czwartek, 26 marca 2015

Niespodziewana wizyta

Środa 9:30 odzywa się przeraźliwy dźwięk domofonu.

- Kto to, o tej porze???

Odbiera mąż, ja obserwuję z kanapy a syn ma totalnie  wylane na wszystko. Coraz bardziej zaskoczona mina męża powoduję, że i żona zaczyna się denerwować. Nagle pada ''proszę'' po czym M. wciska magiczny guziczek co to drzwi wejściowe odblokowuje. Mina ślubnego robi się coraz bardziej niewyraźna.

- Policja! Chcą z nami porozmawiać, rzuca M., w odpowiedzi na pytające spojrzenie żony.


- ...ale jak to policja? Co oni chca? Rozmawiać o czym? - tysiąc myśli na sekundę. Coś się komuś stało? - kolejno odlicz...raz....dwa...trzy, wszyscy jesteśmy w domu! Ufff.

Stefano, co żeś dziecko na mieście zmalował? Nie, po młodego też raczej nie przyszli - no niby mały terrorysta, ale przecież za ciągniecie matki za włosy, pomalowanie ściany kolorową kredą, zalanie komputera kawą, skoki z kredensu a nawet oberwanie krzaka przed domem, do kicia jeszcze nikogo nie wsadzili!

- Dzień dobry, uprzejmnie wita się uzbrojony Pan w mundurze.
- Dobry...o co chodzi?
- Nic szczególnego proszę się nie martwić,
odpowaida uśmiechnięty policjant, po czym zwaraca się do żony: - złożyła Pani podanie o włoskie obywatelstwo. Komenda Główna, na wniosek prefektury, zleciła nam weryfikację danych.

Zawód żony i męża? Jesteście Państwo małżeństwem? Adres zameldowania potwierdzony (siedziałam na kanapie z mokrymi włosami, w dresach uwalonych synowskim jedzeniem i kubkiem niedopitej kawy - cieżko by było o lepsze potwierdzenie mojego przebywania pod danym adresem).

- Dziękuje, miłęgo dnia :)

Ufff - ciśnienie wraca do normy!

p.s. Niby człowiek wie, że niczego nie zmalował, ale takie poranne odwiedziny zasiewają nutkę niepokoju!

20 komentarzy:

  1. To działa na zasadzie bramek w sklepach :) niby wiemy, że nic złego nie zrobiliśmy, ale jak przechodzimy boimy się, że zapiszczy ;-)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. A wiesz, że mi raz zadzwoniło tzn. nie tylko raz, ale raz był wyjątkowy. Wychodziłam ze sklepu obuwniczego, na ramieniu miałam torebkę, w której ledwo mieścił się telefon komórkowy i portfel. Ochroniarz spojrzał na mnie a jego mina mówiła wszystko, bo niby gdzie ja miałabym parę butów wynieść?!

      Usuń
  2. To było ubiegłej niedzieli- rano koło ósmej słyszę, że ktoś dobija się do drzwi jednego z sąsiadów (dzwonki słyszymy wyraźnie). Dzwoni jak oszalały, a ja oczywiście wkurzona byłam, że mnie obudził. Poszłam do kuchni, otworzyłam persianę, spojrzałam w dół, a tam do drzwi sąsiada pod nami policja (drzwi widaś przez okno, ponieważ są na zewnątrz). Jeden z policjantów spojrzał na mnie, a ja szybko uciekłam:).

    Najlepsze było to, że sąsiedzi (Arabowie) wybyli w nocy z domu wraz z trójką małych dzieci i dopiero w poniedziałek wrócili:).Wiedzieli, że będą mieć niespodziewanych gości czy co:)?

    W każdym razie nie dziwię się Twojej reakcji- też bym spanikowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo mieli nosa albo znajomości na komendzie. Jakoże żyjemy we Włoszech, stawiam na to drugie ;)

      Usuń
  3. Kiedyś też tak miałam :) ale teraz ... policję mam na co dzień ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nie na codzie to bym chyba nie zniosła!!

      Usuń
  4. Hahaha :D Ja mam swojego własnego umundurowanego w domu :D Kiedyś, gdy wrócił do domu po nocnej służbie, poszłam mu otworzyć drzwi. Zaspana otwieram, patrzę.. o kur***a zamykam drzwi. A za chwilę... znów otwieram i się śmieję, jak głupia :D Drzwi przed nosem męża zamknęłam, bo coś się mi ubzdurało, że przyjechali po mnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty to dobra jesteś - hehe. Czasami mózg robi nam niezłe psikusy, zwłaszcza jak zaspany :)

      Usuń
  5. u nas zawsze jak ktoś przychodził wczesnie rano albo późno wiezorem zaraz były mysli, że pewnie coś się stało;o
    dobrze, że wizyta przebiegła pomyślnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie właśnie pomyślałam, że gdyby taka wizyta przytrafiła się w Polsce to godzinę później już by całe osiedle wiedziało, że np. mąż mnie pobił itp..

      Usuń
  6. Naprawde w taki sposob sprawdzaja adres zamieszkania? Dziwny... u nas weryfikacje adresu zamieszkania sa rachunki lub korespodencja z banku lub urzedu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rachunki niekoniecznie muszą przychodzić na adres pod którym rzeczywiście się znajdujesz. Nie miałam pojęcia, że policja złoży nam taką wizytę, choć mogłam się tego spodziewać.

      We Włoszech gdy ''rejestrujesz'' się w urzędzie miasta pod danym adresem, nie dają Tobie automatycznie meldunku. Bez różnicy czy Włoch czy emigrant, fakt rzeczywistego (fizycznego) przebywania osoby pod danym adresem sprawdza policja (czy nazwisko widnieje na domofonie lub skrzynce pocztowej). Jeśli Cię nie zastaną to mogą pytać sąsiądów czy taka osoba tu przebywa. Najczęściej zostawiają ''awizo'' i czasami wystarcza telefon by sprawę załatwić, niekiedy trzeba się udać na posterunek. Przyznaję, że również mi początkowo wydawało się to dziwaczne.

      Usuń
  7. chyba większość tak ma:) ja nawet jak widzę wóz policyjny przejeżdżający obok naszego domu to od razu zerkam czy przypadkiem nie do nas:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak jedzie pogotowie to każdy modli się by nie jechało do nikogo z rodziny :)

      Usuń
  8. O masakra...no to Cię policjanci obejrzeli w całej krasie...;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niezłe emocje musiały być. Moja mama tak się boi policjantów, że jak jedzie samochodem to musi walczyć ze sobą, żeby nie zawrócić i wybrać innej drogi. Takiej bez patroli.

    OdpowiedzUsuń
  10. Haha, no tak - obywatelstwo :) nas też tak sprawdzają - mnie w Turcji, H. w Polsce. W Polsce to już w ogóle są nadgorliwi, bo oprócz niezapowiedzianej wizyty w domu łażą też po sąsiadach wypytujac o cudzoziemca i o to jak się sprawuje. Okropne to.

    OdpowiedzUsuń
  11. Niby ludzie, a zawsze potrafią tak podnieść ciśnienie :D

    OdpowiedzUsuń