wtorek, 3 marca 2015

Włochy i Włosi - intrukcja obsługi.

Z przymużeniem oka o tym co wybierający się do Włoch wiedzieć powinni :)

AUTOBUSY - zwykle zatrzymują się na żądanie. Obowiązkowe postoje są jedynie na tzw. pętlach autobusowych. Jeśli podczas pobytu w Italii zamierzasz korzystać z komunikacji miejskiej to już możesz ćwiczyć machanie - dokładnie jak na PKS za Polski Ludowej ;) Przyznam, iż ciężko było mi się do tego przyzwyczaić, początkowo czułam się jak blondynka-idiotka, która próbuje łapać autobus na stopa :D

ŚNIADANIE - typowo włoskie barowe śniadania są naprawdę smaczne, ale nie liczcie na to, iż się najecie. Śmiem twierdzić, iż ciepłe ''cornetto i cappuccino'' nie zaspokoją przeciętnego Polaka :)

źródło

 COPERTO - UWAGA, wciąż jeszcze wiele restauracji praktykuję ten, dla nas przedziwny, wytwór. ''Coperto'' to nie mniej nie więcej jak opłata (od osoby) pobierana za nakrycie, które w cenie swej zawiera między innymi sztućće, papierowy ''obrusik'', chleb itp. Jego wysokość powinna być podana w menu.
źródło



SERVIZIO - kolejna znienawidzona przez turystów (zapewniam, że przez Włochów również) opłata za podanie zamówienia do stolika. Także, zanim usiądziesz burżujsko do stolika w centrum Rzymu, zastanów się czy bardziej nie będzie Ci się opłacało wypić kawy na stojąco przy barze a kawałek pizzy wziąć na wynos i przydupnąć gdzieś na schodach w celu jej spożycia.

Caffè LATTE lub latte macchiato - popularny, zwłaszcza wśród pań, ciepły napój kofeinowy. Nadziało się ną niego już setki Polaków. Jeśli nie jesteś miłośnikiem mleka (latte - mleko), koniecznie dodaj słówko ''caffè''.  Moja siostra zabuliła za kubek mleka w Wenecji 4euro - będzie pamiętać do końca życia ;)

OKULARY PRZECIWSŁONECZNE - obowiązkowo o każdej porze roku. Słońce jest tu znacznie intensywniejsze niż w Polsce, więc jeśli nie chcecie dorobić się gratisowych zmarszczek od mrużenia oczu, okulary trzeba mieć i kropka. Powinny o tym pamiętać zwłaszcza osoby o jasnych oczach. Może zdarzyć się i tak, że nawet w nieco pochmurną pogodę okulary będą bardzo przydane - światło potrafi naprawdę razić i bez promieni słonecznych. Osobiście zdarzyło mi się zapomnieć okularów (w Polsce ich w ogólne nie używałam) w konsekwencji czego później walczyłam z nieprzyjemnym bólem oczu, który niekiedy przechodzi i w ból głowy.

źródło


PALIWO - co tu dużo pisać...jest jednym z najdroższych w Europie nad czym głęboko ubolewamy. Moja rodzina, jadąc do nas w odwiedziny tankuje do pełna w Austrii.

KAWA - to dla Włochów napój bogów. Od  małej czarnej dzień zaczyna każdy szanujący się półwsypiarz. Mała czarna ma tu znaczenie bardzo wymowne, gdyż kawy, przy dobrych wiatrach, jest na dwa łyki.  Espresso lub w domowych pieleszach moka (zwana w Polsce kawiarką). W tym aspekcie nie zdąrzyłam się jeszcze zitalianizować i nie prędko to nastąpi...polskie geny wyraźnie żądają półlitrowego kubka.  Jeśli i Ty chcesz aby napoju było wystarczająco dużo by sie nim delektować, poproś o caffé americano. Jako ciekawostkę dodam, iż w barach niekiedy do kawy serwowana jest szklanka wody mineralnej.

źródło
 W sekrecie zdradzę Wam, iż nienawidzę tego czegoś myć!!


LODY - są cudowne. Lodziarni jest cały wysyp...niektóre w asortymencie swym dyponują bagatela 100 gustami, które nie są nakładane gałkami a paletkami. Cena zależna jest od wielkości ''coppa'' (kubeczek/pudełeczko) lub ''cono'' (wafelek). Niech Was nie zdziwi jeśli obługa zapyta czy reflektujecie na ''panna'' czyli śmietanę. Malwina przybywaj :)


źródło

T-red - dobrze się zastanów zanim przejedziesz prez skrzyżowanie na czerwonym świetle. Jeśli się zdecydujesz to koniecznie się uśmiechnij, prawdopodobnieństwo, że właśnie robią Ci zdjęcie jest spore. Gdy przyjdzie mandat to zapewniam, iż nie będzie Ci do śmiechu - u nas w mieście to koszt bagatela 150 euro.

Ograniczenia w ruchu drogowym - wszyscy ''neopatentati B'' (posiadający prawo jazdy od mniej niż 3 lat) objęci są dodatkowymi restrykcjami dotyczącymi rozwijanej przez prowadzony pojazd prędkości, tj: na autostardach 100km/h a na drogach eksperesowych 90km/h.

Znajomość jezyków obcych - tym na pewno Włosi nie grzeszą. Z reguły są jednak bardzo uczynni i chętnie służa pomocą.

CHLEB BEZ SOLI I MASŁA - odwiedzając Umbrię i Toskanię sprawdzaj czy w składzie chleba jest ''sale''. We wspomnanych regionach tradycyjnie jada się chleb bez soli. Wbrew temu co kiedyś sądziłam, można się do tego przyzwyczaić. Podobnie z resztą jak i do nie używania masła. Włosi chleb smarują masłem wyłącznie pod marmoladę i łososia.

BEZPOŚREDNIOŚĆ - chcesz podpaść? zwróć się do czterdziestoletniej panny per Signora (Pani) :) Włosi są bardzi bezpośredni i wyluzowani...praktycznie wszyscy są ze sobą na ''Ty''. Nie zdziw się jeśli kilkuletnie dzieci znajomych będą mówić do Ciebie po imieniu.

PIZZA - słowa są zbędne.

źródło

POCIĄGI - bilety na pociągi regionalne z reguły tracą ważność dwa miesiące od daty emisji i 24h od skasowania (6h jeśli podróż trwa do 6h).  Dozwolone są przerwy w podróży. Jeśli bilet traci ważność podczas gdy jesteś już na pokładzie, możesz swobodnie dokończyć podróż...w tym wypadku przesiadka dozwolona jest tylko i wyłącznie jeśli jest konieczna na dokończenie podróży.
Bilety na pociągi z obowiązkową rezerwacją miejsc ważne są na konkretny pociąg. Można dokonywać zmian w rezerwacji.

Treno regionale źródło

Freccia rossa źródło

W internecie można znaleźć wiele atrakcyjnych ofert, które rządzą się jednak swoimi regułami, opisanymi w regulaminie taryfy.


Zakup od immigrantów - w okolicach głównych atrakcji turystycznych wszechobecni są immigranci kuszący zwiedzających ''towarami luksusowymi'' w niskich cenach...okulary przeciwsłoneczne od Armaniego za 10 euro...a może torebkę z Prady za 20? Uwaga, jeśli złapie Cię policja finansowa (guardia della finanza) mandat będzie dużo wyższy.

ROZMIAR - Jeśli jesteś szczęśliwą posiadaczką rozmiaru 36 a tu nagle nie ''wchodzisz'' w 38, nie załamuj się i poproś o 40tke. Bez obaw to nie makaron i pizza tak się utuczyły...to włoska rozmiarówka :)

BAGNO - to bynajmniej zaproszenie na błotne kąpiele i lecznicze masaże. Z powodzeniem jednak załatwisz tam podtrzebę fizjologiczną.

COLLAZIONE - jeśli zostałaś zaproszona na ''collazione'', nie wskakuj w ciuchy wieczorowe, wystarczy t-shirt i jeansy...no i lepiej by było gdybyś stawiła się na wyznaczonym miejscu o 8 rano, a nie 8 wieczorem...collazione = śniadanie

DIVANO - jeśli zaproponują Ci abyś spoczęła na ''divano'', nie rób wielkich oczu i nie rzucaj się na podłogę, bez wahania siadaj na kanapę. Jeśli pani domu pragnie pochwalić się nowym zakupem - tkanego ''tappeto'' nie szukaj go na śnianach, ale sprawdź czy aby na pewno dobrze wytarłeś buty ;)


35 komentarzy:

  1. Bardzo przyjemna instrukcja :-) Co prawda do Włoch w najbliższym czasie się nie wybieram, ale jak już będę to wskoczę tu na przypomnienie podstaw :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jęśli kiedyś się wybierzesz w nadsze strony będziesz wiedziała na czym stoisz ;)

      Usuń
  2. hahahah, juz we Wloszech bylam ale chyba warto zapamietac! fajne rady dla turystow i nie tylko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamietam rzymskie sniadanie - kawa I rogalik.- nie najadlam sie w ogole.
    Pamietam wloskie ekspresso.
    Pamietam wloskie lody - tego wyboru I smaku nie zapomne do konca zycia
    Pamietam sardynska pizze - niebo w gebie

    Tych naciagaczy sprzadajacych podrobki jest wszedzie pelno - w Portugalii, na Ibizie, Wyspach Kanaryjskich ... chyba cieply klimat ich tam sprowadza :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był taki okres, że raz w tygodniu chodziłam na śniadania do baru z kuzynkami męża...przed wyjściem z domu obowiązkowo jadłam kanapkę ;)

      Lody i pizze uwielbiam. Właśnie mąż pojechał po nasze zamówienie do pizzerii :)

      A Ci uliczni sprzedawcy tak naprawdę są bezkarni. Mnie najbardziej wkurzają na plaży, gdy nie dają ci spokojnie odpocząć. Niby policja robi naloty, zabierają im towar, wsadzą do aresztu, posiedzą 24h (przy dobrych wiatrach) a dzień później znów handlują.

      Usuń
  4. Ewa, wybacz, powiem trochę niegrzecznie - Pieprzyć te dodatkowe opłaty za sztućce, pieprzyć te rogaliki, którymi się nie najem, pieprzyć ten brak szacunku, że nie będę tam wielką panią :D Lecę Ewa, lecę po te lody :D :D :D Oczy mi się zaświeciły na ich widok.

    A tak na poważnie (choć z lodami to wcale nie żartuję), Twój post jest bardzo, ale to bardzo przydatny! Wspaniały po prostu. Bardzo cenne wskazówki. u nas wBułgarii kanapa to też divan. Jak moja mama byłą tu w Polsce i teściu mówi do niej "sedni na divana", mama wybuchła śmiechem, a on nie wiedział co takiego mówi zabawnego.
    Kawę włoską lubię, własciwie tak pamiętam Włochy, jak mówisz. Choć byłam dawno temu i krótko, ale tę maleńką kawunię pamiętam. A z tego zaparzacza to bardzo lubię pić kawkę. Sama chętnie z niego korzystam tutaj.
    Autobusy... Serio zatrzymają się każdemu, kto na niego skinie?
    Ciekawy post, baaaaardzo!
    No i latte, pamiętać że to caffe latte. 16 zł za kubek mleka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *mama była tu w BUŁGARII - miało być

      Usuń
    2. Hahah no wiedziałam, że obok lodów nie przejdziesz obojętnie :) Przybywaj!! Chciałam nawet dopisać, iż stawiam, ale stawianie lodów niekoniecznie dobrze się w Polsce kojarzy :D
      Autobusy zatrzymują się na przystankach, ale jak łapką nie pomachasz to szansa, że się zatrzyma jest nikła. W sumie to czasami się zdarzy, że autobus zatrzyma się i nie na przystanku, zwłaszcza jeśli ma do czynienia z piękną kobietą ;)

      Do kawy to ja się jednak przekonać nie mogę. Wypić wypiję, ale jęśli mam wybór to wybiorę tę polską.

      Usuń
    3. Hahahha :D
      Ewa, a ja z Rzeszowa jestem, a tam jest zakład - lody "Koral". Wiele lat temu moja siostra tam podjęła swoją pierwszą w życiu pracę.
      - Gdzie pracuje Edyta?
      - Robi lody :D

      Usuń
    4. Ale te włoskie lody naprawdę są boskie. Przecież Włochy to dla mnie raj na ziemi. Lody z prawdziwymi dodatkami. I w dodatku nakładane prawie że łopatą!
      Jakby to powiedziała Kalinka... "Mniaaaam, mniam!"

      Usuń
    5. Głupie lody a ile skojarzeń :)

      Usuń
  5. Hehe świetny wpis!!!! Więcej koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podopa. Jak tylko coś sensownego przyjdzie mi do głowy to się tym podzielę :)

      Usuń
  6. Bardzo fajny post, Ewka! Wlochy są w ścisłej czołówce miejsc, do których zamierzam wywieźć naszą rodzinkę w najbliższym czasie :-) ale wiesz, te opłaty za nakrycie, serwis itp. to naprawde przesada! Jak te restauracje znajdują klientów? W Turcji jest tylko bakszysz, który w większości miejsc jest dobrowolny i wynosi standardowo 10% ceny rachunku, ale zostawia się go tylko wtedy, gdy jesteśmy zadowoleni z usługi. No i w bardzo burzujskich miejscach jest doplata za obsługę, ale naprawdę niewielka. Poza tym zdziwiło mnie ile Włochy mają punktów wspólnych z Turcją. Przede wszystkim paliwo - u nas około 10zl za litr :-) autobusy tu też zatrzymuje się machaniem i na początku trudno mi to przychodzilo, bo ja nawet w Polsce ze stopem nigdy nie miałam nic wspólnego :-) dalej divano! A ja się zawsze zastanawialam skad w tureckim pojawiło sie słowo divan na kanapę :-) i jeszcze jedno: wasza guardia della finanza miałaby u nas sporo roboty :-D

    OdpowiedzUsuń
  7. genialny post i bardzo przydatny. DZiekuję:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Swietny post, w zasadzie nie mam nic więcej do dodania, oprócz tego, że

    -uliczni sprzedawcy doprowadzają mnie do szału, bo są wręcz niemożliwie nachalni. Gdy zdarza nam się pójść do Porto Antico, co chwilę ktoś nam chce coś wcisnąć, a niektórzy posuwają się do tego, że nakładają na rękę jakieś bransoletki czy inne pierdoły. Gdybyś jednak widziała, co dzieje się na Sardynii przy parkingu pewnego centrum handlowego, to byś się przeraziła. Tam z ulicznych sprzedawców zrobiło się coś na kształt mafii i ledwo dobrze nogi człowiek nie wystawia z auta, a już go obskakują. Spróbować nie dać parę monet jest równoznaczne z tym, że auto porysują lub inne szkody uczynią. Nikt z tym nic od lat nie robi, aż kiedyś dojdzie do tragedii. Tego centrum już nie odwiedzę, bo zwyczajnie się boję.

    -nie wiem, jak Ciebie, ale mnie bardzo dziwiło, że na powitanie i mężczyźni całują się w policzek:). U nas nie ma tego zwyczaju, już sobie wyobrażam ojca albo brata, którzy muszą pocałować innego chłopa he he:).

    -cornetti uwielbiam, choć preferuję polskie śniadanie:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sabinko, jakby tak dobrze podumać to zebrałoby się materiał i na drugi i trzeci i pewnie i czwarty odcinek przewodnika z przymrużeniem oka. Post stworzyłam pod wpływem chwili i widzisz zapomniałam np. o tym wszechobecnym całowaniu się wszystkich z wszystkimi. Jestem również pewna, że ''false friends'' jest więcej niż te przeze mnie wymienione.

      Te sceny sprzed centrum handlowego są straszne, wcale się nie dziwię, że boisz się tam jechać. Kiedyś oglądałam w TV reportaż na temat ''parcheggiatore abusivo'' i nie wierzyłam w to co słyszę. U nas całe szczęście takich praktyk się nie stosuje, ale niemal na każdym skrzyżowaniu obecni są ''lavavetri'', którzy mimo iż mocno prostestyujesz czasami i tak umują C szybę pomyjami ;) Ostatnio w miecie byo kilka kradzieży torebek z samochodu - na skrzyżowaniu z siedzenia.

      A na te branzoletki dałam się kiedyś naciągnąć w Rzymie. Byłam wtedy jeszcze głupia i młoda. :D

      p.s.cornetti to na drugie śniadanie

      Usuń
    2. Dziewczyny, dziwnym językiem rozmawiacie :D

      Usuń
    3. Właśnie ostatnio mieliśmy przygodę z "lavavetri"- dziewczyna (Cyganka) chciała na siłę okno umyć w samochodzie, kiedy czekaliśmy na zielone światło. Jak się Myster Pi wkurzył, zwłaszcza że do mycia biorą brudną wodę z fontanny- widzieliśmy na własne oczy, gdy czekaliśmy na przesyłkę z Polski. Spróbowałby kto taką broją dotknąć fiata męża he he. Mnie dziwi, że nic z tym nie robią, no ale Włosi są wyluzowani;).

      Malwina, bo żyjemy w dziwnym kraju, więc i tak rozmawiamy;).

      Usuń
    4. U nas niekiedy są oni bardzo nachalni i nawet jak im powierz wyraźnie, że nie to i tak Ci szybę ''umyją'', a później jest obraza majestatu, że nie chcesz im zapłacić.

      Usuń
  9. Pamiętam zatrzymywanie autobusów jak zorientowałam się o co chodzi widząc ludzi po drugiej stronie ulicy, i moją minę kiedy autobus na moim przystanku się nie zatrzymał. I to COPERTO i SERVIZIO no i lody :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobrażam sobie Twoją minę, bo moja najprawdopodobniej była podobna :) Stefi natomiast uwielbia łapać autobus ;)

      Usuń
  10. Ja wracając z wakacji, planuję w tym roku zatrzymać się na trzy dni we Włoszech:). Wszystkie twoje instrukcje wzięłam sobie do serca, szczególnie Coperto i Servizio:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rząd i restauratorzy zaczynają z tą praktyką walczyć, ale trzeba mocno uważać bo można się nieźle naciąć. Koszt ''coperto'' to średnio 1,50 euro na osobę, więc wcale niemało gdy wybierzesz się czterosobową rodziną.

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Włochy kuszą dobrą kuchnią i pięknymi widokami. Gorzej jest z cenami i opłatami za wszystko!

      Usuń
  12. Chce wiecej :D a na LATTE tez sie w Milano nacielam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ''Ofiar'' LATTE jest dużo więcej niż nam się wydaje. Mój kuzyn dokupił sobie espresso i sam wymieszał:)

      Usuń
  13. Chce wiecej :D a na LATTE tez sie w Milano nacielam ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. pamiętam moje zdziwienie, gdy śmietana do lodów nie była słodka :) ale lody ... nie tylko Malwina na nie przybędzie :) jeszcze te rogaliki na śniadanie... . czyli mówisz, że w Austrii tankować? o rety, to ile u Was za litr paliwa teraz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz zapomniałam wspomnieć, że śmietana nie jest słodka - wzięłam raz i starsznie się zawiodłam. Przybywaj przybywaj na lody...,moja siostra ze szwagrem ile razy do nas nie przyjeżdzają zawsze narzekają na koszt paliwa we Włoszech. Cena zależy od regionu, u nas jest to w granicach 1,5 euro za litr i to jest chyba najtaniej na półwsypie. Średnio będzie gdzieś koło 1,6,:(

      Usuń
    2. Ja byłam rozczarowana :-) kurcze to drogo,faktycznie.

      Usuń
  15. Hehe, początki we Włoszech zawsze kończą się przygodami. Dodałabym jeszcze to. Żeby wysiąść z autobusu trzeba zasygnalizować to kierowcy wciskając czerwony guzik :) Bo w przeciwnym razie czeka nas długi spacer :)

    OdpowiedzUsuń