poniedziałek, 23 marca 2015

Jedna ''jaszczurka'' wiosny nie czyni :D


   Odkad zamieszkałam na półwyspie, jednym z wyznaczników nadchodzącej wiosny stały się dla mnie jaszczurki. Nie zielona trwa, wszak zielona jest u nas cały rok. Nie przebiśniegi - nie za bardzo jest się w Umbrii przez co przebijać. Nawet nie mieniące się kolorowymi kwiatami drzewa...a właśnie one - jaszczurki. Któż lepiej niż one wyczuje ocieplający się klimat?!



Kiedyś ich nienawidziłam. Mimo, że to takie ''nic'' - małe, biegające z predkością światła stworzenie, uciekające na widok czy też odgłos ludzkich kroków to nazjwyczajniej w świecie się ich bałam.
U nas, jednakże trzeba liczyć się z tym, iż każde wyjście na spacer w okresie wiosna - jesień, najprawdopodobniej skończy się przynajmniej jednym spotkaniem pierwszego stopnia z ów gadami. Stopniowo przyzwyczajałam się do ich obecności pod każdym krzakiem, w każdej szczelinie, na każdej skale i strach zaczął przechodzić w obrzydzenie.

Anno Domini 2015 - po raz pierwszy usmiechnęłam się na widok jaszczurki przebiegającej mi koło buta!!



Pierwszą w tym roku, przyuważyłam już z miesiąc temu...no, ale jedna JASZCZURKA wiosny nie czyni :D Niestety dwie też nie!! Ale jak już zaczyna się ich robić tyle, że widzisz je dosłownie wszędzie a na spacerze musisz uważać aby gadom ogona nie przydeptać to chyba mogę napisać, iż zagościła u nas wiosna.

Nareszcie!! Siiii!! W samą porę bo akurat, kilka dni temu, pierworodnemu u kurtce termicznej padł suwak.

Wiosna daje mi energię. Uwielbiam podciagać rano rolety i wpuszczać do mieszkania promienie słoneczne - aż buzia sama się śmieje. Lubię czas gdy balkon można wykorzystać do celów innych niż sprzątanie i rozwieszanie prania.

A syn...nie ma takich słów by opisać jego radość gdy mamuśka pierwszy raz pozwoliła wyjść na taras bez kurtki i czapki!!

Słońce daje mi niezłego kopa do działania. Pozytywnie mnie nastraja. Otwarte okna, kawka, muzyka, miotła w łąpę - ach!!

Lubicie stokrotki?



Jeśli tak, to wpadajcie bo stokrotek ci u nas dostatek. Komu wianek? :)



Jakoże mi zawsze mało to teraz niecierpliwie czekam na lato i wakacje.

Wczasy zaklepane już od połowy lutego. Ostatecznie, po raz trzeci z rzędu, jedziemy do Toskanii, nad morze Tyreńskie. Miejsce sprawdzone, przyjazne dzieciom - klik Cena bardziej niż przystępna (w tym okresie). Dzikich tłumów również raczej nie będzie, gdy jedziemy poza sezonem (rok szkolny w Umbrii kończy się 10 czerwca). Oby tylko pogoda dopisała.

Wyklarowały się i założenia na odwiedzenie maminej ojczyzny. Pierworodny jeszcze nigdy nie był w Polsce latem. Czas to zmienić!! Nasze plany robią się coraz bardziej wyraźne. Baaa, powiem więcej - zarezerwowaliśmy bilety!! Lecimy z pierworodnym 30 czerwca, tatu (miano jakim syn obdarzył swojego rodziciela) doleci do nas w połowie lipca, na ostatni tydzień naszego pobytu na kociewskiej ziemii.

Są emocję. Radość nieco zaburza fakt samotnej mojej podróży z tym naszym małym uparciuchem. Wciąż w pamięci mam nasze ostatnie podróże samolotem...co jak będę musiała iść do toalety itp...
Pełna jestem obaw jak poradzę sobie sama na Dworcu Centralnym w Warszawie. Dziecko, walizka, torba, plecak. Na lotnisku wpakuje się w taxi i sru na dworzec, a na centralnym będzie jazda bez trzymanki. Oby wszystkie windy działały, bo w innym wypadku nie wiem jak dostanę się z całym taborem na peron. Najwyżej zatrudnie jakiegoś SOKowca, no chyba, że ktoś się na ochotnika pisze jako tragaż?! :D

Jakoże udało nam się nieco zaoszczędzić na powyższych wyjazdach, zwłaszcza biletach lotniczych do Polski, możliwe, że uda się nam również wyrwać na city break.
 Podobnie jak w grudniu lecimy włoskim przewoźnikiem narodowym czyli Alitalia, co oznacza wliczone w cenę bagaże, brak opłaty transakcyjnej, możliwość wybrania miejsca do siedzenia, priorytetowe odprawianie dzieci.
 Sama niedowierzam, iż  za 3 bilety  w wakacje (tam i powrót) zamknęliśmy się w kwocie niższej niż 170 euro (wykorzystaliśmy 3 vouchery, każdy od wartości 50 euro i nawet ostał nam się jeden). Oferta economy base!!  Gdyby nie bony, które wybralismy za punkty z jednego z programów lojalnościowych do których należymy to i tak cena 320 euro, na naszej trasie, za 3 osoby byłaby wysoce korzystna - Wizzairem do Gdańska, już za 2 osoby wyszłoby nam ponad 500 euro. Linie low cost powariowały, słowo daje!! Jedyny szkopuł to fakt, iż z Wawy musimy złapać pociąg na pomorze. Śmiem jedank twierdzić, iż opłata ze bilety nie wyniesie 370 euro!!

Teraz pozostaje jedynie czekać i odliczać!!


A takie sobie dziś selfie z synem strzeliliśmy.  Prawie się w kadrze zmieściliśmy :)






20 komentarzy:

  1. Bilety bardzo tanie. My dalismy na nasz pobyt ponad 700 euro . Do Portugalii ponownie. No,ale Nas jest czworo. A do taksowki siedzonka nie potrzeba dla dziecka? Pytam,bo ja taxi z dziecmi nigdy nie podrozowalam.
    Lecicie w moje iminieny!

    Ewa, dasz sobie rade. Stefcio nie taki zly jak go malujesz :) ogarniesz sie sama lepiej,niz z mezem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż ktoś we mnie wierzy :) Serio, jestem pełna obaw, ale wszystko się da!

      Z biletami to naprawdę nam się udało. Szkoda, że nie do Gdańska, ale coś za coś.

      Co do taksówki to, szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. Nie wiem w taksówkach jest obowiązek fotelika dla dzieci. Z całą pewnością czułąbym się pewniej gdyby Stefi w takowym siedział. W ubiegłym roku raz siedział u mnie na kolanie przepięty pasem razem ze mną, za drugim razem taksówkarz miał na stanie podkładkę.

      p.s.To teraz już zawsze będę pamiętałą o Twoich imieninach :)

      Usuń
  2. Jak pięknie ukwiecone drzewo! Mnie też słońce daje wielkiego kopa! Ja kocham wszystkie pory roku, byleby przyświecało światło. Ach ośnieżone stoki skapane w słońcu, polska złota jesień, upalne lato i kwitnąca wiosna. A jaszczurki? No u nas to rzadkość, więc ja lubię spotkania z nimi, zwłaszcza z tymi w ciekawych barwach ;) za to nie znoszę węży! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda ja nie pałam miłością szczególną do jesieni i zimy (zmarźlak jestem), ale to prawda, że gdy tylko pojawia się słońce każda pora roku może być piękna. Promienie słoneczne odbijające się od białego śniegu itp...

      Węże - brrrr, to noja największa fobia!!

      Usuń
  3. U nas też pełno jaszczurek, nawet na oknie mi czasem siedzą. Już się do nich przyzwyczaiłam, ale na początku to była masakra:).

    Wow, jednak lecisz sama ze Stefkiem? Ja nie wiem, czy dałabym radę ujarzmić Gaję w samolocie. No ale w końcu musi być ten pierwszy raz bez męża:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. Gaja gada na męża "tasi" :).

      Usuń
    2. No niby lecę, ale gacie pełne strachu mam. Kiedyś musi być ten pierwszy raz, trza się usamodzielnić, otóż to :) Staram się to wszystko ułożyć jakoś sensownie w głowie.

      Teraz Massi przeżywa, że jak on bez nas wytrzyma 2 tygodnie...czyt bez syna :D

      Tasi - hehe. Skąd te nasze dzieci to biorą? O ile prościej byłoby ''tata''.

      Usuń
  4. To życzę by czas leciał szybko do wczasów :D A później by się na wczasach dłużył :D
    Cieszę się, że ja nie muszę widywać jaszczurek xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyzwyczaiłabyś się :) Szkoda, że zwykle jest odwrotnie czas do urlopy niezwykle się dłuży, a jak już się człowiek w końcu na urlopie znajdzie to nim się obejrzy a musi do domu wracać.

      Usuń
  5. A ja się jaszczurek nie boję :) W zeszłym roku jedna wleciała do domu, kiedy drzwi były otwarte. Moja mama krzyku narobiła, a mój mąż złapał ją w rękę i wypuścił na zieloną trawkę :) Miałam nawet okazję ją dotknąć :)
    Też lubię, kiedy rano budzą mnie promienie słońca. Wiem, że będzie to dobry dzień. A gdy słońce na dworze to i chęci więcej do sprzątania przy muzyce :)
    Co do wyjazdu- jak zwykle panikujesz :) Dasz sobie radę ! Nie może być inaczej przecież :)
    Całusy dla Twojego przystojniaka :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matka panikara jestem, wiem :) Stefano w podróży jest naparwdę nieprzewidywalny...no i ja się boje latać!

      Usuń
  6. My juz w maju się wybieramy na objazdówkę przygotowaną osobiście :) Toskania marzy mi się od zawsze - zapisuję namiar!

    OdpowiedzUsuń
  7. No to.już wszystko prawie zaplanowane macie :)
    Ja tam uwielbiam jaszczurki tylko u nas ciężko je spotkać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeśli już spotykamy, to takie bardzo malutkie :-) A u Ciebie - wypas po prostu! Dobrze, że to nie węże.

      Usuń
  8. Jeny... Jak ja Wam zazdraszczam tej Toskanii... Ehhh... Mi się trafiło w zeszłym roku kiblowanie w Dolnej Saksonii- atrakcje żadne, w tym roku musi plackiem w domu... Ehhh ;( Nie chcecie mnie adoptować ? ;> Ps. Selfie z dzieciakami nigdy nie wychodzi jak trzeba :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że mamy jedno wolne miesjce w pokoju...wpadaj ;)

      Usuń
  9. Ja lubię jaszczurki. Odkąd pamiętam, zawsze je ścigałam i wcale mi to z wiekiem nie przeszło :D
    U nas się pokazują salamandry w deszczową porę. Te to dopiero są piękne!
    A mąż mój okrutny na żadnego kameleona się w domu nie chce zgodzić :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Salamandry mówisz? Nie, no takich okazów u nas nie ma, przynajmniej nie w Perugi. No wiesz, okropny ten Twój mąż - kto by nie chciał mieć w domu gada :D

      Usuń