piątek, 19 sierpnia 2016

Sierpień w mieście

Z początkiem długiego weekendu we Włoszech wkroczyliśmy w kulminacyjny punkt szczytu sezonu. Tydzień z 15 sierpnia (wł. Ferragosto) ceny noclegów w nadmorskich miejscowościach osiągają sumy wręcz niewyobrażalne, a i tak wszędzie jest na tyle tłoczno, żę naprawdę cieżko znaleźć nocleg last minute. Przykładowo, pieniądze jaki wykładamy na nasz czerwcowy osmiodniowy urlop, w sierpniu w tej samej strukturze straczyłyby jedynie na pokrycie dwóch noclegów i koszt plaży (za którą my nie płacimy) nie jest wliczony w cenę! Jest różnica? NO jest!

Nieco inaczej sprawa ma się w miastach, zwłaszcza tych, które dostępu do morza nie mają - patrz Perugia. Jest upalnie i duszno. Wszak brak nam morskiej bryzy a jedyny wiatr, który czasami nas nawiedza to ''scirocco'' z nad Afryki, który powoduje, że czuje się jak w zamknięta w piekarniku z termoobiegiem.

Z drugiej strony jest tak cudownie pusto i cicho. Witryny mniejszych sklepików, dużych fabryk czy barów dumnie obwieszczają ''CHIUSO PER FERIE'' (zamknięte na urlop). Rzecz w Polsce niespotykana, wręcz niewyobrażalna by tak po prostu zamknąć, najczęściej na dwa tygodnie, interes i już.

Ferragosto (Kilka słów o etymologii znajdziecie we wpisie sprzed dwóch lat - Ferragosto ), to dla Włochów wspaniała okazja dla świętowania. Tak naprawdę niewiele osób zdaje sobie sprawdę jak narodziło się owe święto. Baaa myślę, że nikogo to nawet specjalnie nie interesuje, najważniejsze, że jest wolne.  Ostatnimi laty coraz częściej słyszę życzenia ''Buon Ferragosto'', czyli udanego Ferragosto, stawiające je  praktycznie na tym samym pułapie z Bożym Natodzeniem (Buon Natale) ;)

Ja życzeń z okazji 15 sierpnia nie składałam, no chyba, że mojej siostrzenicy, która akurat tego dnia obchodziła swoje 7 urodziny :) , co jednak nie przeszkadza mi świętować. W tym roku było bardzo orginalnie, bo tradycyjnego grila u kuzynki rozpaliliśmy już 14 :P

A dzień później, po tym jak już pomogliśmy Anicie Włodarczyk poprawić rekord świata i zdobyć olimpijskie złoto w rzucie młotem, przemierzaliśmy puste umbryjskie ulice w poszukiwaniu otwartej lodziarni.

Plany na dalszą cześć tygodnia były obiecujące, ale już wiecie z ostatniego wpisu, że zero z tego wyszło. Niestety! By jednak tak do końca się nie deprymować, bo to, że będę siedziała w domu z nosem na kwintę nikogo nie uleczy, wczorajszego popołudnia pojechaliśmy z synem na jeden z miejskich basenów.



Po czerwcowym strachu przed głęboką wodą nie pozostało już nic. Stefano potrafi wziąć swoje rękawki do pływania i samemu ruszyć na podbój niebieskiej tafli, dlatego musimy teraz na niego szczegolne uważać. Swoją drogą szczena mi wczoraj opadła na widok dwóch maluchów (na oko 3 i 5 lat), którzy sami biegali wokół basenu, skakali do wody itp, podczas gdy mamusie, wylegujące się pod paraolami, pogrążone były w głębokiej, inspirującej rozmowie. Wiem, że jest ratownik, ale jednak on też nie ma oczu dookoła głowy. Nie,  nie to zdecydowanie nie jest na moje nerwy, tym bardziej, że baseny jednak są trochę odseparowane od leżaków.






p.s. Gorąco wszystkim dziękuje za życzenia urodzinowe. Mam nadzieję, że się spełnią i bieżący rok będzie dla mnie łaskawszy niż ten miniony.

5 komentarzy:

  1. Ale fajnie tam macie :). Mamusie rozmawiające mnie rozwaliły, bo ja muszę mieć Gaję na oku, jest za bardzo żywa. A z wodą wiadomo jak to jest. No i po Ferragosto :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamusie to generalnie średnio wiedziały co się wokół dzieje. Wkurza mnie zachowanie rodziców, którzy nie pilnują swoich dzieci (nie tylko tych najmłodszych), a jak coś się stanie to pierwsi lecą z gębą. Na basenie, na którym byliśmy jest zjeżdżalnia, ratownik gwizdkiem wskazuje kiedy można jechać by uniknąć kolicji - nie można zjeżdżać parami itp - dzieciaki ignorują ratownika i mają to w nosie a potem jest oburzenie, że ratownik zamknął zjeżdżalnię.

      Usuń
  2. Moj Starszak tez urodzil sie 15tego ;-) Wniebowziecie Matki Boskiej Zielnej. Ja chlopcow w basenie nie zostawilabym nawet na minute, ale bywalam swiadkiem, ze nawet mlodsze dzieci od naszych pozostawiane byly w wodzie same. Bez komentarza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi tak świtało, że jeszcze ktoś ma urodziny 15 sierpnia i na chiny ludowe nie mogłam soibie przypomnieć kto. Stefano też pilnuję jak mogę, staram się go nie spuszczaćz oczu zwłaszcza teraz gdy pokonał strach przed basenem. Tutaj też widziałam już takie rzeczy, że głowa mała - dwulatek pod opieką pieciolatka pozostawieni sami sobie na dworzu, bo ojciec idzie spać (powiedział to przy nas). Małemu spadł but i biegał tak na pół boso, aż mój mąż mu te buty zakładał i przez ulicę przeprowadzał. Jest to jednak notoryczne, najczęściej s,a to dzieci immigrantów, bo włosi to potrafią przesadzić w drugą stronę.

      Usuń
  3. Ja byłam na wakacjach we Włoszech raz i tez własnie w drugiej połowie sierpnia :)

    OdpowiedzUsuń