środa, 18 marca 2015

Smutek i Plotkara w Perugii

- Smutek, Smutek chyba jesteśmy na miejscu. Gotowy jesteś? Popraw kapelusz, bo trochę krzywo Ci leży i uśmiechnij się przyjacielu. Musimy zrobić dobre wrażenie na nowych gospodarzach.
- No już dobrze Plotkaro.Czy Ty zawsze musisz tyle gadać? Uszy mi już puchną od tego ciągłego   jazgotu. Kapelusz prosto?
- Może być...a gadam bo się przejmuję wszak przyjechaliśmy tu z misją specjlaną...
- Pamietam, pamiętam zbieramy pieniądzę na realizację projektu naszego  największego przyjaciela - pana Zbyszka Stanisławskiego.
- Dokładnie...a jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli będziemy sławni na całym świecie :)
- Ciiii, słyszysz?
- Papier...rozrywają papier. Ok, uśmiech 102 i wyskakujemy.


*****

Lacugnano i Colle della Trinità

- Apeniny, zielone piękne Apeniny - widzisz je?
- yhhh, leniwie ziewnął w odpowiedzi Smutek. Ja to bym się najchętniej zdrzemnął. Cały dzień w podróży, jestem wykończony.
- To Ty się misiek, połóź...a ja lecę w góry plotek nasłuchiwać...znaczy się materiały do następnego artykułu będę zbierać ;), wesoło zarządziła Plotkara i szybko wyfrunęła przez uchylone okno.

*****

- Jesteś w końcu...moja droga, gdzie my trafiliśmy - sporty ekstremalne będziemy uprawiać! Co za emocje...
- Że co?
- Sporty ekstremalne...no wiesz skok ze spadochronem, rafting...
- O nie, ja się na to nie piszę...mam lęk wysokości i w ogóle to boję się latać, przeraziła się Plotkara.
- Co Ty za głupoty opowiadzasz? Lęk wysokości? Latać się boisz...przecież Ty jesteś  muchą, skrzydła masz...przebywane w powietrzu to Twoje życie, z dezaprobatą pokręcił głową Smutek.
- Niech Ci będzie, ale proszę opowiedź mi dokładnie jak dowiedziałeś się o tych sportach ektremalnych.
- Podsłuchałem...tzn. nie mogłem zasnąć i przypadkowo usłyszałem jak szeptali, że ten mały w okularach to ekstremalny jest i...
- Uffff...wszystko jasne!!- ???- Nie ekstremalny a skrajny...on jest skrajny wcześniak, czytałam kiedyś na blogu u jego mamy.
- Czyli co, nie będzie skoku ze spadochronem, Smutek wydawał się wyraźnie zawiedziony.
- Raczej nie, odetchnęła z ulgą mucha.

*****

- Uuuuu, co tu tak trzęsie? Gdzie my jesteśmy?- Coś mi się mocno wydaje, że w plener jedziemy...

- Zobacz, co to jedzie...już wiem jesteśmy w wesołym miasteczku. Hurra!!
 - Smutku, po raz kolejny muszę niestety Ciebie rozczarować. To nie jest lunapark, to minimetrò, taki jakby autobus w postaci kolejki trakcyjnej. Podobno jedyny w Europie.
- Mini co? Metro? A ja myślałem, że metro to pod ziemią jeździ?
- Niby tak, ale już Ci kiedyś wspominałam, że Włosi to jacyś dziwni są.

*****

- Piazzale della Cupa? Smutek, powiedz proszę, że się przesłyszałam i nikt tu o kupie nie wspominał? Ty rób jak chcesz, ja tam żadnej kupy oglądać nie zamierzam, zostaję w samochodzie i koniec, zdenerwowała się Plotkara.
 - Jestem pewien, że można to jakoś racjonalnie wytłumaczyć. Postaram się czegoś dowiedzieć od ektremelanego...Upsss, zasnął, ale mucho panikaro wyjrzyj przez okno i zobacz właśnie przejeżdzamy koło całej tej ''kupy''.
 - Phhh, też ci pomysł aby parking ''kupą'' nazywać, obruszyła się Plotkara.

*****

- Ratunku...ratunku...Smutek, pomocy - ''ekstremalny Stefanek'' skrzydła mi ręka przygniótł!!
- Cicho, chyba się zatrzymujemy, powinniśmy być już w centrum miasta, zarządził miś. Zaraz chwileczkę...i to ma być centrum miasta???
- Nie, coś mi mówi, że centrum jest o tam, popatrz, wskazała łapką mucha.Smutek delikatnie i uniósł głowę i załamany odrzekł: - Ohhh nie, moje biedne schorowane nogi  nie dadzą rady wspiąć się taki kawał w górę.
- Dobre sobie, biedne schorowane nogi czy biedny, przejedzony brzuch?...śmiała się w głos Plotkara.
Urażony prze przyjaciółkę Smutek, nieco podupadł na humorze. Szybko go jednak odzyskał widząc, że jego biedne kończy nie ucierpią na wspinaczce do centrum. - Winda, schody ruchome...uwelbiam Włochów, wykrzyczał z uśmiechem.



Coż za widoki!! O tam w oddali, ta mała biała plamka to Asyż, zachwycała się Plotkara. 


Jest i Bazylika San Domenico, wtórował skrzydlatej koleżance Smutek.

Galleria Nazionale dell'Umbria.


Marmurowa Fontana Maggiore z XIII wieku zdobi jeden z główych placy w centrum miasta. 



- Smutek, jaki jest Twój znak zodiaku?
- Nie mam pojęcia, musiałbym Magdę zapytać. A dlaczego pytasz?
- No bo widzisz, tam u dołu fontanny są między innymi przedstawione wszystkie miesiące wraz ze znakami zodiaku.


- Chocostore? Czy ja dobrze rozumiem, że to choco to od czekolady?...zapytał już nieco rozmarzony misiu.
- Chwileczka....zapytam gospodarzy, odparła Plotkara. Mniam, mniam...a to ciekawe! Smutek nie uwierzysz!! Co roku w październiku, w Perugi odbywa się festiwal czekolady - Eurochocolate.

Gryf i Lew to symbole miasta.




Pełno tu łuków i wąskich uliczek.  




Acquedotto z XIII wieku, orginalnie to właśnie on był odpowiedzialny za doprowadzonie wody do fontanny. Nieco przebudowany, obecnie stanowi 3km ścieżkę dla pieszych,



Arco Etrusco, jedna z siedmiu bram wjazdowych do centrum miasta, powstała w IIIw. p.n.e.


Ostatni rzut oka na Piazza IV Novembre z Palazzo dei Priori, Fontana Maggiore i Duomo.


- Smutku...znalazłam informację, która na pewno Ciebie zainteresuje, rzekła tejemniczo Plotkara.
- Co to takiego...proszę, nie trzymaj mnie więcej w niepewności.
- Właśnie wyczytałam, że w mieście jest fabryka czekolady ''Perugina'', znana przede wszystkim z pysznych czekoladek ''Całusów'' - Baci...i co więcej gospodarze zadeklarowali, że jutro nam ją pokażą z bliska!!
- Zobaczyć prawdziwa fabrykę czekolady to coś o czym zawsze marzyłem, rozmarzył się Smutek.




 Na koniec piątkowej wędrówki nie mogło zabraknąc Rocca Paolina, szesnastowiecznej fortecy wybudowanej na polecenie papieża Pawła III.



Panorama miasta z Monte Pulito.


Stefano w akcji i próba porwania małych bokaterów ;)

Mama Ewa i ekstremalny syn Stefano :)

Ciao ciao kochani nasi podróżnicy. Czujemy się zaszczyceni, że mogliśmy Was gościć, jednocześnie życzymy Wam dalszej szczęsliwej podróży. 

Smutku, Plotkaro...podabało Wam się w Perugii??? Smutku, zanum odpowiesz mamy dla Ciebie mała niespodziankę...

Bacetti, Perugina 

Jak myślicie podobało się Smutkowi u nas? :D


Tymczasem nasi  mali bohaterowie są już w drodze do Genui. Wypatrujcie ich na blogu Sabiny.

30 komentarzy:

  1. Wreszcie, bo już nie mogłam się doczekać!

    "Włosi to jacyś dziwni są"- You make my day (jak to się teraz popularnie mówi).


    Super wpis i świetne zdjęcia.

    A wiesz, że Perugino w życiu jeszcze nie jadłam?

    P.S. Czekam na przesyłkę! U mnie nie będzie już zwiedzania miasta, bo najważniejsze rzeczy pokazałam przy okazji wizyty poprzedników. Będzie modowo, ale cicho sza;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie są?

      Ach teraz sobie przypominam, że już kiedyś wspominałaś, że nigdy nie smakowałaś Baci. Gdybym wcześniej pamiętała posłałabym Wam kilka wraz z lalkami. Jeśli pojedziemy do Nicei to Wam po drodze podrzucę :) Muszę się jednak do czegoś przyznać, mnie to one nie powalają. Owszem są smaczne, ale od tych klasycznych w gorzkiej czekoladzie wolę te w białej...mój mąż zapewne uznałby to za karygodne - hehe.

      Zaciekawiłaś mnie tą modą. :)

      Usuń
    2. Są, są, nawet mój mąż tak twierdzi:).

      Nie przejmuj się, w Ligurii też je rzucają, więc sobie kupię, choć też za gorzką czekoladą nie przepadam.

      Jedna relacja na blogu już jest, więc żeby nie powielać samej siebie, musiałam coś zmienić. I wyszedł mi wierszyk o modzie:).

      Usuń
    3. :) To jeszcze zapytam Ciebie od innej strony - jakie jest Twoje doświadczenie z ''Ptasim mleczkiem'' we Włoszech? Myster Pi jadł? Pytam bo doszłam do wniosku, że Polacy często idą w ciemno i ''Ptasie mleczko'' kupują jako pewniaka a tymczasem zauważyłam, że znani mi Włosi wcale się nim nie zachwycają.

      Czekam na wierszyk o modzie, choć moda i ja to dwa różne bieguny :)

      Usuń
    4. Ja nie lubię Ptasiego mleczka, więc tutaj go nie szukałam, natomiast Myster Pi za nimi przepada:). Gdy był w Polsce, to jadł je pasjami ha ha.

      Ja też na modzie się nie znam, ale nazwiska znanych stylistów kojarzę:).

      Usuń
    5. Rownież nie lubię Ptasiego mleczka, ale ile raz ktoś nas odwiedza to zawsze je przywozi jako coś typowo polskiego. Mój mąż również nie przepada...woli Żubrówkę :D i wtedy ja te czekoladki męczę by się nie zmarnowały i syn nie zasłodził, bo Ste z kolei je uwielbia.

      Usuń
  2. Świetnie to zrobiłaś! Przepraszam zrobiliście! Uśmiałam się z kupy :D A zdjęcia cudowne. Piękną macie okolicę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstyd się przyznać, ale ja nasze okolice odkrywam niemal wyłącznie jak mamy gości...także zapraszam, chętnie z Wami pozwiedzam raz jeszcze :)

      Usuń
  3. Ale jak to mucha nie lubi kupy??? hahhahaha, dziwna ta mucha :D i latać nie lubi i kup nie lubi :D :D :D Jakaś wybrakowana, trzeba Magdzie powiedzieć, że mogła jej tam w móżdżku jeszcze ułożyć po muchoszemu :D

    Co za dialogi!
    No i ekstremalny Stefi! :D :D :D
    Co za fantazja!

    I pięknie tam u Was. Te wąskie uliczki robią wrażenie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie lubi - masz ci los :D A o lataniu to myśle, że jedyne świrowała!!

      Tak jak sobie teraz myślę to Smutek niewiele się pomylił bo Stefi jest rzeczywiście ekstremalny, bynajmniej pod względem charakteru.

      p.s, Lody też mamy :)

      Usuń
    2. hahha, dobra, będę pamiętać że i lody macie. Ewa wiesz co, ja wraz z rodziną zamierzam odwiedzić Włochy, jak tylko ta świnka, o któej Ci wspominałam, napełni się cała :) Mam nadzieję, że się wtedy zobacyzmy. Daleko masz do Rzymu, ewentualnie?

      Usuń
    3. :) Do Rzymu mamy okrągłe 200km - chętnie podjadę!!

      Usuń
  4. Haha fajny mieli dzień nasz Smutek i Plotkara.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, że i naszym pupilom się podobało.

      Usuń
  5. Swietna miejscowka :) Dialogi super :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ekstramalny Stefek :D
    Ewiczka, fajnie Ci wyszły dialogi :)
    A zdjęcia cudowne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajna zabawa była. Na każdym kroku spotykaliśmy się z zaskoczonymi spojrzeniami przechodniów, ale chyba pierwszy raz w życiu miałam wylane na to co inni sobie myślą!!

      Usuń
  7. No ale pozwiedzali oby im w pamięci zostało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smutkowi to pewnie w pamięci pozostanie jedynie czekolada;)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Nie chciałam by było nudno i tak jakoś samo poszło!!

      Usuń
  9. Fantastyczny wpis! A widoki - bajka :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, choć widoki to już nie moja zasługa :)

      Usuń
  10. Super wpis :-)nie chcesz przewodnikiem zostać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty się tu ze mnie śmiej...a wiesz, że kiedyś marzyłam by zostać pilotem wycieczek :)

      Usuń
  11. bardzo fajna relacja :) musisz nam częściej robić takie wycieczki:)
    a maskotki bardzo sympatyczne, nic dziwnego, ze Stafano chciał je porwać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że wraz z nadejściem wiosny i lata wycieczek w naszym życiu będzie nieco więcej niż obecnie!

      Usuń