wtorek, 7 kwietnia 2015

Pasqua umbra czyli Wielkanoc po umbryjsku

Niedziela Palmowa - Domenica delle Palme

Podobnie jak i w Polsce, tak i we Woszech, Niedziela Palmowa wprowadza wiernych w Wielki Tydzień. Nie ma tu jednak folkloru kolorowych palm, nie ma przepychu, nie ma ''wyścigu'' na tę największą, najpiękniejszą, najbogatszą.

W Umbri, regione w którym mieszkam, mało kto ma swoje prywatne palmy a publicznej zieleni naturalnie nie należy ruszać, toteż palmy zostały zastąpione gałązkami oliwnymi, których u nas dostatek W naszje parafi,  każdy kto w Niedziele Palmową uda się na mszę świętą może liczyć, iż przy wejściu do świątyni dostanie takową zupełnie za darmo.  I wiecie co Wam powiem? Bardzo, ale to bardzo mi się podoba ten minimalizm. Nikt na nikogo krzywo nie patrzy, każdy kto chce dzierży w dłoni swoją gałązkę, identyczną do wiernego stojącego obok. Wspomniane gałązki (znak pokoju), poświęcone podczas mszy św., zgodnie z lokalną tradycją należy umieścić przy krzyżu.


Gałązka oliwna przy krzyżu nad drzwiami.

W tym roku gałązek dostałam tyle, że i do wazonu starczyło :)

Święconka - Benedizione dei Cibi

Z czym kojarzy Wam się święconka? Mi z dziećmi, dumnie wędrującymi ze swoimi niewielkimi, ozdobnie przybranymi koszyczkami do kościoła w celu poświęcenia jego symbolicznej zawartości.

We Włoszech święcić pokarm zwykle jeżdżą panie domu. Dlaczego tak? Hmmm, gdyby miały to robić dzieci to potrzebaby całego zastępu zuchów by podźwignąć ''koszyczek''. Włosi bowiem nie rozdrabniają się, nie pięką ani mini babeczek ani mini bułeczek..do kilkukilogramowego kosza wędrują produkty w formacie maxi :)

Poświęcone produkty, podobnie jak i w Polsce powinniśmy spożyć podczas śniadania paschalnego. W rzeczywistości, najczęściej wygląda to tak, że zostają one zjedzone jako przekąska przed obiadem. Najbardziej znanym z wielkanocnych tradycyjnych potraw umbryjskich (podobnie jak i środkowych Włoch) jest Torta di Pasqua (babka serowa), serwowana z wędliną capocollo.

źródło Torta di Pasqua - babka serowa (istnieje rónież wersja słodka)
źródło Capocollo

Zgodnie z tradycją, drugim daniem obiadu wielkanocnego powinny być  ''costolette di agnello'' czyli kotleciki jagnięce grillowane lub smażone. Teściowa, w tym roku, zaserwowała smażone.

źródlo


W ten oto sposób dochodzimy do deseru. Na włoskich wielkanocnych stołach nie powinno zabraknąć Colomby - drożdzowego ciasta w kształce gołębia (U nas w tym roku, o dziwo. nie było. Nie rozpaczałam jednak, gdyż szczerze tego nie lubię).

colomba

Na koniec przedstawiam Wam ciasto, które znajdziecie wyłącznie w prowincji Perugia - Ciaramicola. Jego charakterystyczne kolory odnoszą się do barw herbu miasta.

Ciaramicola

Prawie bym zapomniała o jajach gigantach, którymi obdarowuje się dzieci. Z mojego dotychczasowego doświadczenia, zwykle kończy się na tym, iż dziecko wymuje ze środka niespodziankę bubel, a rodzice kombinują co by tu z czekoladą zrobić ;)

Uova di Pasqua



Lany Poniedziałek - Pasquetta

Podobnie jak w Polsce, jest dniem wolnym od pracy. Od strony religijnej nie jest jednak świętowany jak wielkanocna niedziela.
Zgodnie z tradycją i włoskim powiedzeniem - ''Natale con i tuoi, Pasqua con chi vuoi'' czyli Boże Narodzenie w rodzinie, Wielkanoc z kim chcesz, ogromna większośc Włochów spędza poniedziałek ze znajomymi. Jest to dzień idelany na wycieczkę za miasto i bratanie się z otaczającą nas naturą. Wskazane są pikniki, grile...bardziej leniwi natomiast wybiorą się do restauracji :)



33 komentarze:

  1. Tam kotleciki jagnięce- u nas kaczka, ale jadłabym i jedno i drugie;). Widać, że religia łączy, bo choć zwyczaje różnią się, to jednak są w swej naturze bardzo podobne.
    P.S Kochana, post dla Ciebie zrobiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Post widziałam już kilka dni temu i czuję się wyróżniona. Dziękuje jeszcze raz tutaj za wyczerpującą odpowiedź na moje pytania. Już szukam czarnego mydła :)

      Usuń
  2. Wiesz co? podoba mi się ten minimalizm. Często zapominamy o co chodzi w tym całym świętowaniu, zastępując je jedzeniem i prezentami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to w ogóle jestem minimalistka. Niestety i Wielkanoc staje się coraz bardziej komercyjna.

      Usuń
  3. Bardzo mi się te zwyczaje podobają! Śmiałabym powiedzieć, że bardziej niż polskie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polskie zwyczaje mają swój urok, choć niektórzy posuwają się zdecydowanie za daleko z dyngusem.

      Usuń
  4. A my w tym roku prawie nic- ani Colomby, ani jagnięciny, tylko jaja nam się ostały:).

    Wczoraj mieliśmy wychodne nad morze, ale bez znajomych:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I u nas biednie, po obiedzie u teściowej wróciliśmy do domu. A w poniedziałek ''wprosilismy się'' na obiad do kuzynki męża, ale zaraz poza zwineliśmy się do domu kurować męską część rodziny, podczas gdy wszyscy inni pojechali nad jezioro. Jaja i u nas się ostały, teraz przez rok będę jadła tą czekoladę!

      Usuń
  5. Minimalizm Niedzieli Palmowej jak najbardziej trafia w mój gust :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już powyżej wspomniałam, w mój również :)

      Usuń
  6. dziękuję za tego posta poniewaz Wielkanoc we Włoszech była dla mnie enigmatyczna a z tego co opisujesz podoba mi się. Jest inna od polskiej ale równie piękna bo ma swoje tradycje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda kultura ma swoje wyjatkowe tradycje i to właśnie jest piękne :)

      Usuń
  7. Fajnie to opisałaś! :)
    A wodą się polewają w poniedziałek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie tam, wody brak - chyba, że z nieba poleci ;) Planuje jednak w przyszłości wprowadzić nieco polskiej tradycji. Co jak co, ale bezkarne lanie wody synowi powinno się podobać.

      Usuń
  8. No to trochę inaczej jest ale ten minimalizm jest dobry, chociaż.ja niedługo.do koszyczka będę.wkładać wersje maxi bo mini już nie starcza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, z taką rodziną jak Twoja to nie ma miejsca na minimalizm. W stosunku do jedzenia to jednak Włosi są maxi :)

      Usuń
  9. Nabrałam ochoty na Wielkanoc we Włoszech :).

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawe :) zauważyłam nawet interesujące pochodzenie słowa jagnięcina. Piszesz "agnello", po bułgarsku jest "agne", a u nas "jagnię". Ciekawi mnie teraz, czy słowiańskie języki wzięły to z łaciny, jak to często bywa, czy może Włosi pożyczyli od Słowian, co to wypasem owiec się trudzą. Hmmmm... Idąc dalej tym tokiem myslenia stwierdzam, że owczarki pochodza głównie z północy,niż z południa. Jest owczarek belgijski, podhalański, bułgarski, francuski, środkowoazjatycki. Włoskiego chyba nie ma, co? To znaczy, że owce, więc i jagnięcina, we Włoszech były później :/

    hhahah, przepraszam Cię za mój etymologiczny wywód. Lubię tak dumać nad słowami. Wiem, że niekoniecznie robię to sensownie :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam te Twoje zboczenie zawodowe :)

      Usuń
  11. Dobre rozwiązanie z tymi gałązkami oliwnymi, bo u nas to trochę takie współzawodnictwo palmowe się robi, a wiadomo, że rzadko korzysta się z tradycyjnych bazi, tylko idzie się na targ po gotowca. Kiedyś nosiliśmy do kościoła bazie, a dzisiejsze palmy to już praktycznie z baziami niewiele mają wspólnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie, z tego co pamiętam to nawet pod kościołem palmy kiedyś sprzedawano. Ja zdecydowanie wolę skromną tradycję!

      Usuń
  12. No I fajnie. Jagniecina? Lubie, ale tylko od czasu do czasu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od czasu do czasu to i ja nie pogardzę, choć zdecydowanie bardziej wolę grilowaną niż smażoną

      Usuń
  13. same pyszności, oryginalne pyszności:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawie poznać inne tradycje związane ze świętami. Kulinarnie-bomba ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubię takie teksty. Lubię poznawać zwyczaje w innych krajach ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo podoba mi się również ten minimalizm w Niedzielę Palmową, ale już smutno mi z tego powodu, że nie mają Lanego Poniedziałku :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Niby święto to same,ale w każdym kraju obchodzone innaczej.
    Poproszę więcej takich postów.

    OdpowiedzUsuń
  18. U nas na stole w tym roku byla drozdzowa babka w ksztalcie.golebia :) prosto z Rzymu :) maly wloski akcent a jaaaaki sloodki ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. U nas na stole w tym roku byla drozdzowa babka w ksztalcie.golebia :) prosto z Rzymu :) maly wloski akcent a jaaaaki sloodki ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Hm... Podoba mi się idea Niedzieli Palmowej. U nas niestety coraz częściej dzień rozpoczynający okres Postu Wielkanocnego kojarzony jest z imprezami właśnie w stylu konkursów na naj palmę... A zapomina się o samej symbolice owego święta.

    OdpowiedzUsuń