piątek, 31 października 2014

Wiem tyle, ze nic nie wiem!!

Kolejny miesiac dobiegl konca, juz dziesiaty w tym roku. Konca dobiega rowniez kolejny tydzien, tydzien dla mnie nieco stresujacy.

Tydzien nerow. Tydzien oczekiwania na badania. Tydzien ''szarpania sie'' z okresem - czy przyjdzie zgodnie z planem i pytanie czy do piatku minie? Wszystko zaczelo sie w 2011 roku...nawet nie licze, ktore to juz badanie tego typu. Niby powinnam byc do tego przyzwyczajona, a jednak piatek zaczal sie scisnietym zoladkiem.

Kolposkopia i biopsja celowana w dwoch punktach szyjki macicy. Badanie bynajmniej komfortowe, ale da sie przezyc...20 minut i moja szyjka byla 'lzejsza' o kilka wloken. Czekamy na wyniki...trzy dlugie tygodnie gdy staram sie nie myslec a jednak strach co chwila zaglada mi do oczu...co tu duzo mowic, najzwyczajniej w swiecie boje sie.

W szpitalu nalegaja na zabieg.
Na pytanie o wzrost zagrozenia przedwczesnym porodem mowia, ze ''nie jest to powiedziane''. Coz to  dla mnie oznacza? Niewiele...wszak wiem, iz nie wszystkie kobiety, ktore poddaly sie konizacji szyjki musza wydac na swiat wczesniaka. Co jednak z takimi co juz na swoim koncie maja przedwczesny porod...przedwczesny porod nie spowodowany infekcja badz skurczami a ''marna wytrzymaloscia'' szyjki.? I tu miny nieco rzedna, ale proponuja szew okrezny.

Powiem Wam tak zupelnie szczerze i otwarcie, ze cholernie sie boje, Boje sie wynikow...boje sie zabiegu...boje sie nie poddac zabiegowi...boje sie podjac decyzje...wszystkiego sie boje. Chwilami mam dosc i chcialabym juz byc po zabiegu i mysle niech usuna mi to swinstwo co od trzech lat mnie neka, ale jest tez ta druga strona medalu, ktora nie daje mi spokoju. Nie wiem co robic. Czuje sie bezsilna.

Poki co nie pozostaje nic innego jak czekac na wyniki i modlic sie aby nie bylo gorzej niz poprzednio. Martwic sie bedziemy pozniej...

19 komentarzy:

  1. Jak ja rozumiem sam dylemat decyzyjny zgodzić się na zabieg lub nie zgodzić (choć ja jak się domyślasz w innym temacie decydowałam). Czułam się dokładnie tak samo jak Ty. W końcu zrobiłam listę możliwe plusy i minusy każdego wyjścia i wybrałam to, co wg tej listy wydało się mniejszym złem. A teraz po fakcie wcale nie jestem pewna, że wtedy zrobiłam dobrze... Ech, trudna ta dorosłość właśnie przez koniecznośc podejmowania takich decyzji. Życzę Ci by spłynęło na Ciebie oświecenie i byś wiedziała co robić :) Ściskam mocno :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaje sobie doskonale sprawe, iz Twoje decyzje byly znacznie trudniejsze do podjecia.

      Ach ta cala doroslosc...bedac dzieckiem marzy sie o doroslosci. W doroslym zyciu z nostalgia wspominamy beztroskie dziecinstwo.

      Usuń
  2. Wierze,ze sie boisz, bo to zreszta naturalne. Nie bede Ci w tej kwestii doradzac, bo ani nie jestem do tego upowazniona, ani nawet nie smialabym, tylko przesylam Ci male, wirtualne wsparcie, bo coz wiecej moge zrobic? Trzymaj sie, sciskam mocno!

    P.S.Jak tam badanie USG Stefano?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kazde wsparcie sie przyda, dziekuje :)

      Co do USG bioder to na szczescie wszystko jest w normie. Jest jakis minimalny slad plynu, co zdaniem pediatry potwierdza, ze to bylo zapalenie stawu biodrowego. NA te chwile cieszymy sie, ze jest OK. majac jednoczesnie nadzieje, ze to byl jedynie jednorazowy epizod.

      Usuń
  3. Bardzo ciezki orzech do zgryzienia, a niepewnosc co do wynikow jest chyba najgorsza. Moze Maz pomoze w jakis sposob? Trzymam kciuki za podjecie decyzji , obys szybko znalazla odpowiedz na nutrujace Cie pytania. Sciskam mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze gdy odbieramy wyniki trzesa mi sie rece a nogi mam jak z waty. Zwykle wysylam po nie meza ;)

      Usuń
  4. Współczuję tego strachu...miejmy nadzieję, że wszystko się ułoży tak jak powinno...

    OdpowiedzUsuń
  5. Wcale nie dziwię Ci się, że się boisz. Na samą myśl i ja boję się razem z Tobą jednocześnie trzymając kciuki by wyniki okazały się dobre i by kamień spadł Ci z serca. Trzymam kciuki, w końcu musi być dobrze :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Powodzenia.Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło...

    OdpowiedzUsuń
  7. Wierzę, że podejmiesz decyzję najlepszą dla siebie i Twojej rodziny wierzę w to :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Takie decyzje sa najgorsze do podjęcia ! :( trzymam kciuki aby wyniki były jak najleosze ! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tysiace mysli i pytan krazy mi po glowie

      Usuń
  9. Bardzo mi przykro. Na spokojnie, z mężem podejmijcie tą decyzję. Poradź się, kogo trzeba. Wycisz się trochę, zadbaj o siebie- wiem że to nie proste, ale pamiętaj że teraz musisz być silna i zdrowa dla wielu osób :), dla całej swojej rodzinki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poki co paralizuje mnie strach i czuje sie w tym totalnie zagubiona. M. naturalnie wspiera i nie pozwala myslec negatywnie, ale ostateczna decyzje musze jednak podjac sama - ehhh.

      Usuń
  10. Ej Mama, mama będziesz wszystko dobrze, po co martwisz się na zapas? Bądź optymistką! Trzymamy kciuki :&

    OdpowiedzUsuń
  11. Ewka, bardzo Ci współczuję konieczności podjęcia tak trudnej decyzji. Trzymam z całych sił kciuki za dobre wyniki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Napiszę tylko tyle, że kibicuję. :)I przesyłam ciepłe myśli.

    OdpowiedzUsuń