środa, 5 października 2016

Muzeum Morza - Galata Museo del Mare (Genua)

Nie mogę uwierzyć, że minął już ponad miesiąc od naszego wypadu do Genui. Kiedy? Czy tylko mi czas ucieka przez palce? Gdzie się podział wrzesień?

Jadąc do Genuii nie spodziewałam się zbyt wiele po mieście. Przyznaję, moja wiedza o liguryjskiej stolicy kończyła się właściwie na Akwarium i Kolumbie. Miałam jednak nadzieję, że miasto to nas pozytywnie zaskoczy. Nie myliłam się, choć Genua, jak każde inne miasto, ma również swoje minusy i zdecydowanie zamieszkać bym tam nie mogła.

Czwartek, ostatni dzień naszego ''weekednu'' był nad wyraz intensywny. Początkowo nie planowaliśmy nic specjalnego, chcieliśmy po prostu posnuć się ospale po ulicach, wypić aperitif z kuzynkami męża, zjeść pyszna kolację i wyspać się przed obraniem drogi powrotnej do domu.

Taki był plan! Skąd więc 10km na liczniku?

Zaczęło się dość niewinnie, leniwie wstaliśmy, ogarneliśmy się i po śniadaniu ruszyliśmy do Muzeum Morza (Galata Museo del Mare). Zupełnie nie mieliśmy tego w planach, bo ani maż, ani ja nie należymy do ''muzelników''. I nawet nie chodzi tu o opłatę za wstęp, ale chodzenie po pokojach i podziwiane obrazów po prostu nas nie kręci. Dzień wcześniej jednak Sabina i Luigi,w luźnej rozmowie napomknęli, że to nie takie zwykłe, nudne muzeum, Przegooglowaliśmy i postanowiliśmy dać mu szansę, upatrując w jego zwiedzaniu kolejnej przygody dla Stefano, bo ilu czteroletnich chłopców może pochwalić się, że zwiedziło prawdziwą łódź podwodną?

Zanim jednak doszliśmy do łodzi, pokonaliśmy 4 ogromne piętra pełne morskich eksponatów, od makiet statków, przez kolumbowe zapiski, stare mapy po zwiedzanie statku pasażerskiego. Gdybym chciała tu wszystko opisać, post ten nie ukazałby się i za miesiąc ani nawet dwa. Z resztą zdjęcia i tak trafniej oddadzą magię tego  miejsca.

Wstęp do Galata Museo di Mare do najtańszych nie należy, bo jest to aż 12 cennych euro (7 dziecko), jeśli zainteresowani jesteśmy również łodzią podwodną (Nazario Sauro) to przyjdzie nam dorzucić kolejnych 5. Niestety, albo i stety, nie  można zwiedzać jedynie łodzi - tzn. pewnie można, ale trzeba zapłacić za wszystko. Wstęp do łodzi podwodnej podlega pewnym restrykcjom np. kobiety ciężarne i dzieci poniżej 4 roku życia muszą zadowlić się podziwianiej jej z zewnątrz.

Kończę paplanię i przerchodzę do zdjęć.




Czy muszę Wam mówić, że Stefano był wniebowzięty? Ochoczo biegał i zaglądał w każdy kąt. To czego nie należało dotykać było za szybą, wszystko inne,  nie tylko możba było, ale wręcz należało dotkąć i spróbować. Chodziliśmy po orginalnych rozmiarów atrapach statków....


próbowaliśmy wiosłować. Matka marnie skończyłaby swój żywot i szybko wyleciałąby za burtę, bo nawet raz nie potrafiła wiosłem machnąć...

nabijaliśmy armatę....


uciekaliśmy przed piratami....



kompas

Z góry podglądaliśmy kajuty...

i kambuzę.





Piętro trzecie to podróż przez klasy transatlantyku, od kalsy roboczej po mostek kapitański, gdzie możemy spróbować unikąć kolizji z innym statkiem. Przy wejściu na piętro otrzymujemy papierowy paszport, który posłuży nam do zabawy w pasażera statku, gdyż wsuwając do w odpwiednie miejsca stajemy się niejako bohaterami filmu - w ten sposób dokonujemy np. check in, przechodzimy kontrolę emigracyjną.



Symulacja łodzi podwodnej dla najmłodszych, zanim odważą się wejść na pokład tej prawdziwej.
Czwarte, ostatnie już piętro musem, to oszklony taras widokowy. Ja niestety, z uwagi na lęk wysokości, nie za bardzo mogłam z niego skorzystać i ogarniczyłam się do spoczecia na ławeczce, podczas gdy mąż mój pstrykał zdjęcia okolicy.





Po tych zapierająch dech w piersiach widokach czyli po około dwóch godzinach zwiedzania, ponownie zameldowaliśmy się na recepcji (czyli przy kasie), gdzie dostaliśmy stylowe czepki i kaski i powędrowaliśmy do zacumowanej w porcie ''podwodnej krainy''.

W tym miejscu muszę się przyznać, że miałam mały kryzys - atak paniki. Nie,  nie w środku, a przy wejściu. Nie wiem jak to dokładnie zdefiniować - mam lęk wysokości i boję sie wody, co powoduje, że mam ogromną słabość przed mostami na wodzie (rzece czy morzu). Zbierając się do przejścia przez trap nogi zrobiły mi się jak z waty, zaczęłam drżeć i prawie płakać - ''No nie idę i koniec i Stefano też nie pójdzie, bo Ty go nie będziesz pilnować'' i inne bzdury. M.musiał się wrócić, uspokoić mnie, przejąć syna i  uświadomić mi, że w sumie to ja już jestem na wodzie, więc albo do przodu albo do tyłu. Weszłam i nie żałuję!
Nazario Sauro od zewnątrz

i od środka...


Nazario Sauro to orginalna łódź podwodna włoskiej marynarki wojennej, Brała udział w drugiej wojnie światowej, podczas której trafiona bombą zakończyła swój żywot na Morzu Czerwonym. Od 2010 roku stanowi jedną z atrakcji Muzem Morza w Genuii.







Myślę, że warto było. Marzyłoby  mi się więcej takich interaktywnych muzeów. Poznajesz historię a jednocześnie się  bawisz - raj dla dzieci.

Tym wpisem planowałam zakończyć posty o Genui, ale w ostatniej chwili stwierdziłam, że wyszłoby nieco chaotycznie. Za kilka dni powinien pojawić sie post podsumowujący nasz wypad, co nas urzekło, co zawiodło i kilka fotek.

21 komentarzy:

  1. Wow!i jeszcze raz wow!!sama nawet bez dzieci bym chętnie pozwiedzala.
    super,fajnie ze jednak powstał ten wpis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można i bez dzieci, jak najbardziej :) My przekonani nie byliśmy, ale muzeum przerosło nasze oczekiwania, warto było!

      Usuń
  2. Cudowne zdjecia!! Zazdrosze wycieczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spontaniczne wycieczki zawsze są udane :)

      Usuń
  3. Jakie swietne muzeum! Ja uwielbiam nawet takie sztywne, z obiektami schowanymi za linami oraz personelem pilnujacym by ich nie przekraczac. Lubie starocie i juz. ;) A jakbym mogla jeszcze sobie wszystko z bliska obejrzec i pomacac, to w ogole byloby miodzio! :)
    Moje dzieci narazie zupelnie "niemuzealne", a szkoda. :/

    Nie wiem, czy nie spanikowalabym przed wejsciem na lodz, tak jak Ty. Wody sie co prawda nie boje, ale za to mam klaustrofobie i takie ciasne, duszne pomieszczenia bardzo zle na mnie dzialaja. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasz syn również do tej pory nie był w muzeu, teraz sobie pewnie pomyśli, że każde muzeum jest takie czadowe, że wszytskiego można dotknąć i jak kiedyś do do Luwru zabiorę to będę musiała uważać żeby Mona Lisy nie zwinął ;)
      Tak klastrofobicy to kolejna kategoria osób, którym wejście do łodzi jest odradzane.

      Usuń
  4. Muzeum fajne, ale piękne jest to co na zewnątrz :) Słońce, palmy i błękitne niebo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W starym mieszkaniu miałam widok na ogródek i zielone palmy, teraz niestety widzę Panów myjących okna w budynku obok ;(

      Usuń
  5. Co do łodzi podwodnej, to ja tam byłam, gdy byłam w ciąży z Gają i pozwolili mi wejść :). Może teraz przepisy się zmieniły i są bardziej uważni. Muzeum jest super, chętnie bym się tam znów wybrała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może zasady się zmieniły, albo coś się keidyś przydarzyło i teraz bardziej pilnują. Nas pytano ile lat ma Stefano, naturalnie uwierzyli na słowo :)
      Jeszcze raz dzięki za polecenie, Stefano był przeszczęśliwy (dla niego to jak orginalny plac zabaw). Wstęp niestety dość wysoki, ale i patrząc na eksponaty i czas tam spędzony, opłacało się bez dwóch zdań.

      Usuń
  6. Ja mam podobne leki. Szczegolnie przerazaja mnie szklane pomieszczania z ktorych widac co dzieje sie na ladzie, albo szklane windy lub w Zielonych Arkadach w Bydg jest super centrum handlowe. Jednak dla mnie strasznie traumatyczne bowiem wszedzie odgrodzenia/ramy/porecze - wszystko szklane. Widze co dzieje sie pietro nizej czy wyzej. Bardzo sie boje takich rzeczy.
    A wypad swietny. Stefano ma co wspominac :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widzę, iż doskonale się rozumiemy w temacie - a jeszcze mój mąż jak na złość zawsze musi się o taką szklaną ścianę czy poręcz oprzeć. Znajomi w Boloni, na piątym piętrze mają szklane balustrady na balkonie - dla mnie koszmar.

      Usuń
  7. Ale cudnie :D chyba bym stamtąd nie wyszła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajowo było, spędziliśmy tam z mała 3godziny, a w ogóle tego nie odczuliśmy.

      Usuń
  8. To byłby raj dla moich chłopców:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno, wszystkie dzieciaki były zachwycone. Szkoda, że nie znam więcej takich miejsc.

      Usuń
  9. Świetne zdjęcia wybrała bym się moją Nelusią :)

    OdpowiedzUsuń
  10. wow, chętnie bym się wybrała, tylko pozazdrościć wycieczki :)

    OdpowiedzUsuń