środa, 23 grudnia 2015

Canto di Natale

Witam Was przedświątecznie. Od tygodnia czy dwóch w blogosferze można zaobserwować święteczny nastrój. Teraz, gdy Bożę Narodzenie, póka już praktycznie do drzwi, udzielił się on i nam. W sobotę i niedzielę intensywnie pierniczyliśmy. Dumna jestem z siebie, bo pierniki robiłam pierwszy raz w życiu a wyszły smaczne. Nie za piknatne, nie mdłe, takie w sam raz :) Produkcja była nieco utrudniona, bo przyprawy do piernika u nas nie uświadczysz, a ta wysłana z Polski przez moją mamę, chyba zaginęła w akcji. Pozostało mi więc, poddać się albo samej stworzyć przyprawę. Z pomocą przyszły niezawodne ''moje wypieki''. Po długiej ''bójce'' z goździkami (nie wiedziałam, że to takie twarde), powstały takie oto ciasteczka.



Wczoraj nastomiast, mieliśmy zaszczyt uczestniczyć w przedstawieniu świątecznym w synowskim przedszkolu. Dzieciaki śpiewająco opowiedziały nam pewną historię. Nie należę do matek, co to zalewają się łzami na widok swojego dziecka na scenie, ale nie ukrywam, iż łezkę uroniłam.  Było naparwdę cudownie, a Pani od muzyki, która dzieci przygotowała (i która dyrygowała), należą się szczególne podziękowania i medal. Jak dla mnie dokonała ona rzeczy niemożliwej - młodzież przygotowana rewelacyjnie, wszyscy grzecznie siedzieli i śledzili wskazówki dyrygentki.
Chór 90 dzieci śpiewał piosenki, starsi grali na drewnianych łyżkach oraz szklanych słoiczkach. Gdy do akcji wkroczyły maluchu zrobiło się naprawdę magicznie - butelkami wypełnionymi zabarwioną na niebiesko wodą, imitowali szum moża, a białymi kartkami wiatr.



A na koniec przyszedł Babbo Natale i każdemu z przedszkolaków wręczył malutki prezencik :)


Wszystko cudnie. Dzieci nie zawiody! Kto zawiódł, to rodzice. Zupełnie bez wyobraźni - mimo upomnień ze strony wychowawców by nie filmować i nie robić zdjęć (sami to zorganizowali, bo jeśli podliczyć, że każdemu z 90 dzieci przyslugiwało przyprowadzić 2 osoby to byłby niezły burdel), spora grupa rodziców to olała. Ostatecznie kilka zdjęć zrobiliśmy i my, dyskretnie i bez flesza. A najlepsze są mamuśki, która jak tylko weszły zaczęły pozdrawiać swoje pociechy, machać do nich, puszczać całuski - zachowanie idealne by rozproszyć dziecko. Potem niektórzy się dziwią, że dziecko płacze i chce do mamy. My sami, z mężem, postanowiliśmy przysiąść z tyłu by Stefano nas nie widział.

Tym akcentem kończę i wraz z Klubem Polki na Obczyźnie, z całego serca życzę Wam Wesołych Świąt!!!



Ciao Ciao

p.s. Biegniemy po zakupy i przygotowywać obiad, bo po południu pierwszy raz zabieramy Stefano do kina - ''Maszy i Niedźwiedzia'', nie moglibyśmy przepuścić.

10 komentarzy:

  1. Ale duzo dzieci! Ja jestem z tych mam co siadaja w pierwszym rzedzie zeby aby na pewno chlopcy wiedzieli, ze jestem, przyszlam I im kibicuje.
    Pierniczki pachna az tutaj. Supe Tobie wyszly. My dzisiaj zabieramy sie za gotowanie.
    Zdrowych I spokojnych Swiat dla Ciebie I calej twojej malej rodzinki,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo każdy rodzic najlepiej zna swoje dziecko. Też chciałabym usiąść w pierwszym rzędzie, ale bym się nie dopchała (bo wyobraź sobie, że to tych dzieci, rodziców było dwa razy tyle) i Stefano jest z tych, co jak zobaczy mamę czy tatę to się ewakuuje i byłoby po występie.
      A z pierniczków, jak na pierwszy raz, jestem zadowolona. Nawet mój mały niejadek jadł :)

      Usuń
  2. Dziekuje serdecznie za porcje wzruszen i podroz przez caly swiat! Wesolych swiat!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej, jakie duże przedstawienie. Pani prowadząca faktycznie się wykazała :) pierniczki wyglądają wzorcowo. Już nie mogę doczekać się pichcenia z Laurencja :P

    OdpowiedzUsuń
  4. tyle dzieciaków, efekt musiał być super!:) nie ma przyprawy do piernika?:o umarłabym, bo sama już zrobiłam trzy rodzaje tego ciasta na święta. ale dobrze, że udało Ci się poradzić sobie w inny sposób:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przedstawienie gigant więc wielki hip hip hurra dla Pani. Mama mnie też się zakręciła łezka w oku i klucha stanęła w gardle gdy córę widziałam na scenie na przedstawieniu świątecznym.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pietruszka z klasą śpiewał w wielkiej choince na jednej z ulic. Super było takie kolendowanie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę kiedyś i ja spróbować upiec pierniki xD

    OdpowiedzUsuń
  8. Magicznych i prawdziwie rodzinnych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety, to zawsze rodzice robią w takich sytuacjach największy rajwan...

    OdpowiedzUsuń