czwartek, 15 stycznia 2015

Doping

Miało być pięknie i optymistycznie.

Notkę z naszego pobytu w Polsce tworzę już od tygodnia i skończyć coś nie mogę.

Blogi czytam po łebkach...nie wyrabiam.

  Stefano ponownie jest na sterydach. Równo miesiąc po zakończeniu poprzedniej terapi trzeba się było przeprosić z inhalatorem. Na szczęście w oskrzelach nie ma jeszcze ognisk zapalnych. Wirus zaatakował, oskrzela się obkurczają a pierworodny kaszlał dziś tak, że myślałam, że płuca wypluje. Na noc dodatkowo dostał bentelan 0,5mg.

Marzę o spokojnej nocy i o tym by się wyspać. Najbardziej jednak pragnę by te przeklęte choroby odpuściły. Chodzę nerwowa, apetytu brak. Chyba jutro się zaciagnę oparami z synowskich inhalacji -  wszak na Igrzyska Olimpijskie się nie wybieram, a trochę dopingu  matce nie zaszkodzi ;)


Spokojnej nocy,
Ewiczka

7 komentarzy:

  1. Kochana, zdrowia i dużo sił!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sił i cierpliwości zaczuna mi brakować!

      Usuń
  2. Trzymajcie się! Dużo zdrowia dla Stefano i wytrzymałości dla mamy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdrówka dla młodego :)
    Trzymajcie się

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurczę :( Bardzo mi jest Was żal!
    Stawajcie na nogi prędko.

    OdpowiedzUsuń
  5. zdrowia jak najwięcej dla małego :)

    OdpowiedzUsuń