piątek, 9 października 2015

Bologna i jej rarytasy

Ostatnio wiele się u nas działo - przedszkole, rozcięta głowa, bieganie po lekarzach, nerwowa walka z czasem i biurokracją. Stwierdziliśmy, iż należy nam się chwila relaksu.

O wyjazdowym weekendzie wspominaliśmy już od dawna, ale zawsze było ''coś'', co hamowało nas przed realizacją planów. Tym razem miało być inaczej. Dodatkowo dopingował nad fakt, iż  już od dawna obiecalismy przyjacielowi mężą, że któregoś dnia odwiedzimy Go (i jego żonę) w Bolonii.

Miejsce wybrane, termin również. Wujek Paolo mocno  namawiał byśmy zatrzymali się u nich. Zdecydowaliśmy jednak, iż dla wszystkich będzie wygodniej jeśli zatrzymamy się w hotelu, a ten znaleźliśmy naprawdę fajny i niedrogi (4 gwiazdki za 72 euro, Stefano za darmo w dodatkowym łóżku, parking gratis i śniadanie wliczone w cenę).


W oczekiwaniiu na pokój.


*****

Bologna (Bolonia) - miasto w północnych Włoszech, stolica regionu Emilia-Romagna. Niektórzy mogą pamiętać, z lekcji histori, iż miasto jest siedzibą najstarszego na świecie uniwersytetu (założony w 1088).  Bolonia jest bardzo ważnym ośrodkiem przemysłowym (fabryki Ducati, Maserati, Lamborghini) i miejscem wielu targów tematycznych (jednym z najgłośniejszych jest Motorshow).

miłość do motoryzacji widać na każdym rogu

Bolonia jest piękna, jej portyki zachwycają na każdym kroku. Nasz wyjazd miał jednak charakter towarzyski, dlatego skupiliśmy się głównie na dobrej zabawię, zwiedzanie odkładając na dalszy plan. Poniżej kilka fotek z centrum miasta.




W ubiegły weekend, Bolonia obchodziła święto swojego patrona, którym jest święty Petroniusz. Pogoda dopisała, więc sporo się działo,




W niedzielę za to, wdrapaliśmy się do Sanktuarium Madonna di San Luca. Ufff, łatwo nie było, po cała droga 3km, prowadziła pod górę. Normalnie jest ona otwarta dla ruchu, ale z racji obchodów San Petronio, na całym jej odcinku poustawiano stragany z rękodziełem bądź lokalnymi pysznościami.

Stefano skapnęły chipsy z prawdziwych ziemiaków


Tu myślałam, że ducha wyzionę ;)



Bazylika


Mieliśmy również okazję docenić tradycyjne, kulinarne oblicze La Grassa (tłusta), jak niekiedy , ze względu na wysoką kaloryczność potraw, nazywane jest miasto.  Wujek Paolo i ciocia Miosotis, zabrali nas do super restauracyjki w miejscowości Vignola, serwującej przepyszne emiliańskie rarytasy.

borlengo 

gnocchi fritti

Tigelle con la cunza (smalec przyprawiony rozmarynem i czosnkiem). Zródło


Vignola


Bolonia pożegnała nas deszczem, po którym wyszła taka oto tęcza - zdjęcie kiepskie, bo robione przez szybę z samochodu w ruchu.



Gdyby konto w banku mi na to pozwalało, co tydzień organizowałabym takie wypady bo mamy jeszcze kilka osób do odwiedzenia we Włoszech :) Póki co zostajemy w Perugii, w niedziele bowiem szykuje się rodzinny obiad - chrześni męża obchodzą 50 rocznicę ślubu.


24 komentarze:

  1. Fajnie :) jejku te Wlochy- zachecasz... i kurcze znowu mam ochote zwiedzac :)
    Jedzonko wyglada ciekawie i apetycznie- uwielbiam poznawac nowe smaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuszę, kuszę - myślę, że miasto jest warte odwiedzenia. Nasze zdjęcia nie oddają nawet po części jego piękna, bo tak jak wspomniałam, tym razem bylismy tam towarzysko i myślę, że wrócimy jeszcze nie raz. Smaki, przyznaję dość specyficzne, ale smaczne i o dziwo nie było problemu z trawieniem ;)

      Usuń
  2. Mój mąż w tym roku był w Bologni na targach kosmetycznych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Bolonii, niemal cały czas, się coś dzieje. Jakoś na dniach miały być targi ceramiczne.

      Usuń
  3. Pozazdrościć. Wy tacy rozebrani, ale Wam dobrze, a w Polsce jesień pełną gebą. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio ochłodziło się i u nas W dzień wciąż królują tshirty, choć można i znaleźć tubylców w kurtkach termicznych ;)

      Usuń
  4. Tak, we Wloszech jest pieknie. Fajny mieliscie wypad :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Długo drążyliśmy temat i gdy wydawało się, że po raz kolejny nic z tego nie wyjdzie, daliśmy się ponieść chwili i zarezerwowaliśmy hotel.

      Usuń
  5. Zaraz spakuję walizki i jadę do Włoch :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawaj...choć może lepiej będzie na wiosnę? U nas co prawda wciąż 20 stopni, ale poranki i wieczory są raczej chłodne.

      Usuń
  6. liczę, że kiedyś i mi będzie dane zwiedzić ten kraj. chciałabym zobaczyć miasto Pinokia, krzywą wieżę, wyspę św. Franciszka....ech..pożyjemy, zobaczymy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z miejsc przez Ciebie wymienionych to widziałam jedynie krzywą wieżę. Bynajmniej dlatego, że mąż mnie tam zawiózł - naprawdę więcej zwiedziłam jako turystka, niż mieszkając na półwyspie.

      Usuń
  7. ile fajnych zdjęć:) a na takie prawdziwe chipsy też bym się skusiła, mały szczęściarz:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chipsy były pycha, cieplutke, chrupiące. Miały tylko jeden defekt, za szybko się skończyły ;)

      Usuń
  8. Dasz wiarę, że przegapiłam ten wpis :)? W Bolonii byłam, bo pracowałam na obrzeżach i nie wspominam mile tego miasta, choć jest bardzo piękne, jak każde włoskie :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NO wiesz, jak mogłaś ;) A tak na powżnie to zdarza się i mi. Pamietam jak kiedyś wspominałaś o bolońskiej przygodzie, o ile dobrze mi w głowie świta to szef nie przypadł Ci do gustu czy jakoś tak? To była moja trzecia wizyta w Bolonii - z każdej jednej wynisołam coś innego.

      Usuń
  9. Podoba mi się! Za każdym razem, gdy czytam u Ciebie turystyczny wpis coraz bardziej nakręcam się na Włochy :) A te przysmaki wyglądają niesamowicie! Ewka, a czy ja dobrze widzę, że poeksperymentowałaś z kolorem włosów (jak każda baba zwracam uwagę ;))? Jeśli tak to bardzo udany ten eksperyment!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) szczerze jednak przyznam, iż koloru nie jestem do końca zadowolona - mi on za bardzo w żółty wpada! Wpadajcie do Italii, może na wiosnę się skusicie?

      Usuń
  10. super pogoda widzę, zdjęcia bardzo ładne, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pięknie tam jest, podoba mi się bardzo. I cieszę się, że się oderwaliście od codziennego życia i problemów :)

    OdpowiedzUsuń