czwartek, 23 października 2014

''Otwierac jedynie na wlasna odpowiedzialnosc''

Dzien wczorajszy nalezal do takich, ktore najchetniej wrzuciloby sie do pudelka, szczelnie zamknelo i nakleilo kartke ''Otwierac jedynie na wlasna odpowiedzialnosc''.

No, ale jak moze wygladac dzien, ktory zaczyna sie herbata mietowa (w dodatku bez cukru) zamiast pysznej kawki. To pozostalosci po ubieglotygodniowym ataku zapalenia pecherza. Staram sie ograniczac kofeine, cukry i smieciowe jedzenie by odbudowac nieco flore bakteryjna jelita, ktora ostatnio u mnie lezy i kwiczy. Wystarczylo bowiem lykniecie antybiotyku a juz zaczela sie odzywac znienawidzona kandydoza, ktora trzeba zniszczyc w zalazku. Jednym slowem leczysz jedno, przyczepi sie drugie.

Poza tym znajdujemy sie pod wplywem nizu. W ciagu niecalych 24h temepratura spadla u nas o ok. 15 stopni. Brrrr!! Nie byloby zle, gdyby nie ten przeklety wiatr wiejacy od Apeninow.

Stefano obudzil sie wczesniej niz zwykle. U naszego syna syna wczesniej niz zwykle oznacza 8:40. Powiecie, czego Ty matko chcesz? A tego, ze po raz drugi w swoim zyciu wiwinal mi numer z pielucha. Pielucha sucha, pizama i lozko nie!!

Ok. 12 pojawil sie bol glowy - delikatny, ale uciazliwy. Znacie?

Pol godziny pozniej zadzwonil M., ze tesciowa bardzo zle sie czuje. Stwierdzil, ze wychodzi z pracy i jada na izbe przyjec.  Nie wiedzialm Jej, ale ponoc  miala tak ogromne bole brzucha, ze az sie zwijala i prawie wyla z bolu. M. nie zdarzyl dojechac do domu a juz dzwonil brat tesciowej, ze doszly wymioty, wiec wiezie swoja siostre do szpitala. USG i przeswietlenia nic nie wykazaly. Podejrzewaja kolke watrobowa - dzis dalsza weryfikacja.

M. spedzil wczoraj caly dzien w szpitalu, a ja ze Stefkiem w czterech scianach. Produkowalam sie jak moglam - ciastolina, ksiazki, rysunki, duplo. Nie wyszlismy nawet na zakupy bo Stef wciaz jest ''smarkaty'' a dzien pozniej miala byc pierwsza mini wycieczka z przedszkola. Nie chcialam wiec pierworodnego narazac na zlapanie jakiegos bonusowego swinstwa zanim sie nie wykuruje.

Ok. 15  bol glowy byl juz na tyle uciazliwy, ze sparzylam sobie pyszna kawusie i zagryzlam czekolada - podwojna dawka kofeiny, a co!! Pomoglo.

O 22 padlam na twarz!!

A dzis byla wycieczka, ale o tym innym razem. Wspomne jedynie, iz syn nas nie oszczedza. W ogole nie dba o nasze zrowie psychiczne. Dzis na wycieczce, UWAGA - najprawdopodobniej zjadl kawalek plastikowej lyzeczki. Napisalam najprawdopodobniej, gdyz 100% pewnosci nie mamy. W pewnym momencie maz zauwazyl, iz Stefano ma jedynie pol lyzeczk (ktora jadl skrawki czekolady z kubeczka). Nie wiemy czy odgryzl pozostala czesc czy mu sie po prostu ulamala. Nie wiemy ile z tego polknal? Co nas martwi to fakt, iz ulamane kwalki byly dosc ostro zakonczone. Po konsultacji z pediatra obserwujemy syna i niecierpliwie czekamy na kupe. A moze to potrwac nawet do tygodnia. Trzymajcie prosze kciuki by wydalil z siebie to swinstwo bez zbednych komplikacji!!

A jutro? Jutro USG synowskich bioder!!

Milego wieczora zyczymy :)

11 komentarzy:

  1. Trzymamy kciuki!
    A gorszy dzień ma każdy!

    Całujemy xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam kciukasy! Rany jak się dzieje to na całego :/

    OdpowiedzUsuń
  3. To faktycznie miałaś ciężki dzieć. Zdrowia dla teściowej! U nas też temperatura drastycznie spadła, niby jest słońce, ale chłód przenika do szpiku kości. Dobrze, że nie pada, ale za to jak wieje. Daj znać, jak będzie już po USG bioderek, bo ten temat zawsze mnie absorbuje. Miłego wieczoru!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ewa, współczuję! To na prawdę fatalny dzień...
    Proszę, napisz jak już się sprawa z łyżeczką wyjaśni.... Zafundował Wam synek stresa teraz.... Ja odchodzę od zmysłow, gdy czasem WYDAJE MI SIĘ, że Kalina połknęła coś niepożądanego, a później nie dzieje się nic, nie widać nic i wychodzi na to,, że albo mi się tylko wydawało, albo mi umknęło...
    Trzymam kciuki i zdrowia dla całej rodziny życzę!

    OdpowiedzUsuń
  5. Oby takich dni do d... jak najmniej. Zdrówka dla wszystkich. A i u nas słupek rtęci poszedł drastycznie w dół z 12 stopni rannych zrobiło się 2 stopnie :(

    OdpowiedzUsuń
  6. A może się ułamała i gdzieś spadła...trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oby nigdy więcej takich dni Ewciu!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Herbata miętowa... Mniaammm, moja ulubiona. ;)

    Dobrych wyników na USG życzę! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojej, współczuję. Życzę zdrowia dla teściowej i dla Ciebie i żeby sprawa z łyżeczką okazała się tylko fałszywym alarmem.

    OdpowiedzUsuń
  10. mam nadzieję, że tylko ułamał tę łyżeczkę i gdzieś zgubił. :) na pewno historia dobrze się skończy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale pióra z tą łyżeczka, pamiętam jak Lenka połknęła kolczyka i do samego końca nie wiedzieliśmy czy faktycznie to zrobiła.
    Trzymamy kciuki kochana!

    OdpowiedzUsuń