środa, 3 czerwca 2015

Strzeż się matko!

Fejsbukowi znajomi zapewne domyślają się co jest na rzeczy :)

Taka sytuacja:

Matka zrobiła pranie!
Syn, niestrudzenie od rana molestuje salonową kanpę i nerwy matki. Zupełnie jakby chciał upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: zarwać kanapę i popełnić samobójstwo...w sumie, jakby dodać stres rodzicielki, to pieczenie mógłby upiec nawet trzy :)

 - Stefano przestań...zejdź...Ste siadaj...basta!! 

Po czym następuje wersja druga (dla sąsiadów), co by wiedzieli dlaczego matka się od rana wydziera i opieki społecznej nie wezwali.

Stefano smetti...scendi...Ste seduto....basta!!

 Jakoże syn ma na wszystko wylane, mamuśka wpada na genialny pomysł ''kochanie usiądź, włączę Ci bajkę''.

Brawo, brawo matko - owacja na stojąco...teraz masz dziecko, które skacząc po kanapie bajki ogląda!!

Wyłaczam więc otumaniające pudło. Dziecię się zdenerwowało i zlazło z kanapy. Matka w szoku leci zbierać pranie z suszarki, ale ledwo chwyciła dwie koszulki młody znów skakał po wersalce (naturalnie w włączonym TV)...matka ponownie TV wyłacza, syn schodzi i biegnie po pilota. Zabawa w kotka i myszkę, ale po 10 minuatch suszarka jest wolna i można pościel rozwiesić.

A, że z prześcierdałem to nie jest tak łapu capu i wszysto gotowe to się matka zaczęła gimantyskować by przy swoich 165cm wzrostu, nie ubrudzić ponad 2 metrowej tkaniny. I gdy łóżkowa bielizna już prawie wisiała...uszu matki doszło niepokojące ''tik''. Leci więc Ewiczka do balkonowych drzwi...SIC!!...skubaniec zamknął mnie na balkonie...

Matka najpierw grzecznie prosi ''Kochanie otwórz mamusi...później się dobija....a syn - popukał w szybę, pomachał z uśmiechem rodzicielce a gdy się znudził, poszedł...!!

Matkę zamurowało! Nie wiedząc co ze sobą począć, stała jak głupia na tarasie i usilnie myślała...przy sobie ani telefonu komórkowego, ani kluczy od dmu...

OKNO!!...okno w łazience...oby tylko nie było zamknięte! 
Niczym Himen, podciągnęłą ręką opuszczoną serandę...ufff, otwarte!! 

Wdrapała się więc rodzicielka na parapet i do domu przez okno wlazła....a syn w międzyczasie włączył sobie TV i w najlepsze oglądał Paw Patrol :)


Wciąż niedowierzam, iż trzylatek wywinął mi podobny numer. Jak tak dalej pójdzie to przed dziesiątym rokiem życia spakuje mnie i wystawi walizki przed drzwi :D



23 komentarze:

  1. hoho, ma pomysły;) dobrze, że okno było otwarte.

    OdpowiedzUsuń
  2. hehe ależ Mamusiu miałaś dzień :) . No syn faktycznie pomysłowy ;)
    Dobrze, że jesteś drobna i się w oknie zmieściłaś :) ... no i że ciepło itp:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Syn zadbał aby się matka nieco pogimnastykowała ;)

      Usuń
  3. Chyba bym padła ze śmiechu, widząc kobietę wchodzącą przez okno do mieszkania. Na pewno też bym się rozpłakała i padła na zawał po zamknięciu przez dziecko mi drzwi przed nosem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja mieszkam na przeciwko szkoły podstawowej i gimnazjum...możliwość, że ktoś mnie widział jest więc spora ;) Teraz się z tego smieję, ale wtedy terror w oczach!

      Usuń
  4. Boze :O a ja jak zwykle mysle co mogloby sie zdarzyc...dobrze, ze wszystko skonczylo sie dobrze :) , choc widok dla kogos z boku pewnie super smieszny :) Wloska rodzinka ;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa, włoskie klimaty :) Ja do tej pory zadaje sobie pytanie co by było gdyby...

      Usuń
  5. No ale cwaniak z niego rośnie, już pozbył się mamusi i zaczał w chałupie rzadzić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest...wie co zrobić by wyszło na jego :)

      Usuń
  6. U mnie w rodzinie była podobna historia mój brat zamknął mamie drzwi wejściowe do domu, bo poszła na przeciwko do sąsiadki po cukier, drzwi otwarte miała, brat stał w progu i nagle cyk drzwi zamknął i zamek przekręcił. Gdy mu się znudziło i zatęskniło do domu próbował na prośbę mamy przekręcać zamek, ale zamek się zaciął i skończyło się przyjazdem straży pożarnej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezłego musieli mieć z mamą stresa. U mnie to wszystko trwało z 5 minut a i tak wydawało mi się wiecznością. Najbardziej bałam się, że Stefano zrobi sobie krzywdę (spadnie z kanapy i rozbije głowię itp) a nikogo przy nim nie będzie. Najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło :)

      Usuń
  7. I właśnie dlatego, gdy wychodzę na balkon, od razu otwieram okno i zabieram ze sobą komórkę na wszelki wypadek. Nigdy nie wiadomo, co dzieciom do głowy wpadnie i lepiej się ubezpieczyć.

    Dobrze, że mogłaś wejść przez okno, bo inaczej byłoby ciężko. Ale że Stefek taki kawalarz, tego się nie spodziewałam :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż mi to powtarza od jakiegoś czasu i w sumie przez pewien czas zabierałam ze sobą na balkon telefon, ale w legginsach nie ma kieszeni. Z resztą teraz gdy na dworzu jest ciepło zostawiam drzwi balkonowe otwarte, więc nawet jakby Stefano chciał mnie zamknąc to zdąrzę podbiec i Go przyblokować. Traf chciał, że Ste akurat był przeziebiony, na dworzu wiatr, więc nie chciałam by wychodził. Na szczęście okno w łazience wychodzi na balkon, bo w innym wypadku nie byłoby za ciekawie!!

      Usuń
  8. O kurcze, to pewnie Ci do smiechu nie bylo... od jutra bez telefonu nie ruszam sie na krok.. dzieki za przestroge :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było, nie było - teraz naturalnie śmieję się z tego, ale wtedy płakać mi się chciało.

      Usuń
  9. Kiedyś byłam u znajomych i też ich mała córeczka zamknęła nas na tarasie:) Jak czytam o Stefano to jakbym widziała Drugorodnego w tym wieku. Normalnie wulkan energii. Z wiekiem trochę się wyciszy. Wiem o czym piszę:) Nadal będzie wulkanem energii, ale już bardziej obłaskawionym, czyt. usłuchanym:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednym słowem dzieciaki mają wpisane w DNA zamykanie rodziców na balkonie :)

      p.s. Nie mogę się doczekać kiedy Stefi nieco się wyciszy.

      Usuń
  10. Wesoło się to czytało :) A na poważnie, to współczuję stresu!!
    Może następnym razem poproś synka o pomoc w rozwieszaniu tego prania? Wiem, trwa to dłuuuużej, ale przynajmniej masz synka na oku :)
    A i tłumaczenia dla sąsiadów- bardzo fajne i "basta" :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ależ Stefek skubany! Dobrze,ze chociaż nie kontynuował skakania po pozbyciu się matki :d

    OdpowiedzUsuń
  12. hehehehehe Stefano jest nie do podrobienia ! Oj Ewiczka wesoło tam masz:)

    OdpowiedzUsuń
  13. hhahaha boski jest :)
    Pozostaje tylko pozazdrościć okna w łazience, które na dodatek jakoś się łączy z balonem. Gdyby mi Kalina wywinęła taki numer to chyba by, tam została, albo szybę tłukła :/
    Ale jak mu powiesz to za kilkanaście lat :D....

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiem co czułaś będąc po drugiej stronie...mnie Młoda kiedyś też zamknęła...i uciekła. Z pierwszego piętra nie miałam zbyt dużego manewru...ale nie domknęła do końca klamki i rozbujałam drzwi i udało mi się wejść. Teraz już zawsze mam telefon w kieszenie jak idę na balkon :)

    OdpowiedzUsuń