niedziela, 6 września 2015

W SAMĄ PORĘ???

Długo zastanawiałam się czy poruszać tutaj tą kwestię. W sumie to nadal nie jestem przekonana czy opublikuje poniższy post? Bardzo to intymna i ciężka dla mnie sytuacja. Z drugiej jednak strony, temat raz zaczęty, powinno doprowadzić się do końca. Ponadto jeśli, w jakiś najmniejszy sposób, może on pomóc, skłonić kogoś do działnia, otrząśnięcia się i przełamania strachu to myślę, że warto.

Minał miesiąc od mojego zabiegu...
Kilka dni temu, szczerząc się do lustra podczas malowania oczu, uszu mych dobiegł przytłumiony dźwięk telefonu.

Szpital. Pani ginekolog z wieścią, że przyszły wyniki. W piątek, mamy się z mężem stawić w szpitalu na rozmowę.


Jak tylko odłożyłam słuchawkę włączyło mi się ''negative mind''. Nie potrafiłam przestać myśleć. Nagle tysiące pytań zaczęło mi krążyć po głowie...Jak to się dzieje, że rozmawiając z Pania doktor, nie pojawiło się żadne? Strach, strach.... - taka jestem, martwię się na zapas!

Jest wtorek. Do piątku oszaleję i osiwieje z nerwów. Muszę oddzwonić. Muszę wiedzieć na czym stoję.

Po południu, oddzwonił mąż (ja nie potrafiłam zebrać słów).  Pięć minut później, czułam jakby ziemia się pode mną osunęła...

''Wyniki są  pozytywne, ale tego oczekiwaliśmy. Niestety w usuniętej tkance znaleziono microzmiany nowotworowe... to dość wymagające wyniki, jednocześnie jednak obiecujące..W tym momencie szyjka jest czysta''.

Jasne nie to chciałam usłyszeć.

W piatek na rozmowę pójdę przygotowana!

*****

Poszłam przygotowana, tak przynajmniej mi się wydawało. Z każdą jednak chwilą robiło mi się słabiej i słabiej. Byłam poważna, skupiona, chłodna.

''Wyniki są trochę dobre, trochę złe...w wyciętym materiale są microogniska nowotworowe, na początku pierwszej fazy...Materiał pobrany poza stożkiem (gdzie był wirus) jest czysty, podobnie  wyłyżeczkowany kanał!''

OK, jestem! Rozumiem...oddycham!

''Nowotwór jest nietypowy...pojawia się w głębi, nie na wierzchu...nie widać go''

Ok, siedzę...gorąco mi i chłodno jednocześnie.

''Macica najwyższego ryzyka...nie wystarczą częste kontrole. Trzeba U S U N Ą Ć jak najszybciej. Jeśli rezygnujemy z powiększenia rodziny, natychmiast. Jeśli chcemy spróbować to ciąża w trybie pilnym...kilka cykli i jedynie pod warunkiem, że cytologia będzie bezproblemowa.''

Mogę się już załamać?

Już? Nie, nie, jeszcze chwilka...

''ciąża w y s o k i e g o   r y z y k a! Konieczny szew okrężny! Mimo to dziecko najprawdopodobniej przyjdzie na świat przedwcześnie. Możliwie, że nawet wcześniej niż Stefano.

Ok, załamałam się! Oficjalnie! Przeryczałam pół dnia! Rozum mówi jedno, serce chce drugiego - naprawdę pragnę drugiego dziecka...Czuję jakby ktoś mi żywcem wyrywał serce...Wcześniej tego nie pisałam, ale w maju zaczęłam łykać kwas foliowy (odstawiłam w lipcu gdy dowiedziałam się o operacji).

I znów łzy.
Muszę się wziąć do kupy, otrząsnąć. Zdecydować na trzeźwo!
Czy sobie poradzę z bólem, który w sobie noszę?

Mam cudownego syna. Kochającego męża. Chcę żyć! Muszę żyć!
Boję się...

*****

Notka powstała nie dlatego abyście mi współczuły, pocieszały czy próbowały zrozumieć. Napisałam powyższe aby pokazać jak ważna jest prewencja. Mam 33 lata i muszę odpowiedzieć sobie na najtrudniejsze pytanie jakie kiedykolwiek mi zadano. Nikomu tego nie życzę. Mimo, iż na zewnątrz jest uśmiech, w środku przeżywam prawdziwy dramat!


*****

p.s. Jeszcze jedno. Dziękuje za wszystkie sygnały mailowe i fejsbukowe. Naprawdę nie spodziewałam się, że tyle z Was poruszy mój spontaniczny wpis na fp. Dziękuje za słowa otuchy i chęć pomocy. Mile jestem zaskoczona i wzruszona :)



53 komentarze:

  1. Trudna sytuacja. Trzymaj się. Mnie wpis pomógł pomimo natłoku obowiazkow pojde na cytologię z którą zwlekam...

    Osobiście uważam, że wszystko zapisane jest gdzieś na górze. Nie zawsze to, co powie medycyna w 100% się sprawdzi. Bądź dobrej myśli:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo!

      Dokładnie, w medycynie nie jest nic na pewno - jak to stwierdziła moja ginekolog ''medycyna to nie matematyka''

      Usuń
  2. Ewo, Ty wiesz .... Przesyłam jeszcze raz uściski :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana tak czułam, że to coś ze zdrowiem. Masz dla kogo żyć i tego się trzymaj. Dobrze, że tak szybko lekarze zareagowali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za wiadomość, Przepraszam, że w zabieganiu jeszcze nie odpisałam!

      Usuń
  4. Nie jestem sobie w stanie nawet wyobrazić co czułaś. Wiem, że nie chodzi Ci o współczucie ale strasznie Ci współczuję.Sama chcę mieć kiedyś drugie dziecko, i będąc w Twojej sytuacji nawet bym się nie zastanawiała, tylko działała. Tak na trzeźwo myśląc. Choć w danej sytuacji, cholera wie co by mi siedziało w głowie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę nikt nie wie jak zachowałby się w danej sytuacji. Gdybamy, prognozujemy, ale gdy starch zagląda nam w oczy wszystko się zmienia. Życie, przewrotność losu!

      Usuń
  5. Nie wiem Ewka co Tobie doradzic dziewczyno. Wiem jednak, ze lekarze to jedno, a wy to drugie. Usiadz z Mezem I podyskutujcie o tym. Wybierzcie mniejsze zlo. Fajnie miec drugie dziecko, ale co jesli nie donosisz ? Albo znowu urodzi sie przedwczesnie? Albo bedzie chore? To bardzo delikatna sprawa I az mi glupio sie w niej wypowiadac, bo jakos dziwnie mi.

    Ewus, zycze Tobie duzo zdrowia, nawet nie wiesz jak mi przykro, ze cos w twoim organizmie sie dzieje niedobrego...

    Ale badz twarda. Bedziemy ciebie tutaj wirtualnie wspierac :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama nie wiem co sobie doradzić. Tego nie wie nikt, bo dużo w tym wszystkim niewiadmych. Dyskutujemy, zdanie zmieniamy ....szukamy odpowiedzi na nurtujące nas pytania.

      Usuń
  6. Ściskam Was mocno i wysyłam ogrom pozytywnych myśli i wierzę w to, że podejmiecie najlepszą decyzję :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za dobre słowo, wsparcie i maila :)

      Usuń
  7. Ewcia bądź dzielna! Ściskam mocno!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się, choć nie zawsze mi wychodzi :)

      Usuń
  8. Na pewno podejmiesz dobrą decyzję, masz wsparcie męża a to bardzo ważne:) najważniejsze, że udało się dowiedzieć zanim można zapobiec, a nie już leczyć. powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, we wszystkim należy doszukiwać się rzeczy pozytywnych.

      Usuń
  9. Cholera jasna... Ewka, wyobrażam sobie jak trudno jest podjąć taką decyzję... Nie załamuj się jednak, masz wspaniałą rodzinę, masz dla kogo żyć!!!! Dzięki Bogu, udało się zdiagnozować chorobę na samym jej początku, dzięki czemu masz wciąż jakiś wybór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wbrew pozorom jestem szczęściarą!

      Usuń
  10. Wiesz, przeczytalam wczoraj, przespalam i wrocilam dzis tu ponownie...ale nadal nie mam slow, nie wiem co powiedziec... przykro mi, ze tyle sie wycierpialas i nadal masz przed soba duzo zmartwien ... zycze Ci kochana sil, tule mocno i wszystkiego dobrego zycze!! :****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, siły na pewno będą mi teraz potrzebne i trzeźwy umysł by podjąć najlepszą decyzję.

      Usuń
  11. Ewcia! Ewunia!! Trzymaj się!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Odpowiedzi
    1. Wiem wiem i dziękuję. Byłaś jedną z pierwszych, przed którą wylałam żale :)

      Usuń
  13. Wiesz ja bym chyba zaryzykowała, każda ciąża jest inna i inaczej człowiek ją przechodzi, może być akurat że wszystko się ułoży tak jak powinno być, a jeśli nawet urodzi się wcześniak dasz radę, dałaś ze Stefano i teraz też dasz, w końcu jak nie Ty to kto? Serce matki jest naprawdę wielkie i umie walczyć szczególnie jeśli wie o co..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serce matki jest wielkie, racja i serce matki bardzo chce. Głowa jednak jest nieco bardziej sceptyczna, bo nie każdemu wcześniakowi udaje się tak jak naszemu synowi. Nie chodzi tu jednak jedynie o wcześniactwo, ale wysokie zagrożenie nowotworem. Gdyby tylko ktoś mi powiedział, że mam czas...

      Usuń
  14. Znam ten problem z własnej rodziny. Moja matka miała raka, moja siostra już ma podejrzenie. Ja się badam średnio co pół roku, bo boję się, że i mnie może w każdej chwili trafić. Prewencja jest najważniejsza.
    Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prewencja przede wszystkim! Życzę Ci żebyś nigdy nie musiała przechodzić przez cały ten stres.

      Usuń
  15. O matko kochana. Może miałam Ci nie współczuć, ale przesyłam wirtualne uściski. Więcej nie powiem, bo nie wiem co. Nie znikaj z blogosfery.
    Myślę, że nie jedną osobę tym postem skłonisz do regularnych badań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że post ten, chociażby kilka osób, skłoni do badań.

      Usuń
  16. W zasadzie to nie wiem co napisać... Mogę się jedynie domyślać jak bardzo jest Ci ciężko, ale pamiętaj, że masz ICH: męża i synka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwo nie jest, ale tak jak wspominasz mam ICH i dla nich muszę się trzymać!

      Usuń
  17. Historia z życia wzięta, z najbliższego otoczenia.

    On i Ona, młode małżeństwo, diagnoza - gigantyczne mięśniaki macicy i zalecenie "robienia dziecka na akord", udaje się, rodzi się Syn, a Ona zostaje pozbawiona macicy. Po 13 latach decydują się na adopcję i tym sposobem mają w domu gimnazjalistę i 6 miesięczną córeczkę.
    Ja wiem, że być może za wcześnie na takie myślenie, ale droga do macierzyństwa może mieć uchylone drzwi, gdy nam się wydaje że są zatrzaśnięte.

    Ściskam Cię mocno :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje. Historia piękna...''robienie dziecka na akord'' mnie nie przeraża, choć nie brzmi to najlepiej. Paraliżuje mnie możliwość, że gdy będę w ciązy (jeśli w ogóle uda się zajść) w środku może zacząć się coś ''psuć''.

      Usuń
  18. Ciężko mi cokolwiek powiedzieć. Muszę znaleźć dobrego ginekologa, bo mi lekarz powiedział, że moje problemy z nieregularnym okresem jest sens leczyć dopiero jak będę chciała zajść w ciążę, zaś jego leki na moje upławy nigdy nie były skuteczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem ekspertem w temacie, choć swoje już przeszłam. Myślę, że warto pomyśleć do dobrym ginekologu, bo to podstawa.

      Usuń
    2. Taaak, pierwszej młodości już w końcu nie jestem :P

      Usuń
    3. Zadnych lekow.. polecam akupunture na twoje problemy Aneliese!

      Usuń
  19. Ewuś ja dopiero teraz piszę. Byłam w podobnej sytuacji, tak samo na szyjce macicy mikroogniska nowotworowe itd.
    Trzymaj się kochana, ściskam Cię mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie pamiętałam, że przeszłaś konizację i dopiero po niej urodziłaś Julkę, więc macicy usuwać Ci nie proponowali. Może tu chodzi o typ nowotworu - ten, którym ryzykuje jest ponoć paskudny.

      Usuń
  20. Płakałam się.
    Jestem z Tobą.
    Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  21. Płakałam się.
    Jestem z Tobą.
    Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  22. Płakałam się.
    Jestem z Tobą.
    Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  23. Pisałam już w klubie, że ściskam, teraz jeszcze raz i jeszcze. bardzo mocno!

    OdpowiedzUsuń
  24. Witaj Ewo. Ostatnio nie przeglądałam wpisów ze względu na drugiego malucha w domu, więc czytam dzisiaj po raz pierwszy... Przyznam, że zmroziłaś mnie tym artykułem... Musisz być dobrej myśli, że wszystko się uda. Póki co myśl o sobie, o swoim zdrowiu, bo to teraz najważniejsze. Masz wspaniałego synka, cudowną rodzinę więc masz dla kogo żyć. Mocno trzymam za Ciebie kciuki i życzę Ci dużo, dużo zdrowia:)! Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo mi przykro. Jako kobieta i mama rozumiem Cię jak najbardziej... Ciężka, życiowa decyzja przed Wami. życzę zdrowia i spokoju.

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo mi przykro. Jako kobieta i mama rozumiem Cię jak najbardziej... Ciężka, życiowa decyzja przed Wami. życzę zdrowia i spokoju.

    OdpowiedzUsuń