wtorek, 15 grudnia 2015

Natale alla Rocca - przedświąteczna Perugia

   W latach ubiegłych wspominałam Wam o moim ulubionym miejscowym, świętecznym jarmarku - Natale alla Rocca. W tym roku przychodzę do Was ze zdjęciami, gdyż w końcu (po kilku latach przerwy) udało nam się wybrać na ''mercatino delle strenne'', w dosłownym tłumaczeniu targ prezentów świątecznych.

Miejsce, moim zdaniem, jest wyjątkowo urokliwe, gdyż jarmark ma miejsce w podziemiach zabytkowej twierdzy - Rocca Paolina, o której wspominałam już wielkokrotnie, między innymi przy okazji wpisu o Moich 5 ulubionych miejscach we Włoszech.

Oto jak świąteczne stragany wpisują się w stare mury twierdzy.


Coś dla podniebienia - Prodotti tipici


Coś dla kolekcjonerów - starocie



Zawieszki

W tym drewnianym kąciku się zakochałam ;)



Zeszyty do przepisów, obowiązkowo handmade.


Ceramiczna szopka. Stefano był nią zauroczony.

Pingwiny, w tym roku, rządzą :)




A tak prezentuje się Rocca (a raczej jej niewielka część) z góry.



Ponadto, już drugi rok z rzędu, burmistrz  miasta wyszedł z bardzo fajną inicjatywą stworzenia w samym centrum Perugii, sztucznego lodowisko. Chętnych nie brakowało, ale niestety z uwagii na dość wysoką temperaturę (tego dnia w słońcu było 19 stopni), były małe problemy techniczne z utrzymaniem lodu i na taflę wpuszczano jedynie po kilka osób na raz. Łyżwiarką wybitną nie jestem. Tak naprawdę łyżwy miałam na nogach zaledwie dwa razy, ale jakaś siła wewnetrza ciagnęła mnie w tamtą stronę.

Na lodowisku atrkacje jednak się nie kończą. Dla najmłodszych, na placu stanęła karuzela, A dla tych nieco starszych park linowy w miniaturze. Szkoda, że Stefi jest jeszcze za mały na tegp typu zabawę.






Tegoroczne dekoracje prezentują się tak. Niestety, w centrum byliśmy za dnia, więc zdjęcia nie oddają ich uroku. 





I tradycyjna ruota panoramica  (diabelski młyn), która od lat (tak naparwdę to zawsze) wpisuje się w scenerię przedświątecznej Perugii. W tym roku kusiło nas nawet aby zrobić sobie rundkę.




Pozdrawiam :)

20 komentarzy:

  1. Swietnie. Uwielbiam takie miejsca.U Nas Christmas Markets jakies takie bez uroku w tym roku. Moze to za sprawa aury, gdzie deszcz nie opuszcza wyspy na chwile.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi się obiło o uszy o kapryśnej aurze w Irlandii. Dziewczyny z Klubu wspominały o deszczu i silnym wietrze. U nas, do tej pory, pogoda dopisywała i oby tak dalej.

      Usuń
  2. Też uwielbiam takie miejsca :) U nas też bez śniegu, a to faktycznie psuje trochę urok świąt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Was jednak jest nadzieja na białe święta, a u nas też może zdarzyć się cud :)

      Usuń
  3. Dziekuje, ze chociaz na chwilke moglam sie przeniesc do mojej ukochanej Perugii. Studiowalam tam przez rok i mam ogromny sentyment do tego wloskiego miasteczka. Uwielbialam spacerowac po tych podziemiach i podziwiac te wszystkie bozonarodzeniowe cuda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielu ex studentów z sentymentem wspomina Perugię. Widać miasto ma w sobie coś magicznego.

      Usuń
  4. Ależ cudnie!!!! Ubóstwiam takie miejsca!!! Nie byłam w Peruggi przy okazji wycieczki do Włoch i widzę, że sporo straciłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Perugia jest często pomijana przez organizatorów wycieczek. Dla Polaków Perugia leży koło Asyżu, podczas gdy jest wprost odwrotnie to Asyż leży koło Perugii ;) ''Prywaciarze'' jednak cotar częściej do nas zajeżdżają. Myśle, że miasto ma swój urok.

      Usuń
  5. Uwielbiam takie mercatini ze świątecznymi pierdołkami :)Ale najbardziej zazdroszczę ci tych carousel:) Tu u nas bywają tylko latem, a i to nie zawsze:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do nas lunapark przyjeższa co roku jesienią, na przełomie października i listopada. A cały grudzień, w centrum, jest Ruota, ale przyznaję, że jeszcze nigdy nie skorzystałam :)

      Usuń
  6. Sówki mnie urzekły :). W Genui jest chyba coś podobnego, ale nie mam czasu na zwiedzanie niestety. Fajnie, że chociaż u Ciebie mogę wchłonąć trochę atmosfery świątecznej :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sówki są super. Wiele rzeczy mi się tam podobało :) p.s. Ty odpoczywaj, obijesz sobie za rok albo dwa. Ja poszam na ten jarmark pierwszy raz od ślubu!

      Usuń
  7. Oj jak pieknie :) Inaczej niz w Niemcowie ale rownie interesujaco! Dziekuje za to wirtualne zwiedzanie!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejku jak pięknie cudnie wprost. Ale i u nas w tym roku czuć na głównej ulicy magię Świąt, kramy, karuzele, scena z kolędami i pięknie oświetlona :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na ten park linowy sama bym się wybrała :) Jak byłam mała to uwielbiałam łazić po drzewach. Taka chłopczyca ze mnie była :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię takie mydło-powidło w świątecznej oprawie :) I lodowiska też uwielbiam choć podobnie jak Ty niezbyt doświadczona ze mnie łyżwiarka. Ale... 19stopni??? Dzięki za ten wpis, od dzisiaj już nie narzekam na nasze 10 stopni :D

    OdpowiedzUsuń
  11. ile pięknych dekoracji! te zawieszki są super :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow wszystkie klimaty w jednym miejscu :D Kolorowo jak w Los Angeles, zabawa jak w Disneylandzie a pingwiny jak z Madagaskaru :D

    OdpowiedzUsuń