wtorek, 9 grudnia 2014

EDIT - Krol ''Smark Wielki''

Zarzekalam sie, ze w grudniu, w zwiazku ze zblizajacym sie terminem wylotu do Polski, syna do przedszkola nie posle. Zarzekalam sie, a jednak poslalam...dalam sie przekonac, bo on tak chetnie i radosnie tam chodzi...i w ubieglym tygodniu nie podlapal wirusa (co niejako przyslonilo 10 pozostalych gdy przyniosl do domu to swinstwo)...wdarl sie promyk optymizmu,

Piatek wieczor kichanie na odleglosc - biedak maly nie mogl zasnac tak go to kichanie meczylo prawie do polnocy.

W sobote inhalacje rinowash (prysznic nosa), kichania mniej, ale z nosa lalo sie na potege. Doszedl kaszel i w ruch poszedl syrop cebulowy.

Niedzielny obiad u babci odwolany i caly dzien spedzony w 4 scianach.

Ubiegla noc byla okropna, o ile syn jako tako pospal to my z mezem nic a nic. Stefek kaszlal non-stop i do tego naprawde intensywnie. Dzis rano, gdy wrocilam z kosciola zastalam w domu porzadek i dziecie wtulone w swego rodziciela. Od razu zapalila mi sie czerwona lampa, iz cos jest nie tak. Temperatury brak (oczywiscie termometr sie zepsul, wiec trzeba bylo mierzyc metoda tradycyjna pod pacha). Ste jak nigdy chcial byc noszony...okropny chruchel i ten nieustanny lament...O co tu chodzi...Stefek nigdy nie placze z bolu - nawet jak mial zapalenie stawu biodrowego i kulal przez prawie 2 tygodnie nie uronil ani lezki.

Jak na zlosc takie rzeczy dzieja sie zawsze w weekend badz swieto (wczoraj byl u nasdzien wolny od pracy). Jako, ze ja dostawalam paranoi na swiszczacy oddech syna, M. ulegl i pojechalismy na ''guardia medica'' (w Polsce nazywa sie to chyba pomoc dorazna badz pogotowie). Lzy, lzy i jeszcze raz lzy a do tego ten przeciagly lament...pani doktor stwierdzila, ze na oko to cos go boli. Pluca i oskrzela, na tyle ile dal sie osluchac, spoko. Uszy - masakra, czerwone!! Zapalenie ucha, obustronne!! Antybiotyk i przeciwbolowo paracetamol. Kuzwa, a dzien wczesniej mowilam, ze On cos za czesto sie za uszy lapie. Ale uszy bolaly mnie - czyzbym przeczuwala synowskie bole? ;)

W drodze powrotnej do domu syn postanowil dodatkowo pokazac cala zawartosc swojego zoladka...

Mlody jest ospaly i marudny. Wczoraj wieczorem znow ten swiszczacy oddech...gdy spi oddycha nieco lepiej, ale jest to wiele krotkich oodechow. Na chwile obecna zalega w lozku, przed TV i ja tam za chwile wracam (naturalnie w trosce o dziecko zaniedbalam siebie a cholera nie czeka i powiem tylko tyle, iz czuje ze mam gardlo).

Telefoniczna konsultacja z pediatra i na 15 jedziemy dokladniej syna osluchac.

Nasze plany jada w dol po rowni pochylej, Wyjazd do Polski (za 5 dni) zawisl na wlosku, jednym cieniutenkim wlosku :(  Rozpaczam, ale zdrowie Stefka najwazniejsze!!

EDIT po wizycie u pediatry. Uszy wcale nie tak, zle jak nam to opisala Pani z pogotowia. Nasza pediatra antybiotyku by nie dala (A co ja mysle - ale moze nie sa juz tak czerwone, gdyz antybiotyk zaczal dzialac?).
Reszta rewelacji doslownie sciela nas z nog, gdzy UWAGA...Stefano  ma astmatyczne zapalenie oskrzeli (dosc brzydkie) i do cholery jasnej pytamy sie jak Pani z pogotowia mogla tego nie uslyszec. Pediatra wsciekla, nie mowiac juz o nas rodzicach. Widzielismy wczoraj wieczorem ten plytki oddech (oddychal jakby calym soba) i gdyby nie to, ze kilka godzin wczesniej zapewniono nas, ze mlody jest czysty osluchowo to bysmy z nim gnali do szpitala. A tak to chyba tylko opatrznosc boska nas uratowala, ze to dalej nie poszlo...Ciesze sie, ze juz jest odpowiednio zdiagnozowany. Antybiotyk podtrzymany + inhalacje i kontrola w piatek.  Zdaniem pediatry szansa, ze uda nam sie poleciec do Polski jest...zalezy jak sie bedzie miala sprawa w piatek.

NO i mamy wiele do przemyslenia na nadchodzacy miesiac. Pediatra poprosila by usunac Stefka ze zlobka na czas zimowy, bo jak dla niej to w przypadku naszego syna faktor ryzyka jest zdecydowanie za wysoki.

11 komentarzy:

  1. Faktycznie, zdrowie synka jest najważniejsze, ale bądź dobrej myśli, miejmy nadzieję, że biedactwo się lepiej poczuję i wyjedziecie wszyscy razem do Polski, tego Wam serdecznie życzę :)

    Pozdrawiam
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz racje, ze zdrowie jest najwazniejsze, ale moze Stefano wykuruje sie w ciagu tych pieciu dni. Oby, bo wiem, jak czekasz na swieta w Polsce. A co do tego, ze chorobska nawiedzaja dzieci w weekend masz absolutna racje, my w ubieglym roku to przeszlismy. Zycze malemu szybkiego powrotu do zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedny Stefciu...lacze sie w bolu z Toba Kochany... trzymaj sie dzielnie I zdrowiej szybko!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Może się jednak uda? 5 dni czasem wystarczy na poprawę zdrowia :). Tego życzę serdecznie i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdrówka zdrówka zdrówka i jeszcze raz zdrówka

    OdpowiedzUsuń
  6. O matulu to się mały nacierpi...niech szybko zdrowieje...

    OdpowiedzUsuń
  7. EWka, ja z Mikolajem bylam 3 razy u lekarza, ktory stwierdzal, ze jest osluchowo czysty. Zapalenie rozwija sie szybko..wystarcza 24 h. Tak tez bylo w naszym przypadku, gdy 2 dni wczesnie bylam u lekarza wszystko bylo ok, a dzien pozniej juz w szpitalu I stwierdzenie zapalenia oskrzeli....

    OdpowiedzUsuń
  8. Dokładnie tak jak mówi Minia zapalenie u takiego maluch rozwija się w trybie ekspresowym. A na ile do PL macie jechać ?

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiem wiem zwlaszcza jak ma dysplazje oskrzelowo-plucna. Sek w tym, ze jak bylismy na pogotowiu to on byl w znacznie gorszym stanie niz dzien pozniej u pediatry. Mniejsza z tym najwazniejsze, ze oddech sie ustabilizowal i jest w stanie brac glebokie wdechy.

    Do Polski na rowne 2 tygodnie (14-28grudnia)

    OdpowiedzUsuń
  10. 3mamy kciuki za zdrowie Stefcia

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojej, niedobrze... Trzymam kciuki za zdrówko Stefka i Wasz wyjazd do Polski, bo wiem jak Ci na nim zależy. Napisz nam koniecznie jak się czuje w piątek!

    OdpowiedzUsuń