poniedziałek, 28 marca 2016

Nasze polskie wakacje zbliżają  się do końca. To już ostatnia prosta, więc smutek powoli ogrania me serce. Jest mi tu tak błogo, że  naprawdę nie chce mi się wracać do szarej codzienności. Nie mogę uwierzyć, że już za kilka dni zaczną się leniwe samotne poranki, synowskie przedszkole, logopedia i mężowska praca.
Jak to się dzieję, że choroba twająca tydzień wydaje się nie mieć końca, a dwutygodniowy pobyt w rodzinnym domu  mija w mgnieniu oka?

Z ręką na sercu przyznaję, iż we Włoszech nie jest mi źle. Przeciwnie, lubię tej kraj, ale jednak to w Polsce odżywam. Mam tu bliskich, Stefano ma wspaniałe kuzynostwo i widzę jacy wszyscy oni są szczęśliwi mogąc dzielić się zabawą. Serce się raduje podwójnie, widząc szczęście na kilometr bijace od dziecka.

Mogłabym trochę ponarzekać na pogodę. Chłodno, szarao, wietrznie, ale narzekać nie będę bo darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby - padało zledwie raz i do tego nocą. A dziś piękne słońce wdziera się przez okno w salonie. Wiosna budzi się do życia, a nam przyszło się pakować.


Wiarowania, śmiechu i kłótni kuzynowski było bez liku.

Zaliczyliśmy ''stadny'' (3 dorosłych i 4 dzieci) wypad do kina. Trochę się obawialiśmy, że pierworodny nie wytrzyma 108minut, ale ''Zwierzogród'' wciągnął go na tyle, że siedział w fotelu jak zaczarowany. Fajna bajka, niezdecydowanym polecam :)

Dni świąteczne to chwile releksu dla ciała. mniej dla żołądka i wątroby. Poziom przejedzenia najtrafniej podsumuje przerażenie mojego męża na widok zastawionego na wielkanocne śniadanie stołu ''czy to na pewno jest śniadanie?'' :D


A teraz czekamy aż rodzina siostry przybiegnie dyngusowo zlać nas wodą ;)

p.s. Więcej zdjęć będzie innym razem.

7 komentarzy:

  1. Znam to... tes smutek w chwili wyjazdu... ciesze sie jednak, ze mieliscie udany urlop i pogoda w miare dopisala.
    Szczesliwej podrozy i z oczywiscie czekam na serie zdjec!

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam to uczucie I chyba zawsze Nam bedzie ono towarzyszylo. Zabierzcie ze soba jak najwiecej wspomnien I bezpiecznej podrozy do domu (bez rewelacji na lotnisku).

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet nie wiesz jak bardzo bliskie mi sa te uczucia , o ktorych piszesz...

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy

    OdpowiedzUsuń
  5. Każdy wypad od rodzinnego domu ładuje akumulatory :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak ja to dobrze znam :) kochana, wszystkiego dobrego na te Święta, dużo zdrowia i częstszych przyjazdów do Polski

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze Cię rozumiem, też w Polsce ładuję akumulatory. W ogóle mam nadzieję, że przeniesiemy się do nas, a Włochy będziemy odwiedzać tylko w wakacje :).

    OdpowiedzUsuń