poniedziałek, 2 lutego 2015

Rinowash - prysznic nosa


   Rinowash poznaliśmy kilka miesięcy temu, gdy wraz z posłaniem syna do żłobka zaczęły się cotygodniowe infekcje dróg oddechowych. Stefano nie potrafi jeszcze pożądnie wydmuchać nosa. Odciągania kataru apsiratorem nigdy nie lubił, a teraz czynność ta graniczy niemal z cudem. Dziecko rośnie i nabiera siły, rzuca się, krzyczy, kopie a ja sama nie jestem w stanie nawet zbilżyć aspiratora do jego nosa (w dwójkę jest niewiele lepiej). Z reszta, w początkowej fazie przeziebienia, gdy z nosa kapie niemal non-stop i aspirator na niewiele się zdaje.


Stosowanie irygacji nosa jest doskonałym rozwiązaniem w zapobieganiu nocnego kaszlu.
Wykorzystując moc inhalatora, do którego jest podłączony, pomaga on bowiem w oczyszczaniu gónych dróg oddechowych.

Różnice między inhalatorem a rinowash

Inhalator z maseczką lub ustnikiem pomaga dostać się wdychanemu powietrzu do drzewa oskrzelowego, które na szczęście najczęściej jest wolne od flegmy.

Natrysk nosa natomiast zatrzymuje się na górnych drogach odechowych, ale to właśnie najczęsciej tutaj zalegają śluz lub flegma. Prawidłowa higiena nosa ma zasadnicze działanie w zapobieganiu zaburzeń układu oddechowego.

Nos, jak zapewne wszyscy pamiętam z lekcji biologii, jest swego rodzaju filtrem, którego zadaniem jest oczyszczanie wdychanego przez nas powietrza. Dlatego też odpowiednia jego higiena ma ogromne znaczenie we wmacnianiu odporności przed chorobami aparatu oddechowego.

Już rozpylenie roztworu soli fizjologicznej pozwala na szybką poprawę w oddchaniu, co zwykle prowadzi do osłabienią a nawet zaniku nocnego kaszlu.

zródło


Rinowash generuje cząsteczki o średnicy powyżej 10 mikronów. W zależności od mocy inhalatora, do którego zostanie podłączony, rozpyla ok. 5ml na minutę.

Kolejną zaletą jest usunięcie wydzieliny, która zbiera się w przeznaczonym do tego, oddzielnym zbiorniku.

Wskazaniami do stosowania powyżej metody są głównie zapalenie błony śluzowej nosa, zapalenie zatok nosowych, polipy nosa czy też zapalenie migdałka gardłowego. Idealne zwłaszcza dla dzieci, które nie potrafią samodzielnie nosa wydmuchać.


To tyle z teorii, a jak to wygląda w praktyce? 

Urządzenie jest kompatybilne z większością inhalatorów (NIE ULTRADŹWIĘKI). Jeżeli posiadamy już inhalator możemy zakupić samo urządzenie rinowash. Można je nabyć również w zestawie z inhalatororem, ale wtedy cena, naturalnie, wzrośnie.



Jest to urządzenie bardzo proste w użyciu. Najnowsza wersja składa się z 3 części, łatwych w montażu i czyszczeniu.  Jako, że my inhalator już mieliśmy zakupiliśmy wersję poniżej.

zródło

Prysznice nosa stosujemy zwykle gdy Stefano zaczyno mieć objawy przeziębienia lub gdy zapchany nos już go męczy (Od kilku dni staram mu się robić irygacje nosa raz dziennie, zapobiegawczo). Nie każe dziecko jednak zaakceptuje taki sposób oczyszczania nosa. Nasz syn jest jednym z nich!! Mieliśmy okazję się o tym przekonać jeszcze przed zakupem powyzszego urządzenia - pożyczyliśmy od kuzynki męża. Mimo wszystko postanowiliśmy je zakupić, gdyż trauma jest zdecydowanie mniejsza niż oczyszczanie nosa aspiratorem. Poza tym taki ''prysznic'' jest naprawdę bardzo szybki. Jeśli napełniłabym cały pojemnik roztwórem soli fizjologicznej (15ml), cała operacja trwałąby ok. 3 minut.  

zródło
My wykorzystujemy roztwór soli fisjologicznej w sterylnej butelce + strzykawka. Koszt 100ml ok. 2,5 euro.



Efekt jest lepszy jeśli drugą dziurkę nosa przytrzymamy palcem (jak do dmuchania). Katar będzie się wówczas zbierał w przeznaczonym do tego pojemniku. U nas nie zawsze to wychodzi, gdyż czasami muszę przerywać irygację i wtedy woda z katarem leci po twarzy.

zródło

Moje dziecko nie siedzi tak spokojnie jak dziewczynka na powyższym zdjęciu. Mam nadzieję, że kiedyś do tego dorośnie i zrozumie, że moją misją nie jest terroryzowanie go.

Naturalnie nie byałbym sobą gdyby tego nie wypróbowała. Dlatego z cała pewnością mogę stwierdzić, iż jest to absolutnie bezbolesne.

Przed ewentualnym zakupem, o ile macie taką możliwość, proponuję sprawdzić czy Was takie rozwiązanie zadowala i jak na nie zareagują Wasze dzieci.
Za orginalny rinowash daliśmy ok. 34 euro, w aptece. Taniej można go znaleźć w internecie: na ebay lub amazon. Zauważyłam również, iż coraz więcej firm oferuje produkt temu podobny.








14 komentarzy:

  1. Wszystko fajnie pięknie, kupiliśmy Rinowash, ale problem w tym, że nie da się tego zaaplikować Gai niestety. Może gdy będzie starsza, okaże się to łatwiejsze, bo na razie prysznica z nosa nie ma. Swoją drogą, niezła cena tego urządzenia, my zapłaciliśmy 36 euro. A Stefano i Gaja to mogą sobie rękę podać, jeśli o usuwanie kataru chodzi:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego napisałam, że proponuje najpierw sprawdzić jak dziecko na rinowash zareaguje. Nasz początkowym paraliżem, jakbym go miała prądem razić...z czasem coraz lepiej. Na wstępie jest protest, ale zwykle udaje mi się doprowadzić operację do końca.

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że z czasem Gaja się przekona do Rino i czyszcenie noska już nie będzie takim koszmarem:).

      Usuń
    3. Sabina, mi to się wyadje, że nasze dzieci to by mogły sobie ręce pododać i w innych aspektach życia. Kiedyś wspominałaś u siebie, że Gaja jest dosć oporna w smakowaniu nawych potraw. Stefano, w miniony weekend, odstawił nam taką szopkę nad talerzem, że aż potem ze zmęczenia zasnął!

      Usuń
    4. Ewa, my mamy co drugi dzień takie szopki:).

      Usuń
  2. Ciekawe. Nie słyszałam do tej pory o czymś takim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja odkryłałam ten sprzęt przypadkiem, w rozmowie z kuzynką męża...spróbowaliśmy, przekonaliśmy się, iż pomaga zakatarzonemu dziecku w oddcyhaniu i kupiliśmy!!

      Usuń
  3. Jeszcze czegoś takiego nie widziałam... Dobrze, że chłopcy szybko uczyli się nos dmuchać bo bym kombinowała z wszystkim możliwym na rynku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tonący brzytwy się chwyta. Stefano coś tam dmuchnie, ale zwykle nie ma na takie ''przyjemności'' czasu. Rinowash cudów nie czyni, ale fajnie nawilża śluzówkę nosa.

      Usuń
  4. Pierwszy raz o tym słyszę fantastyczna sprawa jak dla mnie, a może jakieś przekupstwo Stefka by ładnie siedział podczas oczyszczania tego noska :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczypto kochana, jestem okropną matką bo czasami zdarza mi się ''płacić'' synowi (niezdrowymi przekąskami i bajkami) za czyszczenie noska.

      Usuń
  5. oczyszczanie nosa u naszej Ątusi to maskara... ale nie robimy nic na siłę. nie chce, to chodzi zasmarkana. nie mam siły z nią walczyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas to jest gorzej niż masakra - sama nawet nie mam co próbować. Ewentulanie mogę małemu psiknąć wodę morską albo próbować z rinowash, bo Stefkowi niestety flegma siada od razu na oskrzelach :(

      Usuń
  6. U nas też masakra. Laura wije się jak w spazmach i jeszcze wali łapkami na oślep.

    OdpowiedzUsuń