piątek, 24 czerwca 2016

Potyczki językowe

Scenka z serii ''włoska mowa to trudna mowa'' :)

Taka sytuacja:

Mąż pakuje swoje ciuchy by część wynieść do garażu. Kartony, przed wyniesieniem do garażu, pieczołowicie podpisuje...

- Ewa, pamiętarz jak mówiłem, że Perugini (mieszkańcy Perugii) mają problemy z wymową ''gli'', dobiega mych uszu z drugiego pokoju.
- Aha... potakuje
- No to weź mi powiedz jak się pisze ''swetry'' (po włosku MAGLIONI)...
- normalnie :)
- czyli?
- M A G L I O N I, literuje ze zdziwieniem, jednocześnie kierując moje kroki w stronę męża.
- OK, bo nie byłem pewien, przyznaje z pokorą mąż i pokazuje mi karton ze swetrami, gdzie z jednej strony widnieje MAGLIONI a z drugiej MALIONI.

Opada kurtyna :)

p.s. M. od dawna się odgraża, że o odrabiane lekcji (jak Stefano pójdzie do szkoły) z włoskiego odpowiedzialna będę ja. 


***

Kochani, korzystając z okazji bardzo Was przepraszam za ciszę  medialną. Ostatnio nie ma mnie również na Waszych blogach, Czytam nieco z doskoku, ale nie mam czasu komentować. Ślędzący nas na FB wiedzą nieco więcej co się u nas dzieje. Wróciliśmy z urlopu i rzuciliśmy się w wir pracy. Poza tym powinniśmy być teraz w zupełnie innym miejscu, ale Stefano się rozchorował (obustronne zapalenie oskrzeli i wymioty) i zostaliśmy w domu. Mam nadzieję, że wkrótce będzie mnie tu więcej.



5 komentarzy:

  1. Dużo zdrowia! My też zaliczamy takie potyczki :) np. nauczyłam H. jak nazywa się po turecku parapet i konewka :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak się ma Stefano? Mam nadzieję, że już jest lepiej i wraca do zdrówka. Uściski dla was :*
    A z tym językiem to i my tu mamy nieraz niezły ubaw.Zauważyłam jednak jedną rzecz- łatwiej Włochowi wytłumaczyć zawiłości języka włoskiego niż polskiego :P

    OdpowiedzUsuń
  3. :) dzieki za rozrywkowy post! :)

    OdpowiedzUsuń