poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Isola Maggiore

U nas kolejna fala afrykańskich upałów. Termometry znów oszalały i wskazują czterdziestostopniowe temperatury. Korzystamy ile możemy z zaproszenia na działkę do mężowskiej kuzynki. Ojciec z synem się pluskają, matka jedynie zazdrośnie patrzy...


W niedzielę natomiast udało się, to co nie udawało się od ponad 10 lat. Tym samym, po raz kolejny, okazało się, że jednak sponatniczne wypady mają szczególną moc - udaje się je zrealizować. Wicieczkę na Isola Maggiore, planowaliśmy, organizowaliśmy i przekładaliśmy niezliczoną ilość razy. Ilekroć, spacerując brzegiem jeziora, w oczy rzucał nam się prom podąrząjący w kierunku wyspy, padało ''następnym razem''.





Isola Maggiore to jedna z trzech wysp jeziora trasymeńskiego (wspominałam o nim niejednokrotnie, np. tutaj), jednocześnie jedyna zamieszkana. Zgodnie z danymi statystycznymi, w 2011 liczyła ona 18 mieszkańców. 



Wyspa należy do gminy Tuoro, w prowincji Perugia. Kursujące kilka razy dziennie (w sezonie letnim co godzinę) promy łączą ją z lądem stałym w Tuoro, Castiglione del Lago oraz Passignano sul Trasimeno.

My za początek wycieczki obraliśmy ostatnie z wymienionych. Sama przeprawa zajęła niecałe 30 minut. Stefano początkowo średnio zaopatrywał się na ten dziwny środek transportu.




Wyspa jest czysta, zadbana oraz posiada dość bogate zaplecze gastronomiczne (jest nawet jeden hotel). Wszystkie domy mieszkalne znajdują się przy głównej ulicy, tak naprawdej jedynej brukowanej. 





Pozostała częśc wyspy pokryta jest lasem, gajami oliwnymi, cyprysami - przeprawa tymi ścieżkami do łatwych nie nalezy, zwłaszcza osób niepełnosprawnych i wózków.  W końcu las to las.





Główną atrakcją wyspy jest Castello Guglielmi - zamek z końca XIXw. Posiadłość prywatna, za opłatą udostępniana turystom. Obecnie jest on poddawany pracom renowacyjnym. 

Castello Guglielmi - źródło

Spotkaliśmy i bażanty 

Spacerkiem wyspę obeszliśmy w niecałe dwie godziny. Jak już powyżej wspomniałam nie zwiedzaliśmy jednak zamku ani nie zatrzymaliśmy się na dłużej przy żadnym z zabytków.  Dla tych którzy decydują się na całodniowy pobyt na wyspie (a latem bywa ich sporo) są specjalnie widzielone miejsca piknikowe, ze stołami i ławkami.




Zasłużona chwila relaksu







Koszt przejazdu jest stosunkowo niewielki. Przy zakupie biletu tam/powrót dostajemy niewielką zniżkę i zapłacimy 7,30 za osobę dorosłą. W innym wypadku jest to 4,80 w jedną stronę. Dzieci do 4 roku życia podróżują bezpłatnie. Dzień zaliczamy do udanych a Was pozostawiam z kilkoma fotkami  z drogi powrotnej :)




Castello Gugliemi - widok z promu








28 komentarzy:

  1. :) Fajnie, juz bym sie tam najchetniej wybrala :) a przy dzisiejszej temperaturze 34 st. czuje nawet ten klimat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Turystów było sporo, którzy chyba naiwnie myśleli (tak jak ja), że jak upał to najlepszy będzie wypad na wyspę - lało się ze mnie. Jak wróciliśmy do domu wieczorem i zerknęłam na termometr, oczom mym ukazało się 37 stopni.

      Usuń
  2. My w weekend wybraliśmy się na lody i wróciliśmy jak spod prysznica :).

    18 mieszkańców mówisz? Chętnie bym tam zamieszkała! Bardzo tam ładnie i na pewno spokojnie :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To muszę Ci powiedzieć, że było kilka domów na sprzedaż, zainteresowana?

      Usuń
  3. Patrząc na zdjęcia ciężko uwierzyć, że to może być utrzymane przez 18 mieszkańców :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wydaje mi się aby wyspę utrzymywali jej mieszkańcy...stanowi ona część naszej prowincji (powiatu), który zapewne do interesu dokłada.

      Usuń
    2. Chyba że tak ;) Nie wspomniałaś o tym w notce, a ja nigdy tam nie byłam, więc nie miałam jak się domyślić :)

      Usuń
  4. I jeszcze te miejsca piknikowe. Musi tam być cudownie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My akurat nie piknikowaliśmy, dlatego zazdrośnie zerkałam na biesiadujące rodziny. Obawiam się jednak, że po takiej uccie mój mąż wylądowałby w szpitalu - alergia.

      Usuń
  5. W Polsce też znów rozpoczęła się fala upałów. :)
    Uwielbiam spontanicze wycieczki one są najlepsze!
    Jednak nie mogłabym mieszkać w miejscu gdzie znajduję się tak mało ludności.
    Pozdrawiam
    Ps: świetne zdj. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię spontany, choć ja z natury jestem organizatorka i lubię mieć wszystko dopięte na ostatni guzik :) Na dłuższą metę również nie mogłaym zamieszkać na wyspie, nie tyle ze względu na ludzi (turytów jest jednak sporo), co na utrudniony dostęp do punktów usługowych i miasta.

      Usuń
  6. ach te wasze upały, coś o nich wiem.:)
    I takie miejsca są dla mnie. Mało ludzi, wspaniałe widoki, już chętnie bym się spakowała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No u Was, w tym roku również przygrzało - przekonałam się nawet osobiscie :)

      p.s.Za rok śrdkowe Włochy?! :)

      Usuń
  7. Piękna i udana wycieczka, a upałów ja tam Wam ich zazdroszczę u nas od jutra ma być już ochłodzenie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku podobno mieliśmy najcieplejsze lato od ponad 130 lat i nawet mi cieplolubnej dało ono w kość. Ochłodzenie ma przyjść i u nas czyli wkróce temp. ma zejść poniżej 30 stopni....także korzystamy ile się da :) p.s. Musicie kiedyś wpaść w te strony :)

      Usuń
  8. spontaniczne wypady są najlepsze - może i się czegoś nie dopracuje, może czegoś zapomni, ale przynajmniej nie zdąży się zrezygnować:D
    super zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudownie wygląda to miejsce! I olaboga - naprawdę 18 mieszkańców? :))) Niesamowite :) Nie potrafię zupełnie sobie wyobrazić jak musi wyglądać codzienne życie w takiej społeczności...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio, serio - 18! Nie ukrywam intrygujce jest takie życie na środku jeziora, ale to chyba jednak nie dla mnie. Za wygodna jestem, lubię mieć wszystko pod ręką :)

      Usuń
  10. Pięknie tam jest, a najpiękniejsza jest.... blondyneczka???????? Czy ja dobrze widzę? Wróciłaś do blondu? Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahha, z pocztku nie zakumałam co to za blondyneczka. Wróciłam, wróciłam (w Polsce). Długa to historia, bo naturalnie kolor nie jest taki jaki miał być, ale spuśmy na to zasłonę miłosierdzia. Jak wiesz, blond korcił mnie od dawna, a do zmiany ostatecznie przekonało mnie słońce, które tak mi wypaliło kasztan, że stał się prawie żółty.

      Usuń
  11. Swietna miejscowka. I we Wloszech nadal upalnie . U nas juz jesien.. dzis tylko 14'c.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upalnie, nawet bardzo. Zapowiadają jednak ochłodzenie. Póki co, u nas nawet w nocy temperatura nie spada poniżej 20 stopni.

      Usuń
  12. 18 mieszkańców? To nic dziwnego, że tam tak ładnie, czysto i dopieszczone. Fajne miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  13. super miejsce widzę i tam mało mieszkańców :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mi też się bardzo to miejsce podoba :D

    OdpowiedzUsuń