poniedziałek, 13 marca 2017

Muzeum Archeologiczne Umbrii

Znajoma (Renata, autorka bloga Kalejdoskop Renaty) przypomniała mi ostatnio o darmowych wstępach do włoskich muzeów. W każdą pierwszą niedzielę miesiąca muzea państwowe, na całym terytorium połwyspu apenińskiego, otwierają swe ''skromne'' progi dla mieszkańców i turystów.


Cippo di Perugia z II/IIIw. p.n.e - 46 wersów w języku etruskim

                         
 Skłoniło mnie to do refleksji - z jakiego powodu, tak naprawdę nigdy nie korzystamy z darmowych niedziel? -  No właśnie, dlaczego? Pytanie retoryczne! Odpowiedzi brak!  Postanowliśmy to zmienić. W miarę czasu, możliwości i zawirowań chorobowych, chcielibyśmy co miesiąc zagladać do kolejnych placówek. Nasze giro dell'Umbria rozpoczęliśmy w ubiegłą niedzielę, wybierając się do Muzeum Archeologicznego Umbrii.

Słota za oknem nie zachęcała do opuszczania ciepłego gniazda. No, ale rzekło się A, to trzeba powiedzieć i B. Zapakowaliśmy syna (miauczącego pod nosem ''muzeum nie'') do auta i ruszyliśmy podziwiać etruskie zbiory.

Pierwsze eksponaty - etruskie urny, możemy podziwiać już na krużganku.

Właściwa kolekcja znajduje się na pierwszym piętrze budynku. Wszystko jest pięknie wyeksponowane i opisane, włącznie z okolicznościami i datą znaleziska. Etruskie urny i sarkofagi są doskonale zachowane, a wszystko to na wyciągnięcie ręki. Efekt wow gwarantowany.





Będąc z dzieckiem uważaliśmy by za bardzo nie dotykał eksponatów, choć tylko w niektórych miejscach było wyraźnie zakomunikowane ''do not touch''. Myślę, że my nieco przesadziliśmy z ostrożnością, ale lepiej tak niż odwrotnie. Mojemu mężowi otwierał się nóż w kieszeni, gdy widział inne dzieci dosłownie uwieszone na zabytkach.


szkielet niedźwiedzia



Sekcję prehistoryczną zaczynamy od obrazowo przedstawionej historii ewolucji i pojawienia się Homo Sapiens. Naszą wędrówkę kontuujemy podziwiając przedmioty z kolejnych epok.




Naczynia odnalezione w 2007 roku w Todi,

Cała powierzchnia muzeum pokryta jest sięcią wi-fi, która otwiera dostęp do wirtualnego przewodnika, udostępnionego w 4 językach - naturalnie włoski oraz angielski, niemiecki i francuzki. Jak zapewnia dyrekcja, działa on na wszystkich nośnikach mobilnych, a pod adresem http://www.archeotouch.it/ można przejrzeć część zbiorów również bez wychodzenia z domu. Ciekawym rozwiązaniem jest przydzielanie niektórym gablotom QR Code, po którego zeskanowaniu wyświetli nam się opis jej zawartości.




Do połowy marca, muzeum gośći tymczasową wystawę zabawek współczesnych. Wierzcie mi, że robi wrażenie zobaczyć w jedenj gablocie lalkę Barbie i laleczkę z terakoty sprzed wieków (mowa tu o przedmiotach z II wieków przed Chrystusem). Świetna konfrontacja.






lalki

Niemal padliśmy ze śmiechu gdy syn po pospiesznym zlustrowaniu kilku witryn rozłożył szeroko ręce i głośno stwierdził - qui e' tutto rotto  (Wszystko tu jest zepsute, to jest zepsute i to też i kubki - wszystko) :D  W sumie, jak nie przyznać mu racji. No sami zobaczcie, graty ;)







Biżuteria, amulety, kamienie szlachetne






Grobowiec rodziny Cai Cutu

Historia odkrycia grobowca jest doskonałym świadectwem bogactwa umbryjskich podziemii. Na kryptę rodziny Cai Cutu natknięto się całkiem niespodziewanie w 1983 roku, na jednym z osiedlii Perugii, gdy właścielom pewnej nieruchomości, podczas prac remontowych zawalił się fragment podłogi. Niesamowite, czyż nie?






Informacje praktyczne:

Muzeum jest bardzo łatwo dostępne. Mieści się tuż obok bazyliki San Domenico, na Piazza Giordano Bruno 10.  Dojazd autobusem lub samochodem do Piazza San't Anna (ewentualnie Piazzale Europa), skąd schody ruchome ''zawiozą'' nas prawie przed bramę muzeum (100 metrow).
Otwarte codziennie w godzianach 8:30 - 19:30 (poniedziałek od 10:00)
Bilet wstępu: 5euro, 2.50 ulgowy (poniżej 18 roku życia). Pierwsza niedziela miesiąca gratis.

Wybierającym się w najbliższym (albo trochę dalszym) czasie do Włoch, zostawiam link, pod którym znajdziecie pełną listę zabytków objętych programem darmowych niedziel.


wtorek, 7 marca 2017

Powiedział, czyli jak narobić matce wstydu?

Sytuacja I

We Włoszech, gdy istanieje taka potrzeba dyrektor placowki oświatowej może wystapić do miasta o przyzanie konkretnemu przedszkolu pomocy, w postaci dodatkowego edukatora. Przedszkole, do którego uczęszcza Stefano z tego przywileju skorzystało i kilka razy w tygodniu, po południu, przychodzi Pani do pomocy. Tyle tytułem wstępu. 

Odbieramy syna z przedszkola. Kątem oka widzę, że właśnie wchodzi wspomniana edukatorka. Ste biegnie się przywitać, przytula i całuje w policzek i coć szepie do ucha. Pani wybucha szczerym śmiechem i prawie przez łzy wykrztusza z siebie - Maestra, tu sei marrone (A Pani jest brązowa...). -

What??? Skąd m u się to wzięło? Mamy czarnoskórych przyjaciół, z którym Stefano obcuje praktycznie od urodzenia i z którymi widujemy się dość często. 


Sytaucja II (wklejam z FB, bo nie wszyscy zapewne czytali)

Odbieram mojego niespełna pięciolatka z przedszkola. W oczekiwaniu na spóźniającego się tatę, próbuje zająć syna zabawą w przedszkolnym ogródku i tak podziwiamy drewniane donice z bazylią, rozmarynem itp. Co chwila zerkam na zegarek i nieco zniecierpliwionym głosem rzucam ''no gdzie jest ten twój tata?''. Stefano wytęża wzrok i uważnie obserwuje ulicę - co chwila wskazuje mi ojców innych dzieci. W pewnym momencie nawija się kolejny Pan (w średnim wieku, nieco łysięjący - tata dziewczynki z innej grupy) a z ust pierworodnego pada ''a to jest dziadek'' ;)
Nic tylko wykopać dziurę i zapaść się pod ziemię. Na szczęście Pan chyba nie usłyszał co synal zakomunikował.


Sytuacja III

Stefano wraca z przedszola i pierwsze co robi po przekroczeniu naszych skromnych progów? Rzuca - Mamma. la nostra casa e' tutta sporca! (Mama, nasz dom jest cały brudny!).  


Także, ten tego lecę sprzątać bo niedługo syn z przedszkola wraca, a wieczorem mamy gości ;)