piątek, 6 lutego 2015

Zmiany

   Nadchodzi tak dzień gdy to co miało dziecko chronić staję się źródłem zagrożenia. Szczebelki w łóżeczku chronią naszego noworodka i niemowle przed upadkiem z wysokości...jednak te same szczebelki dorastającemu dziecko służą w ćwiczeniu skoku przez kozła, ewentualnie skoku wzwyż.

Jakiś czas temu i my doszliśmy do etapu drugiego. Synowskie łóżeczko ma możliwość całkowitego zdjęcia boków. Nie urządzało nas to jednak, gdyż Stefano podczas snu wyczynia cuda. Gdyby nie szczebelki głowa nie raz wisiałaby w powietrzu...zdecydowanie za często znajduję też syna w tzw. ''nogach''.

Dysputy i poszukiwania idealnego rozwiązania trwały od kilku mięsięcy. Chcieliśmy aby ''bariera'' nie była za wysoka. Nie miała ona bowiem izolować syna a jedynie blokować ewentualny upadek. Łóżeczko nie jest nasze, więc wiercenia nie wchodziły w rachubę. Rozwiązanie podsunęła nam nieodzowna IKEA.. Niestety zakupiony zestaw nie do końca nadawał się do stefkowego łóżeczka - bariera wystawała zaledwie 2cm  nad materac (zakładając, że Ste śpi bez poduszki). Tata chciał sztukować, doczepiać...a matka rzuciła naiwnie ''a jakby tak tą deseczkę zastąpić odpowiednich rozmirów półką???" I wiecie co, okazało się, że to wcale nie był taki głupi pomysł :)


Piękne to może nie jest, ale najważniejsze, że działa i to niewielkim kosztem. A Stefano....szczęścliwy, jakbym go co najmniej do Disneylandu zabrała. Wchodzi, schodzi - naturalnie nie przez wyznaczone do tego miejsce, a przeskakując przez deskę.

Dzisiaj była pierwsza noc w nowym starym łóżku i muszę przyznać, że poranny (po 8, ale dla mnie to poranny bo ostatnio Stefano wstaje po 9) tupot małych stópek na podłodze, zmierzających w stronę mojego łóżka, wywołał uśmiech na mojej twarzy.


LOGOPEDA

Jak już wcześniej wspominałam, wczoraj wybralismy się na kontrolę do logopedy. Obecna była również neuropsychiatra, która syna ma pod swoją pieczą od jego przedwczesnych narodzin. Spektakularnych zmian w mowie synowskiej nie ma (ostatnio sporo wokalizuje, ale konkretne słowa nie padają) i choć nie zgadzam się ze wszystkim co zaobserwowały wyżej wspomniane panie (Stefano w domu zachowuje się inaczej niż w gabinecie), to bez cienia wątpliwości przystaliśmy z mężem na ich propozycję trzymiesięcznej terapii logopedycznej. Zaczynamy w przyszłym tygodniu (lub za 2 tygodnie). Grupa dwuosobowa. Zobaczymy czy będą jakieś rezultaty.

Tymczasem pozdrawiamy i życzymy miłego weekendu :)

32 komentarze:

  1. To udało Wam się z tą terapią, aczkolwiek uważam że to powinno być oczywiste dla lekarzy, że dziecko zmienia się przy mniej lub bardziej obcych. Miejmy nadzieję, że taka terapia odniesie juz wyraźny skutek. Nasza mała tez została zakwalifikowana na badaniach przesiewowych do logopedy, Pan chciał przychodzić do nas prywatnie, ale nie stać nas na taką zabawę i udało nam się, dzięki jego zaświadczeniu, dostać skierowanie na NFZ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak to wygląda w ''normalnych'' przypadkach, ale my z wcześniakiem drogię mieliśmy ułatwioną. U nas w mieście Intenswyna Terapia Neonatologiczna współpracuje z neuropsychiatra i fizjoterapeutką i one raz w tygodniu przychodzą na oddział obserwować dzieci. Po wypisie do domu dzieci z gminy zostają pod ich pieczą i co jakiś czas dzwonią sami do nas aby przywieźć dziecko na kontrolę. W niektórych aspektach może nieco przesadzają. ale wolę tak niż olewanie sprawy. U nas terapia na pewno nie zaszkodzi, bo Stefano ma prawie 3 lata a nie mówi praktycznie nic!!

      Usuń
  2. fajny pomysł mieliście:) my też kombinowaliśmy na różne sposoby:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobry pomysł z łóżeczkiem - najważniejsze, że działa, choć estetyka też wcale nie taka zła :). Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokusiabym się nawet o stwierdzenie, że na żywo wygląda lepiej niż na zdjęciu :) Również pozdrawiam!!

      Usuń
  4. Super,bo nie spada :) u Nas wlasnie Mlody czesto turla sie,chociaz czesciej jego male stopki wedruja do rodzicielskiego loza.

    Super z tym logopeda. Zobaczymy czy cos sie w nim przelamie i zacznie mowic . Trzymam kciuki! Stefano to madry facet!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Miniu, mam szczerą nadzieję, że ruszy bo mimo, iż przekonują nas, że nie ma się jeszcze czym martwić to ja jednak nieco się martwię!

      Usuń
  5. Szkoda, że ja o tym nie pomyślałam, było by mniej piłowania szczebelków :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No całkiem fajnie wymyslilas, mama! Widziałam już takie rozwiązanie w łóżkach dla tzw. średniakow. No, ale półeczka z pewnością taniej wyszła. Powodzenia u logopedy!

    OdpowiedzUsuń
  7. fajne rozwiązanie:) nic dziwnego że się ucieszył:)
    Z logopedami jestem można powiedzieć na bieżąco, bo mam w rodzinie chorego chłopca który od kilku lat jeździ na ćwiczenia i choć nikt nie dawał mu szans na mówienie ten przy ćwiczeniach gada jak najęty. Dobry specjalista wiele może:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mózg dziecka wiele potrafi pozytywnie zaskakiwać :)

      Usuń
  8. My dziś też wybieramy się do logopedy innego niż dotychczas chodziliśmy zobaczymy co nam powie. A co do łóżeczka potrzeba matką wynalazków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie pamiętałam, że Wasza Lulcia chodziła do logopedy i pisałaś kiedyś nawet, że spotkania przyniosły rezultaty. Mam nadzieję, że i u nas takowe będą.

      Usuń
  9. Najważniejsze, że półeczka spełnia swoją rolę :)
    A nie lepiej by było nagrać Stefka i na spotkaniach z logopedą pokazać ile już potrafi? W sumie to będzie też dobry sposób na porównanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że Stefkiem to jest tak, że jak sie wyciąga kamerę to jest koniec zabawy. Panie nawet same twierdzą, iż widać, że to inteligentne dziecko, choc uparte i lubi robić wszystko po swojemu. Z resztą jakie dziecko lubi trzymać się zasad. Nasz największy problem to właśnie mowa, bo pisząc, że Stefano nie mówi prkatycznie nic nie przesadzam :(

      Usuń
  10. My też w końcu będziemy musieli zacząć kombinować coś z łóżkiem, ale się tego obawiam, bo Gaja w nocy skacze z jednej strony na drugą i nie wiem, czy takie barierki uchroniłyby ją od upadku. Zobaczymy, jak to się potoczy.

    Masz rację pisząc, że dziecko inaczej zachowuje się w domu, a inaczej przy obcych. A terapia Stefano na pewno przyniesie rezultaty, tylko wiadomo, że na to trzeba czasu. Gaja jest na etapie mówienia wszystkim dzień dobry, dzisiaj w poczekalni gadała do ludzi: bondzio (skraca włoskie słówka, a polskie nie- dziwne), a potem aveci :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My kombinowaliśmy od dobrych kilku mięsięcy, bo to łóżeczko to już było dla Stefano jak więzienie, z którego trzeba ucieć. Ostatnio dorwałam Go jak mi z fotela do łóżka wskawiał i na odwrót. Póki co z efektu jesteśmy zadowoleni, chociaż dzisiaj w nocy zerwałam się bo byłam przekonana, że Ste stoi w łóżeczku, zapomni, że nie ma barierki i wypadnie....a ten w najlepsze spał. Nie ma co przewrażliwiona ze mnie matka!!

      Usuń
  11. My jak starszak zaczął wychodzić z łóżeczka, zdemontowaliśmy jeden bok i dostawiliśmy do naszego łóżka, niestety zbyt szybko zorientował się, że może w nocy przechodzić do nas, a że była już wtedy w ciąży z drugim synem szybciutko podjęłam decyzję o ewakuacji. Tym sposobem młody zyskał własny pokój z dużym 'dorosłym' łóżkiem,a my kanapę w salonie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że nawet podobny pomysł przeszedł mi przez myśl, ale na szczęście równie szybko co przyszedł to odszedł :)

      Usuń
  12. Ewciu absolutnie nic nie chce sugerować, ale na blogu Centrum Wszechświata mam go w pasku na boku był ciekawy tekst niedawno o synku ktory tez mało mówił może to będzie trop. Choć skoro jesteście pod kontrolą to Steffi miał dokładne badania, ale nigdy nie zaszkodzi powtórzyć szczególnie jeśli chodzi o tak pozna mowę. Mój ma też trudna ale widzę ze się stara i mimo że większość po swojemu to jednak coś tam udaje się zrozumieć powodzenia:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje...nie bez obaw, ale przeczytałam :) Prawie na 100% mogę powiedzieć (bo pewności absolutnej mieć nie mogę) w naszym przypadku to nie będzie problem ze słuchem. Stefano jako wcześniak miał badanie słuchu kilkukrotnie podczas pobytu w szpitalu i później co 6 miesięcy, ostatnie we wrześniu i wszystkie wychodziły idealne. Drzemią we mnie pokłady nadzieii, że logopedia go nieco odblokuje!

      Usuń
  13. Niezły pomysł,ale czy nie byłoby lepiej kupić łożka z bokami by Stefano nie spadł z niego kręcąc się w nocy?. Takie łóżko nie jest drogie,a jak się trafi okazja to możba kupić używane w dobrym stanie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie byłoby lepiej, ale póki co nie mielibyśmy gdzie takiego łóżka wstawić.

      Usuń
  14. Ja (dawno, dawno temu) wyjęłam z jedne strony łózeczka dwa szczebelki i sobie dzieci przez tę lukę bezpiecznie wychodziły :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja siostra właśnie w taki sposób rozwiązałą problem. U nas niestety nie było to możliwe.

      Usuń
  15. Liczy się kreatywność! :-)
    Moim zdaniem pomysł bardzo dobry, a dziecko zadowolone,a o to w tym wszystkim chodzi :-)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja wprawdzie tego nie pamiętam, ale podobno moi bracia w takim łóżeczku to byli istni cyrkowcy ;p

    OdpowiedzUsuń
  17. Ależ matka jest kreatywna :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak dla mnie to rozwiązanie z łóżkiem jest genialne. Podoba mi się, i wyobrażam sobie, jakie to fajne uczucie, gdy Ty rano do dziecka nie wstajesz, tylko ono do Ciebie przychodzi.
    To jeszcze przede mną.

    OdpowiedzUsuń