czwartek, 14 kwietnia 2016

Offline

Jak w temacie - jestem offline, chwilowo. Mam nadzieję!

Wielkimi krokami zbliża się godzina zero - dzień przeprowadzki, zaplanowany na najbliższą sobotę. Nasza sypialnia i Stefkowy pokój gotowe są do przyjęcia załogi na pokład (łóżka, materace, posiel są, więc wszystko co dla dobrego snu niezbędne). Steffi, w swoim królestwie, ma już większość swoich klamotów, czytaj zabawek.

Meble do salonu przyjechały we wtorek.

Wszystko szło gładko, aż zaczęłam się dziwić. No i wykrakałam. Jesteśmy bez telefonu stacjonarnego i internetu - na jak długo nie wiadomo. Dziś miał przyjść technik, podłączyć nas pod nowym adresem. Technik był, ale d... blada (sorry). Nic zrobić nie mógł, bo patałachy z naszego operatora nie przełączyli  naszej usługi, tzn. przełączyli, ale zamiast do centrali po drugiej stronie ulicy, podłączyli nas do centrali oddalonej o kilka kilometrów. Sami powiedzcie - pełen profesjonalizm!  I weź tu człowieku się nie denerwuj. Niby nie jest to kwestia zycia i śmierci, ale jednak usługa ta ułatwia nam życie.  Nerw jest tym większy, że ty biedaku pocisz się, kombinujesz i kalkulujesz moment najodpowiedniejszy na wysłanie podania o przeniesienie. Udaje ci się wszystko dograć niemal idealnie (jedynie 2 dni różnicy z fizyczną przeprowadzką) a tu Ci jakiś ''agent od siedmiu boleści'' wywija taki numer i musisz zaczynać wszystko od nowa. Czas oczekiwania do 30 dni, bo muszą się między sobą dogadać dwie firmy - operator i właściciel kabli). Technik pocieszał, że tym razem czas oczekiwania powienien być ktrótszy, ale dopóki nie zobaczę to nie uwierzę. A jak do tego wszystkiego dodać PMS to mam jazdę na 102.

kawałek stefkowego królestwa


p.s, Mój jedyny kontakt z wirtualnym światem do mobilny internet limitowany - 1G miesięcznie, także ograniczam się do odbierania poczty i tyle.

do usłyszenia

15 komentarzy:

  1. Tak to jest człowiek się stara a później i tak z czyjejś winy wyskakują jakieś problemy... Pamiętam jak my się przeprowadzaliśmy, wszystko się opóźniało nie z naszej winy lecz z winy "fachowców" :-(
    Najważniejsze, że już jesteście bliżej niż dalej a bez internetu jakoś sobie też poradzicie :-*
    Pokój bardzo fajnie urządzony, tylko ten porządek w pokoju dziecka na razie mi nie pasuje, ale myślę, że to się zmieni ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Do szybkiego uslyszenia! Spokojnej i bezstresowej przeprwadzki zycze:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny ten Stefkowy kawałek podłogi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooo jaki ładny pokoik! Ewka,dacie radę :) trzymam kciuki by Internet dało się szybko załatwić ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Sama przez to przechodziłam z tymi wszystkimi internetami i telewizjami powodzenia przy przeprowadzce :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak to we Włoszech, zawsze jakieś opóźnienia :). Wracaj, czekamy!

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekamy- nie bedzie tak zle ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak ja uwelbiam takie typy, nam nową lodówkę już reperują po raz trzeci - widać, że u was specjaliści jak i u nas :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oby jak najszybciej internet był a my poczekamy

    OdpowiedzUsuń
  10. Czasem taki off line dobrze robi :) Pokoik śliczny!

    OdpowiedzUsuń
  11. Pokoik super, a dostawcom internetu to się kopniak w tyłek należy !

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ładne meble ! Ciekawa jestem reszty :) Rozumiem,że na razie jesteś poza wirtualnym światem, ale to może i lepiej.Skupisz się na urządzaniu domu i przywykniesz trochę do zmian. A potem wrócisz wypoczęta i o wszystkim nam tu napiszesz:)Trzymam kciuki by wszystko udało się pozałatwiać bez problemowo i szybko:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Skąd ja to znam... nigdy nie może iść po Naszej myśli...
    Pokoik Stefcia świetny, widziałam też jego kącik na FB :)
    Detoks od internetu dobrze zrobi ;) Więc nie ma tego złego ... :)

    OdpowiedzUsuń