poniedziałek, 4 stycznia 2016

Dmuchać na zimne

   Pisząc ostatni post, krótko podsumowujący miniony rok, zdałam sobie sprawę jakie mam ogromne zaległości, o ilu rzeczach chciałam na blogu wspomnieć, a nie zdąrzyłam vel zapomniałam. Wraz z początkiem nowego roku zabieram się za grzebanie w archiwum myśli moich niespisanych ;)

Połowa października. Dzień jak codzień, aż nagle, podczas normalnej, codziennej higeny wieczornej coś mnie zaniepokoiło. Przywołałam ślubnego i kazałam macać. Potwierdził, że i On, wyraźnie coś wyczuwa. Tak w piersi, dobrze myślicie.

Panika, bo przecież strach ma wielkie oczy, a mój, od przygody z szyjką macicy, ma jeszcze większe. Powtarzałam sobie by nie galopować się za bardzo z ''negative mind'', bo przecież przed okresem takie rzeczy się zdarzają (choć coś tak wyraźnego wyczułam po raz pierwszy). Przyszedł okres, odszedł okres, a ''grudka'' nadal była wyczuwalna, niemal w takim samym stopniu jak wcześniej.

Mam 33 wiosny na karku, a jeszcze nigdy nie przeszłam profesjonalnego badania piersi. Wiele razy chciałam się na takie badanie zapisać, ale zawsze było jakieś ''ale''. W mojej rodzinie nie było przypadków raka piersi, więc teoretycznie nie jestem w grupie najwyższego ryzyka i czułam się w miarę bezpiecznie. Stosunkowo bezpiecznie czułam się również odnośnie szyjki macicy, a tu masz ci ''prezent od losu''. Przecież nikt nie da Ci gwarancji, że to Ty nie będziesz pierwsza w rodzinie.

 Strach mnie paraliżował, jednocześnie napędzając do działania. Nie chciałam popadać w paranoję. Zaczęłam nerwowo przeglądać internet w poszukiwaniu prywatnego studia, które u nas w mieście robi USG piersi. Byłam przekonana, że państwowo się nie dostanę, poszłam jednak do lekarza rodzinnego po skierowanie. I tu nieszpodzianka - lekarz wypytał co i jak i dostałam skierowanie na badanie w trybie przyspieszonym - 10 dni. Oznacza to nie mniej, nie więcej, jak to, że służby sanitarne są zobowiązane przeprowadzić przepisane badanie w ciągu 10 dni, od daty wystawienia skierowania. Za takie udogodnienia uwielbiam Włochy!


Na badanie szłam cała w nerwach. W poczekalni było mi na zmianę ciepło i zimno. Siedziałam i zastanawiałam się jakie badanie zostanie przeprowadzone - USG czy Mammografia. Tefo drugiego nieco się bałam...

Gwoli wyjaśnienia, we Włoszech, na badanie piersi, wystawia się jeden rodzaj skierowania, które może w sobie zawierać wszystkie 3 badania: 1)palpacyjne 2) usg 3)mammografia.  Uważam to za fenomenalne rozwiązane, znacznie obniżające koszty dla pacjenta a dodatkowo oferujące kompleksową kontrolę.  Często bowiem zdarza się, iż kobiety same nie wiedzą czy powinny udać się na usg czy mammografię. (Ja akurat się poniformowałam, że w moim wieku i z moją anatomią, powinnam wybrać się na usg.) System myśli więc za nas.

Na wstępie, pięlęgniarka przeprowadziła ze mną wywiad informacyjny, odnośnie chorób nowotworowych w rodzinie. (Za każdym razem lekarze przecierają oczy ze zdziwienia, gdy mówię, że w rodzinie precedensu brak, ale niestety ze mną samą się coś podziało.). Zapytano o potencjalną ciążę itp... Wytłumaczono mi, iż będę miała badania palpacyjne i usg, a jeśli lekarz uzna to za konieczne również mammografię. Podpisałam wszelkie zgody i po chwili zostałam poproszona do gabinetu lekarskiego.

Samo badania przebiegało w przemiłej atmosferze. Pani doktor, miła, uczyna a do tego bardzo profesjonalna. Opowiadała po kolei co robi i tłumaczyła jak odpowiednio należy się badać w domu. Wiele z tej lekcji wyniosłam. Dowiedziałam się bowiem, iż nie do końca poprawnie sie badam. Kobiety mają tendencję do naciskania, szczypania podejrzanych miejsc, tymczazem badamy się delikatnie i otwartą dłonią.

USG wykazało, iż mam niewielką cystę w prawej piersi. Sprawa niewielkiej wagi, może pojawiać się i znikać.
Co ciekawe zmiana, która skołoniła mnie do badania była w lewej piersi. O fakcie tym poinformowałam lekarza, Pani przejechała raz jeszcze we wskazanym przeze mnie miejscu i zapewniłą, że absolutnie nic tam nie ma.

Chyba nie muszę Wam mówić, jak czuję się człowiek po wyjściu z takiego badania, No dobra, powiem Wam ;) - Czułam się jak nowonarodzona! Apeluje więc, nie bójmy się badać - prewencja niekiedy poprawia nam humor, a często ratuje i życie :)

23 komentarze:

  1. wspaniały post!!!! dzielna dziewczyna!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojejku!!! Czytalam z zapartym tchem majac oczywiscie nadzieje, ze wszystko dobrze sie skonczy- uffff, chwala Bogu!!
    Przyznam sie, ze sama sie nie badam... mam glupia nadzieje, "ze mnie to nie dotyczy"- wiem glupie to... idac do lekarza na kontrole ZAWSZE mam badane palpitacyjne piersi i wezlow chlonnych. Na mamografii tez juz kiedys bylam bo miala jakis pryszcz-syfek na piersi i nie bylo wiadomo czy to powierzchowne czy wychodz COS na zewnatrz. Okazala sie niegrozne ale strach przed, w trakcie- nie musze ci mowic... :O
    Ciesze sie, ze byl to tylko falszywy alarm i u ciebie i u mnie :)
    Pozdrawiam serecznie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja badanie to odkładałam już od kilku lat, bo młoda jest i póki nic się nie działo udawałam, że mnie to nie dotyczy. Dopiero wyczucie tego guzka zmobilizowało mnie do działania. Najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło i postnowiłam badać się regularnie.

      Usuń
  3. Ja badam sie co jakis czas. Nie za czesto. Lekarka , ktora wykonywala mi USG w Pl stwierdzila, ze raz w miesiacu starczy. Robiac mi przeswietlenie wystraszyla sie kilku guzkow, ktore okazaly sie po chwili moimk zebrami :)
    Super, ze napisalas o naciskaniu I szczypaniu piersi! Nie robmy tego.
    Poza tym odradzam mammografie. Wbrew tego co wszyscy mowia I mysla, ze jest w porzadku - jest maszyna, ktora drastycznie sciska piersi powodujac wlasnie guzki!!!!
    USG - jest najbezpieczniejsza forma przeswietlania piersi
    REZONANS MAGENTYCZNY zaraz po nim.
    Mnie czesto bola piersi jak je przeziebie. Tak, przeziebie,przewieje. Wtedy bola, sa gorace, twarde. Na szczescie po jakims czasie mija, ale zawsze sie stresuje, ze cos tam moze byc....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko dodam o mammografii, ze podczas tego badania jestesmy podani na radioaktywne fale, ktore sa rakotworcze (podobnie zreszta jak tomografia komputerowa).
      Jedna mammografia jest ekwiwalentem 100-1000 prześwietleń płuc!
      A takie promieniowanie niszczy komorki DNA I tworzy sie nowotwor.
      Warto poczytac, douczyc sie , dla wlasnego zdrowia. Zeby wiedziec, ze istnieja inne metody, a nie tylko te, co sa najczesciej polecana, co nie oznacza, ze bezpieczne I zdrowe.

      Usuń
    2. Rozbawiłaś mnie żebrami - mogę sobie jedynie wyobrazićjak to wygląda u mnie ;)

      Co do mammografi to wiem, że nie jest taka zupełnie nieszkodliwa, jak zawsze gdy mówimy o prześwietlaniu czegoś. U nas w poczekalni na ścianach są porozwieszane plakaty (w 8 językach, w tym i po Polsku) informujące o promieniowaniu. Nakazują informować choćby o możliwośći ciąży.
      Ja na szczęście mam taka antaomię, że USG pozwala na diagnoze. Z resztą nie wyobrażam sobie mammografi by małym biuście jakim dysponuje - nie byłoby co zgniatać. Przyznaję, że nie wiem jak się sparwy mają odnośnie osób z duzym bisutem (czyli duża ilościa tkanki), bo wtedy chyba USG może nie być wystarczające. No, ale nie mądrze sie w temacie, bo się nie znam.

      Usuń
    3. Duze piersi zmieszcza sie na pewno podczas badania rezonansem magnetycznym ;) wiem, bo mamy duzo pan I wiele z nich ma wielkie piersi.

      Usuń
  4. Wyobrażam sobie doskonale Twój strach. Kiedy byłam jeszcze nastolatką, na w-fie oberwało mi się porządnie z łokcia (niechcący) od koleżanki w pierś. Po jakimś czasie zauważyłam dużego guza, wybrzuszenie i byłam przerażona. Z mamą czym prędzej udałyśmy się do lekarza i okazało się, że to ropień, który musieli mi nacinać. Od tamtej pory bardzo uważałam, badam się regularnie i raz do roku robię kontrolne usg, ponieważ, jak się okazało... na studiach miałam kolejne problemy. Na piersi miałam mnóstwo guzków, które okazały się torbielami. na szczęście pojawiają się i znikają, wchłaniają, ale muszę być pod kontrolą.
    U Nas w rodzinie na raka piersi zmarła moja ciocia. Od tamtej pory wciąż pilnuję moją mamę, żeby regularnie jeździła własnie na mammografię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rety Milena, współczuje dramtycznych przeżyć w tak młodym wieku. Dobrze, że mama się bada. U mnie w rodzinie obserwuję odkładanie badań ''na później'' i nieco mnie to martwi. Często społeczeństwo w wirze obowiązków, zapomina o tym co najważniejsze - zdrowie.

      Usuń
    2. Zawsze powtarzam, że nic tak nie podłamie człowieka, jak podupadłe zdrowie. Dlatego wciąż przypominam o kontrolnych badaniach.
      Często starsze osoby nie zdają sobie sprawy, jak ważna jest profilaktyka, odkładają na później badania, czy bagatelizują objawy.

      Usuń
  5. U nas w pracy obowiązkowa jest mammografia :) a mój ginekolog przy każdej wizycie bada biust. Warto sprawdzać takie rzeczy bo nigdy nie wiadomo co z tego wyniknie

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzymam za Ciebie kciuki! Bardzo ważny temat poruszyłaś. Mam nadzieję, że dotrze do kobiet!

    OdpowiedzUsuń
  7. Rany, prawdziwa historia z dreszczykiem! Ewka, na 2016 jeszcze raz życzę Ci zdrowia i mniej stres z nim związanego :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze, że na strachu się skończyło. Nawet nie wyobrażam sobie, ile kosztowało Cię to nerwów. Trzymaj się i tak jak już pisałam wcześniej, oby ten rok obfitował w mniej tego typu emocji!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie zazdroszczę strachu. Ja sama badam piersi, tyle że nie robię tego regularnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przechodziłam przez to ostatnio w sumie nie ja wyczułam, a mój szanowny mąż mały guziczek. Na usg wyszła torbiel w tym miejscu, a w drugiej piersi jeszcze jedna maleńka torbiel do tego powiększone węzły chłonne,zlecone miałam szczegółowe badania krwi w tym CRP czynnik zapalny wyszedł dobrze, mam tylko dwa wyniki zachwiane, ale czekam na konsultacje ich z moją panią dr i zalecenie usg kontrolne co 6 mc by obserwować te torbiele.

    OdpowiedzUsuń
  11. Cieszę się ,że okazało się ,że wszystko w porządku:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak dobrze, że wszystko w porządku...

    OdpowiedzUsuń
  13. moja koleżanka miała podobną sytuację jak podczas samobadania guzek wyczuła.. na szczęście nie groźny, ale strach był

    OdpowiedzUsuń
  14. Zawsze człowiek się boi, gdy podejrzewa coś złego u siebie. Najważniejsze, że u Ciebie dobrze się to skończyło.

    OdpowiedzUsuń
  15. masz rację, lepiej dowiedzieć się wcześniej niż męczyć z myślami, że coś nie tak.
    dobry patent z tym skierowaniem, u nas o takim tempie można sobie tylko pomarzyć.

    OdpowiedzUsuń
  16. Z moją anatomią, to nie wiem, czy mamograf miałby co badać. No może odkąd przybrałam na wadze, coś by się tam dało położyć ;)
    Bardzo dobrze, że napisałaś ten post, bardzo dobrze, że się zbadałaś. Powinnyśmy o siebie dbać i badać się regularnie.
    No i dzięki Tobie przypomnialo mi się, że muszę się wybrać na kontrolę do ginekologa.
    Buźka :*

    OdpowiedzUsuń