piątek, 26 sierpnia 2016

Trzęsienie ziemii - Centralne Włochy, 24/08/2016

ŚRODA 24/08/2016

Otwieram oczy, jest ciemno. Wstaję i moje kroki kieruję w stronę toalety. Nic nadzwyczajnego, taki mój codzienny rytuał.

Wracam do łóżka. Jest 3:30, nasłuchuje odgłosów nadchodzących z synowkiego pokoju. Pierworodny się wierci, co oznacza, że albo przewraca się na drugi bok i smacznie śpi albo za chwilę stanie w progu.
Tym razem to drugie. Jest gorąco, przydreptał w poszukiwaniu wody. Po zaspokojeniu pragnienia wprasza się do małżeńskiego łóżka i niemal natychmiast zasypia.

Jestem  śpiąca, wiem że zasnę jak tylko moja głowa dotknie poduszki. Przytulam się do miękkiej pościeli i oddaję w objęcia Morfeusza, ale sama nie wiem dlaczego....

Siadam na łóżku i słyszę hałas ''tańczących'' rolet. Wpatruję się w M., który z uniesioną ręką próbuje mi coś szeptem przekazać.
Co za wiatr się zerwał, tak nag.... urywam w pół zdania, gdyż  uszu mych dobiega słowo, którego zapewnie nikt nigdy nie chciałby usłyszeć ''TERREMOTO'' i czuje się jak na wzburzonym morzu. Łóżko kołyszę się w prawo i lewo, i znów w prawo...rolety telepią niemiłosiernie i tak przez ponad dwadzieśćia sekund,  najdłuższych, wręcz niekończących się sekund w moim życiu.

Stefano śpi! Massi jest spokojny, więc nie panikuję i ja.

Pamiętam tylko, iż mąż od razu stwierdził. że jeśli to było daleko, to nie jest ciekawie - będą zniszczenia i tragedia. Niestety internet potwierdza - 6.2M

Tak jak wcześniej byłam śpiąca, tak teraz ciężko mi zasnąć. Ciężko mi się odprężyć i  nie myśleć. Gdy w końcu udaje mi się przymknąć oczy znowu słyszę hałasujące rolety i trzęsące się łóżko. Było mocno, ale tym razem nieco krócej.

Tak się zaczęło...


Wtulam się w męża i próbuje się nie bać. Nie zasnę. Sama już nie wiem czy drżę tylko ja, czy to łóżko czy możę cały dom. W starchu włącza się tryb czuwania, w głowie nerwowo układa się plan ewakuacji z piątego piętra,

Rano jestem na półprzytomna z braku snu. Rozdygotana ze strachu. M. wychodzi do pracy, a ja zostaję wdomu sama z synem i podskakuję na każdy powiem wiatru, każde trzaśnięcie drzwiami, każdy najmniejszy hałas  dnia codziennego. Psychoza wkrada się w nasze życie. Wszyscy wokół chodzą nerwowi.

Jesteśmy ok. 80km w lini prostej od epicentrum, które znajduje się na granicy regionów Umbria, Marche, Lazio i Abruzzo. W wiadomościach wielokrotnie pada miasto Perugia. Odbieram dziesiątki wiadomośći i telefonów z Polski. Nie zaprzeczę, miło mi, że tyle osób się o nas martwi!!! Tutaj w tym miejscy jeszcze raz Wam wszystkim dziękuje za troskę i okazane wsparcie. Nie spodziewałam się, że tylko osób o nas pamięta.

Na ulicy nie mówi się o niczym innym. Za kilka dni u nas wszystko zacznie wracać do  normy, ale 100km od nas nic już nie bedzie takie samo. Mieszkańcy maleńkich miasteczek środkowych Włoch - Amatrice, Acumoli i Arquata del Tronto stracili dobytek całego życia. Ale to nie straty materialne bolą najbardziej - trwa akcja ratunkowa, ale nic już nie uratuje zycia ponad 250 (na chwilę obecną) tragicznie zmarłym. Całe miasteczka zostały zrównane z ziemią. Widok jest wstrząsający.

Po południu ziemia zatrzęsła się po raz kolejny.

Jesteśmy zmęczeni, ale jakby boimy się położyć spać. Wszyscy łudzimy się, że to już koniec, Doskonale jednak wiemy, że wstrząsy wtórne będą nam towarzyszyć przez kolejnych kilka dni. Modlimy się jednak by nie były tak silne jak poprzednie.

Czwartek 25/08/2016

Nasza noc była spokojna, ale na terenach dotkniętych tragedią doszło do kolejnego wstrząsu. Trwa walka z czasem. Ciągle jest nadzieja na znalezienie życia pod gruzami, ale z każdą chwilą iskra nadziei jest coraz mniejsza. Wczoraj, ponad dobę po tragicznych wstrząsach gromkim aplauzem uczczono odnalezienie dwójki dzieci. Patrzę na to i zły kapią jedna za drugą...

Zewsząd nadchodzą pytania czy rząd ostrzegł przed zbliżającym się trzęsieniem ziemii? Przed czymś takim nie da się ostrzec. Nikt nie jest nam w stanie przepowiedzieć dnia ani godziny. My mieszkańcy tych rejonów niestety musimy liczyć się z możliwością wstrząsów każdego dnia. Umbria i całe Apeniny znajdują się w strefie wysokiego ryzyka sejsmiczne. Cały czas występują wstrząsy, ale póki ich siła jest niewielka, nie są odczuwalne i życie toczy się normalnie.

Dzieci w szkołach są szkolone w temacie ewakuacji i zachowania w przypadku podobnych kataklizmów. Tylko jak taka tragedia przychodzi w nocy to często społęczeństwo podgrąże we śnie nawet nie zdąrzy zareagować.

W Perugii wiele osób powychodziło na ulice i zostało poza domem do wczesnych godzin rannych. My zostaliśmy w domu. Nie wiem co bym zrobiła gdyby nie mój mąż (jako rodowity umbryjczyk ma już kilka trzęsień ziemii na swoim koncie). M. mimo, iż pozornie spokojny i opanowany, dzień  później wyznał mi, że i on się przestraszył. Teściowa mieszkająca sama, popłakała się ze strachu i bezradności.

Na własnym doświadczeniu mogę powiedzieć, że różnica między wstrząsami w dzień i w nocy jest ogromna. Ja pierwsze trzęsienie przeżyłam w grudniu 2009 roku, wczesnym popołudniem - najpierw ogromny huk, który wzięliśmy za eksplozję...a chwilę później wstrząsy.  Wtedy epicentrum znajdowało się ok. 15 km od nas, nie było tak silne jak te sprzed dwóch dni, ale było na powierzchni.  Zapewniam jednak, iż dwa dni temu bałam się bardziej.

Obecnie sytuacja jest następujaca - jak widać cały czas mają miejsce wstrząsy wtórne.




28 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Wszystko OK - skończyło się na strachu. Choć wstrząsy czuliśmy mocno, to jednak 80km od epicetrum to sporo.

      Usuń
  2. Dobrze, że nic Wam się nie stało. Oglądam wiadomości w tv i nie potrafię wyobrazić sobie rozmiarów tej tragedii... Trzymajcie się! http://codziennik-kobiety.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My niby jesteśmy bliżej tej tragedii, ale też nie jesteśmy w stanie do końca pojąć co czują mieszkańcy tych najbardziej dotkniętych miasteczek.

      Usuń
  3. Wielka tragedia! W takich chwilach czlowiek naprawde sobie zdaje sprawe z kruchosci zycia... Dobrze,ze u Was wszystko dobrze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! U nas wszystko ok, kilka dni psychozy i wszystko zapewne wróci do normy.

      Usuń
  4. Straszne. Liczy sie kazda minuta. Ciesze sie jak dziecko,gdy slysze ,ze odnaleziono zyjaca osobe po tylu godzinach po trzesieniu. Wspolczuje i rzeczywiscie nie raz w TV podawali nazwe - Perugia. Wiedzialam,ze to trzesienie bylo kilkadziesiat km dalej,wiec mialam nadzieje,ze jestescie zdrowi i cali.
    Szok,szok!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szok ogromny. U nas był strach, bo wsystko działo się w nocy i początkowo nie wiedzieliśmy czy to lekkie trzęsienie u nas, czy silne nieco dalej - wtrząsy były na granicy 3 róznych prowincji (Rieti, Perugia i Ascoli), stąd przewijająca się w mediach Perugia. Teoretycznie jesteśmy bezpieczni w obu przypadkach, gdyż mieszkamy w nowym budownictwie, które teoretycznie powinno spełniać normy sejsmograficzne. Miasto nasze nie ucierpiało, ale przeprowadzane są kontrole w szkołach i przedszkolach.

      Usuń
  5. Straszne. Moja przyszła teściowa też mieszka niedaleko. Nigdy nie wiadomo, co przyniesie kolejny dzień, godzina, minuta, sekunda..ale jesteśmy dobrej myśli :-) Trzymajcie się dzielnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaje być dobrej myśli i starać się wesprzeć poszkodowanych. p.s. A tak z ciekawości to skąd pochodzi Twoja teściowa.

      Usuń
  6. Ewa jak tylko włączyłam rano tv od razu pomyślałam o Tobie! Czytając Twój opis czułam strach :( to okropne! Pod osłoną nocy trzęsienie ziemi brzmi jak jeden z koszmarów. Dobrze, że miałaś chłopaków obok! Trzymaj sie się tam i wiedz, że w Polsce jesteśmy z Wami myślami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta osłona nocy budzi strach, człowiek bezbronny wybudzony, w szoku nie wie co robić (zwłaszcza dzieci).

      Usuń
  7. Dobrze, ze jestescie cali! Nawet w dalekich Stanach, sledzilismy wiadomosci z przerazeniem... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My przez pierwszych kilka dni z maniakalną częstotliwościa śledziliśmy w necie jak ma się sprawa wstrząsów wtórnych - w sumie to nadala trzęsienie, ale dużo mniej i do nas już one nie dochodzą.

      Usuń
  8. My w Ligurii jesteśmy, więc daleko od wtrząsów. Bardzo mi przykro z powodu tego, jaka tragedia się wydarzyła. Mam nadzieję, że tym razem rząd stanie na wysokości zadania i zaoferuje pomoc potrzebującym. Trzymajcie się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z doświadczenia w 2009 roku wiem, że pomoże, ale nie wiadomo kiedy i jak. Wtedy lokatorzy domów poszkodowanych dostawali comiesięczne ''odszkodowanie'' na wynajem. Znacznie dłużej (kilka lat) czekali właściciele na pomoc finansową w rekonstrukcji - w naszym domu na wsi prace trwają od kilku miesięcy. Mniejmy nadzieję tym razem pójdzie sprawniej.

      Usuń
  9. Zginęło tyle osób, a w dodatku tyle dzieci. To straszne. Pęka mi serce. Nigdy nie mieszkałam za granicą, nigdy nie doświadczyłam trzęsienia ziemi. To dla mnie coś strasznego. Mam nadzieję, że chociaż nie cierpieli przed.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci zginęło mnóstwo (wiele też wyciągnietą żywych spod gruzów). Nie wiem dleczego, ale w naszej rodzinie nie obudziło się żadne z dzieci, podczas gdy dorośli wszyscy (może rodzice mają inny, bardziej czuwający sen).

      Usuń
  10. Trzęsienie ziemi to straszna rzecz... mieszkajac w Turcji okropnie się go bałam, bo pojawiało się często, znienacka i zazwyczaj w nocy. Miałam nawet przy drzwiach przygotowaną torbę z najpotrzebniejszymi rzeczami gdyby trzeba było uciekać. A z H.ustalone miejsce spotkania, bo jak wiadomo zaraz po trzęsieniu nie idzie się nigdzie dodzwonić. Nie wyobrażam sobie tragedii ludzi, którzy w ciągu kilkunastu sekund wszystko stracili... całe szczęście, że jesteście bezpieczni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz moja czujność została uśpiona, bo ostatnie trzęsienie ziemii mieliśmy w grudniu 2009 (z epicentrum 15km od domu)i już udało mi się zapomnieć, że Umbria jest tak aktywna sejsmicznie. Dobry pomysł z umówionym miejscem spotkania.

      Usuń
  11. Ewuniu nie miałam pojęcia co się u Was działo. Byliśmy na urlopie, a tam zero telewizji, internetu. Ciesze się, że u Was wszystko w porządku. Odwiedzając kiedyś Centrum Kopernik byłam na symulatorze trzęsienia ziemi i było to straszne, więc nie sposób sobie wyobrazić jak to w realu musi być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie byliśmy w epicentrum, więc dostaliśmy tylko jakby rykoszetem. A brak internetu i TV zadziałałna Waszą korzyść bo zdjęcia z terenów poszkodowanych są przerażajace.

      Usuń
  12. Nie zazdroszczę przeżyć. Cieszę się, że nic Wam się nie stało! Życzę również, żeby nic podobnego się nie powtórzyło!

    OdpowiedzUsuń
  13. Koszmarne przezycia, trauma i złe wspomnienia :( Dobrze, że jesteście cali i zdrowi!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trauma, psychoza - nie wiem jak Ci ludzie zdołają powrócić do życia codziennego :(

      Usuń
  14. Jeśli u nas było dość mocno odczuwalne nawet nie umiem sobie wyobrazić jak było u was. Pamiętam to terremoto z 2009 roku,wtedy bałam się mało,bo nie dotarlo do mnie znaczenie tego słowa, no i nie miałam jeszcze dziecka.Teraz wszystko ma inny wymiar. I tak jak ty opracowuje w głowie plany ewakuacji, ale jak ty sama doskonale zauważyłaś- nocą gdy cały świat pogrążony jest we śnie często zanim człowiek zda sobie sprawę o co chodzi jest już za późno....Trzymajcie się tam kochana zdrowo...

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak się rano dowiedziałam, to zaraz o Was myślałam, chociaż znamy się tylko z bloga.
    Cieszę się, że wszystko dobrze.
    Nie miałam dostępu do internetu, żeby cokolwiek napisać... bo własnie spędzałam swoją pierwszą noc niedaleko Rimini, tam nic nie czuliśmy, jednak kiedy znaleźliśmy się w Maceracie odczuwaliśmy wstrząsy wtórne - najczęściej w nocy. Dodatkowo na twitterze (w b&b już internet był)publikowano informację o wstrząsach wtórnych - coś strasznego i po prostu brak mi słów, aby opisać mój strach, szczególni w nocy.

    OdpowiedzUsuń