czwartek, 2 czerwca 2016

Szlachetne zdrowie...


...
Nikt się nie dowie,
Jako smakujesz,
Aż się zepsujesz.
Tam człowiek prawie
Widzi na jawie
I sam to powie,
Że nic nad zdrowie
Ani lepszego,
Ani droższego;
Bo dobre mienie,
Perły, kamienie,
Także wiek młody
I dar urody,
Mieśca wysokie,
Władze szerokie 
Dobre są, ale 
Gdy zdrowie w cale.
Gdzie nie masz siły,
I świat niemiły.
Klinocie drogi,
Mój dom ubogi
Oddany tobie
Ulubuj sobie!


Znacie? Też mi pytanie! Na pewno znacie. Co prawda nie mam pojęcia jak to wygląda teraz, ale za czasów mojej edukacji, poloniści dbali o to by zapoznać nas z twórczością Jana Kochanowskiego. Szczerze nie lubiłam fraszek. Nie lubiłąm poezji.  Może nie tyle samej poezji, co jej analizowania zwrotka po zwrotce, wers po wersie. Miałam ''dwie lewe'' do rozbioru utworów literackich na części pierwsze. Mogłam się wysilać na całego by odpowednio zinterpretować słowa autora, a ostatecznie okazywało się, że i tak miał on na myśli zupełnie co innego. Nie o tym jednak miało być!

Dzisiaj (środa) niespodziewanie złapałam się na recytowaniu powyższego utworu. Nie, nie znam całości na pamięć (już nie) - fragmenty owszem. Dzisiaj ''Na zdrowie'' ma dla mnie zupełnie inny wymiar niż w liceum. Zdecydowanie dojrzalej podchodzę do jej treści. 

A co mi się dzisiaj tak wzięło na fraszki i wspomnienia? Otóż dostałam list. Nie byle jaki list. List na który czekałam od kilku tygodniu. Codziennie drżącymi rękoma otwierałam skrzynkę by sprawdzić czy ma coś dla mnie.  Codziennie odchodziłam z pustymi rękoma, z lekka niepocieszona, a jednak zadowolona. A bo nie powiedziałam najważniejszego - strasznie bałam się tego listu. Ok, nie samego listu, a jego treści naturalnie. 

Dzisiaj, wychodząc odebrać syna z przedszkola, również zajrzałam do skrzynki. Tym razem nie była pusta! Na kopercie moje nazwisko - po pięczątkach poznałam od razu, że to ON. List, na który czekam. List z USL Umbria, z wynikami mojej ostatniej cytologii. 



Serce zaczęło walić jak oszalałe. Miałam wrażenie, że nogi zaraz się załamią pod niewielkim ciężarem mojego ciała, stały się jakby z waty. Tysiące myśli w głowie - otwierać czy nie? Z jednej strony chciałam mieć to już za sobą, ale z drugiej jakby to miały być złe wieści to nie chciałam być wtedy sama, a mąż dziś (jak na złość) w pracy do wieczora. Nie czytam! Koperta wylądowała w torebce...

Przeszłam 50 metrów... Nie wytrzymam do wieczora! Pospiesznie, cała się trzęsąc, rozerwałam papierową kopertę. Popłynęły łzy! Łzy szczęścia, łzy ulgii. I od razu siąpiący deszcz przybrał inny wymiar - to niebo Perugii cieszy się ze mną. Pozwoliłam sobie nawet nieco przekształcić  włoskie przysłowie - ''sposa bagnata, sposa fortunata'' (mokra panna młoda to szczęśliwa panna młoda'' w ''Ewa bagnata, Ewa fortunata''. Tak się właśnie w tym momencie czułam i zupełnie nie przeszkadzało mi, że przemoknę aż do majtek ;)



Nie pamiętam kiedy ostatni raz miałam takie wyniki cytologii. Wyniki gdzie nie zaleca się dodatkowych badań, kolposkopii, biposii. itp...Mimo, iż wiem, że to nie koniec, bo następne badania (zgodnie z wytycznymi IEO) będą już za 3 miesiące (w sumie za 2) to raduję się tą chwilą. Cieszę się, że za niecco ponad tydzień. mogę spokojnie jechać na urlop do Toskanii, a później do Polski :) Marzę by się odstresować, zrelaksować, wypocząć!

Do usłyszenia,
Ewa







9 komentarzy:

  1. I takie wiadomości lubię najbardziej!!!!!
    Super, cieszę się razem z Tobą😃

    OdpowiedzUsuń
  2. Super wiadomosci! Ciesze sie razem z Toba:)
    Mam taka kolezanke, ktora lubi czasem zadzwonic na pogaduchy ( jedna jedyna mi taka zostala) , i po polgodzinnej rozmowie , w ktorej wymieniajac sie nowosciami klasycznie przy tym narzekamy po babiemu na zycie, zawsze rozmowe konczymi sekwencja '' oby zdrowie bylo''. Bo coz wiecej nam w zyciu potrzeba?
    Sciskam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ufff. Super wiesci!!! Ciesze sie razem z Toba.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniala wiadomosc!! Ciesze sie razem z Wami!!! Oczywiscie dbaj nadal o siebie, trzymaj reke na pulsie- jednak optymistycznie ciesz sie z urlopu i wszystkich przyjemnosci zycia!
    Usciski!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowna wiadomość- Ty płakałaś, ja teraz czytając robię to samo :) Buziaki i dużoooo zdrówka!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudne wiadomości trzymam mocno kciuki za kolejne tak dobre wyniki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uf, kamień z serca. Cieszę się ogromnie z Tobą i podziwiam za odwagę, bo szczerze powiem, że ja bym zaczekała na męża :)
    Oczywiście kciukasy nadal trzymam i wierzę, że kolejne wyniki będą równie dobre, jak te :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ewunia, strasznie się cieszę. Wiedziałam, że nie może być inaczej.

    OdpowiedzUsuń