poniedziałek, 3 sierpnia 2015

STRACH MA WIELKIE OCZY

Zalecenia przed zabiegiem:

  1.  Wstrzymać się od jedzenia i picia od północy dnia poprzedniego (co do wody/rumianku dozwolone do mniej więcej 4 nad ranem) - mus to mus!!
  2.  Zero make up - ok, nie zamierzałam się na operację malować, ale pewnie są i tacy co to piękni muszą być zawsze i wszędzie
  3.  Zero lakieru do paznokci - a tak pięknie mi tym razem wyszło!
  4.  Prysznic dzień wcześniej :) - mam dziwny zwyczaj mycia się codziennie ;)
  5.  Przygotować się na jednodniowy pobyt w szpitalu (koszula nocna, podpaski itp...)  - Kupić we Włoszech, w lipcu, koszulę nocną okazało się nielada wyzwaniem. Wszędzie tylko bikini i skąpe kąpleciki...lub...w alternatywnie klasyczny fason babciny. Obleciałam całe miasto i znalazłam jedną - skromną, praktyczną i w promocji :)...o dwa rozmiary za dużą!!


W szpitalu stawić się miałam o godzinie 8:00...budzik nastawiony na 7:00 nie zdąrzył nawet zadzwonić. Nie mogłam dospać. Kilka minut przed wskazaną godziną zameldowaliśmy sie w szpitalu.

Na pierwszy ogień poszła biurokracja. Dokumenty, formularze, zgody ...Dłużyło mi się niemiłosiernie. Nerwy coraz bardziej ogarniały me ciało,

Wywołano mój numer i przydzielono salę. Jedynkę, więc mąż mógł mi przez cały czas towarzyszyć. Dwie minuty później, dumnie prezentowałam mój nowy zakup - koszulę nocną z minionej kolekcji Intimissimi ;)

Położna na zwarzając na ten szczyt mody bieliźniarskiej, grzecznie poprosiła abym się położyła i okryła prześcieradłem. Założyła wenflon, a nastepnie dokładnie zlustrowała czy nie mam  na sobie nic uciskającego (bransoletki, pierścionki),

I znowu to oczekiwanie, Emocje sięgały zenitu. Na ciele pojaiwła się gęsia skórka, chwilę później zaczęłam dygotać.

Nagle drzwi od pokoju otworzyły się... ''buongiorno'' i jedziemy...i ponownie czekamy. Oczom mym ukazały się ogromne, srebrne, rozsuwane drzwi na których czarno na białym widniało ''SALA OPERACYJNA - STREFA KONTROLOWANA''. Stąd nie ma już odwrotu...tysiąc myśli nagle zaczęło zaprzątać mi myśli i oczy delikatnie się zaszkliły.

''Ty chyba żartujesz...płakać? Tu się nie płacze...tu jest radość...My się tu świetnie bawimy. Wszystkie (pacjentki) wyjeżdżają stąd z uśmiechem na ustach....'' - kilka mało znaczących słów, ale atmosfera rozładowana.

''Kochana, Ty jesteś fałszywa Polka...za dużo samogłosek w nazwisku'' - rozśmieszała mnie położna.

Dostałam gustowny, zielony czepek na włosy. Metalowe drzwi rozsunęły się...przeszłam na fotel ginekologiczny...zaczeto mi wiązać nogi i ręcę...Pamiętam położną ze strzykwaką w ręku...pamietam jej słowa ''zaczniemy Pania znieczulać '' i jak zaczęła coś wpuszczać przez wenflon ...pamiętam, iż inna mierzyła mi ciśnienie.....

''Dziękujemy. Skończyliśmy'' - to następnę słowa, które doszły mych uszu.

Z zabiegu nie pamietam nic. Nic nie czułam (znieczulenia miejscowego też nie)...Nic nie słyszałam...

Obudziłam się z lekka oszołomniona. Uczucie podobne  do odzyskania świadomości po omdleniu. Gdy wróciłam na salę, M. był już po rozmowie z Panią doktor - opercja udała się, wycięto kawałek szyjki i w celu oczyszczenia łyżeczkowano jej ściany wewnętrzne. Usunięty materiał pojechał na badania histopatologiczne.

Po zabiegu 


Byłam senna...odjechałam w obięcia Morfeusza. Po wybudzeniu, powoli mogłam zacząć pionizowanie...najpierw pozycja siedząca z podparciem...nastepnie na siedząco ze zwieszonymi nogami. Na szczęście nic niepokojącego się nie działo. Nie miałam mdłości, nie kręciło mi się w głowie...mogłam się spokojnie ubrać i tuż przed godziną 14 miałam w ręku wypis.



Zalecenia pooperacyjne:

  1. Zakaz współżycia przez najbliższy miesiąc.
  2. Zakaz kąpieli w morzu, basenie przez miesiąc. Niewskazana również kąpiel w wannie.
  3. Odpoczynek zupełny przez 24h, kolejne 48h oszczędzać się....od poniedziałku (dziś) wracamy do normalnego funkcjonowania, choć nie należałoby przesadzać z wysiłkiem.
  4. Kontrola ginekologiczno-chirurgiczna za miesiąc.


Co do reszty zaoszczędzę Wam konkretów!!


Czuję się dobrze! W pierwszej dobie pooperacyjnej miałam niewielkie zawroty głowy (głód i znieczulenie)...w drugiej dobie kiedy nagle opadły emocje, dostałam jakby niewielkiego ataku paniki. Ciśnienie trochę niskie (upały nie pomagają)...bóle praktycznie równe zeru!

Cieszę się, że mam już to wszystko za sobą. Jednocześnie mam nadzieję, że wyniki bedą sprzyjające.

Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie :)



22 komentarze:

  1. Kochana szybkiego powrotu do zdrowia! Czytajac Twoj opis az sie sama balam-w szpitalu umieram po przekroczeniu progu tej instytucji! Dobrych tzn. zlych wyników ci zycze-rozumiesz positiv-negativ :)
    Bedzie dobrze! Usciski jeszcze z Polski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś panicznie bałam się szpitali, bo w głowie miałam mocno zakorzeniony obraz polskiego szpitala w PRL, w małym mieście. We Włoszecg zaczęłam trochę inaczej spoglądać na tą instytucję. Positive - negative, wchodzę w to :)

      Usuń
  2. Ewuś, zdrówka. Dzielna dziewczyno :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki serdeczne...ale ja wcale dzielna nie jestem, trzęsłam się przed tym zabiegiem jakbym miała mieć serce operowane ;)

      Usuń
  3. Ewiczko, świetne wprowadzenie do tego posta, że na początku czytelnik co jest tu po raz pierwszy nie wie o czym piszesz i co cię czeka. Po to aby strach miał rzeczywiście wielkie oczy. Już widze, ze chodzi o szpital, chyba zakładam za bardzo z góry co to będzie… o jakiś zabieg, może o… poród ;)
    Ale potem doczytuję i dociera o co chodzi, szpital był, wszystko przebiegało u Ciebie spokojnie i najważniejsze, że się udało. Dbaj o siebie i kontroluj. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje...czy się udało to na 100% dowiem się za jakiś czas, ale założenia zostały zrealizowane :)

      Usuń
  4. Oby operacja nie miała żadnych negatywnych skutków ubocznych, jak to się nazywa tych no... komplikacji ?Nie inaczej... No nie ważne, wszystko ma być dobrze i tyle! :D Jesteś silna i teraz już zdrowa :* Gratuluję, że wytrwałaś :)
    Ja tak samo pamiętam moją operację wycinania trzeciego migdała :P Przyłożyli mi jakąś rurę do buzi a później jak otworzyłam oczy to mi powiedzieli, że to koniec xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha, no przebudzenie jest niesamowite - jak komiczne musi wyglądać zasypianie ;)

      Usuń
  5. Najważniejsze, że już po wszystkim! Szybkiego powrotu do zdrowia i odpoczywaj, ile wlezie! Nie przemęczaj się, bo nie warto :).

    P.S. Ciekawe, czy położna dałaby radę przeczytać moje nazwisko :)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że najtrudniejsze już za mną!!

      p.s. Tobie od razu daliby dyplom prawdziwej Polki :D

      Usuń
  6. Powrotu do formy. Bedzie dobrze, na pewno!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ewka to w koncu znieczulenie miejscowe czy ogolne? Bo zniczulenie miejscowe ja mialam przy usuwaniu pieprzykow i bolu nie czulam,ale bylam wszystkiego swiadoma,a TY chyba zasnelas sobie ,czy nie? Jejciu, dobrze,ze juz po. Ja jak sie zawsze denerwuje to nogi mi lataja z nerwow ( trzesa sie strasznie, cala drze).
    Oby wyniki byly dobre.
    Trzymaj sie cieplo dzielna Kobieto!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać przeżywamy bardzo podobnie stresujace systuacje. Co do znieczulenia, to ciężko mi to wyjaśnić...tak na dobrą sprawę to miałam miks - najpierw dostałam dożylne, które w kilka sekund mnie uśpiło (zneczulenie ogólne krótkotrwałe, ale nie mylić z narkozą) a następnie zaaplikowano mi znieczulenie miejscowe. Wybór znieczulenia taki a nie inny, by nie obciąrzać za bardzo organizmu, ale też nie aplikować na żywca mało przyjemnych zastrzyków w szyjkę macicy. Dziękuje, już praktycznie wróciłam do swoich obowiązków kury domowej :)

      Usuń
  8. Ewka, bardzo się cieszę że jesteś już "po" i że tak dobrze to wszystko zniosłaś. Niby rutynowa operacja, ale wyobrażam sobie ile nerwów Cię to kosztowało. Oszczędzaj się teraz i zdrowiej. Buziaczki :-*

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze, że masz to już za sobą i trzymam kciuki, aby wyniki histopatologii były dobre. Trzymaj się no i się oszczędzaj, jak przykazano! Ściskam mocno!

    OdpowiedzUsuń
  10. Trzymałam kciuki :*
    Jak to się mówi "nie taki diabeł straszny, jak go malują" ;) Najważniejsze, że wszystko przebiegło prawidłowo :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze czytać, że skończyło się pozytywnie i bez komplikacji. Dużo zdrowia!:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Witaj, miło mi Cię poznać :) Miałam kilka operacji więc wiem, że nie taki diabeł straszny jak go malują :) Pozdrawiam cieplutko i życzę bardzo dużo zdrówka :*

    OdpowiedzUsuń