poniedziałek, 16 lutego 2015

jak Pistorius


Mój mąż wypowiedział wczoraj jedno zdanie, które dało mi nieco do myślenia: ''przez chwilę poczułem się jak Pistorius'', nie Pistorius niepełnosprawny atleta, a Pistorius morderca.

Myśle, że wszystkim o uszy obiła się tragiczna historia sprzed kilku lat, gdzie wspomniany alteta śmiertelnie ranił swoją narzeczoną. Kto z nas powątpiewająco nie kręcił głową na tłumaczenia Pistoriusa...no bo jak mógł pomylić narzeczoną z włamywaczem?

***

W niedzielny poranek wymknęłam się wcześnie z łóżka by pojechać do kościoła na mszę świętą. Massi i Stefano smacznie spali (Stefano pół godziny wcześniej przydreptał do naszego łóżka).

Gdy kilka minut przed 9 wróciłam do domu zaskoczyły mnie wciąż opuszczone rolety i niezapalone światła. Jest  niedziela, pewnie jeszcze śpią, pomyślałam. Zapalam światło, zdejmuję płaszcz i nagle słyszę...

***

Tymczasem, M. nie spał, ale korzystając z dnia wolnego od pracy byczył się leniwie w łóżku. Nagle uszu jego dochodzi odgłos zgrzytu metalu w zamku drzwi wejściowych...słyszy, iż drzwi się otwieraja...Mając jedank w pamięci, iż żona (czyli ja) ma w zwyczaju chodzić w niedzielę rano do kościoła spogląda w prawo by skontrolować stan domowników - syn i żona śpią!! Zerwał się z łóżka, w biegu otwiera przymknete drzwi od salonu i widzi...

***
No właśnie co takiego widzą?

Mąż -... Żonę wieszająca płaszcz na wieszaku - z wrażenia wykrzykuje ''kuźwa...Ewa''

Żona - Odwraca się i widzi przerażonego małżonka...ale o co chodzi??? "Byłem przekonany, że śpisz obok mnie...widziałem Ciebie w łóżku!!'', wykrzykuje ślubny.

***

Ku woli wyjaśnienia procentów w sobie M. nie miał.
To  mózg ludzki lubi płatać niezłe figle. Nie znasz dnia ani godziny. Porównanie do Pistoriusa naturalnie jest przesadzone i wcale, ale to wcale nie usprawiedliwiam czynu jakiego się dopuścił...Pewna bowiem jestem, iż nawet gdybyśmy w domu posiadali broń palną to nie spalibyśmy z nią pod poduszką!! I nawet gdyby M. wyszedł mi na powitanie uzbrojony to bez upewnienia się, że nic nie zagraża ani jemu ani jego rodzinie (we Włoszech gdy drewniane rolety są opuszczone to w pokoju jest ciemno jak w d...), broni by nie użył.

Pozdrawiam


26 komentarzy:

  1. Pistorius to śmieszną karę dostał, za kilka lat wyjdzie z więzienia. Ja bym mu dała dożywocie, ale co sława, to sława.

    Wcale się nie dziwię reakcji szanownego męża- miałabym podobnie. Faktycznie z zasłoniętymi roletami jest w domu ciemno, jak no wiesz gdzie i można się przestraszyć. Mam nadzieję, że mąż już doszedł do siebie:)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerz przyznam, iż nawet nie kojarzę ile mu dali? W pewnym momencie to myślałam nawet, że wywinie się z tego i siedzieć nie pójdzie...

      Usuń
    2. Z tego, co pamiętam to kilka lat dostał, ale za dobre sprawowanie wyjdzie zapewne po roku. Tak jak w Italii- mordercom dają śmieszne kary, a taki Corona (którego nie cierpię), dostał odsiadkę niczym morderca z tego tylko powodu, że podpadł wpływowym ludziom.

      Usuń
  2. Cha, cha wybacz, ale rewelacyjnie to opisałas i jak sobie to wyobraziłam, to aż się zasmialam do telefonu.
    Wasza przygoda tylko potwierdza, że Pistorius na pewno taki niewinny jest...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapewne nie jest...jak widać nawet w sytuacjach grozy da się trzeźwo myśleć

      Usuń
  3. No nieźle, ale musiał się wystraszyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja się trochę wystraszyłam gdy wparował nagle do salonu...

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Postaram się, ale niczego nie obiecuję :)

      Usuń
  5. Świadomość ludzka nie ma granic..
    Ale musiał się przestraszyć, może to Twoja energia została w tym łóżku ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. pięknie:) po prostu pięknie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się tylko zastanawiam czy gdybyśmy sie spotkali w ciemności w połowie drogi to czy bym w łep dostała czy nie? - hehhe

      Usuń
  7. Zaczęłam się już sama zastanawiać czy czytam ze zrozumieniem, bo już w pewnym momencie myślę czy jesteś w kościele czy w łóżku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać mam zdolności nadprzyrodzone:)

      Usuń
  8. No no... Cuda i dziwy sie zdarzają, i my czasem oszukamy siebie sami i o tym nie wiemy :) Dobrze że w domu nie trzymacie broni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogabym co najwyżej dostać patelnią po zębach :)

      Usuń
  9. To gdzie Ty byłaś w końcu? heheh :)
    Nie strasz męża, bo albo On na zawał zejdzie, albo Tobie niechcący się dostanie :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Haha niezły numer wykręcilas :) dobrze, że nie trzymałaś w ręce parasola, bo M. pomyslalby jeszcze, że to łom :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajnie się tylko czyta, nie chciałbym być na miejscu Twojego męża. Przy takim czymś można nabawić się zawału albo wylewu, osiwieć i wyłysieć jednocześnie. Jedno jest pewne, obrońcę masz z krwi i kości :).

    OdpowiedzUsuń
  12. Hahah :)

    Ja miałąm podobną sytuację, jeszcze na studiach. Uczyłam się do egzaminu do późnej nocy. Byłam pewna, że wszyscy są w domu. Nagle słyszę, że ktoś dłubie przy zamku w drzwiach. Wyleciałam z łóżka, chwyciłam co miałam pod ręką i biegłam na napastnika w bluzce i majtkach! I trzymałam w ręce porcelanowego kominiarza, że niby broń taką :D Dobiegłam do przedpokoju, stwierdziłam, że to moja siostra, i pobieglam spowrotem do swojego łózka. Miałam nadzieję, że mnie nei widziała. Ona przyszła do mnei i zalewałyśmy sie ze śmiechu do rana. "Co ty ćwiczysz, Malwina?" :D
    hahaha

    OdpowiedzUsuń