wtorek, 23 sierpnia 2016

Rezygnacja z podróży z powodu choroby dziecka. Jak odzyskać zwrot poniesionych kosztów?

Niestety to już drugi tego typu wpis na blogu, mam nadzieję, że nie spełni nam się włoskie powiedzenie ''non c'è due senza tre (w dosłownym tłumaczeniu - nie ma dwóch bez trzech)'' i na przyszłość los nas oszczędzi.

Poprzedni wpis tutaj - Czy można wygrać z liniami lotniczymi

Tym razem sprawa była niejako łatwiejsza (choć linia lotnicza ta sama - Alitalia), gdyż taryfa, w której zakupiliśmy bilety przewidywała  możliwość zmian (za opłatą).  Powinniśmy jednak pamiętać, że w wypadku gdy mówimy o rezygnacji z lotu z powodu siły wyższej (czyli od nas niezależnej),  nie ma to znaczenia.

O naszej podróży z przygodami informowałam Was już wcześniej, więc tylko na szybko przypomnę co to takiego się stało.

Lot zarezerwowany na czwartkowy poranek. W poniedziełek syn zaczyna pokasływać, we wtorek kaszel nieco się nasilił, więc ze względu na planowaną podróż postanowiliśmy dzień później udać się do pediatry, dla tzw. świętego spokoju.

Jako że nie wyglądało to absolutnie niepokojąco we wtorek wieczorem, przez internet, dokonaliśmy check-in.

Noc jednak była koszmarna, nieprzespana, pod znakiem duszności. Diagnoza ''obustronne zapalenie oskrzeli'' i późniejsze wymioty nie pozostawiały wielu złudzeń - najprawdopodobniej podróż trzeba będzie przełożyć.

Zadzwoniliśmy do przewoźnika (Alitalia) aby upewnić się jaka bedzie najszybsza, najprostsza a zarazem i najbardziej odpwiednia w tym wypadku procedura.  Poinformowano nas, iż z uwagii na dokonany już check-in, do 3 godzin (w innym wypadku mielibyśmy czas do praktycznie samego końca) przed odlotem musimy telefonicznie zakomunikować rezygnację z lotu (anulować lot) lub zmienić rezerwację.

Nie chcieliśmy tego zostawiać na ostatnią minutę i po przeanalizowaniu kondycji fizycznej Stefano, w nocy, poprzez call center anulowaliśmy  lot.  Należy pamiętać, że jeśli decydujemy się na przełożenie lotu, to niestety zmuszeni jesteśmy do pokrycia różnicy, między ceną, którą pierwotnie uiściliśmy, a tą nową która w danej chwili widnieje na stronie internetowej przewoźnika - w  naszym wypadku byłoby to ok. 300 euro. Nie mylić z opłatą za samą operację (w Alitalia jest to bodajże 60euro), która w wypadku zaistnienia siły wyższej nas nie dotyczy.

Następnie, z uwagii iż powołujemy się na chorobę dziecka podano  nam adres poczty elektronicznej, na który należy (bodajże w ciągu 48h) wysłać prośbę o zwrot kosztów za niewykorzystane bilety, naturalnie dołączając do niego zaświadczenie lekarskie a w nim precyzyjne zapewnienie, iż patologia dyskwalifikuje ''pacjenta'' przed lotem. Musi ono także zawierać pieczątkę lekarza oraz jego podpis.

Żadnego powoływania się na istniejącą legislację czy cytowania przepisów prawa. Nie mieliśmy rownież wykupujemy odszkodowania na wypadek rezygnacji z lotu.




I pozostaje czekać na pozytywne rozpatrzenie sprawy :) Po ok dwóch tygodniach (14 dni roboczych) otrzymaliśmy maila z informacją, że pieniadze zostały przelane na konto. Nie potrącono ani centa za otwarcie praktyki itp. Przeciwnie dostaliśmy 30 euro więcej niż zapłaciliśmy, odszkodowanie jakieś czy co?



4 komentarze:

  1. Super! tzn. nie ta cala sytuacja, bo tej nie zazdroszcze i pewnie nerwow kosztowala was sporo..ale to w jaki fajny i szybki sposob dostaliscie rozliczenie!
    Czyli jednak mozna?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. No i fajnie, że zapłacili Wam więcej, mnie by to nie martwiło :). Co prawda nie miałam jeszcze okazji rezygnować z biletów, ale wszystko może się zdarzyć. My najczęściej latamy Wizirem, nie wiem, jaką oni mają politykę w takich wypadkach.

    OdpowiedzUsuń
  3. może wypłacili więcej żeby na przyszłość nie rezygnować z ich usług? kto to wie, najważniejsze, że się udało :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tylko się cieszyć. Sama nie mam zupełnie w tej dziedzinie doświadczenia, a wiadomo, jeśli coś dzieje się pierwszy raz, to zawsze wydaje się trudne.

    OdpowiedzUsuń