poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Alitalia, Lufthansa, Air Dolomiti - linie lotnicze przyjazne dzieciom?!?

   Lato w pełni, sezon wakacyjny trwa. Temat lini lotniczych jak najbardziej na czasie. Wiem, że nie wszystkich musi on interesować, ale już tłumaczę co skłoniło mnie do popełnienia poniższego posta. Pomysł zaczął kiełkować mi w głowie już w maju, gdy gorączkowo analizowałam wszystkie ''za i przeciw'' zakupu biletów lotniczych w dwóch różnych liniach. Przeszukiwałam zasoby internetu w celu zdobycia jak  największej ilości przydatnych informacji i możliwie najdokładniejszej analizy obu opcji. Moje poszukiwania okazały się średnio owocne, co sprawiło że nie zdecydowałam się ''zaryzykować'' zmiany sprawdzonego przewoźnika - Alitalia.  Los jednak koniecznie chciał nam dać okazję do osobistego sprawdzenia tej drugiej opcji - Star Aliance (Air Dolomiti i Lufthansa).

 Mam nadzieję, iż informacje poniżej zawarte pomogą komuś podjąć dezycję, bo ja każdorazowo staram sie dokładnie analizować całą podróż, a tym razem w sieci znalazłam niewiele informacji na interesujący mnie temat.

Mój pierwszy lot odbyłam bodajże w 2004r, nieistniejącą już tanią linią lotniczką Skyeurope. Wielokrotnie podróżowałam również Centralwings oraz Wizzair, pojedyncze trasy Ryanair lub Easyjet.  Kilka lat temu przerzuciliśmy się jednak na tzw. tradycyjnych przewoźników. Podwód? Jest ich kilka - tzw. linie low cost każą sobie płacić dosłownie za wszystko, co w ostatecznym rozrachunku niewiele ma wspólnego z tanim lataniem, a poza tym interesujace nas połączenie do Gdańska nagle zniknęło z ich oferty. Tak trafiłam na:

ALITALIA - włoski przewoźnik narodowy, który w przeszłości okrył się niechwałą za opóźnienia, strajki czy zagubienie bagażu. Do pierwszej rezerwacji przekonał nas voucher na ich usługi (który otrzymaliśmy z jednego z programów lojalnościowych do których należymy), do tego Offerta  Family - ok.270euro (za dwie osoby dorosłe i dziecko powyżej 2lat), bagaże i  numerowane miejsca wliczone w cenę. Problemów nie było. Przeciwnie, więc z usług wspomnianej lini skorzystaliśmy jeszcze wielokrotnie. 



Czy Alitalia jest przyjazna dzieciom?

Tak! Wylatując z Rzymu (Fiumicino) jest specjalne okienko do obsługi rodzin z dziećmi - szybko i sprawnie, bez zbędnych  kolejek i dziecięcego jęczenia. A jak dodać do tego,  że małe dzieci (z czterolatkiem nie  było problemów) stanowią kategorię uprzywilejowaną i odprawy osobistej mogą dokonać wraz z VIP'ami, personelem lotniczym i osobami niepełnosparwnymi, to żyć nie umierać. No i wejśćie na pokład poza kolejką. 
Jeśli mogłabym mieć jakieś zastrzeżenia czy wskazówki, to brakuje mi tu atrakcji dla dzieci podczas samego lotu.
Posiłek, a raczej poczęstunek na pokładzie jest darmowy. Wiem na pewno, że istnieje możliwość spersonalizowania żywności dla dzieci. Nigdy tego nie robiliśmy, gdyż Stefano był już na tyle duży by nie jeść dań słoiczkowych, a 2h lot do Polski nie wymagał od nas specjalnych przygotowań.

Godne uwagi jest że  Alitalia stosunkowo często oferuje 20% zniżki dla swoich klientów. Warto zapisać się to ich newslettera by być na bieżąco.

UWAGA - dla nie mnie, podróżującej z małym dzieckiem istotne zanczenienie ma ich polityka zwrotu pieniędzy za  niewykorzystane bilety. Mam na myśli całkowity zwrot kosztów związanych z anulowaniem rezerwacji z powodu siły wyższej. Niestety już dwukrotnie musieliśmy z tej opcji skorzystać. Doświadczenia z innymi przewoźnikami w tej kwesti nie posiadam i mam nadzieję nigdy nie posiadać ;)

LUFTHANSA - myślę, że nie trzeba jej jakoś specjalnie przedstawiać. No właśnie, na temat LH, uznawanej za jedną z  najlepszych lini na świecie,  można znaleźć wiele informacji w sieci. Poczytałam co nieco i nie miałam wątpliwości, iż Niemcy dbają o swoich małych pasażerów.

Monachium


Jak informacje uzyskane z relacji podróżujących odniosły się do naszych osobistych doświadczeń?

Pierwszeńśtwo wejścia na pokład dla dzieci - NIE! Ani w Monachium, ani w Gdańsku nie wywołano rodzin z dziećmi. Nie zależało mi na tym, bo mając na bilecie wskazane miejsca obojętne mi było czy wejdziemy do samolotu jako pierwsi czy ostatni (Stefano nie do końca - po wielu godzinach oczekiwania chciał jak najszybciej znaleźć się na pokładzie). W Monachium bramki przy Gate były elektroniczne - samemu skanowało się kod i po ich otwarciu wchodziło na pokład. Obsługa naziemna jedynie kontrolowała poprawność operacji. Jako że byłam z synem nie do końca wiedziałam jak to ogarnąć logistycznie, zwróciłam się więc z pytaniem do obsługi a reakcja była natychmiastowa - Pani zajęła się biletami, przepuściła nas bocznym wejściem i życzyła miłej podróży.

Poczęstunek darmowy - co zaobserwowałam to fakt, że nie kończyło się na przysłowiowym kubku wody, coli czy kawy (ile chciałaś tyle Ci dali). W drodze powrotnej rodziny z dziećmi zostały obsłużone w pierwszej kolejności.



Niespodzianki dla dzieci - owszem były, ale jedynie w drodze powrotnej. Stefano chwilę po wkroczeniu na pokład otrzymał małą paczuszkę żelków, które skonsumował jeszcze przed kołowaniem,  z tego co kojarzę powinien je rzuć podczas startu i lądowania z uwagii na szybko zmieniające się ciśnienie w kabinie. No, ale powstrzymaj o 6 rano, niewyspane dziecko ;) Chwilę później dzieciaki zostały obdarowane firmowymi kolorowankami (plus kredki).
Nie wiem z jakiego powodu nie dostaliśmy żadnej zabawki w drodze do Gdańska. Dlatego, że syn po starcie usnął? Ze względu na porę (lot wieczorny)? Wyczerpanie nakładów?

Prasa - Nikt mi jej nie proponował, podejrzewam iż ze względu na bycie obcojęzyczną.

Miejsce na nogi - było ciasnawo. Trasę obsługują samoloty Embrarer 195, mniejsze i niższe od boeinga A320 (najpopularniejszy w Europie). Większość osób podróżowała ze sporym bagażem podręcznym (trolley), więc luki bagażowe bardzo szybko się zapchały i my nasze plecaki trzymaliśmy pod fotelem.


AIR DOLOMITI - kiedyś obiło mi się o uszy, ale nie wiedziałam o nich totalnie nic. Jedna wielka niewiadoma, której bardzo się obawiałam. Pokrzepiałam się myślą, że LH nie wzięłaby sobie na partnera nie sprawdzonej lini. Z Air Dolomiti pokonywaliśny odcinek Perugia - Monachium. I wiecie co Wam powiem - to były najmilsze loty jakie do tej pory przyszło  mi odbyć. Normalnie poczułam się rozpieszczana. Gdyby wszystkie loty były takie spokojne byłoby cudownie i nawet mogłabym przestać bać się latać ;)

Air Dolomiti na płycie lotniska w Perugii


Pierwszeństwo wejścia na pokład - NIE! Ale jak już powyżej wspomniałam nie zależało mi. Z resztą jak tylko rozpoczęto boarding w Perugii, synowi dotąd beztrosko biegającemu po terminalu i zapewniającemu rozrywkę pozostałym oczekującym, zachciało się do toalety ;)

Przekraczając próg samolotu osoby włoskojęzyczne miały do wyboru prasę codzienną.

Poczęstunek podobnie jak w LH - kanapka i napoje do oporu, co niektórzy skrzętnie wykorzystywali i przelewali wodę do pustej butelki :D

Miejsce - pasażerów było nieco mniej, więc miejsca wydawało się być więcej.





Niespodzianki dla dzieci - TAK! Za pierwszym razem Stefano otrzymał zestaw do rysowania - notesik, kredki, linijka, temperówka i naklejki, a wszystko to w kolorowej zamykanej na suwak torebeczce. W drodze powrotnej natomiast, mimo tego że spał cały lot, stewardesa przyniosła grę magnetyczną - TRIS (kółko i krzyżyk).

I UWAGA -  jak tylko personel zorientował się, że syn śpi zaproponowano nam poduszkę. Serio, byłam w niemałym szoku.






Tak z grubsza to by było na tyle. Chciałam jeszcze skrobnąć kilka słów o lotnisku w Monachium i ogólnie o locie z przesiadką, ale to już raczej temat na oddzielny post, który mam nadzieję stworzyć wkrótce.



Tymczasem wszystkim czytelnikom życzę udanego tygodnia i pięknej pogody. Pozdrawiam upalnie :)

Ewa




13 komentarzy:

  1. Jeszcze nie mieliśmy okazji lecieć, ale jakby co to zasugeruję się wtedy twoim wpisem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hihi..ja pozdrawiam deszczowo. Tymi liniami lotniczymi nie latalam, bo mam irlandzkich przewoznikow pod nosem.
    Ryanair zmienil swoja polityke : bardziej dba o klientow I o rodziny z dziecmi. Ja nie narzekam :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam okazji latać samolotem. Mąż za to latał i mówił, że to nie takie straszne.
    Z liniami lotniczymi to jest tak jak wszedzie- dbasz o klienta, to klient wróci ��

    OdpowiedzUsuń
  4. Z lini wymienionych przez Ciebie znam tylko Lufthanse. :)
    Za to popieram, ze czasem warto wyprobowac mniej znanych przewodnikow. My tak trafilismy na AirBerlin, ktory ma czesto bardzo atrakcyjne oferty. Lecielismy z nimi 4 lata temu, kiedy corka miala 15 miesiecy. Balam sie, bo zupelnie nowy przewoznik (od nas najczesciej latalam SAS'em), a tymczasem okazalo sie, ze sprawili sie super! Mimo, ze Bi nie byla juz niemowlakiem, dostalismy miejscowki z kolyska i wiekszym miejscem na nogi. Do samolotu bylismy wpuszczani poza kolejnoscia, zaraz po business class. Nie wiem jak to jest ze starszymi dziecmi, ale Bi dostala paczuszke z wyposazeniem niemowlaka, z pielucha, sliniakiem, chusteczkami oraz grzechotka. ;)
    A przy okazji dowiedzielismy sie, ze na lotnisku w Nowym Jorku maja osobne bramki z odprawa dla rodzin z dziecmi. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Wezmę Twoje rozważania pod uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie mam pojęcia w ogóle o lataniu samolotami, bo nigdy w życiu nie siedziałam nawet w środku. Boję się tego ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam do czynienie z tymi liniami, z pewnością Twój wpis będzie pomocny.

    OdpowiedzUsuń
  8. My jak na razie lataliśmy tylko Wizzem, który akurat dzieciom nic nie zapewnia. Nawet nie wiedziałam, że niektórzy przewoźnicy dbają o maluchy, bo na przykładzie Wizza byłam pewna, że olewanie dzieci to standard w samolotach. Całe szczęście, że tak nie jest.

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie, że są tacy, którzy dbają o maluchy - przecież ich komfort też jest wazny

    OdpowiedzUsuń
  10. Z lufthansa mam takie same doświadczenia :) super że dają takie niespodzianki dla dzieci

    OdpowiedzUsuń
  11. nie latam, tym bardziej z dziećmi, ale myślę, że dla wielu podróżujących mam to będzie bardzo przydatny post :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja latam malo i z duzymi/ doroslymi dziecmi- jednak dla innych mam zrobilas fajny informacyjny wpis!

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze nigdy nie leciałam samolotem.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń