piątek, 5 czerwca 2015

Rodzice u psychologa

Jak wiecie lub nie wiecie (sam już nie wiem czy o tym wspominałam), synowską logopedię zamieniono (tymczasowo) na grupowe zajęcia psychomotoryczne. Początek był nieco pod górkę, gdyż Stefano został dokoptowany do grupy, która na zajęcia uczęszcza już od 3 miesięcy...czuł się więc nieco zagubiny. Wczoraj - na czwartych zajęciach, po raz pierwszy w pełni uczestniczył w zabawię.

 Nie wiem czy znacie założenia zajęć psychomotorycznych? Mocno upraszczając wspomniane zajęcia mają uczyć przez zabawę...mają wpływać na rozwój psycho-emocjonalno-ruchowy. Krótko mówiąc, nasze uparciuchy mają nauczyć się respektowania obowiązujacych zasad: ''nie to nie, poczekaj to poczekaj itp...''

Jak takie zajęcia się odbywają?
-  zawsze jest wspólna zabawa, np. razem budujemy z klocków czy też razem bawimy się samochodzikami
- zawsze jest również zabawa strukturalna np. jest jedna piłka do skakania. ale dzieci trójka. Wszyscy chcą na piłce skakać, ale naturalnie nie mogą tego uczynić wszyscy na raz. Tak więc po kolei terapeutka wywołuje jedno dziecko, które bierze piłkę i skacze a reszta ładnie czeka.

No, ale nie o tym miałam pisać. Wracając do tematu - wczoraj rodzice wybrali się do Pani psycholog. Nie, nie, nie mamy kryzysu w małżeństwie ani nic z tych rzeczy. Po prostu jakiś czas temu, gdy Stefano uczęsczał jeszcze na zajęcia logopedyjne, dwa razy obecna była na nich również Pani psycholog. Tak naprawdę nie wiem jak można wydać opnię o dziecku po niespełna godzinnej obserwacji, bez wcześniejszej rozmowy z rodzicami. No, ale Pani psycholog, na szczęście nie zaobserwowałą u syna żadnych problemów interpersonalnych, o czym poinformowała nas logopeda.  Niejako w rezultacie tej wizyty, Stefano trafił na pscyhomotorykę.

Wczoraj M. odebrał telefon od Pani psycholog, czy możemy stawić się na romowę...bez dziecka. Na romowę OK, ale bez dziecka NIE, bo niby gdzie ja go zostawię? a poza  tym nie wyrobilibyśmy z czasem.

Uczucia mam mieszane...Wychodząc z gabinetu wyznałam mężowi, iż czułam się jakbym to ja była na terapii...M. tylko na mnie spojrzał i w tej chwili zdałam sobie sprawę, że czułam się tak jak się czułam, bo ja(my) rzeczywiście byliśmy na wizycie u psychologa. Może nie terapii, ale wizycie na pewno.

Nie czułam się tam swobodnie. Czułam, iż każde moje słowo czy gest są analizowane. Nie za bardzo wiedziałam jak odpowiadać na zadawane mi pytania...szerze to naturalne, ale...sama nie wiem!!

- Co mi powiecie o dziecku?
- Kto bardziej lubi się bawić z synem?...dobrze widzicie, nie pomyliłam się.
- Ulubione zabawy?

Ostatnimi czasy, na pierwszym planie są puzzle. Stefano je uwelbia (ma to po mnie), układa samodzielnie puzzle dla pięciolatków.

  • puzzle są dobre, bo rozwijają inteligencję, ale zamkają w sobie!!      I weź tu człowieku bądź mądry.


- Czy stroni od dzeci?
- Czy my-rodzice mamy przyjaciół czy jesteśmy raczej na uboczu?
- Dlaczego do przedszkola tylko dwa dni?
- Czy syn zajmuje się sam sobą czy szuka kogoś do zabawy?

Poza tym, nie mam przykładać tak dużego znaczenia na mowę, bo ważniejsze jest aby dziecko socjalizowało!

Naturalnie wydukałam, iż ja odnoszę wrażenie, że on ma tą socjalizacje utrudnioną z uwagii na to, iż nie komunikuje werbalnie.

Nie mniej jednak, kolejne spotkanie mam (tak JA) 26 czerwca, przed wylotem do Polski. Póki co:


PAKUJEMY SIĘ....JUTRO RUSZAMY NA PODBÓJ TOSKAŃSKICH PLAŻ!!

p.s.Trzymajcie kciuki za pogodę!! :)

13 komentarzy:

  1. Ojejeku, nie zazdroszcze takich wizyt- czasami nawet naprawde nie wiadomo co i jak bedzie oceniane...badz tu czlowieku madry...Wizyty u logo o ergoterapie przerabialam- Mlody prawie nie mowil... do 3 roku zycia...takze rozumie Cie ...
    Udanego wypadu!! Zachecasz tak ta Italia, ze kto wie....musze nad tym pomyslec :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie wizyty tylko dezorientują rodzica, nie wiadomo już co dobre a co złe. A o pogodę to myślę, że nie macie co się martwić - tam zawsze świeci słonce - zazdrościmy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pogoda na pewno bedzie cudna!!! Zycze udanego urlopowania.... a wizyta rzeczywiscie musiala byc stresujaca... :/

    OdpowiedzUsuń
  4. O rajuniu. Powiem Ci, że zgłupiałam. Gdyby tak wiecej zabaw wymienić to pewnie by ta pani psycholog znalazła wiecej wad niż zalet.
    Życzę cudownego odpoczynku. I czekam na zdj.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieję, że toskańskie plaże pomogą zapomnieć o tym stresie związanym z psychologiem. Nawiasem pytając jak to się stało, że Stefano w ogóle trafił pod opiekę psychologa? Przecież nie wiem czy tak może być, że psycholog przychodzi sobie na zajęcia a później zawraca głowę rodzicom i ich zdrowym dzieciom...

    OdpowiedzUsuń
  6. Pewnie niesłusznie, ale mam pewną awersje do psychologów... Przypuszczam, że przez to, że wszyscy których spotkałam na swojej drodze byli zdrowo popaprani, z pogmatwanymi rodzinami, którzy pewnie sami potrzebowali pomocy :) w każdym razie zawsze niepotrzebnie mi namieszali i po wyjściu od nich wiedziałam jeszcze mniej niż na początku wizyty... I co teraz? Dlaczego masz mieć kolejną wizytę i to jeszcze sama??? Pani dopatrzyla się jakiś nieprawidłowości???? To takie zawracanie gitary...

    Kochana, przyjemności!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie dziwię się- i ja bym się stresowała :/

    Toskańskie plaże... nawet nie wiesz, jak Ci zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ciekawe czego baba chciała? że też nie wyjasnila wam dlaczego ta wizyta i po co spotkanie z tobą. to napewno wiele by wyjasniło...dziwna....my zabraliśmy miłosza do psycholoha raz, bo chcielsmy wiedzieć jak sobie mamy radzić z buntem dwulatka. pomogłanam, ale tu u was to takie tajemnicze wszystko...miłego odpoczynku:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nie lubię takich wizyt przy Daśku miałam ich sporo i miałam wrażenie że wychodzę z nich coraz głupsza...

    OdpowiedzUsuń
  10. Naładujcie bateryjki. A wizyta tak jak napisałaś, każdy Twój gest, słowo było brane pod lupę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja się boję takich wizyt, bo człowiek dowiaduje się o sobie rzeczy, o których w życiu by nie pomyślał.

    Miłego odpoczynku!

    OdpowiedzUsuń
  12. nigdy nie wiadomo, czego się można dowiedzieć...
    mam nadzieję, że wyjazd będzie udany:)

    OdpowiedzUsuń
  13. O rany.... Nie wiedziałam że mieliście takie przeżycia. Gdzieś się zagubiłam w tym internetowym świecie ostatnio i mam zaległości. No pytania pani psycholog bardzo ciekawe, faktycznie nie wiadomo co powiedzieć. Z psychologami to mi się wydaje że jest tak, że co powiesz, może być użyte przeciwko Tobie.... Ale to mam nadzieję tylko mi się tak wydaje.
    Chcą pomóc, to na pewno :)

    OdpowiedzUsuń