niedziela, 7 lutego 2016

Jak karnawał, to karnawał...

A jak się bawić, to na całego.  A co jak co, ale bawić to się Włosi potrafią i chyba nikt nie odważy się powyższej teori zaprzeczyć. Jak już wspominałam w ubiegłym roku, wiele miast półwyspu apenińskiego, organizuje kolorowe pochody, pełne głośnej muzyki i sypiących się zewsząd confetti. Prawdziwy szoł dla przebierańców, od przedszkolaka po seniora. My w tym roku zaliczyliśmy dwa karnawałowe korowody - pierwszy w ubiegłą niedzielę (na osiedlu graniczącym z naszym), a drugi wczoraj w centrum miasta.

Carri allegorici (platformy - nie mam pojęcia jak nazywają się po polsku), na wspomnianych manifestacjach, były te same i dzięki temu  jeszcze wyraźniej dało się odczuć jak wielkie znaczenie może mnieć ambientacja pochodu. W centrum miasta, zdecydowanie łatwiej było wczuć się w radosną atmosferę.

Co ja tu Wam będę ględzić, sami zobaczcie :)



Ste zobaczył Mashę i Niedźwiedzia i przepadł!

A centrum było tak! Zabawa wyśmienita, dzieciaki zadowolone, rodzice wyluzowani, bo przecież jak dziecko szczęśliwe to i rodziciele uśmiechnięci. Confetti, niczym płatki śniegu, w kilka minut pokryły Corso Vanucci. Najmłodszym ''banan'' nie schodził z ust, bo ile jest w roku okazji by bezkarnie bałaganić? Jedna, może dwie?

Tylko biedni Ci, co po później sprzątać musieli. Sklepikarze również, bo małe papierowe, kolorowe kółeczka były dosłownie wszędzie. Na sam koniec korowodu, miasto zafundowało wszystkim uczestnikom, przepyszne frappe (lokalny przysmak karnawałowy).






 






Nawet mój mąż się wczuł i podśpiewywał ''Mamma Maria'' - wydało się, że jednak słowa zna :D



p.s. A dzisiaj, mamy w plananch wypad do muzeum o wdzięcznej nazwie Casa del Cioccolato. Mam nadzieję, że nic nie pokrzyżuje nam planów i uda nam się zwiedzić naszą miejską fabrykę czekolady :)

17 komentarzy:

  1. Karnawal!! WoW!!!! Znowu z przyjemnoscia zwiedzilam i dowiedzialam sie ciekawostek! Swoja droga jaki bylby to Wloch - gdyby TEJ piosenki nie znal??? ;)))
    Morze konfetii- naprawde tego sprzatnia nie zazdroszcze- u nas tez popularne ale nie w takiej ilosci! Popularne u nas jest rzucanie cukierkow z takich wlasnie platform, wozow i korowodow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tak cukierki i czekoladki też rzucają :)

      Usuń
  2. Wow jestem pod wielkim wrażeniem i strasznie żałuję, że w Polsce nie odbywają się takie parady, a jak odbywają to szkoda, że nie w moim mieście. :(
    Muzeum czekolady brzmi słodko, aż jestem ciekawa jak to muzeum wygląda. Uwielbiam czekoladę. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda,bo to naprawdę rewelacyjna zabawa dla dzieci, dla rodziców z resztą też. W muzeum byliśmy, wkrótce króka realacja :)

      Usuń
  3. Witam :)
    Przypomniałas mi greckie czasy ( mieszkałam tam 16 lat) i takie karnawałowe szaleństwo które udzielało się wszędzie i wszystkim.
    No i niestety ale musze protestować,ale historię frappe przypisują sobie Grecy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Południowcy to jednak potrafią się bawić. Frappe to takie włoskie lokalne frykasy karnawałowe, coś w rodzaju polskich chruścików. Powinnam była sprecyzować, że nie o kawę tu chodzi ;)

      Usuń
  4. Wszystko pięknie tylko czemu rodzice nie przebrani :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo nie było z co się przebrać ;) Może za rok!

      Usuń
  5. Widać, że świetna zabawa, aż zazdroszczę :-) Czekam z niecierpliwością na zdjęcia z muzeum czekolady :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypinam sie do wypowiedzi :)

      Usuń
    2. Zabawa była przednia, a i wyjście do museum udane :)

      Usuń
  6. Ale macie atrakcji w Perugii, u nas jest zdecydowanie mniej zabawy. Fajne przebranie miał Stefo, u nas Gaja miała być albo księżniczką, albo wróżką i teściowa obiecała nam kostium. Obietnicy dotrzymała, choć przysłała pszczółkę. Nic to, bo okazało się, że w przedszkolu balu nie robią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami coś wymyślą ;) - ten karnawałowy pochód odbywa się na osiedlu już od 37 lat, do centrum przenieśli go 2 lata temu i moim zdaniem to był trafiony pomysł, choć nie wiem kto to później sprząta.
      A może to ''ape regina''? :D p.s. Kijowo z tym balem, nie chciało im się czy co? Stefo ma jutro bal w przedszkolu, ale tam już konfetti nie będzie!

      Usuń
    2. Tak, to ape regina jest :). Najlepsze było to, że we wtorek zrobili jednak coś na kształt balu- pomalowali dzieciom twarze i ubrali w jakieś przebrania. Póki co, czekam na zdjęcia :).

      Usuń
  7. Super! U nas pierwszy dzień karnawału nie wypalił bo lało jak z cebra.Zabawa odbyła się w sali u księży.Ale też było fajnie.Dziś zakończenie i wszyscy liczą na to,że uda się tą sfilatę zorganizować jednak.Jak nie to znów będzie bal!Dzieciaki mają raj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, bo w tym wszystkim najważniejsze jest sprawienie radości dzieciom :)

      Usuń