piątek, 31 października 2014

Wiem tyle, ze nic nie wiem!!

Kolejny miesiac dobiegl konca, juz dziesiaty w tym roku. Konca dobiega rowniez kolejny tydzien, tydzien dla mnie nieco stresujacy.

Tydzien nerow. Tydzien oczekiwania na badania. Tydzien ''szarpania sie'' z okresem - czy przyjdzie zgodnie z planem i pytanie czy do piatku minie? Wszystko zaczelo sie w 2011 roku...nawet nie licze, ktore to juz badanie tego typu. Niby powinnam byc do tego przyzwyczajona, a jednak piatek zaczal sie scisnietym zoladkiem.

Kolposkopia i biopsja celowana w dwoch punktach szyjki macicy. Badanie bynajmniej komfortowe, ale da sie przezyc...20 minut i moja szyjka byla 'lzejsza' o kilka wloken. Czekamy na wyniki...trzy dlugie tygodnie gdy staram sie nie myslec a jednak strach co chwila zaglada mi do oczu...co tu duzo mowic, najzwyczajniej w swiecie boje sie.

W szpitalu nalegaja na zabieg.
Na pytanie o wzrost zagrozenia przedwczesnym porodem mowia, ze ''nie jest to powiedziane''. Coz to  dla mnie oznacza? Niewiele...wszak wiem, iz nie wszystkie kobiety, ktore poddaly sie konizacji szyjki musza wydac na swiat wczesniaka. Co jednak z takimi co juz na swoim koncie maja przedwczesny porod...przedwczesny porod nie spowodowany infekcja badz skurczami a ''marna wytrzymaloscia'' szyjki.? I tu miny nieco rzedna, ale proponuja szew okrezny.

Powiem Wam tak zupelnie szczerze i otwarcie, ze cholernie sie boje, Boje sie wynikow...boje sie zabiegu...boje sie nie poddac zabiegowi...boje sie podjac decyzje...wszystkiego sie boje. Chwilami mam dosc i chcialabym juz byc po zabiegu i mysle niech usuna mi to swinstwo co od trzech lat mnie neka, ale jest tez ta druga strona medalu, ktora nie daje mi spokoju. Nie wiem co robic. Czuje sie bezsilna.

Poki co nie pozostaje nic innego jak czekac na wyniki i modlic sie aby nie bylo gorzej niz poprzednio. Martwic sie bedziemy pozniej...

wtorek, 28 października 2014

Eurochocolate i pierwsza wycieczka :)

W pazdzierniku, nieprzerwanie od 1993 rokui,  Perugia staje sie europejska stolica czekolady. Wszystko za sprawa miedzynarodowego festiwalu Eurochocolate.  Impreza powyzsza w calosci poswiecona czekoladzie przyciaga do miasta producentow czekoladowych lakoci. Od malych przedsiebiorcow czekoladowego rekodziela po gigantow przemyslowych, ktorzy w centrum miasta wystawiaja swoje ekspozycje i uliczne sklepiki. Festiwal ten co roku przyciaga do miasta niewyobrazalne rzesze turystow, nie tylko z Wloch, ale i z calej Europy. Zakupic tu bowiem mozna najdrozsza czekolade na swiecie :D  

''Na zachete'' dodam, iz mieszkancy umbryjskiej stolicy szczerze nie lubia tych dziesieciu dni w roku, gdy miasta ''zalewa sie czekolada i turystami''. Sama nie pojmuje fenomenu tej imprezy i w pazdzierniku staramy sie trzymac szerokim lukiem od centrum. 

Od kazdej reguly sa jednak wyjatki. Stefkowe przedszkole bowiem postanowilo wybrac sie na mala czekoladowa wycieczke. Rodzicow poproszono o wsparcie w okielznaniu gromady energicznych dwulatkow. A ja jako, ze nie pracuje chetnie przystalam na propozycje. Ostaecznie okazalo sie, ze praktycznie kazde dziecko mialo swojego opiekuna (a to mama,a to babcie). Niekorzy opiekunow mieli nawet dwoch lub trzech :)

zrodlo

zrodlo


Kto zainteresowany, odsylam na oficjalna strone imprezy http://w2.eurochocolate.com/perugia2014/. Wszak za rok juz kolejna edycja :)

Ponizej zdjecia, z pierwszej przedszkolnej synowskiej wycieczki :)


Na pierwszy ogien poszla degustacja pysznych ''opilkow'' z czekolady.

Lyzeczka jeszcze w calosci ;)
 Proba rozniesienia standu Lindt. Tu musze przyznac, iz dziewczyny z obslugi byly bardzo dobrze przygotowane merytorycznie i stwierdzily, iz ze wzgledow legalnych dzieciom zdjec nie robia.
Jesli chcemy sami pstrykac do bardzo prosze, a one chetnie sie z maluchami pobawia i poczestuja...tak tak czekolada!!



Moje czekoladki. Nie oddam ich!!
 Nastepnym punktem programu byla tanczaca marionetla, ktora zarowno dzieciakom, jak i doroslym bardzo sie spodobala.


Byly i chodzace cukierki...


.... a na koniec mily Pan zaoferowal sie zrobic nam baloniki. I to za darmo!! A dzieci jak to dzieci, marudne..tysiac pomyslow na minute. Ostatecznie kazde z rodzicow cos Panu w kieszen wlozylo :)


poniedziałek, 27 października 2014

Stefi i jego wrazliwe oblicze ;)

Mamy w domu malego wrazliwego czlowieczka. Wrazliwe oblicze syna odkrylismy przypadkiem ogladajac bajke w TV. A sprawca calego zamieszanie jest nie kto inny jak Peppa Pig.

Nigdy nie ukrywalam, iz pozwalamy synowi na ogladanie bajek. Nie godzimy sie na slepe gapienie sie w ekran telewizora w tak zwanym przez nas zawieszeniu. Nie wlaczamy tego co popadnie, a selekcjonujemy bajki, ktore syn moze ogladac czyli te w odpowiedniej grupie wiekowej. Stefek na chwile obecna ma dwie ulubione bajki - wspomniana juz wczesniej Peppe (ku bolaczce rodzicow) i Giustin'in Tempo (polski tytul bodajze to przygody Justina) i z malymi wyjatkami staramy sie ograniczac ogladanie TV  do tychze tytulow.

Jednym z momentow, w ktorcyh Stefi ma przyzwolenie na ogladanie TV jest ten gdy mama pichci. Kuchnie mamy malutka, a syna juz coraz wiekszego i jego raczki potrafia dojsc wszedzie. Dlatego gdy jestem sama w domu i udaje sie do kuchni na dluzsza chwile, w obawie, ze syn sciagnie nie siebie gotujaca sie wode lub postanowi wysadzic w powietrze cala klatke schodowa, czesto wlaczam mu bajke.

Podobnie bylo i tym razem, Po wypelnieniu ''kuchennej misji'' przysiuplam na kanapie w oczekiwaniu a koniec bajki. Syn, swoim zwyczajem, przysiadl obok mnie na podlodze, wtulajac swoja glowke w moje nogi. Nagle uszu mych dobiegl przerazliwy placz -syn momentalnie zalal sie lzami. Skoczylam na rowne nogi i goraczkowo poszukauje przyczyny calego zamieszania: ''Stefi kochanie, co sie stalo...kochanie, uderzyles sie?'' Kontroluje podloge z kazdej strony - do glowy przychodza najdziwniejsze i najczarniejsze mysl, ze moze usiadl na przedluzaczu i prad go ''kopnal''. Ufff, nie przedluzacz wciaz jest pod kanapa...i wtedy spojrzalam na ekran...i widze Tate Pig trzymajacego w dloni pudelko z klaunem na sprezynie. Przestraszyl sie, pomyslalam.

Zagadka wydawala sie rozwiazana az do wieczora, gdy Stefek przypadkiem mial przyjemnosc zobaczyc ponownie Peppe. Odcienk ten sam co wczesniej,..bacznie syna obserwujemy i znow jest ryk, ale lzy poplynely jeszcze zanim na ekranie pojawil sie wspomniany wczesniej klaun.

''Dlaczego wiec Stefek placze?''

''A moze dlatego, ze George placze?'' Nie. George placze zawsze, wszedzie i o wszytsko - swoja droga niezla z niego  beksa ;)

Pomyslicie, ze jestesmy jacys nienormalni, ale kwestia ta nie dawala nam spoku. Chcielismy koniecznie odnalezc odpowiedz na nurtujace nas pytanie - ''skad te lzy?''

Dzien czy dwa pozniej, wraz z trzecia wizja tego samego odcinka Peppy, przyszlo oswiecenie. Stefano zalal sie lzami dokladnie w momencie, w ktorym Peppa deklaruje rodzicom i bratu, ze podaruje ''Pana dinozaura na aukcje charytatywna w szkole''. Synowskie - to byly lzy rozgoryczenia i wspolczucia wobec Georga, ze siostra mu zabierze ulubiona zabawke. :D

A neuropsychiatrzy twierdza, ze dwuletnie dzieci nie sa w stanie sledzic tresci bajek!!





czwartek, 23 października 2014

''Otwierac jedynie na wlasna odpowiedzialnosc''

Dzien wczorajszy nalezal do takich, ktore najchetniej wrzuciloby sie do pudelka, szczelnie zamknelo i nakleilo kartke ''Otwierac jedynie na wlasna odpowiedzialnosc''.

No, ale jak moze wygladac dzien, ktory zaczyna sie herbata mietowa (w dodatku bez cukru) zamiast pysznej kawki. To pozostalosci po ubieglotygodniowym ataku zapalenia pecherza. Staram sie ograniczac kofeine, cukry i smieciowe jedzenie by odbudowac nieco flore bakteryjna jelita, ktora ostatnio u mnie lezy i kwiczy. Wystarczylo bowiem lykniecie antybiotyku a juz zaczela sie odzywac znienawidzona kandydoza, ktora trzeba zniszczyc w zalazku. Jednym slowem leczysz jedno, przyczepi sie drugie.

Poza tym znajdujemy sie pod wplywem nizu. W ciagu niecalych 24h temepratura spadla u nas o ok. 15 stopni. Brrrr!! Nie byloby zle, gdyby nie ten przeklety wiatr wiejacy od Apeninow.

Stefano obudzil sie wczesniej niz zwykle. U naszego syna syna wczesniej niz zwykle oznacza 8:40. Powiecie, czego Ty matko chcesz? A tego, ze po raz drugi w swoim zyciu wiwinal mi numer z pielucha. Pielucha sucha, pizama i lozko nie!!

Ok. 12 pojawil sie bol glowy - delikatny, ale uciazliwy. Znacie?

Pol godziny pozniej zadzwonil M., ze tesciowa bardzo zle sie czuje. Stwierdzil, ze wychodzi z pracy i jada na izbe przyjec.  Nie wiedzialm Jej, ale ponoc  miala tak ogromne bole brzucha, ze az sie zwijala i prawie wyla z bolu. M. nie zdarzyl dojechac do domu a juz dzwonil brat tesciowej, ze doszly wymioty, wiec wiezie swoja siostre do szpitala. USG i przeswietlenia nic nie wykazaly. Podejrzewaja kolke watrobowa - dzis dalsza weryfikacja.

M. spedzil wczoraj caly dzien w szpitalu, a ja ze Stefkiem w czterech scianach. Produkowalam sie jak moglam - ciastolina, ksiazki, rysunki, duplo. Nie wyszlismy nawet na zakupy bo Stef wciaz jest ''smarkaty'' a dzien pozniej miala byc pierwsza mini wycieczka z przedszkola. Nie chcialam wiec pierworodnego narazac na zlapanie jakiegos bonusowego swinstwa zanim sie nie wykuruje.

Ok. 15  bol glowy byl juz na tyle uciazliwy, ze sparzylam sobie pyszna kawusie i zagryzlam czekolada - podwojna dawka kofeiny, a co!! Pomoglo.

O 22 padlam na twarz!!

A dzis byla wycieczka, ale o tym innym razem. Wspomne jedynie, iz syn nas nie oszczedza. W ogole nie dba o nasze zrowie psychiczne. Dzis na wycieczce, UWAGA - najprawdopodobniej zjadl kawalek plastikowej lyzeczki. Napisalam najprawdopodobniej, gdyz 100% pewnosci nie mamy. W pewnym momencie maz zauwazyl, iz Stefano ma jedynie pol lyzeczk (ktora jadl skrawki czekolady z kubeczka). Nie wiemy czy odgryzl pozostala czesc czy mu sie po prostu ulamala. Nie wiemy ile z tego polknal? Co nas martwi to fakt, iz ulamane kwalki byly dosc ostro zakonczone. Po konsultacji z pediatra obserwujemy syna i niecierpliwie czekamy na kupe. A moze to potrwac nawet do tygodnia. Trzymajcie prosze kciuki by wydalil z siebie to swinstwo bez zbednych komplikacji!!

A jutro? Jutro USG synowskich bioder!!

Milego wieczora zyczymy :)

środa, 22 października 2014

Homemade ciastolina

Przepis na domowej roboty ciastoline dostalismy od jejdnej ze stefkowych wychowawczyn. Jest super prosty w przygotowaniu i naprawde bardzo miekki i przyjemny w dotyku.W zaleznosci od skladanikow jakie dodamy moze rowniez pysznie pachniec. Ja troche pomylilam proporcje i dodalam za duzo wody przez co poczatkowo ''ciasto'' wyszlo mi bardzo lepkie. Sytuacje udalo sie jednak opanowac i cistolina prezentuje sie nastepujaco :)




Ja ciastoline zrobilam ponad dwa tygodnie temu a wciaz jest jak nowa - mieciutka, mimo spedzenia calego dnia i nocy poza pudelkiem. Polecam. My wczoraj spedzilismy cale popoludnie na ugniataniu, walkowaniu i wyciskaniu foremek. Tworzylismy zwierzatka, litery a Stefano, jak na prawdziwego syna swego ojca makaron :) Nie mamy na stanie ani kolorowych foremek, ani walkow czy tez nozykow, ale dziecku naprawde niewiele do szczescia potrzeba. Wystarczyl maminy drewniany walek i metalowe foremki do ciastek. Sami zobaczcie :)











Ponizej przepis:

2 szklanki maki
0,5 szklanki drobnej soli (najlepiej dodatkowo zmiksowanej aby byla jeszcze drobniejsza) - ja, troche z lenistwa a troche z pospiechu, nie zblenderowalam
2 szklanki wody
2 lyzki oleju/oliwy
4 lyzki cremor tartaro - cream od tartar (wodorowinian potasu zwany kwasnym winianem potasu lub tartarusem) - jest to spulchanicz uzywany rowniez w gastronomi
1 torebka wanilliny - mysle, ze mozna ja zastapic niewielka iloscia cukru wanilinowego
barwniki spozywcze - moga to byc klasyczne barwniki spozywcze, ktore sa akurat bardzo wygodne w uzyciu. Jesli jednak macie wiecej czasu to mozecie wykazac sie inwencja tworcza np. do zabarwienia ciastoliny uzyc skladnikow spozywczych np. kakao (braz), kurkuma lub curry (zolty). Mozna rowniez uzyc wody po zagotowanym szpinaku (zielony).

Wszystkie skladniki wymieszac drewniana lyzka w nieprzywierajacym garnku.Postawic na ogien (maly plomien) i mieszac przez kolejne 2-3 minuty. Caly czas mieszajac zdjac z ognia. Nastepnie nalozyc pokrywke i zostawic do wystudzenia. Po wystudzeniu ugniesc rekoma i przelozyc do hermetycznego pudelka.

UWAGA!! Skladniki, ktorych uzyjecie do zabarwienia ciastoliny niekiedy moga miec dosc zachecajacy do smakowania zapach np. kakao. Stef oczywiscie nie mogl sobie odmowic posmakowania. Przewaga ciastoliny domowej nad ta komercyjna jest glownia taka, iz znacznie mniej w niej chemii.

niedziela, 19 października 2014

''SMARKATY''

Historii z cieknacym nochalem ciag dalszy. Cztery tygodnie uczeszczania do placowki oswiatowej, trzy przeziebienia.Rece opadaja!! Powiecie, ze musi swoje odchorowac. Doskonale to wiem i liczylam sie z czestszym chorowaniem. Nie zmienia to jednak faktu. iz chwilami mam dosc!! Zwlaszcza, gdy widze jak syn sie meczy podczas drzemki.

Krople w spray'u podajemy, z kilkudniowymi przerwami, juz od polowy wrzesnia. Trudno mi powiedziec czy to ustronstwo w ogole dziala. Niby gdy wpuszcze mu je (na spiocha) w nos oddycha jakby lepiej i nie chrapie. Jesli jednak czestotlliwosc ich stososwania pozastanie na obecnym etapie spodziewam sie, iz wkrotce przestana one dawac jakikolwiek efekt. Szukam wiec wspomagaczy. 

Sama pomocniczo w przeziebieniu uzywam Otrivinu, ktory niejednokrotnie uratowal mnie przed bezsenna noca. Naturalnym byl wiec dla mnie zakup ''Otrivin bambini'' rowniez dla pierworodnego. Ostatnio wspominala o nim Minia na swoim blogu, uzywaly go rowniez moje siostrzenice. 

M. poszedl do apteki i ni ma. Przekopalismy internet i rzeczywiscie we Wloszech specyfik ten (w formie dla dzieci) nie istnieje. Z tego co udalo nam sie dostrzec na wloskim rynku farmakologicznym
prozno szukac srodkow zmniejszajacych przekrwienie nosa dla dzieci czyli tych na bazie ''ksylometazoliny chlorowodorku'' (Otrivin, Nasivin). 

W tym momencie mojemu mezowi w glowie zapalila sie czerwona lampka. Bo skoro lekow tych nie wprowadzono na wloski rynek to jakis musi byc ku temu powod. Rzucilam ''poprosze mame albo siostre aby mi wyslaly'', ale nie M. juz zdarzyl sie przelaczyc na ''funkcje detektywistyczna''. Wiedzialam, ze te jego poszukiwania zakoncza sie niemala polemika i nie mylilam sie. M. dotarl do do serii specjalistycznych artykulow medycznych na temat dzialania srodkow zmiejszajacych przekrwienia nosa i poglebiwszy swoja wiedze na ow temat orzekl, ze ''tego medykamentu synowi nie podamy i on sam przestaje ich uzywac'' 

Slowo daje mialam ochote sie poddac, ale odkrylam, iz Nasivin zawiera mniejsze stezenie ksylometazoliny'' od Otrivinu, wiec jeszcze jest nadzieja, ze moze uda mi sie przekonac meza.

środa, 15 października 2014

Takie cuda to tylko na polskiej kolei!!


 Jak juz wiecie w grudniu lecimy do Polski. Niestety linie lotnicze, z ktorych uslug zwykle korzystamy, w okresie zimowym zawiesily interesujace nas poleczenie do Gdanska. Dlatego tez zmuszeni blismy szukac alternatywy i ostetecznie ladujemy w Warszawie. Tyle tylko, ze ze stolicy trzeba jakos dojechac na pomorze. Czym? Wydawaloby sie, ze najprosciej pociagiem!! Odnosze jednak wrazenie, ze PKP robia wszystko by zniechecic do siebie potencjalnych klientow. 

zrodlo


Po pierwsze w podroz wyruszamy 14 grudnia. Tak sie nieszczesliwie zlozylo, ze 14 grudnia w Polsce wchodzi nowy rozklad jazdy pociagow. Sledze wiec jak sie ma sprawa i od czasu do czasu sprawdzam czy juz moze podano go do wiadomosci publicznej. Poki co nowego rozkladu ani widu ani slychu!!

Bladzac po stronie polskiego przewoznika i probujac zrobic symulacje zakupy biletow dla naszej trojki, dowiedzialam sie jednak ''szalenie'' interesujacych rzeczy :)



Po pierwsze (cytuje intercity.pl)

  ''Jeśli Użytkownik, kupując bilet chce zarezerwować wybrane przez siebie miejsce (o wybranym numerze, w wybranym wagonie) powinien skorzystać z opcji 'Rezerwacja wskazanego miejsca' i podać numer wagonu oraz miejsca, na którym chciałby podróżować. UWAGA!! Opcja jest możliwa do wyboru tylko w przypadku zakupu biletu dla jednej osoby.

  • Klient może sprawdzić numer i rodzaj wagonu (np. z miejscami do siedzenia, do leżenia, sypialnymi). Ponadto jako podpowiedź wskazujemy zasadę, która będzie sprawdzała się w większości przypadków (należy pamiętać, że nie wszystkich):
- w wag. z miejscami do siedzenia (przedziałowym) miejsca z końcówką 5-6 (np. 25, 26, 45, 46) – okno, miejsca z końcówką 1-2 (np. 21, 22, 41, 42) – drzwi, pozostałe miejsca to środek ( w zależności od tego ilu miejscowy jest przedział mogą to być końcówki 3-4 i 7-8)
- w wag. bez przedziałowych 1-2, 5-6 okno oraz 3-8, 7-4 środek,- w wag. z miejscami do leżenia (kuszetami) w przedziale 6 miejscowym 1-2 dół, 3-4 środek, 5-6 góra, w przedziale 4 miejscowym 1-2 dół, 5-6 góra.

  Jeśli Użytkownik, kupując kolejny bilet chce zarezerwować miejsce obok wcześniej zarezerwowanego, powinien wybrać opcję 'Rezerwacja obok miejsca już zajętego' i podać numer wagonu oraz miejsca zarezerwowanego.''


 OK, wymaga to wysilenia szarych komorek, ale sie da. Mam nadzieje :)

 Nie to jednak sprawilo, iz cisnienie z rana nieco mi podskoczylo.  Jest bowiem i PO DRUGIE:

Jestesmy trzyosobowa rodzina - rodzice z dzieckiem czyli dwie osoby dorosle i dwulatek. Mieszkamy za granica, wiec bilet kolejowy planujemy zakupic przez internet z odpowiednim wyprzedzeniem. Jak wszyscy zapewne pamietamy, w Polsce dzieci do ukonczenia 4 roku zycia podrozuja za darmo. Nie wszyscy jednak wiedza, iz dziecko w tym przedziale wiekowym nalezy wykupic tzw. bilet zerowy. (Ja wiedzialam, gdyz niejednokrotnie podrozowalam pociagiem z  malymi siostrzenicami.) O co, wiec co cale halo? Otoz o to, ze przez internet nie moge zakupic biletu ze 100% znizka. Sa wszystkie mozliwe znizke. Brakuje tej jednej!!

Czyli za pomoca strony internetowej, moge kupic bilety dla nas (doroslych), ale pozniej i tak przyjdzie mi stac w conajmniej polgodzinnej kolejce na Centralnym. Czy to nie jest chore? Tak wlasnie PKP jest przyjazne rodzinom z malymi dziecmi. Oczywiscie jesli biletu nie wykupie wlepia mi mandat tak jakby moje dziecko jechalo na gape - mimo, iz jemu przysluguje 100% znizka i tak naprawde PKP drukujac mu w kasie bilet doklada do interesu. Rozkladam rece, gdyz slow zwyczajnie brak.

Teraz to sie jeszcze boje, ze jakims cudem uda im sie 14 grudnia Pendolino wprowadzic i przyjdzie nam testowac to cudo na wlasnej skorze!!Aaaaaaaaaaa!!

wtorek, 14 października 2014

Niedziela bedzie dla nas...

...w sumie to i sobota i czesto rowniez inne dni tygodnia sa dla nas. W niedziele jednak probujemy wykrzesac z siebie nieco wiecej energii i wykazac sie inwencja tworcza by zabarac syna na spacer w jakies ciekawe miejsce.

Jako, ze pogoda u nas iscie letnia grzechem byloby nie skorzystac z promieni slonecznych. Staramy sie spedzac jak najwiecej czasu na swiezym powietrzu. Mimo wysokich temperatur w dzien, zdarzaja sie chlodne noce i poranki - raz nawet ujrzelismy wczesnie rano zaledwie 12 stopni...brrr. Ostatnie dni niejako zaprzeczaja jednak tendencji spadkowej i zaszczycaja nas w nocy temperaturami prawie dwudziestostopniowymi. Nic tylko sie cieszyc i korzystac.

Mur mowicie? No dobra wujek, ja Ci ten mur pomoge postawic :)





Dary jesieni. Niestety, ale Stefano nie dal sie przekonac, ze owe kasztany nie sa jadalne, wiec trzeba bylo mu je skonfiskowac.




Buntownik z wyboru ;) Jak widac syn nasz uwielbia do domu wracac!!



Il Percorso Verde - nasza najczestsza meta sobotnio-niedzielnych wypadow. 
Poszedl nie ogladajac sie na rodzicow...


Kto zagra ze mna w kolko i krzyzyk?


Tak, ukradlem mamie loda!!

Centrum handlowe - przyjemne z pozytecznym. Mama zrobi zakupy a syn sie pobawi na nowym placu zabaw :)


Na naszym osiedlu tez moze byc fajnie :)







W minionym tygodniu przyuwazylam na FB plakat informacyjny, iz nasz miejski Krajobrazowy Park Rozrywki (ten sam do ktorego zabralismy syna z okazji drugich urodzin - TU) organizuje dzien otwarty, co oznacza wstep wolny na dla wszystkich. Byly maratony dzieciece, zbiorka produktow dla dzieci oraz  kilka tematycznych spektakli. Postanowilismy wykorzystac szanse na spacer w miesjcu innym niz wszystkie - w lesie, z dala od miejskiego zgielku. 









A w niedziele udalo nam sie w koncu wybrac nad jezioro. Wycieczke te planowalismy juz od 3 tygodni i mimo, iz jezioro oddalone jest od nas raptem o 20km to zawsze cos nie pozwalalo nam zrealizowac planow. W miniona niedziele pogoda byla wrecz wymarzona do spaceru brzegiem jeziora. Po obiedzie zapakowalismy sie w samochod i pojechalismy na lody do Passignano sul Trasimeno :) 


Jezioro Trazymenskie (Lago Trasimeno) - ze swoja powierzchnia 128km2 jest czwartym, co do wielkosci jeziorem Polwyspu Apeninskiego. Pierwszym w srodkowych Wloszech. Polozne sa nim trzy wyspy Minore, Polvese, Maggiore. Na dwie ostatnie mozna dostac sie promem i nawet taki mielismy zamiar, ale z racji tego, iz bylismy na to srednio przygotowani zwiedzanie wyspy odlozylismy na blizej nieokreslona przyszlosc.






Taka jesien to ja lubie...kocham...uwielbiam!! Jak widac korzystamy ile sie da, bo zdaje sobie sprawe, iz aura zapewne niedlugo sie zmieni i trzeba bedzie przeprosic sie z cieplejszymi ciuchami. Tymczasem chwilo trwaj!! Slonce, nie opuszczaj nas!!

poniedziałek, 13 października 2014

JEZYK CIALA

Wlosi czesto postrzegani sa  na swiecie przez prymat mowy rak/ciala. Co tu duzo mowic? We Wloszech normalne jest, ze ''ustom trzeba pomoc'' i tak naparwde nikt na to nie zwraca uwagii. Rece wchodza w ruch samowolnie i chyba nic nie jest w stanie ich zatrzymac :D

 Zdaje sobie sprawe, ze praktycznie wszyscy wokol mnie uzywaja rak podczas konwersacji, 
Po jakims czasie jednak gestykulacji wpisuje sie na tyle w twoje zycie, iz po prostu jej nie dostrzegasz. Baaa, ''kto z kim przystaje....'' :)




Krotki samouczek: A short Lexicon of Italian Gestures







piątek, 10 października 2014

Trulli z Alberobello

   Ostatni post z cyklu - wrzesniowe wojaze rodziny C. Wiecej nie bede Was tym tematem hartowac. Obiecuje. Mysle jednak, ze miasteczko o ktorym dzis pisze zasluguje na chwile uwagii. Alberobello, bo o nim mowa to niewielka miejscowosc w prowincji Bari na poludniu Polwyspu Apeninskiego. Miasteczko to na swiecie rozslawily male, okragle, jednoizbowe domki mieszkalne o charakterystycznym stozkowatym dachu -TRULLI.



Budynki te sa calkowicie wykonane z kamienia wapiennego i obowiazkowo bez zaprawy. Ich historia jest dosc dluga, siega XV wieku, gdy rejon ten pozostawal pod wplywem Krolestwa Neapolu.

Trulli z Alberobello, w 1996 roku,  wpisane zostaly na Liste Swiatowego dziedzictwa UNESCO.




Obecnie wspomniane domki stanowia glowna atrakcje turystyczna rejonu. W ogromnej wiekszosci przerobione zostaly na sklepiki, bary czy tez restaurcacje.





kosciol


Jesli kiedys bedziecie w okolicach to z calego serca polecam odwiedzenie tego miejsca :)