poniedziałek, 21 marca 2016

Wieści z Polski

Melduję się!

Dwanaście godzin, 3 środki transportu (samochód, samolot i pociąg), sprawiły, że od środowego popołudnia bawimy na polskiej, dokładniej rzec ujmując, kociewskiej ziemii. Podróż, mimo iż męcząca, minęła stosunkowo szybko.

Mieszkamy nieco ponad 200km od rzymskiego lotniska Leonardo da Vinci, potocznie zwanego Fiumicino. Na stołecznej obwodnicy, w dzień roboczy, nie trudno o władowanie się w kilometrowy korek, więc by uniknąć rzymian podąrzających do pracy, przezornie wyruszyliśmy w drogę  ze sporym zapasem czasu - kwadrans po 5 (planowy wylot 10:15). Nasze założenia okazały się słuszne.

Na Fiumicino byliśmy sporo przed czasem. Lotniskowe drzwi rozsunęły się przed nami już kwadrans przed 8. By  poczuć się nieco lżej, od razu zdaliśmy bagaże - rodzinom z dziećmi podróżującym z terminalu 1, polecam okienko 148 - sprawnie i bez kolejki. Ponadto, małe dzieci stanowią w Rzymie kategorię uprzywilejowaną i mogą przejść odprawę osobistą razem z personelem i pracownikami lotniska oraz niepełnosprawnymi. Znacznie przyspiesza i umila to sprawę. Celnicy są przesympatyczni, nie denerwują się na często  niesforne dzieci i ich odległe od idealnego zachowanie.

Syn bardzo pozytywnie nas zaskoczył. Ubrany na śpiąco, przy wsiadaniu do samochodu leniwie zamrugał oczami i oddał się w objęcia Morfeusza. Swe błękitne oczęta pokazał dopiero w Rzymie. W wejściu na pokład rozsiadł się wygodnie w fotelu, chwycił za pas i nakazał ojcu ''chiudi'' (zamknij). Słowo daje, mając w pamięci ostatni nasz lot (gdzie syn wił się jak wąż byle tylko wyzowlić się z pasów) myślałam, że śnię. Jedynym przebłyskiem chuligańskiego charakteru było przywołanie stewardesy (wcisnął guzik nad głową i w samolocie rozległ się charakterystyczny dźwięk, a chwilę później zjawiła się miła pani).

Sama podróż samolotem była fantastyczna. tak cudownie spokojna, bez cienia turbulencji. Gdyby tak było zawsze to mogłabym nawet polubić latanie.

Nerów nieco przysporzyło nam 50minutowe opóźnienie samolotu, gdyż pociąg z Wawy mieliśmy niemal na styk. Zatrzymaliśmy się jedynie by kupić dziecku drożdżówkę, a gdy wbiegliśmy na peron to pendolino już na nas czekało.

Pobyt mija nam intensywnie - Stefano wariuje z kuzynostwem i ich psiakiem.  A Puszek (pies) upatrzył w naszym pierworodnym szansy na dobrą zabawę i nie odstępuje go na krok. Turlają się razem po podłodze, a śmiechu przy tym co niemiara.




No i wszystko byłoby pięknie, gdyby  nie chora polska biurokracja. Nie wiem czy słyszeliście o przypadkach zatrzymania na polskich lotniskach obywateli polskich posiadających podwójne obywatelstwo, gdyż nie posiadali polskich dokumentów.  Jak głosi ustawa:

''Obywatel polski posiadający równocześnie obywatelstwo innego państwa ma wobec Rzeczypospolitej Polskiej takie same prawa i obowiązki jak osoba posiadająca wyłącznie obywatelstwo polskie.
Obywatel polski nie może wobec władz Rzeczypospolitej Polskiej powoływać się ze skutkiem prawnym na posiadane równocześnie obywatelstwo innego państwa i na wynikające z niego prawa i obowiązki.''

Może zacznę od zaznaczenia, że jak ktoś nie chce się denerwować lub woli żyć w nieświadomości, to odradzam czytanie dalszej  części posta, zwłaszcza jeśli znajdujecie się w podobnej sytuacji i wybieracie się wkrótce do Polski.

Dopóki sprawa ta była dla mnie jedynie artykułem z Onetu, podchodziłam do tego z lekkim niepokojem, ale z nadzieją, że mnie to nie dotknie. Ostatnimi czasy, okazało się jednak, iż dwie koleżanki z Klubu Polki, stały się ofiarami polskich przepisów. Jedna z nich utknęła w Polsce, gdyż jej kilkumiesięczne dziecko nie posiadało polskiego dokumentu tożsamości.

Stefano posiada z urodzenia zarówno obywatelstwo poslkie jak i włoskie. Zarejestrowany jest w polskim USC, ale nie posiada polskich dokumentów, ani numeru PESEL. Legitymuje się jedynie włoskim dowodem osobistym Tak granicę przekraczaliśmy już wielokrotnie i nigdy nie było problemów, ale jak głosi internet, straż graniczna, coraz częściej przykłada się do egzekwowania przepisów polskiej ustawy o obywatelstwie. Postanowiliśmy więc z mężem, że w drodze powrotnej do Włoch, rozdzielimy się na lotnisku. Syn kontrolę osobistą przejdzie z mężem, a ja sama - udamy że się nie znamy (mam polski dowód i polskie nazwisko, inne niż mąż i syn). Teoretrycznie nie powinniśmy mieć problemów, ale co jakbym chciała przyjechać do Polski sama z synem? Wjechać wjadę, ale czy wyjadę?

Wyrabiamy więc polski dowód dla syna. Krok pierwszy - numer PESEL. Spakowałam torbę (dowód mój, polski odpis aktu urodzenia) i z rana pobiegłam do Urzędu Miasta, gdzie dowiedziałam się, iż dziecku urodzonemu za granicą i nie posiadającemu zameldowania w Polsce (nigdy) PESEL nadają automatycznie wraz ze złożeniem wniosku o dowód w urzędzie bądź paszportu w konsulacie (w Polsce dla takiego dziecka paszportu nie wydają - naturalnie zależy jak trafisz).
OK, dziecko do fotografa i ze zdjęciami do urzędu (mały nie musiał  być obecny, mąż też nie). Wręczam dokumenty, Pani przegląda i odkrywa, że ojciec dziecka jest ''obcy'', więc prosi mnie o UWAGA - potwierdzenie synowskiego obywatelstwa polskiego. Szczena mi opada, tysiąc myśli w głowie - chyba źle zrozumiałam. Urzędniczka głosi dalej, iż aby wydać dowód osobisty dziecku urodzonemu za granicą, do sierpnia 2012 roku (w sierpniu 2012 weszły nowe przepisy), niezbędny jest dokument potwierdzający polskie obywatelstwo (jest on zbędny jeśli oboje rodziców są Polakami). Wychodząc śmiałam się z bezradności!

I tak by wyjechać z Polski, zgodnie z prawem syn musi posiadać polski dokument. W przeciwnym wypadku musiałabym na granicy udowodnić, że mój syn (syn Polki) nie posiada polskiego obywatelstwa, ale by wyrobić polski dowód w urzędzie rządają potwierdzenia tego obywatelstwo, bo przecież mogłam się go zrzec. Paranoja? Wariactwo? Nazwijcie to jak chcecie!

Kto potwierdza polskie obywatelstwo? Wojewoda właściwy ze względu na adres zameldowania w Polsce. W wypadku jego braku (nasz przypadek) właściwym jest wojewoda mazowiecki. Czy potwierdzałam te informacje? Owszem, dzwoniłam do Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku - wszystko potwierdzone (chodzi o sławne 3 miesiące, które ustawa dawała rodzicom (w rodzinach mieszanych) na decyzję o wyborze obywatelstwa tylko jednego z państw. My z tego nie skorzystaliśmy, gdyż chcieliśmy by syn zachował oba obywatelstwa, ale Pani w urzędzie nie może tego jednoznacznie stwierdzić.


Na chwilę obecną jestem wkurzona i nie wiem jeszcze jakie podejmniemy kroki. Mąż napisał maila do ambasady włoskiej, z prośbą o poradę.  Zobaczymy czy i co nam odpwiedzą.

Tym miłym akcentem kończę i pozdrawiam
Ewa



27 komentarzy:

  1. Kurcz, nieciekawa sprawa :(.Nas wprawdzie te bzdurne przepisy osobiscie nie dotycza ale mamy znajomych -mieszane malzenstwo ale nigdy nie slyszalam aby mieli jakies problemy na granicy. Moze nawet nie wiedza,ze sa takie przepisy? Mam nadzieje,ze jakos wam sie ta walka z urzedami szybko potoczy i wszystko dobrze sie skonczy. Udanego (mimo wszystko!) pobytu w Polsce zycze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też nigdy nie mieliśmy problemów, ale nigdy nie mów nigdy.

      Usuń
  2. O kurcze współczuję.
    Dla mnie to chore.
    Żeby urzędasy i prawo polskie tak do reszty innych spraw przywiazywało wage jak do tego problemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chore to mało powiedziane, ale prawo stoi po ich stronię, więc teoretycznie wykonują jedynie swoje obowiązki.

      Usuń
  3. No stresuje sie coraz bardziej, bo nasz lot w maju. Musze zagadac z tesciowa czy jest szansa by w naszym imieniu zlozyla papiery o dowod osobisty dla chlopcow, a odebralibysmy osobiscie. Tylko ciekawe czy w Polsce mozna tak, bo czytalam, ze papiery skladaja I odbieraja rodzice.
    Ewus, zdjecia ze Stefciem I pieskiem cudowne. Korzystajcie I nie martw sie...jakos sie ulozy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj z psiakiem śmiechu jest wiele, wylizał Stefka całego :)

      Co do dokumentów, to niestety zarówno podanie jak i odbiór, musza nastąpić osobiście. Nawet pełnomocnictwo poświadczone notarialnie nie pomoże.Paranoja!

      Usuń
  4. Jezu! To ja juz dzwonie do urzedu.. zobacze co mi powiedza... dzieki....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzwonilam dzisiaj z rana... u mnie sytuacja wyglada troche inaczej bo dzieciaki maja wyrobione pesle i zameldowanie w Polsce ( na szczescie!). Pani w UM powiedziala mi tylko aby przyniesc moj dowod, zdjecia dzieci i ich akty urodzenia po polsku ( te tez mam). Kiedy ma sie pesel, potwierdzenie obywatelstwa nie jest potrzebne ( uff). Wyrobienie dowodu trwa ok 2 tyg. A kiedy sie ladnie poprosi to nawet krocej :) . Dzieki za post. Jade sama z dziecmi w czerwcu i juz zaczynalam miec stresa. Buziaki i powodzenia!

      Usuń
    2. To super - my mamy chyba najbardziej hardcorową systuację. Nie jest powiedziane, że robiliby problemy gdybyście nie mieli polskich dokumentów, bo wszystko zależy od dobrej woli straży granicznej, ale ostatnio coraz częściej dochodzi do zatrzymań. p.s. teoretycznie Stefano wjechał tutaj nielegalnie, bo na włoskim dowodzie a powinien był na polskim, co zauważyła pani w urzędzie wojewódzkim

      Usuń
  5. Ewka, chyba mieliście pecha trafić na kretynska urzedniczke.Laura co prawda urodziła się po 2012, ale wydaje mi się że prawo dot.obywatelstwa się nie zmieniło,tzn.polskie obywatelstwo nabywa się z urodzenia,nieważne czy w Polsce czy za granica. Czyli skoro Ty jesteś Polka,to Stefano automatycznie też,ojciec obcy czy swojski nie ma tu nic do tego. ;) my o PESEL musieliśmy założyc osobny wniosek. Współczuje Ci urzędniczej przeprawy,doskonale wiem ile to zawsze kosztuje nerwów. Tym bardziej gdy trafi się na nieuka. My właśnie przymierzamy się do przedłużenia pozwolenia na pobyt H.i już czuję ta adrenalinę....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NO właśnie niestety nie, potwierdzałam tą informację dwukrotnie - raz z urzędzie wojewódzkim, a przed chwilą widziałam się z koleżanką adwokat i właśnie opowiadałam jej nasze przygody i zanim doszłam do tego punktu to sama powiedziała, że musimy mieć potwierdzenie obywatelstwa. Chodzi o to, że kiedyś prawo dawało 3 miesiące (od narodzin) na zrzeczenie się jednego z obywatelstw, jeżeli dziecko urodziło się w rodzinie mieszanej (nie ważne czy w Polsce czy nie) a u nas w Polsce urzędnik nie ma dostępu do tego typu danych. Niby teraz następuje cyfruzacja danych, ale siostra (sędzie) mówi,że na tej chwilę to nie działa. Nabycie obywatelstwa nie zmieniło się wraz z ustawą, ale od sierpnia 2012 nie ma już tych 3 miesięcy na zrzeczenie się jego.

      Usuń
    2. O matko bosko... zdziwiłabym się, gdyby wszystko działało. Żal i rozpacz, jeśli chodzi o te wszystkie nowoczesne rozwiązania siedzimy jeszcze na drzewie. H. zawsze się ze mnie podśmiewuje, gdy o byle g*** muszę lecieć do urzędu i odstać swoje w kolejce. Oni mają właśnie taki system internetowy, do którego ma dostęp każdy obywatel i tam ze swojego indywidualnego konta mogą pobierać wszystkie podstawowe dane i zaświadczenia, jak np. o niekaralności, niezadłużeniu, o składce ubezpieczeniowej, itp. Trudno, Ewka, jakoś to ogarniecie. Wytrwałości :-*

      Usuń
    3. Żal, dokładnie. Straciłam praktycznie cały poniedziałek na użeranie się z urzędami i nic nie załatwiłam. We Włoszech właśnie wprowadzają coś podobnego jak w Turcji, póki co trzeba iść do urzędu, ale np. urodzony na Sycyli może iść po akt uroidzenia w Wenecji i mu dadzą bez problemów, a ja w Polsce muszę jeździć 12km dalej (w miejscu zamieszkania był remont w szpitalu, więc urodziłam się gdzie indziej). Poza tym w IT jest tak zwany ''autocertyfikowanie'', gdzie obywatel sam (pod groźbą karną) potwierdzane dane, które przedkłada - to też ułatwia sprawę. Co nas nie zabije to nas wzmocni.

      Usuń
  6. Ups, ale wiadomosci... nie mam pojecia jak to u naszych dzieci- bo ja bez polskiego obywatelstwa, Menzon dwa , a Piskalki?? Mloda urodzona w Polsce ale bez jakichkolwiek polskich dokumentow, Mlody tu i tez tylko z niemieckimi. Hmmmm...
    Milego pobytu- i powodzenie w zalatwianiu!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój mąż ma dwa? Nie wiedziałam? Pamiętam, iż Ty musiałaś się zrzec polskiego, więc i Twoje dzieci polskiego nie mają. Słowo daję w nerwach nawet przez myśl przeszło mi zrezczenie się...

      Usuń
    2. Menzon zostawil polskie, przyjal jednak oficjalnie niemieckie/ choc te mial w sumie od dziada pradziada...a ja dawniej aby zostac w Niemcowie/ unia europejska nie istniala/ musialam przejsc skomplikowana procedure i bedac zona Niemca ;) przejac jego pochodzenie zrzekajac sie polskiego... ach jak to wszystko bylo kiedys pogmatwane :O

      Usuń
    3. Kochana, ja mam wrażenie, że teraz to wcale nie jest lepiej!

      Usuń
  7. Czytam o tej sprawie z dokumentami i normalnie w szoku jestem. Nasz piękny kraj zawsze coś wymyśli, żeby życie ludziom utrudnić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głupota totalna, na całym świecie syn jest Polak i Włoch (z urodzenia),w Polsce tylko Polak! Ale dowodu mu nie wyrobią bo może się zrzekłąm - witki normalnie opadają.

      Usuń
  8. Kurcze, teraz sie z lekka wystraszylam... My w tym roku do Polski sie nie wybieramy, ale moze w przyszlym. Oboje jestesmy Polakami, ale nie mamy nowych dowodow, a nasze polskie paszporty stracily waznosc jakies 10 lat temu. Dzieciaki urodzone juz tutaj i polskich papierow nie posiadaja... No ciekawe czy nas wpuszcza i wypuszcza bez problemow... :/

    Aha, zglasza sie cicha czytelniczka! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, na pewno Ciebie odwiedzę :)

      Nie wiem gdzie za granicą mieszkacie, jeśli strefa Schengen to przy wjeździe nie ma kontroli paszportowej, więc z wjazdem nie ma problemów. Te zaczynają się przy wyjeździe gdy służba graniczna sprawdza dokumenty i jeśli skumają, że jesteście Polakami to mają prawo Was zatrzymać.
      U nas syn też ma tylko włoski dokument,mąż Włoch też, ja jestem na polskim (i mam inne nazwisko niż oni), więc teoretycznie nie powinni być problemów jeśli się na chwilę rozdzielimy.

      Usuń
    2. Mieszkamy w Stanach. Tylko raz zdarzylo sie, ze przy odprawie straznik zapytal mnie o polski passport, ale kiedy odpowiedzialam, ze stracil waznosc, nie robil problemow. Ostatnio lecielismy z wtedy jeszcze tylko corka w 2012 roku i wypuscili nas bez marudzenia. :)

      Pochodze z Gdynii, a wiec z Twoich stron. :)

      Usuń
  9. Gaja niby urodzona jest w listopadzie 2012, ale nigdy nie wiadomo, czy nie zmienią przepisów. Kiedy ja byłam w polskim urzędzie rejestrować nasz ślub, spytałam się, jak to z dziećmi, a babka mi odpowiedziała, że nic nie muszę robić, bo Gaja z urzędu ma polskie obywatelstwo, skoro ja jestem Polką. Uwierzyłam, ale mimo wszystko coś mi nie pasi. Zobaczymy, jak to wyjdzie w praniu.

    Fajnie, że podróż przebiegła spokojnie, choć adrenaliny związanej ze spóźnieniem nie brakowało :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby Stefano urodził się w terminie to też byśmy nie potrzebowali tego poświadczenia o obywatelstwie. Wszystko to przyprawia mnie o ból głowy (delikatnie mówiąc) - dziś będę dzwonić do urzędu wojewódzkiego w Warszawie (wczoraj zaaferowana zamachami w Belgii zapomniałam - poza tym znowu budzi się we mnie psychoza).

      Usuń
  10. eh, w Polsce to zawsze pod górkę... zamiast się o młodych zatroszczyć z nadzieją, że może kiedyś zechcą wybrać wlaśnie ten kraj to utrudniają życie jak tylko mogą. ;/
    a imię do psa pasuje w stu procentach :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Te przepisy są chyba ustalane przez idiotów ,którzy nie czytają punktów zanim ustalą nowe.Jedna ustawa przeczy lub wyklucza drugą i nie wiadomo której się trzymać.Ja jak dotąd nie miałam problemów.Elena ma włoski paszport, wracam z nią zawsze sama bez Gerarda.Ale to było jak sama zauważyłaś "jak dotąd".Teraz coraz częściej trafiają się jakieś urzędowe barany na lotniskach które czepiają się o byle co,żeby tylko utrudnić życie podróżnym.Niby żeby nas chronić podczas gdy przemytnicy dzieci prężnie działają mimo to,bbo przecież samo państwo ułatwia im sprawę takimi idiotycznymi i pokrętnymi prawami:(Mam nadzieję,że załatwicie sprawę pozytywnie, szybko i bez nerwów.Daj znać co am odpowiedziała włoska ambasada.Udanego mimo wszystko pobytu:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeszcze do zeszłego tygodnia w ogóle się tym nie przejmowałam, bo myslałam, że na wakacje pojedziemy samochodem. Teraz okazało się, że nie będziemy mieć wakacji wszyscy razem i będzie trzeba jednak chyba lecieć. Dobrze chociaż, że dziewczyny mają już numery PESEL nadane. Coś czuję, że mi się niezła przeprawa również szykuje :/

    OdpowiedzUsuń