wtorek, 7 marca 2017

Powiedział, czyli jak narobić matce wstydu?

Sytuacja I

We Włoszech, gdy istanieje taka potrzeba dyrektor placowki oświatowej może wystapić do miasta o przyzanie konkretnemu przedszkolu pomocy, w postaci dodatkowego edukatora. Przedszkole, do którego uczęszcza Stefano z tego przywileju skorzystało i kilka razy w tygodniu, po południu, przychodzi Pani do pomocy. Tyle tytułem wstępu. 

Odbieramy syna z przedszkola. Kątem oka widzę, że właśnie wchodzi wspomniana edukatorka. Ste biegnie się przywitać, przytula i całuje w policzek i coć szepie do ucha. Pani wybucha szczerym śmiechem i prawie przez łzy wykrztusza z siebie - Maestra, tu sei marrone (A Pani jest brązowa...). -

What??? Skąd m u się to wzięło? Mamy czarnoskórych przyjaciół, z którym Stefano obcuje praktycznie od urodzenia i z którymi widujemy się dość często. 


Sytaucja II (wklejam z FB, bo nie wszyscy zapewne czytali)

Odbieram mojego niespełna pięciolatka z przedszkola. W oczekiwaniu na spóźniającego się tatę, próbuje zająć syna zabawą w przedszkolnym ogródku i tak podziwiamy drewniane donice z bazylią, rozmarynem itp. Co chwila zerkam na zegarek i nieco zniecierpliwionym głosem rzucam ''no gdzie jest ten twój tata?''. Stefano wytęża wzrok i uważnie obserwuje ulicę - co chwila wskazuje mi ojców innych dzieci. W pewnym momencie nawija się kolejny Pan (w średnim wieku, nieco łysięjący - tata dziewczynki z innej grupy) a z ust pierworodnego pada ''a to jest dziadek'' ;)
Nic tylko wykopać dziurę i zapaść się pod ziemię. Na szczęście Pan chyba nie usłyszał co synal zakomunikował.


Sytuacja III

Stefano wraca z przedszola i pierwsze co robi po przekroczeniu naszych skromnych progów? Rzuca - Mamma. la nostra casa e' tutta sporca! (Mama, nasz dom jest cały brudny!).  


Także, ten tego lecę sprzątać bo niedługo syn z przedszkola wraca, a wieczorem mamy gości ;)



20 komentarzy:

  1. Ach jak milo sie usmiac z dzieciakow. :)
    Nasza Mloda gdy byla jeszcze malutkim dzieckiem, siedzac w wozku sklepowym na widok naprawde grubej kasierki walnela na caly sklep: Mamo zobacz- ale ona jest TLUSTA!!! :O
    Mlody zas w wieku ok 3 lat, w kosciele w trakcie mszy po przekazaniu "znaku Pokoju" ogladal swa dlon z kazdej strony ze strachem i taka lekka odraza po podaniu jej czarnoskoremu- takiem naprawde czarnemu- sprawdzal chyba, czy sie nie ubrudzil :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahha :) Ostatnio i ja stałam się bohaterką synowskich wymysłów - zupełnie poważnie zapytał mnie ''czy mam mózg''? ;)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Chwilami mam ochotę zapaść się pod ziemię ;)

      Usuń
  3. Taaa... Dzieci jak cos palna!!! ;) Jak bylismy we wrzesniu w motylarni, to naprzeciwko nas, na laweczce usiadla inna rodzina. Mama byla naprawde slusznych rozmiarow. Moj synal im sie chwile przygladal, po czym jak nie palnie (dzieki Niebiosom, ze po polsku!): "A czemu oni tam siedza z ta gruba baba?!". :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście całe szczęście, że po polsku. Wiesz, ja zawsze mam nadzieję, że osoby ''obrażane'' rozumienią, że to tylko dzieci i że nie mają złych intencji, ale też nigdy nie wiadomo na kogo utrafisz. A te dziecięce ekscesy potrafią zranić, bo jak wiadomo dziecko zawsze prawdę powie.

      Usuń
  4. Dobre historie :) dzieci są niesamowite. Mam koleżankę przedszkolankę, która często opowiada różne ciekawe sytuacje i mówi, że jakby rodzice wiedzieli co ich dzieci opowiadają na ich temat, to by się wstydzili na oczy w przedszkolu pokazać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę, kuzynka męża jest przedszkolanką i też czasami opowiada co to dzieci nie wygadują. Można się nieźle uśmiać :)

      Usuń
  5. Dzieci mają gadane. Moja córka tak samo jak coś powie lub zrobi to tylko zapaść się pod ziemię, ale jest tak słodka,że jej wybaczam i zapisuje sobie w zeszycie jej pogadanki by na starość mieć co wspominać. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie koniecznie musze załozyć taki zeszyt!

      Usuń
  6. Dziecko zawsze prawdę ci powie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To co, posprzątałaś już :)? U nas jest czysto, dopóki Gaja nie weźmie domu w swoje ręce :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem ciekawa czy już się udało :)

      Usuń
    2. Hahah, posprzątałam i nawet przeszło synowską inspekcję ;)

      Usuń
    3. p.s. Naturalnie Stefano to pierwszy bałaganiarz domu!

      Usuń
  8. Hehe z tym brudem to chyba wszyscy faceci tak mają, mi Niko po ostatnim moim buncie na temat nie sprzątania ich pokoju stwierdził po przyjściu z przedszkola, że nie dość że nie posprzatam to jeszcze gorszy burdel zrobię, a oni muszą wszystko robić za mnie :/

    OdpowiedzUsuń