poniedziałek, 11 grudnia 2017

Serce czy rozum?

Ostatnio napomknęłam, że nasz drugi syn wciąż pozostaje bezimienny. Mąż żartuje sobie, że nie chcemy dziecku z góry narzucać imienia i wybierze je sobie sam, jak troszkę podrośnie ;) A prawda jest taka, że w temacie powyższym jesteśmy beznadziejni. O ile  imionami żeńskimi, które podobają nam się obojgu w równym stopniu, moglibyśmy cały zeszczyt zapisać, o tyle chłopięca stronnica propozycji jest niezwykle mizerna, by nie powiedzieć pusta.

Déjà vu. Identyczne katusze przeżywaliśmy 5 lat temu! Stefano, był swego rodzaju kompromisem. Ani u mnie, ani u męża nie było to imię marzeń, ale gdzieś tam się przewijało. Teraz nie wyobrażam sobie by pierworodny mógłby nazywać się inaczej.

Naturalnie ''pomocników'' do wyboru imienia mamy wielu. Każdy z nich, wielce przekonany o wspaniaołośći swojej propozycji, nie omieszka nas uświadomić o beznadziejności naszej. O ile początkowo było całkiem zabawnie, z czasem zaczęło mnie to naprawdę denerwować i tylko przez grzeczność (i szacunek) jeszcze nikomu nie wygarnęłam co myślę o ich zachowaniu, kpinach i podśmiewaniu. Chwilami, gdy odzywa się we mnie instynkt obronny, mam niepohamowaną chęć nadać synowi imię na przekór wszystkim. Oczywistym jest natomiast, że Nam pomysły osób trzecich nie mogą się nie podobać!


A teraz, tadam!

Propozycje taty - Dario, Sandro
Propozycje mamy - Filippo

Co do Dario, byłabym w stanie ustąpić, gdyby nie jego polski opowiednik, który (bez urazy, wszak o gustach się nie dyskutuje) wzbudza u mnie dreszcze. Nawet gdbym wszystkim w Polsce nakazała cyrograf podpisać, to prędzej czy później (zgaduje, że prędzej) i tak syn nasz stałby się Dareczkiem czy Darusiem. Nie! Nie wchodzę w to!

Co do Filippo, nie ustąpi mój mąż, gdyż jest ono ''za wolne'' ;) W sumie to i ja sama nie byłam przekonana. Imię samo w sobie mi się podoba (również polski Filip), ale musicie wiedzieć, że niemal każdy Filip we Włoszech staje się Pippo, a tego bym nie zniosła.

M. ma jednakże jeszcze jedną propozycję, którą delikatnie forsował już przy Stefano. Celowo zostawiłam ją na konieć, bo to ona wzbudza największe kontrowersje wśród osób postronnych - LEONE. Początkowo byłam bardzo na nie, z czasem zaczęłam się z tym imieniem oswajać, ale... Bo zawsze jest jakieś ''ale''... ostatnie  miesiące przyniosły, we włoskim showbusinessie, multum dzieci noszących lwie imię. Fakt bycia posądzonym o kopiowanie celebrytów chyba blokuje nas najbardziej. Z jednej strony M. ma to gdzieś, z drugiej wyraźnie go to męczy.

Słowo ''LEONE'', na język polski tłumaczone jest jako lew. Odkryłam jednak , iż w stosunku do imienia trafniejszy bylby przekład LEON. I ten Leon chwycił mnie za serce :) Problem w tym, że we Włoszech imię powyższe wypowiadane jest z francuzkim akcentem i tu znów obawa, czy to aby nie jest już zbyt dziwne?!

Gdzieś tam, na drugiej, trzeciej czy czwartej pozycji, krąży LUCA.  Proste, krótkie i jedyne apceptowane przez starszego brata. Jesteśmy bardzo blisko od postawienia przysłowiowej kropki nad ''i'', ale jak to ujął mój mąż pozostałe dwa imiona nie dają mu spokoju.

Podczas burzy mózgów padło również LEONARDO, ale przy dziesięcioliterowym nazwisku, zależy nam na czymś krótkim. Niby jest LEO, ale tutaj tak jakby czegoś nam brakuje ;) Sami powiedzcie, jesteśmy przypadkiem beznadziejnym!!!


DRZEWO GENEALOGICZNE

Jak już wcześniej wpsomniałam, o gustach się nie dyskutuje. Jasne, że nie wszystkie imiona  wybierane przez rodzinę i znajomych dla swoich pociech mi się podobają, ale też nigdy z premedytacją czy wręcz satysfakcją nie odważyłabym się im powiedzieć w twarz - Chyba rzeście oszaleli? lub Biedne dziecko! itp...

Nawet sobie nie wyobrażacie ile się nawzdycha i naprycha moja teściowa na propozycje swojego syna, Małżonek mój twierdzi, że jeśli zdecydujemy się na Leone, to babcia będzie się wstydziła przyznać jak wnuk ma na imię ;)

Takie teraz mamy czasy, że wchodzenie z buciorami w życie innych i komentowanie ich wyborów jest na porządku dziennym. Kilka miesięcy temu jednak, wpadło mi ręcę drzewo genealogiczne włoskiej rodziny. Kochani moi, tam to dopiero są perełki. Tym bardziej dziwi mnie łatwość, z jaką niektórzy pozwalają sobie nas oceniać. Poniżej kilka przykładów, tych ciekawszych, które również we Włoszech są ekstremalne. Gotowi?

Dziadkowe męża, ze strony ojca to Ezio i Ulderica. Imiona rzadko spotykane, ale nie szokujące. No, ale idźmy dalej i proszę pańśtwa jest i Leone :)

Imiona męskie: Telesforo, Ponziano, Ermenegildo, Ettore, Elpilio, Ovidio...

Imiona żeńskie: Ersilia, Gea, Casilde, Clotilde...

A Wy czym kierowaliście się wybierając imiona dla Waszych pociech? Sercem czy rozumem, a może mix jedneo i drugiego? Rodzinną tradycją czy jeszcze czymś innym?

p.s. Czterdziesty tydzień w toku, a tu cisza!!!

27 komentarzy:

  1. Ja bym była za Leonardo, bardzo mi się to imię podoba i nawet bohater w mojej powieści je nosił :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ci dopiero numer, niestety powieści jeszcze nie miałam okazji czytać. Koniecznie muszę się rozejrzeć jak będę w Polsce.
      Leonardo fajne, gdyby nie to długaśne nazwisko byłoby jak znalazł.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Luca już prawie, prawie było wybrane, bo imię nam się podoba. Mojego męża nieco hamuje fakt, że najbliższy kuzyn nosi wlaśnie to imię, i syn innego również.

      Usuń
  3. Mi się z włoskich imion bardzo podoba Alessandro, ale też pewnie za długie dla was. Moi znajomi Włosi nazywają się: Lucio, Fulvio, Claudio, Pedro, Mattia, Tomasso, Sergio, Giuseppe, Davide, Salvatore.. a nuż któreś wam wpadnie oko :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alessandro też mi się podoba, ale odpada z dwóch powodów - za długie i syn kuzyna z pierwszej lini tak się nazywa. My pierwotnie szukaliśmy imienia, które brzmialoby niemal identycznie i po polsku i po włosku - ale z tym nieco ciężko, zwarzając na fakt, że imię ma się nam też podobać ;)

      Usuń
  4. Bardzo ale to bardzo spodobało mi się imie Luca, choć Leon też bomba! Chłopiec jak lew :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luca to powiedzmy takie bezpieczne imię, nic orginalnego, ale też nie powinno być ich 5 w jednej klasie ;)

      Usuń
  5. Wiesz, zawsze myslalam, ze imona wloskie sa ladne i nie wyobrazalam sobie jak mozna miec z ich wyborem problem? ;) A ja nazywaja sie dziadkowie- bo nasz Mlody ma po pradziadku :) i jest z tego dumny! Zajrzalam nawet na googla i bardzo fajnie brzmia Tomasso, Matteo,a Massimiliano??- cudne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahha, ja zawsze myślałam podobnie i w sumie nadal tak myślę - imiona włoskie są takie dzwięczne i przyjemne (choć południe półwyspu pełne jest Salvatore (zbawiciel), Santo (święty) itp...), mnie najczęściej nie podobają sie polskie odpowiedniki imion, a znając życie moja rodzina by je sobie przetłumaczyła. Dziadkowie z mojej strony to Stefan i Jan (Giovanni), a ze strony męża Ezio i właśnie Luca (ale to zupłenie przypadkowo). Massimiliano, mój mąż ma podobnie na imię - Massimo :)

      Usuń
  6. Moje typy to Leone I Luca :-) mnie nikt inny nie interesowal tylko opinia meza. To nasze dziecko I my nazwiemy je tak, jak my chcemy.
    Ewa, w szoku jestem, ze mlody jeszcze w brzuchu siedzi!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ty jesteś w szoku, to wyobraź sobie w jakim szoku jesteśmy my i moja ginekolog :D A co do imienia, to zgadzam się, nie interesują nas opinie innych, ale bywają one strasznie uciążliwe. Czasami mam wrażenie, że niektórzy pytają nas o pomysły tylko po to by nam dogryźć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Luca to piekne imie! Dario tez, ale masz racje, dla polskiej rodziny stanie sie "Darkiem", a to juz takie... meh... ;) Leo tez brzmi super. Dla mnie duzo lepiej niz Leon, bo tych Leonow jest ostatnio zatrzesienie, podobnie jak Frankow, Antkow i Julkow. Wszystkie to piekne imiona, nie powiem, ale ile mozna?! :D
    Eee tam, od razu przypadek beznadziejny... ;) Po prostu wybor imienia to decyzja na cale zycie tego malenstwa. Musi byc idealne! ;) Powiem Ci, ze z imienia Nika nie jestesmy do konca zadowoleni, ale to byl taki kompromis...
    W ciazy z Bi, bardzo chcialam nazwac ja Marianna, po ukochanej babci. Cala rodzina oponowala, oprocz mojego taty, bo to byla jego mama. ;) Moj maz gotow byl sie zgodzic, choc przyznawal, ze srednio mu sie podoba. W koncu sama z niego zrezygnowalam, bo brzmi strasznie slowiansko i nie chcialam skazywac dziecka na cale zycie przeliterowywania w kazdym urzedzie i przekrecen. Wtedy wypisalam na kartce chyba z 6-8 imion, ktore mi sie podobaly. M. wybral z nich tylko jedno - Bianca. I tak zostalo. :D
    Ale z Nikiem mielismy taki sam problem, co Wy z mlodszym. Ja chcialam Dominika. M. stanowczo sie opieral. Wymyslil, ze moze Colin. To imie z kolei mi zgrzytalo miedzy zebami. ;) Kolejnym moim typem byl Logan. Maz uznal, ze to imie dla doroslego chlopa, a nie malego chlopczyka. Benjamin? Nie, bo beda go nazywac "Benny". ;) W koncu stwierdzilam, ze maly ma sie urodzic w grudniu, a ze termin mialam na 4-ego, przed samymi Mikolajkami, zaproponowalam, ze moze "Mikolaj"? I ten Nicholas to byl wlasnie nasz kompromis, chociaz jeszcze wypelniajac dokumenty przy wypisie, korcilo mnie, zeby wpisac "Dominik". :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Franków (Francesco) to rzeczywiście sporo, we Włoszech zawsze w modzie, zwłaszcza w Umbrii, gdzie mamy Asyż :) Antki i Julki nie są aktualnie u nas popularne (moj teść był Antonio). A Leonów to już w ogóle jest garstka. Luca to takie imię,które tutaj zawsze jest aktualne (podobnie jak Stefano). No i mamy dylemat ;)
      Bianca bardzo fajnie, dla chłopca nie ukrywam padło i Nicola (syn oponował, bo to największy brój w przedszkolu). Znajomi ostatnio mnie powiedzierli, że już na porodówce muszę zadeklarować imię bo wpisują je w aktach. Wydaje mi się jednak, że to jeszcze jednak nie jest ostateczna deklaracja. Cóż, zobaczymy co wybierze móh mąż :)

      Usuń
    2. Nie wiem jak jest we Wloszech, ale tutaj, jesli wypelni sie papiery na porodowce, to szpital przesyla je do urzedu miasta i imie jest juz oficjalne. Alternatywa jest podjechanie do urzedu miasta osobiscie, ale po pierwsze, malo komu chce sie tluc z noworodkiem, a po drugie, akt urodzenia jest pilnie potrzebny dla numeru "social services" (cos jak nasz PESEL). Bez tego numeru nie da sie dziecka dodac do ubezpieczenia zdrowotnego rodzicow, a na poczatku kontrole z maluchem sa co kilka dni, wiec fajnie to ubezpieczenie miec... ;) A ze szpital zajmuje sie juz wysylaniem i oszczedza nowym rodzicom jezdzenia po urzedach, wiec wiekszosc wybiera taka opcje.
      Ale fakt, ze czy wypisze sie papiery w urzedzie, czy juz na porodwoce, imie jest wybrane i zmienic mozna je tylko sadowo. :O

      Usuń
    3. Tutaj to chyba nawet sądowo ciężko o zmianę imienia. Gdy rodziłam pierworodnego to też pytali o imię na porodówce, ale rejestrować syna był mój mąż. Akurat u nas w mieście jest to fajnie pomyślane, bo noworodka można zarejstrować w szpitalu - pietro niżej (pod porodówką) jest specjalne biuro. Tylko właśnie nie wiem, może coś się w temacie zmieniło i sam szpital już to robi. Poczekamy zobaczymy.

      Usuń
  9. Z Twoich propozycji wybrałabym Leonardo, Luca, Leone, a najbardziej chyba mnie chwyta Luca. My kierowaliśmy się naszymi gustami i tak nasze córki mają jedne z najbardziej popularnych imion i co z tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Imiona Waszych dziewczynek są śliczne :) U nas jedno jest pewne, mamy słabość do imion na "L" ;)

      Usuń
  10. Dla mnie to jest niezwykle trudny wybór...

    OdpowiedzUsuń
  11. ???? I jak?? Jeszcze dwupak???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje dzieci chyba uznały, że wyciąga się średnią ciążową, jeden się pospieszył to drugi na odwrót ;) Wkraczam w 41 tc i od dziś czekają mnie codzienne kontrole, które nie urywam nieco komplikują sprawy, bo tydzień przed świętami to okres występów w przedszkolu!

      Usuń
    2. O kurcze :OOOO a ja juz czekalam na widomosc, ze juz jest!! Kochana wszystkiego dobrego- teraz to juz w kazdej sekundzie moze nadejsc :) Fajnie, ze jednak dotrwalas!!!

      Usuń
    3. Ewa, przytulanki, wypij herbate z lisci malin, no niechze sie malenstwo w koncu ruszy I przyjdzie na ten swiat :-)

      Usuń
  12. Ja gdy byłam w ciąży to byłam przekonana, że noszę pod sercem synka, który miał nazywać się Tymon, a kiedy okazało się, że to będzie dziewczynka zaczęły się schody bo nie mogliśmy się zdecydować, które imię wybrać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Leoś mi się też bardzo podoba 😂
    Leonardo także hmm trudny wybór masz, choć ja przy chlopcach to problemu z pierwszym nie miałam, gorzej z drugim bo to po rodzinnie.
    Mam nadzieję, że już ruszyliscie na porodowke, a nie czekajcie do wigilii czy sylwestra 😁

    OdpowiedzUsuń
  14. Umówiliśmy się, że ja wybieram dla chłopca, a maż dla córki. Oczywiście pewna byłam, że syna urodzę ( Młoda pokazała się w 8 miesiącu). Miał być Borys. Mąż długo nie chciał wyjawić swojego pomysłu. Przez przypadek się wygadał i mamy Lenę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Moim zdaniem jednak rozum powinen wygrać :D

    OdpowiedzUsuń