wtorek, 9 lutego 2016

Casa del Cioccolato Perugina, czyli nasza wycieczka do fabryki czekolady

Czekolada, czekolada, czekolada - czekoholicy wszystkich krajów łączcie się ;)

Niektórzy z Was już wiedzą, pozostali dowiedzą się za chwilę, że w Perugii (rodzinnym mieście mojego męża) znajduje się jeden z największych punktów produkcyjnych czekolady w Europie i na świecie. A wszystko to dosłownie 5 minut drogi od naszego miejsca zamieszkania, praktycznie nie ma tygodnia byśmy nie przejeżdzali obok fabryki. W sprzyjającej, delikatnie wietrznęj aurze, unoszący się przed domem zapach czekolady pieści nasze nosy i powoduje ślinotok. Fajnie? Nie zawsze, czasmi woń jest tak intensywna, że powoduje u mnie ból głowy. Na szczęścienie nie zdarza się to często.



Mieszkańcy miasta dumni są ze ''swojej'' fabryki. Perugina, bo tak brzmi jej nazwa, słynnie z dobrej jakości, wyśmienitej czekolady (głównie fondente - gorzkiej). Jej znakiem rozpoznwczym na świecie, a zarazem ''ikoną'' historii włoskiego cukiernictwa są czekoladki BACI.

Sama historia fabryki jest dość długa, ale na tyle interesujaca, że kilka dni temu we włoskiej TV, ukazał sie miniserial ''Luisa Spagnoli'', pośrednio opowiadający historię jej powstania i rozwoju  Wszystko zaczęło się w 1907 roku w centrum miasta, gdy czekolada była jeszcze dobrem luksusowym i nie wszyscy mogli sobie na nią pozwolić. Kilka lat później produkcję przeniesiono do nowo powstałej fabryki w okolicach dworca kolejowego, by w latach 60tych osiąść w San Sisto, gdzie fabryka prężnie działa do dnia dzisiejszego.

W latach 80, Perugina weszła w skład międzynarodowej grupy Nestle, co spotkało się z dezaprobatą wielu mieszkańców miasta. Na szczęście nowa dyrekcja nie wprowadziła drastycznych zmian, przeciwnie wylansowano markę na arenie międzynarodowej i na chwilę obecną jej produkty eksportowane są do 60 państw na świecie, jako symbol made in Italy.


Ciekawostki:


  •  pierwsza tabliczka czekolady marki Perugina, nosiła nazwę Luisa
  • w 1922 roku Luisa Spagnoli tworzy nową czekoladkę ''cazzotto'' ze względu  na swą nieregularną, przypominającą zaciśniętą piąstkę, formę (z włoskiego, cazzotto = pięść). Mowa oczywiście, o słynnym na świecie Bacio.
  • jak głosi historia, Bacio narodził się nieco przez przypadek, gdy jego twórczyni (Spagnoli) poszukiwała sposobu na wykorzystanie ''odpadów'' orzechów laskowych. 
  • Kto kiedykowiek miał okazję posmakować czekoladek, na pewno znalazł w nich karteczkę z sentencją. Tutaj legendy są dwie, jedna romantyczna, druga nieco mniej, a tak na prawdę do końca nie wiadomo skąd wział się owy pomysł. 

  • Cukierki Rosanna, swą nazwę zawdzięczają bohaterce sztuki teatralnej Cyrano de Bergerac, a ich charakterystyczme, czerwone opakowanie pozostaje niezmienione od 1926r.
  • w latach 30tych, powstaje pierwszy butik Perugina w USA,  na 5Aleji w Nowym Jorku
  • Wszystkie produkty marki Perugina wychodzą z fabryki w Perugii. Gdziekolwiek na świecie byście nie byli i nie znaleźli czekolady czekoladki, cukierka itp... to możecie być pewnie, że powstał w Perugii. Powstaje tu również większość czekoladowych produktów grupy Nestle, przeznaczonych na rynek europejski.
  • przy fabryce istnieje Scuola di Cioccolato (szkoła czekolady), gdzie kręcone były obie części włoskiego filmu ''Lezioni di cioccolato'' (Czekoladowe lekcje). Szkoła organizuje kursy tematyczne, na których możemy poznać sekrety przygotowania idealnych czekoladek, tortów, jaj wielkanocnych i wiele innych.



No to teraz, po całym tym wstępię, muszę się przyznać, że nie należę do wybitnych smakoszy czekolady. Gorzka jest za gorzka, a po mlecznej mnie mdli. No i za Baci też nie przepadam, ale cicho sza, bo jak się mój mąż dowie do rozwód gotowy ;)  Dobra, żarty żartami, ale muzeum o wdzięcznej nazwie Casa del Cioccolato, musiałam odwiedzić.  Wstyd, że tak późno, ale najzwyczajniej w świecie pożydziłam i 9 euro za bilet dać im nie chciałam. No sknera ze mnie straszna, sami powiedzcie.

Dla takich ''chciwych'' jak ja, kilka razy w roku (z okazji karnawału, festiwalu Umbria Jazz oraz Eurochocolate) Perugina otwiera swe bramy zupełnie za darmo. Zarezerwowaliśmy miejsca i w niedzielne popołudnie stawiliśmy się pod fabryką.



Zwiedzanie zaczęliśmy od projekcji filmu (15 minut) po krótce przybliżającego historię przedsiębiorstwa. Stefano był oczarowany - z entuzjazmem wpatrywał się w ekran, a na końcu zwieńczył wszystko gromkim aplauzem :)





Wizyta prowadzai przez kilka sal, wypełniopnych gablotami przedstawiającymi wszystkie produkty marki. Podziwiać  możemy wiekowe sprzęty, które niegdyś słuzyły do wyrobu czekolady, zrobić sobie zdjęcie przy rekordowym Bacio (plastikowa kopia, orginał został zjedzony). Zwykle po degustacji zwiedzający mogą przejść się pasażem zawieszonym nad halą produkcyjną, by przekonać się na właśne oczy jak wygląda proces tworzenia czekoladek. Niestety w niedzielę fabryka nie pracuje, więc, musieliśmy zadowolić się spojrzeniem prezz szybę na pustą halę.






Z uwagi na tajemnicę handlową, wprowadzono zakaz robienia zdjęć hali produkcyjnej.  Musicie mi uwierzyć na słowo, że robi ogromne wrażenie!

Zwiedzanie kończy się w szkole czekolady (Scuola di Cioccolato Perugina), gdzie jeden z mistrzów czekoladowego kunsztu prezentuje, jak łatwo jest zrobić wyśmienite czekoladki.  Muszę dodawać, że były przepyszne? Rozpływały się w ustach!




To komu czekolady? :)

27 komentarzy:

  1. Wow!! zapach czekolady na dobranoc :) mniammmmm :)
    Fajna wycieczka!! Podobna robilismy w Köln, zakonczona oczywiscie zakupami i degustacja.
    Tej wloskiej chetnie bym sprobowala!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobranoc i na dzień dobry :) Włosi z reguły zajadają sie czekoladą gorzką, której ja osobiście nie trawiłam, ale zaczęłam się do niej przekonywać (tylko jeśli smakowa). A mój mąż je czekoladę z chlebem ;)

      Usuń
  2. Lux malina ja każdą czekoladę uwielbiam i chyba zazdraszczam takiego sąsiedztwa. Zamawiam paczkę z tymi czekoladowymi przysmakami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stoi, daj adres to wyślę w przyszłym miesiącu z Polski. p.s. Kiedyś obiecałam Ci magnes z Włoch, później urodziła się Calineczka, więc nie chciałam Ci zawracać głowy i zupełnie zapomniałam. Czy to nadalaktualne, czy ktoś bardziej sumienny się wywiązał?

      Usuń
  3. Super wycieczka. Oj sprobowalabym tej czekoladki, oj sprobowalabym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra czekoladka nie jest zła :)

      Usuń
  4. Chętnie bym poszła na tai kurs, choć ja do miłośników czekolady też nie należę.Ale ,że lubię tworzyć, a mój G zajadać się czekoladkami a już tymi Perugina zwłaszcza byłby z nas niezły duet:)Fajna wycieczka - dobrze,że trafiła się wam okazja,są po to by z nich korzystać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rzeczywicie. Gwarantuje, że czekoladki przygotowane podczas tego pokazu były wyśmienite. Delikatna czekolada, pyszne nadzienie - swieżutka, niebo w gębie. Też bym się chętnie wybrała na taki kurs, ale znając życie moje czekoladki by nie wyszły nawet z formy!

      Usuń
  5. Aż ślinka cieknie... Super wycieczka :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super!!! Oj wybrałabym się bardzo chętnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to już pakować się i przybywać ;)

      Usuń
  7. Przed tym wpisem powinnaś dać adnotację: "Uwaga, ciężarne nie wchodzić, inaczej dopadnie was niekontrolowany atak apetytu" ;). Chyba sobie kupię słodkości Perugina, Ty kusicielko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Ci je przywieze - kiedyś, może zdąrze na kolejną ciążę :)

      Usuń
  8. w takie miejsce pierwsza bym leciała na wycieczkę, zazdroszczę!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja tak się ociągałam. Żałuję bardzo, że fabryka akurat nie pracowała i nie mogliśmy obserwować całego procesu tworzenia.

      Usuń
  9. A ja na diecie a mi narobiłaś ochoty :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziś dopiero weszłam przeczytać. Widziałam zajawkę na fb - w POPIELEC. Dziewczyno... w Popielec o czekoladzie? Serca nie masz? ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow, ale super!!
    P.S prawie tak jak u nas fabryka "Majonezu Kieleckiego" :P

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja lubię gorzką czekoladę.. Użylabym sobie w takiej fabryce. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dawaj do Włoch. Zapraszam na kawę a potem możemy iść się obeżreć :)

      Usuń
  13. Nie rob mi smaka bo jestem przed obiadem :P

    OdpowiedzUsuń