wtorek, 12 stycznia 2016

Presepe vivente, czyli włoska żywa szopka bożonarodzeniowa

Szopka (il presepe), to chyba jedna z najbardziej znanych form inscenizacji narodzin Jezusa Chrystusa. Jej sięgająca średniowiecza tradycja, we Włoszech jest piastowana ze szczególną starannością. Praktycznie każda rodzina na półwyspie apenińskim, przozdabia, większą lub mniejszą, przesterzeń domową, odtwarzając tradycyjną stajenkę/grotę.


Stefano szopki uwielbia. Z tego powodu bardzo mi przykro, że również w tym roku, u nas w domu takowej zabrakło. Jednak niespełna 50metrowe ''m'' bardzo nas w tym temacie ogranicza.

W Italii, oprócz szopek monumentalncyh, ogromną popularnością cieszą się tzw. żywe szopki (presepe vivente).W organizację tego typu manifestacji zaangażowane są zazwyczaj całe miasteczka lub wsie, gdzie w rolę aktorów wcielają się ich mieszkańcy. Spektakle żywych szopek, są doskonałą okazją aby przybliżyć obecnemu społeczeństwu dawne rzemiosła. Osobiście uwielbiam spacerować wąskimi, krętymi dróżkami średniowiecznych wiosek. Czuję się wtedy jakbym przeniosła się setki lat wstecz.

Jak każe historia, pierwsza żywa szopka miała miejsce już w 1223roku w Greccio (Rieti), a jej pomysłodawcą był sam św, Franciszek z Asyżu.




















   W tym roku, w okresie bożonarodzeniowym, Perugię i jej okolice, spowiły gęste i nieprzyjemne mgły. Z tego powodu nie odważyliśmy się ''wypuszczać'' za daleko za miasto i żywą szopkę widzieliśmy tylko jedną - w podziemiach  Bazyliki św. Dominika (San Domenico). Z uwagii na specyficzną lokalizację, była  ona stosunkowo niewielka, ale piękna i zawierała wszystko to co powinna. 






Stefano był przeszczęśliwy. Wystarczyła chwila nieuwagi, a nasz pierworodny juz wdrapywał się na płot by przedostać się do zagrody zwierzęcej ;)




Na  piętrze, w jednej z naw bazyliki, dostrzegliśmy ogromną, zapierajaca dech w piersiach, szopkę mechaniczną. Była plynąca woda, światełka imitujące ogień, rolnicy kultuwujacy ziemię itp...








Na koniec słów kilka o samej bazylice, która najprawdopodobniej jest największym kościołem Umbrii. Obecnie wnętrze kościoła, sprawia dość ponure wrażenie, gdyż większość, znajdujących się w nim niegdyś dzieł sztuki, została przeniesiona do Galleria Nazionale dell'Umbria. To czym San Domenico zachwyca najbardziej, jest  przepiękny witraż okienny z XVw. (jeden z największych we Włoszech).


Z bliska, nie sposób zrobić zdjęcie tej imponującej gotyckiej budowli. Dlatego, aby pokazać Wam o jakich rozmiarach mówię, wklejam dodaję zdjęcie, zrobione kilka miesięcy temu w centrum miasta.

San Domenico widziane z centrum.

Niegdyś zakon dominikanów, obecnie musem archeologiczne.


Dzwonnica niedawno przeszła gruntowny remont i lada dzień zostanie udostępniona zwiędzającym,  a jak głoszą mieszkańcy widok z jej szczytu jest niesamowity. Kto wie, może uda mi się pokonać lęk wysokości?


16 komentarzy:

  1. Ale cudowne szopki, tylko ile oni muszą tam tak stać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwykle trwa to kilka godzin, i tylko w wyznaczone dni (swięta). Te podziemia akurat były ogrzewane. Najczęściej jednak podobne inscenizacje mają miejsce na wiejskich ulicach i wtedy aktorzy niekiedy się zmieniają (zwłaszcza dzieciątko Jezus). Poza tym, na zewnątrz jest prawdziwy ogień, a gospodynie pichcą np. pizze i w ten sposób się rozgrzewają.

      Usuń
  2. U nas też jak co roku była jedna żywa -ale bez ludzi, tylko zwierzęta i to właśnie ta była największym szałem dla turystów.My jak co roku mieliśmy szopę tak w domu, jak przed domem-sklepem którą mój G wraz z bratem zrobili w wydrążonym pniu powalonego drzewa i wyglądała jak na moje oko ślicznie.W całym miasteczku pełno zresztą ich było.Szkoda ,że w tym roku nie miałam czasu i sił by iść trochę porobić zdjęć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie masz zdjęć, musiało to wyglądać nieziemskie. My zwykle jeździmy ogladać szopki do okolicznych wiosek, ale w tym roku mgła nieco nam pokrzyżowała plany. Szkoda, bo Stefano byłby zauroczony!

      Usuń
  3. W moim mieście również jest szopka z żywymi zwierzętami. Jest piękna i przyciąga co roku mnóstwo ludzi. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Super! Znowu mogalm z Toba pozwiedzac i dowiedziec sie czegos interesujacego! Nie dziwie sie, ze Synus jest zachwycony i nie moze sie napatrzec- ja stara jestem, a tez bym chciala :)
    Usciski!!

    OdpowiedzUsuń
  5. W Genui zapewne też była żywa szopka, ale nie dane było nam w tym roku ją obejrzeć. Co się odwlecze, to nie uciecze, bardzo fajna inicjatywa :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow jestem pod wrażeniem ale super! Zazdroszcze Wam takich widoków nic dziwnego że synek zadowolony. Ja też bym była zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ty wciąż świętecznie a ja już zapomniałam że były :D

    OdpowiedzUsuń
  8. U mojego męża w pracy też organizowanae są żywe szopki,ale są one ... trochę inne.
    W Polsce, wmoim miasteczku też jednego roku taką szopkę zorganizowano,ale nie na taką skalę jak u Was.
    Piękne macie widoki, Ewa :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ale EKSTRA. Robi mega wrażenie.. MEEEGAAAA

    OdpowiedzUsuń
  10. Przecudna szopka! To jak podróż w czasie. Wspaniała tradycja.

    OdpowiedzUsuń
  11. Piekna ta szopka. Z przyjemnoscia bym zobaczyla ja na zywo.

    OdpowiedzUsuń
  12. świetna sprawa! nigdy nie miałam możliwości zobaczyć żywej szopki, strasznie żałuję.

    OdpowiedzUsuń