czwartek, 24 września 2015

Jestem!
Funkcjonuję!
Staram się nie rozpaczać nad rozlanym mlekiem!

Dziękuje, wszystkim razem i każemu z osobna, za okazane wsparcie. Historii tej nie chcę już wiecej poruszać na blogu.  Nie udaję, że tematu nie ma, bo tak też się nie da. Nie siedzę jednak bezczynnie. Przeciwnie, staram się rozjaśnić wszelkie wątpliwości, by lepiej zrozumieć temat. Zanim pójdę, w którąkolwiek stronę, chce wiedzieć czego mogę się spodziewać za rogiem. Konsultuje, przetwarzam i przyswajam informacje!
Niespodziewanym zbiegiem okoliczności, udało mi się dostać do, ponoć najlepszego, ginekologa Umbrii. Rekomendacje nie były ani troche przesadzone. Jak tylko weszłam do gabinetu, poczułam, że jestem w odpowiednim miejscu (tylko pora trochę późna).  Dr D. nie wysuwał pospiesznych wniosków, nie recytował satystyk. Spojrzał na wyniki, uważnie wysłuchał i zapytał ''mogę Panią przebadać''? Poczułam, że nie jestem traktowana hurtowo. Poczuałam się ważna.

Lekarz nie obalił żadnej z postawionych wcześniej hipotez. Rzucił jednak nowe światło na fakty.

Najważniejsze, że jego zdaniem operacja konizacji została przeprowadzona bardzo dobrze. Rana jest czysta, ładnie się goi, blizny się wchłaniają!

Sam organ (macica) jest idealny,  nie wykazuje predyspozycji do przedwczesnego porodu.  Dr D. wręcz niedowierzał, że z taką antomią urodziłam skrajnego wcześniaka.

Czekam teraz na pierwszą cytologię, która powinna mieć miejsce ok. 5-6 miesięcy po konizacji (czyli na Boże Narodzenie). Jeśli wyniki będą negatywne to można gdybać, rozważać. W przeciwnym wypadku, decyzja może być tylko jedna.

Tyle w temacie.

*****

Nie tylko powyższym jednak żyje, choć temat zdecydowanie zdominował nasze ostatnie dwa tygodnie. Co poza tym?

14 września we Włoszech rozpoczął się rok szkolny czyli od ponad tygodnia mam w domu przedszkolaka. Bardzo dzielnego przedszkolaka! W ubiegłym tygodniu mieliśmy dni adaptacyjne, które mnie dosłownie wyczepały. Więcej napiszę następnym razem :)



Ściskam mocno i pozdrawiam




18 komentarzy:

  1. Wiesz, bardzo sie ucieszylam, ze sie odezwalas! Dobrze, ze nie zalamalas rak, ze szukacie pomocy- mam nadzieje, ze bedzie na wszystko dobrze. Gratulacje dla przedszkolaczka- super!!
    Pozdrawiam serdecznie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PO chwilowym załamaniu trzeba było się otrząsnąć i wrócić do obowiązków :) Również pozdrawiam

      Usuń
  2. Cieszę się, że działaś i trafiłaś na wybitnego specjalistę, który ponadto ma dobre nastawienie do pacjentek.

    U nas też przedszkole, a ja na nic czasu nie mam :). Pojawił się pierwszy katar, nie tylko u Gai, ale też u wszystkich dzieci. Zobaczymy, jak będzie później.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katar i u nas, a jakże :) Wczoraj wieczorem Stefano wypróźnił na mnie zawartość swojego żołądka, po czym zasnął. Dziś rano obudził się w dobrym humorze, ale do przedszkola go nie posłaliśmy. Wszystko wskazuje jednak na to, iż była to jedynie niestrawność. OBY!

      Usuń
  3. ściskam mocno i gratulacje dla Stefcia, za odwagę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo się cieszę Ewuś. Rozumiem, że Stefek dobrze znosi przedszkole? Jestem pełna podziwu i dumna z Twojego dzielnego synka. O mamie to już nawet nie wspomnę jesteś bardzo silna i mądrą kobitką. Ściskam Was mocno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet się nie spodziewaliśmy, że będzie tak dobrze. Nie marudzi, nie płacze, tylko jeść nie chce ;)

      Usuń
  5. Mam nadzieję, że na święta przyjdzie najlepsza z wiadomości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże Narodzenie, czas cudów. Nie miałabym nic przeciwko :)

      Usuń
  6. Najgorsze sa hormony, ktore w ciazy moga spowodowac gwaltowne rozwoj nowotworu. A w naszym wieku nowotwory sa tylko agresywne. Gdyby bylo to 30 lat pozniej rzadko kiedy sa one takie.
    Ciezki orzech do zgryzienia.
    A Stefcio otworzyl sie na grupe? Czy mowi juz cos?
    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak słyszałam, dlatego zapytałam czy ciąża może przyspieszyć rozwój potencjalnej choroby. Wszyscy trzej lekarze, z którymi się konsultowałam zaprzeczyli - dodając jednak, że medycyna to nie matematyka i tu nie ma nic na pewno.

      Stefek od powrotu z Polski, lgnie do dzieci. Na przedszkole zareagował bardzo pozytywnie. Chodzi tam z uśmiechem, nie uronił ani jednej łzy...bawi się z innymi dziećmi. Co do mowy to niewiele się w tym aspekcie zmieniło. Stefi nadaje nonstop, ale po swojemu. Czasami się zapomina i na moje ''proszę'' odpowiada ''grazie'' :) Pozdrowienia i dla Was

      Usuń
  7. dobrze, że są tacy lekarze, którzy traktują każdego pacjenta jak człowieka, a nie kolejną jednostkę do "odwalenia".
    wnioskuję, że małemu podoba się przedszkole?:) to dobrze, będzie mu lżej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciesze się, że żyjesz, że starasz się funkcjonować normalnie, bo jak nie my to kto, w kobietach jest siła i moc i bardzo mnie cieszy, że trafiłaś na dobrego specjalistę. który może rzuci nowe światło na sprawę. całuję Cię mocno :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Dasz radę kochana. cieszę się, że udało ci się trafić do wspaniałego lekarza. Teraz będzie tylko lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lepiej późno niż wcale. Cieszę się, że wreszcie trafiłaś na dobrego lekarza :)

    OdpowiedzUsuń
  11. To świetna wiadomość, że jesteś u dobrego specjalisty, nie tylko dla Twojego leczenia, ale i dla samopoczucia. Trzymam z całych sił kciuki! Czekam z niecierpliwością na wiadomości co u Stefka :)

    OdpowiedzUsuń