środa, 7 września 2016

Acquario di Genova - Akwarium morskie w Genuii

   Acquario di Genova (wydaje mi się, że w Polsce tego typu placówki nazywamy oceanarium) jest największą tego typu strukturą we Włoszech, drugą w Europie a dziewiątą na świecie. Otwarte zostało w 1992 roku, z okazji przypadającej na ów rok światowej wystawy EXPO w Genuii. Jak łatwo można policzyć w 1992 roku obchodziliśmy również 500 rocznicę odkrycia Ameryki przez chyba najbardziej znanego na świecie genueńczyka - Krzysztofa Kolumba.
Jego pierowtna forma ulegała stopniowemu rozrostowi by osiągnąć obecną powierzchnię 27 000 metrów kwadratowych, dzielącą się na 70 basenów (plus 4 pod gołym niebem). Oszklone akweny zamieszkuje ok. 15 000 zwięrząt, prezentujących 400 różnych gatunków - od ryb, przez gady i płazy po ssaki morskie.

Jak wspomniałam w poprzednim poście wybór miejsca rodzinnej wyprawy zostawiliśmy synowi - najbardziej zależało nam aby to właśnie on się świetnie bawił, a my to tak przy okazji :) Wiedziałam, że Stefano ostatnio mocno kręcą akwaria - praktycznie w każdej formie. Dodatkowo od kilku miesięcy ma fisia na punkcie Nemo, mimo iż uparcie twierdzi, że film mu się nie podaobał (podczas ostatniego pobytu w Polsce wybraliśmy się do kina na ''Gdzie jest Dory?'' - miałam wrażenie, że Stefano się boi, że tak jak Dory zgubiła rodziców, tak i on może zgubić mamę, bo cały film szukając mojej ręki powtarzał - mama, gdzie jesteś?). Dory nie zachwyciła, ale rybka Nemo podbiła jego serce i nawet zarzyczył sobie tshirt z jej wizerunkiem.

No, ale do brzegu - Akwarium bardzo łatwo znaleźć, gdyż znajduję się w centrum miasta w Porto Antico. Bilety do najtańszych nie należą - dorośli 25 euro, dzieci 15 (gratis do 3 roku życia) - istnieją również pakiety obejmujące inne atrakcje tzw. Acquario Village, ale my z tego nie korzystaliśmy. Mimo wysokich cen akwarium jest mocno oblegane przez turystów i w godzinach szczytu kolejka do kasy jest naprawdę imponująca. Jak już mówiłam my bilety dostaliśmy w hotelu (można również kupić on line), więc podąrzyliśmy bezpośrednio do wejścia. Jeśli chcemy uniknąć tłumów, to lepiej unikać weekendów i godzin szczytu.

Przy wejściu otrzymaliśmy mapę i bez zbędnej zwłoki wkroczyliśmy do pierwszej sali, na króką projekcję multimedialną. Stefano zamurowało, stanął na środku z mocno rozdziawionymi ustami, ''efekt WOW'' nie opuścił go aż do samego końca. Tak rozpoczęła się nasza wędrówka po morskiej krainie,  na która zapraszam poniżej.

Murena



Octopus

Manat karaibski. 

Płaszczka


Tego towarzystwa chyba nie trzeba nikomu przedstawiać ;)

Piranie
Skoczyć czy nie skoczyć? - Nie skoczył!


Basen dotykowy - płaszczki (gatunki niegroźne)

Jesiotry


Baseny podzielone są pod względem gatunku i klimatycznej strefy występowania. Poniższe zdjęcia przedstawiają jedynie niewielką część museum. Nie sposób wszystkie tutaj wkleić. Robienie zdjęć niektórym gatunkom wymagało wiele sprytu i szybkości, bo np. Nemo i Dory bardzo szybko się ruszali :)



NEMO!!! Znaleźliśmy :) 




żółw morski


Stefano był oczarowany kolorami i żyjątkami. Mógłby przy tym akwarium stać godzinami.

Iguana

Meduzy



Sami widzicie, że nie mógł oderwać oczu :)

Deklarowany przez oceanarium czas zwiedzania to ok. 2,5h, które gwarantuje, że zlecą w mgnieniu oka. Nam przejście całej ekspozycji zajęło nieco mniej (niecałe 2h), gdyż w obawie, że po początkowym oniemieniu, Stefano znudzi się wystawa i stanie się marudny, podjęliśmy dość szybkie tempo. Teraz wiemy, że niepotrzebnie :)

Oprócz wyżej wymienionych, spotkaliśmy jeszcze np. foki, węże, żaby, żółwie lądowe, jaszczurki, koniki morskie, rozgwiazdy, wiele wiele ryb i rybek oraz...


DELFINY



Wystarczyło zastukać w szybę kluczami (lub obrączką) a delfiny wypływały nam na spotkanie twarzą w twarz :)
Niesamowite wrażenie.




I jak Wam się podoba? Nam bardzo i gdy Stefano nieco podrośnie chętnie tam wrócimy.

26 komentarzy:

  1. Bardzo mi się podoba! Uwielbiam oceanaria, akwaria itp. Uspokajające miejsce i trochę nam uchyla rąbka tajemnicy co kryje się w głębiach mórz i oceanów.

    Czyżby odbyło się jakieś drobne spotkanie klubowe w Genui?

    OdpowiedzUsuń
  2. Uuuuu jakie zachęcające zdjęcia!!!! Chętnie bym zobaczyła takie akwarium :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezwykle relaksujący spacer, prawie w morskich głębinach ;)

      Usuń
  3. Super zdjecia!! Chlopcom tez sie podobaly..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję, że początkowo podchodziłam do tego nieco sceptycznie, gdyż byłam święcie przekonana, że Stefano szybko się znudzi. Na szczęście myliłam się :)

      Usuń
  4. Oj,Tak zdecydowanie podoba mi sie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajna przygoda dla małych i dużych:)

      Usuń
  5. Bardzo mi się podoba my ciągle mamy w planach afrykarium we Wrocławiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Afrykanarium mówisz? Nigdy o czymś takim nie słyszałam, ale brzmi interesująco. Czekam więc na relację, jak już się zdecydujecie!

      Usuń
  6. Ja jestem akwarysta-amator i marzy mi się akwarium morskie, więc jestem absolutnie zakochana w Waszej wycieczce. Super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akwarzysta amator fajnie brzmi. Mój syn zapewne bardzo by się ucieszył nawet z małego akwarium, ale w tej chwili nie mamy do tego głowy. Z resztą akwarium tylko pozornie jest niewymagające.

      Usuń
  7. Super, chętnie bym się teraz do jakiegoś akwarium wybrała, ale wszędzie daleko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Źle kojarzę, że jakiś czas temu byliście w Gdyni? Pamiętam, iż byłam tam jako nastolatka i zrobiło na mnie pozytywne wrażenie :)

      Usuń
  8. Ja się zastanawiam, ile razy dane mi jeszcze będzie pójść do Akwarium? Bo wiesz, co odwiedziny mamy, to obowiązkowo tam idziemy, a bilety, jak napisałaś, drogie nie są. Ale czego się nie robi dla dobra sprawy :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak my z Asyżem ;) Mamy o tyle lepiej, że zwiedzanie Asyżu jest za darmo :D

      Usuń
  9. Ale super! Uwielbiam wszelkie takie ciekawe miejscówki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nic tak nie zachwwali miejscówki jak uśmiech dziecka nieschodzący z ust.

      Usuń
  10. Co ciekawe ostatnio odkryto, że delfiny nadają swoim dzieciom imiona :) Taka ciekawostka ;]

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojej, piękne miejsce ! Mam nadzieję, że i nam uda się kiedyś tam wybrać.Wiem ,że Elena na pewno bo uwielbia wodę i rybki ,ale ja na pewno będę zachwycona,bo uwielbiam delfiny i wodę!

    OdpowiedzUsuń
  12. Przepięknie! Nie dziwię się Stefkowi, że był zachwycony. A to jego "mama, gdzie jesteś" strasznie mnie rozczuliło :)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak jeszcze będę kiedyś we Włoszech - to chętnie obejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Niesamowite, chyba bym stamtąd nigdy nie wyszła.

    OdpowiedzUsuń