdpowiedzUsuń