piątek, 30 stycznia 2015

1...2...3 - Wdech...wydech

Jestem, ale jakby mnie nie było. Podglądam Was, ale zaległości rosną.

Zostały nam dwa tygodnie na zapisanie syna do przedszkola. Niby takie proste, a jednak...Zawsze gdy coś wydaje nam się potencjalnie piękne, cudowne i w ogólne naj, za zakrętem czeka ktoś by przywalić nam obłuchem w łeb!!

Pisałam już, iż syn z racji na wcześniactwo i zwiazane z nim powikłania (oddechowe) posiada zaświadczenie o niepełnosprawności, wystawione przez regionalną komisję lekarską. Jego posiadanie daje szereg, wiekszych lub mniejszych, uprawnień np. 3 dni wolne od pracy (pełnopłatne) w miesiącu jeśli niepełnosprawnym jest osoba dorosła (Jeśli niepełnosprawne jest dziecko z uprawnienia korzysta jedno z rodziców). Innym udogodnieniem jest gwarancja edukacji na wszystkich etapach szkolnictwa czyli od żłobka wzwyż. I rzeczywiście w wypadku żłobka Stefano dostał dodatkowe punkty. Bylismy więc spokojni, że i tym razem pójdzie gładko. Zapomnieliśmy jednak, iż mieszkamy we Włoszech, a we Włoszech prawo jest chyba tylko od tego by je łamać...ewentulanie jechać na granicy lub wykorzystać choćby najmniejszą lukę prawną.

I tak w minionym tygodniu odkryliśmy, iż synowskie zaświadczenie, w temacie przedszkoli, nie daje nam nic.

Placówki oświatowe podzielone są na okręgi dydaktyczne. Nobla temu kto robił powyższy podział...logiki w nim nie widzę żadnej.

Wybraliśmy przedszkole o profilu Montessori (nazwijmy ją Montessori A), w lini prostej znajdujące się ok. 300 metrow od naszego miejsca zamieszkania, samochodem będzie z 700metrów. Pięknie brzmi, co? Haaa...pięknie byłoby gdybyśmy łapali się do okrędu dydaktycznego...a się nie łapiemy o jakieś 100metrów.

Kryteria:
1) zameleldowanie w garnicach okręgu dydaktycznego
2) rodzenstwo uczęszczające do przedszkola/szkoły w danej strefie
3) niepełnosprawność w ramach okręgu
4) wiek

1, 2 i 3 - nie łapiemy się

i UWAGA - w podaniu mamy zadeklarować, że nie złożyliśmy podania do innego przedszkola (tzw. autocertificazione - podlega pod kodeks karny).  Jako formę ''zadośćuczynienia'' deklarują, iż do 13 lutego (dnia, w którym wszystkie placówki zamykają zapisy) dadzą znać natychmiast jeśli pozycja dziecka będzie zagrożona.  Na dzień dzisiejszy miejsca są, aczkolwiek Montessori A często ma listę rezerwową.

Kilka słów wyjaśnienia odnośnie punktu 4. We Włoszech edukację na etapie przedszkolnym rozpoczyna się w wieku 3 lat. Do szkoły podatawowej obowiązkowo wędrują sześciolatkowie, fakultatywnie pięciolatkowie urodzeni do 30 kwietnia włącznie (Ku mojemy wielkiemu zdziwieniu, sporo rodziców korzysta z powyższej możliwości). Podobnie jest w przedszkolach, aczkolwiek pierwszeńtwo w rekrutacji mają dzieci starsze.


Na pocieszenie napiszę, iż łapiemy się np. do placówek oswiatowych  znajdujących się ok 7-8km od naszego miejsca zamieszkania. Oczywiście są bliższe placówki, najbliższa jest niewiele ponad 1km od nas, co wciąż jednak czyni ją dalszą niż ta, która wybraliśmy.  Czy tylko ja widzę absurd w tym, że zameldowani prawie 10km od przedszkola mają pierwszeństwo przed nami?

Żadne z przedszkoli znajdujących się w ''naszej strefie'' nas nie przekonuje, ani ze względów merytorycznych ani logistycznych.

Wybraliśmy więc wersję rezerwową (nazwijmy ją Montessori B) w jeszcze innym okręgu dydak., położonym niedaleko miejsca pracy mojego męża. Naturalnie i tu idziemy na sam dół listy i najparwdopodobniej skończymy na liście oczekujących.

Byliśmy na Open Day okręgu, w którym znajduje się Montessori A. Przedszkoli mają 5, w tym 3 z metodą montesoriańską. Mówią, że jeśli Stefano zostanie wykluczony w wybranej placówce to nie zostawią nas na lodzie...ale wszystkie inne przedszkola znajdują się w położeniiu mało nam przyjaznym. Wszystkie placówki wyglądają interesująco - w jednej są zajęcia cyrkowe (projket UE), w innej teatr itp...

Dzisiaj byliśmy oglądać obie interesujace nas placówki. Montessori A ma ładniejszy ogród, budynek jest nowszy, wygląda bardziej przytualnie. Stefano do obu wkroczył pewnym krokiem, wśród dzieci czuł się jak ryba w wodzie...na nas w ogóle nie patrzał, po prostu poszedł się  bawić. Mam nadzieję, że to dobrze wróży na przyszłość.

Pani z Montessori A mówi, żeby składać podanie i być dobrej myśli, bo będą mieć 35 pewnych miejsc (tyle mają obecnie dzieci od września objętych obowiązkiem szkolnym).

Spędza mi to wszystko sen z powiek.  Oby do 13!!

 1...2...3...Wdech...wydech...tylko spokój może nas uratować!!

25 komentarzy:

  1. Jeżeli to cię pocieszy, to w Polsce są bardzo podobne durne przepisy, może z tymi metrami jest lepiej. Głowa do góry, nieważne czy tam jest teatr, czy może grają w koszykówkę, najważniejsze by mieli podejście do dzieci, a tego się łatwo dowiecie po zachowaniu Stefka:)) Będzie dobrze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już nawet nie patrze na te projekty...są to fajnie, nie ma - trudno. Moim zdaniem miejsce dobrym czy też złym czynią wychowawczynie. To od nich najwięcej zależy i od tego czy potrafią zachęcić dziecko.

      Usuń
  2. Jej, to faktycznie głupota. Prawo w Turcji funkcjonuje podobnie plus jeszcze mało kto je zna i się nim przejmuje. Tu raczej każdy ma swój własny kodeks :) Ewka, jeszcze nie rozpaczaj. Zapisz Stefano do przedszkola A i czekaj na wynik - a nóż się uda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba taka południowa przypadłość, że prawo sobie a my sobie!!

      Staram się nie rozpaczać, choć nie ukrywam, iż strasznie mi to ciąży. Zrobimy dokładnie tak jak mówisz zapiszemy Stefka do przedszkola A i poczekamy...martwić będziemy się później!!

      Usuń
  3. Na pocieszenie dodam,ze u nad patologia jeśli chodzi o przedszkola też nie mała.nie wiemy też co robić...ech...
    3mam kciuki żeby jednak Stefek się dostał!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zupełnie rozwalił podział na okręgi tzn. sposób podziału.

      Zaciskam więc kciuki i za Was.

      Usuń
  4. A my nie byliśmy na Open Day- Gaja jest chora i wyleciało nam to zupełnie z głowy. Teraz robimy wszystko na ostatni moment i mam nadzieję, że Gaja dostanie się do przedszkola, które jest pod naszym domem. Trzymam kciuki za Was, żeby wszystko było dobrze i oby przedszkole spełniło Wasze oczekiwania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas Ste nieco pokasłuje, ale mam nadzieję, że nic się z tego nie wykluje. Odpukać!!
      W czwartek mieliśmy Santo Patrono, więc Massi miał wolne...dobrał sobie urlop w piątek i działaliśmy...byliśmy również rozmawaić z dyrektorami poszczególnych okręgów. NIgdy bym nie pomyślała, że będzie z tym tyle nerwów.
      Wybraliśmy przedszkole publiczne, ale ''statale'', nie wiem czym to się różni od ''comunale''? Tak z ciekawości jak u Was wyglądają opłaty za przedszkole? W Perugii - 50euro za cały dzień (czyli śniadanie i obiad) a 35 jeśli tylko śniadanie. Tyle, że jak nie idzie to i tak płacić trzeba.
      Kciuki trzymam i za Was!!

      p.s. U nas dziś śnieg przywiało - dosłownie. Trwało to z 15 minut, naturalnie nic się nie utrzymało.

      Usuń
  5. U nas zapisy w marcu i już strach na nas zleciał...u was widzę, że jest jeszcze gorzej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuje już za wczasu, choc Ty to chyba zaprawiona w bojach jesteś!!

      Usuń
  6. Nas to czeka w marcu i też są punkt przyznawane ze odległość w jakiej się mieszka od przedszkola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem punkty przyznawane za odległość przedszkola od miejsca zamieszkania, ewentualnie pracy rodziców, ale niech to zrobią pożądnie i z jakąs logiką. Zawsze ktoś jest pokrzywdzony to fakt, ale jakoś nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego dziecko mieszkające 7 km od przedszkola ma pierwszeństwo nad tymi mieszkającymi od placówki 700metrów.
      Powodzenia...wybraliście już coś konkretnego?

      Usuń
  7. O rany. Współczuję Wam.... I jednocześnie życzę powodzenia w rozwiązaniu tej kwestii.
    U nas problemów z przedszkolem w ogóle nie ma. Moja teściowa jest vicedyrektorką jednego z przedszkoli i mimo, że nie nie zapisujemy Kaliny do tego przedszola, w którym ona pracuje, to jednak gdziekolwiek by Kalina nie trafiła w naszym maleńkim miasteczku, to wszedzie wiadomo, ze jest babcią Nedialki i każdy będzie koło mojego dziecka skakał i miejsca dla niej nie zabraknie.

    Tak na marginesie - u Mini zdradziłam to, o czymn kiedyś mówiłaś, że chciałabyś wiedzieć :) Kiedyś zaspokoiłam tylko 1 % Twojej ciekawości, teraz chyba procent wzrósł, co? :) :) Chciałabym to opowiedzieć, ale na pewno nie u mnie :)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej na coś Wam się teściowa przydała ;)

      Widziałam u Mini, Twój sekret, procent zaspokojenie wzrósł...ale wzrósł rónież procent chęci poznania reszty historii. Rozumiem jednak, że nie chcesz o tym pisać u siebie. Może nadejdzie kiedyś taki dzień, że uda nam się porozmawiać na spokojnie w 4 oczy...w sumie jakby par oczu było więcej to zdecydowanie bym się nie pogniewała. Pozdrawiam Was gorąco :)

      Usuń
    2. Heheh, rozmawiałam wczoraj (!) z mężem, że może odwiedzilibyśmy Włochy :D

      Usuń
    3. To musi być znak od niebios...lubię to, nawet bardzo!!

      Usuń
  8. Mnie tez to przeraza, bo nadal nie wiem co mam z tym Montessori zrobic.
    Ewus, 35 miejsc to duzo. U mnie jest tylko 15.
    Stefcio sie zalapie...trzeba byc dobrej mysli :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No Wy rónież macie nieżly orzech do zgryzienia - ehhh, nie wiem co bym zrobiła na Waszym miejscu.

      35 miejsc niby to niby sporo (o ile to prawda, że jest ich naprawdę 35). W drugiej placówce pewnych miejsc jest 7!

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. No proszę w podstawówce obowiązkowo sześciolatki, a pamiętam gorączkowe dyskusje Polaków, kiedy u nas sześciolatki miały pójść do szkoły, słyszałam, że teraz trwaja prace nad nowelizacją ustawy o systemie oświaty - to rodzice mieliby wybierać, czy dziecko pójdzie do szkoły w wieku lat 6 czy 7. Te problemy już dawno za mną :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to nic nie wiedziałam o nowym projekcie ustawy.

      Poza tym, jak widać, i w kwestii edukacji co kraj to obyczaj. Sześciolatki chodzą do szkoły, co więcej większość nawet w sobote!!

      Usuń
    2. Pamietam, że ja będąc dzieckiem, przez jakiś czas chodziłam do szkoły w sobotę, brrrr...

      Usuń
  11. Widać nie tylko w Polsce są tak idiotyczne zasady, ach zamiast pomagać rodzicom to tylko utrudniają...:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety...Naturalnym jest, że jakieś zasady muszą być i zawsze ktoś będzie pokrzywdzony, ale byłoby miło gdyby owe zasady opierały się na logice.

      Usuń
  12. Niestety jeśli chodzi o durne zapisy i utrudnianie ludziom zycia to i w Polsce jest tragicznie, ale rzeczywiście 100 m zeby nie załapać się do okręgu moze co najmniej wkurzyc... współczuję :(

    OdpowiedzUsuń