czwartek, 20 listopada 2014

Jak PKP bilety sprzedawalo...

To juz pewnie wszyscy wiecie, wiec nie bede Was tu torturowac opowiesciami jak w weekend mi cisnienie podskoczylo. Wspomne jedynie, iz w calym tym zamieszaniu utknelismy i my - rodzina, ktora 14 grudnia musi dostac sie z Warszawy na polnoc kraju...nasza podroz zbiegla sie nie tylko z wprowadzeniem nowego rozkladu jazdy, ale i wypuszczeniem na tory ''wahadelka''. Pendolino zdarzylo mi sie jechac kilka razy we Wloszech, wiec cisnienia na testowanie taboru na polskich torach absolutnie nie mielismy, ale wyszlo jak wyszlo....o godzinie, ktorej nam najbardziej pasuje jedzie wlasnie ''wahadelko''.

Madre glowy system sprzedazy ''dynamicznej'' biletow przygotowaly, ale d...nie dziala. Klops i przerwa technologiczna...


Na chwile obecna przerwa technologiczna trwa juz od 100 godzin. Toz to prawdziwa rewolucja bedzie, na pograniczu z rzeczywistoscia - sience fiction doslownie.  Zaczynam sie powaznie zastanawiac czy oni ten system od poczatku ''pisza''?


 Ciekawe kto zawinil tym razem...pewnie Wlosi, Alstom co pociagow na czas nie dostarczyl? Pewne osoby powinny sie mocno zastanowic zanim zacznac wyglaszac deklaracje i szukac winnych po katach. Nie wnikam czy zawinil Alstom w dostawie pociagow, ale ludzie drodzy Wy nawet nie potraficie biletow na pociag sprzedac? Jak oni umowe na te pociagi pisali tak samo jak caly ten system sprzedazy to sie powinni cieszyc, ze w ogole cokolwiek im dostarczono. Pytam sie czy Wy z tworzeniem programu czekaliscie na dostarczenie skladow - pewnie patrzac na Pendolino latwiej sie pisze?! Cyrk na kolkach...przepraszam, cyrk na szynach!!

Najbardziej wkurza brak informacji...bo nie potrafia zadeklarowac kiedy system sprzedazy on line zostanie przywrocony. Ok rozumiem, ale czy tak ciezko powiedziec ''nie wczesniej niz.....'' Jak widac ciezko. Lepiej bawic sie ze spoleczenstwem w kotka i myszke... Tak sie sklada, ze mam meza informatyka, ktory tworzeniem programow zajmuje sie na codzien i On jakims cudem gdy dostaje konkretne polecenie jest w stanie okreslic czy zajmnie mu to dzien, dwa, tydzien czy miesiac....No, ale jak sztab kryzysowy nie wie czego sie chwycic...

Po prawie 4 dobach bylam juz konkretnie zmeczona ciaglym odwsiezaniem strony i sledzenia fejsbukowych wypocin PKP Intercity.  Powiedzialam dosc!!  


Moje emocje w temacie zmienialay sie od irytacji...przez smiech...do wscieklosc i zmeczenia!! Nie ma co - XXI wiek :D


Ostatecznie bilety  w wielkich bolach udalo sie kupic w kasie na dworcu w Tczewie (kochane PKP system dziala, ale nie tak jak dumnie glosicie bez przeszkod) po ''zaledwie'' 30 minutach stukania w klawiature - dziekuje mojej siostrze i cierpliwej Pani w kasie. Teraz pozostal ''maly'' szczegol do rozwiazania - bilety sa w Polsce a my jestesmy we Wloszech - ciekawe kto mi odda za kuriera?! Chetnych nie widze!!

A zeby cisnienie za szybko mi spadlo to PKP postaralo sie zebysmy nie mieli czym do Warszawy na samolot dojechac. W pierwotnym rozkladzie byly dwa pociagi, ale przeciez wlosi zawinili i wszystkich skladow nie dostarczyli, wiec zweryfikowano to tak, ze usunieto oba poranne polaczenia i w niedziele rano z Gdanska do Wawy nie pojedziesz (Czyzby stare wagony juz na zlom poszly?) Musielibysmy tluc sie nocnym TLK - bite 5 godzin i od 5 rano kwitnac na centralnym. Samoloty jak na zlosc tez nie pasuja, wiec najprawdopodobniej bedziemy zmuszeni wyjechac dzien wczesniej poznym popoludniem i przenocowac w stolicy.

 Teraz bedzie nerwica czy bilety dojda na czas. Mam jednak nadzieje, ze Poczta Polska dziala sprawniej niz Polskie Koleje Panstwowe!!

28 komentarzy:

  1. Gdybym ja miała mieć takie problemy z transportem, to chyba bym w domu została.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chec przyjazdu do domu na swiete jest wieksza niz nerwica :)

      Usuń
  2. A Ewcia nie mogliscie kupic sobie na miejscu tych biletow? Po co to robic online I sie denerwowac? W Polsce nigdy "na przod" biletow nie kupowalam, nigdy...zawsze na miejscu... I miejsca zawsze byly, a czesto latalam do Warszawy, bo to bylo jedyne polaczenie z Irlandia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie nie bardzo, bo balismy sie, ze mozemy nie zdarzyc. Poza tym jak glosi slogan reklamowy wczesniej taniej - w super promo sa za 49zl pozniej progi znizkowe 30%, 20% i 10% - ilosc mocno limitowana. Teraz zaplacilismy 140 zl za calosc a tak jest 150 za osobe. Mi sie kiedys zdarzylo, ze miejsc nie bylo. Chodzi o to, ze jest to dzien kiedy wprowadzaja te ''przeklete'' pociagi, wiec niektorzy jada by sie przejechac...Tak zeby wiec nerwow nie bylo pozniej to sa teraz...choc mysle, ze do grudnia uporaja sie z ta przerwa technologiczna, bo wczoraj zakup biletu w kasie byl porownywalny z wygraniem w totka, Paranoja

      Usuń
  3. trzymam kciuki za to, żeby było tak jak mówisz:-) pozdrawiam i ściskam po długiej nieobecności, Sylwia:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje. Witaj ponownie po dlugiej nieobecnosci :)

      Usuń
  4. Współczuję, Ewka. Niestety to są uroki Polski, za którą ja też bardzo tęsknię, ale zdaję sobie sprawę, że pod względem organizacyjnym jesteśmy w epoce kamienia lupanego. Turcy są w tym temacie mocno do przodu, co niejednokrotnie mąż mi wypomina :) pomysl jednak o chwili, w której zladujecie do domu, o rodzinnej Wigilii i najbliższych to może nerwy trochę odpuszcza; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu ja tez tesknie za Polska, ale jak zdarzaja mi sie takie akcje to jakby mniej. O tak, mysl o Wigilii w domu lagodzi stres :)

      Usuń
  5. Cyrk na szynach dobrze to ujęłaś mnie w PKP już chyba nic nie zaskoczy nic. Mimo wszystko życzę Wam udanej i spokojnej podróży i zaciskam kciuki by bilety do as całe i zdrowe na czas dotarły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekujemy bardzo. Licze, iz limit nieprzewidzianych sytuacji wyczerpalismy :)

      Usuń
  6. Oj, Ewa, ale macie przeboje, nie zazdroszcze Wam! Nie wiem, co sie dzieje, ale do nas ostatnio notorycznie nie dochodzi korepondencja z Polski- juz poraz ktorys nie przyszla, tym razem kartka na urodziny Gai i zastanawiam sie, jak to mozliwe. Wiem, ze to tylko kartki i inne glupoty, lecz brakuje mi Polski do tego stopnia, ze nawet listy czy kartki daja mi jakies ukojenie. Zauwazylam, ze jest nowa listonoszka, no ale to chyba nie problem wrzucic kartke do skrzynki, skoro jest poprawnie napisany? A moze to kochana poczta polska msci sie na mnie za tekst o listonoszach? Mam nadzieje, ze do Ciebie bilety dotra bez problemu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rety nie stasz mnie. Bilety wyslane poleconym - dluzej i drozej, ale przynajmniej moge je sledzic :) U nas problemow nie ma z dostarczeniem - ostatnimi czasy przesylki wysylane zwyklym priorytetem dochodzilo zarowno do Polski, jak i z Polski w tempie ekspresowym (polecony nieco dluzej) typu 2-3 dni. Zauwazylam nawet, ze dochodza gdy adres z bledem byl - osoby z Polski notorycznie wsawiaja mi w kodzie pocztowym kreske :) Czasami ktos kodu nie wpisze. A raz zdarzylo mi sie dostac przesylke na ktorej byl sam kod pocztowy bez miasta. Ale z Poczta Polska i Poste Italiane to nigdy nic nie wiadomo, zwlaszcza jak maja wspolpracowac. Dziwne, ze do Was nie dochodza. Niby kartka, ale dziecko jednak na nia czeka - no moze Gaia jest jeszcze za mala i nie rozumie do konca o co chodzi, ale np. moja siostrzenica bylaby bardzo zawiedziona gdyby kartka do niej nie doszla.

      Usuń
    2. p.s. Slyszalas juz, ze 12 grudnia jest strajk generalny? Bylo naprawde blisko...czyzby w tym wypadku nam sie poszczescilo? Az sie boje cieszyc by nie zapeszyc!!

      Usuń
  7. Przy takich trudnościach, to człowiek zastanawia się, czy na pewno chce wyjechać z domu... mnie by coś trafiło normalnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zebys chciala wiedziec...niestety polaczenia lotnicze nam nie pasowaly.

      Usuń
  8. O matulu jak Ty to wytrzymujesz, tyle kombinowania, a nie dało się zakupić i odebrać w kasie na nazwisko? kiedyś była taka możliwość...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie nie wytrzymuje, chodze podminowana i doslownie siwieje!

      Usuń
  9. Od razu odechciewa się wszelkich podróży...

    OdpowiedzUsuń
  10. Cyrk to mało powiedziane. Ja miałam tyle przejść z PKP i z Pocztą Polską, że na samo wspomnienie robi mi się słabo. Ostatnio czekałam 2 tygodnie na ważną przesyłkę, która szła do mnie i po drodze zaginęła. Ech, nie ma lekko. Życzę, żeby mimo wszystko podróż przebiegła pomyślnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami mam wrazenie, ze to PKP laske nam robi, ze nas przewozi. System sprzedazy internetowej ruszyl i jakiez bylo moze zdziwienie, ze bilety, ktorych pani w kasie nie widziala w internecie widnieja. Napisalam skarge w tej kwesti (i jeszcze jednej) otrzymalam w odpowiedzi - przepraszamy za utrudnienia ;)

      Usuń
  11. ech, ta nasza Polska rzeczywistość...
    powodzenia życzę i pozdrawiam:)
    wswiecieoliwii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Ewcia a wiesz co jest najlepsze, że my w PL mamy swoją produkcję pociagów...i nam się nie opłaciło tak naprawdę kupować pendolino? Nasza rodzima produkcja jest nowocześniejsza, co prawda jadą kilka km wolniej, ale nie wiele a ztesztą zaden nie pojedzie więcej jak 100 km na wieksxosci tras- ba niekiedy nawet i do 30 km musza zwolnic...bo tory...stare lub remont. No ale jakiemuś prezesikowi musiało się opłacić kupić Pendo, ot Polska właśnie. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam sie na tym za bardzo, ale to tak jakby kupic sobie Ferrari i jezdzil polna drozka. Komfort pozdrozowania pendolino jest wyzszy niz zwyklych pociagow (przynajmniej we Wloszech) i szybszy, ale jak to bedzie w Polsce to sie zobaczy. A tak w ogole co to Pendolino (wahadelko) jesli nie ma wahadla - obilo mi sie o uszy.

      Usuń
  13. nie lepiej wysłać te bilety kurierem?
    na bank powinny zdążyć.
    nie chcę Ciebie stresować, ale przed Tczewem coś tam jeszcze poprawiają.
    3mam kciuki za Waszą podróż :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem wiem, niby maja skonczyc do konca listopada - hmmm.,

      Usuń
  14. O PKP lepiej w ogóle nie mówić... też trafiłam na nowy rozkład będąc u chłopaka raz, fakt, że wyszliśmy na pociąg który miał dojechać na dworzec godzinę przed moim autobusem do domu nic nie pomógł, bo staliśmy na jakiejś stacji prawie 40 minut i wszystko skończyło się taksówką za 100zł, bo autobus do domu jedyny, a następny za dwa dni(w sobotę nie jeżdżą). a jakie halo pani w kasie zrobiła, jak zażądaliśmy zwrotu za bilety...

    OdpowiedzUsuń
  15. Zapraszam Cię na konkurs świąteczny! A o PKP jak tylko myślę to mnie coś trafia, bo nie raz przygody mieliśmy. PKS nie lepszy taka sama porażka, autobus jeden na dzień.

    OdpowiedzUsuń