poniedziałek, 22 września 2014

Trudne wybory, ciezkie decyzje

Zycie nie jest uslane rozami. Los co chwila kaze nam dokonywac wyboru. Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego ile decyzji dziennie podejmujemy. Sa decyzje blache jak np. kupic biale czy czarne buty? Czasami  jednak los rzuca nam klody pod nogi i karze szukac odpowiedzi na pytania na, ktore tak naprawde nie istnieje w100% nas zadowalajaca opcja. Nikt nie lubi wybierac pomiedzy zlem a mniejszym zlem. Niestety ciezkie decyzje to czesc naszej ziemskiej egzystencji.

U nas wyborow takich ostatnio bylo kilka. Nie bede ich tu wszystkich opisywac, skupie sie na jednym z nich. Tym, ktory najblizszy jest memu sercu i myslom. W celu rozwiazania problemu naturalnie liczyc moglam na meza, ktory zawsze wesprze dobrym slowem i rada, jednak ostateczna decyzje podjac musialam juz sama, gdyz tu chodzi o moj organizm i moje zdrowie.


Mozliwe, iz niektorzy z Was pamietaja o moim planowanym, prewencyjno-leczniczym, zabiegu konizacji szyjki macicy. Jesli nie odsylam do Ide pod skalpel

Przeszlam juz wszystkie  badania przygotowujace do zabiegu, wlacznie z wizyta anestezjologiczna. Praktycznie rzecz biorac czekalam jedynie na sygnal ze szpitala z wyznaczona data operacji, co nie jest takie proste jakby sie moglo wydawac. Z racji, iz zabieg wykonywany jest na ''sprawach kobiecych'' liczyc sie trzeba z ''kolezanka'', ktora natarczywie odwiedza nas co miesiac. Telefon ze szpitala zadzwonil juz cztery razy, ale z roznych wzgledow (rowniez z tego wspomnianego powyzej) do operacji do tej pory nie doszlo.Troche  mnie to martwilo, gdyz chcialam miec  juz ten zabieg z glowy i po prostu zamknac rozdzial pod tytulem''brodawczak ludzki''. A teraz, gdy na swiatlo dzienne wyszly inne fakty wszystko mi sie wywrocilo o 180°.

Przy okazji ostatnich wakacji, mialam w koncu okazje porozmawiac ze znajoma ginekolog (Panna Mloda), ktorej z wiadomych wzgledow wczesniej nie chcialam zawracac glowy. Zadalam jedno proste pytanie ''jak odbywa sie zabieg'' i przez chwile poczulam sie jakbym otworzyla puszke Pandory...''NIE...przedwczesny porod,,,slaba szyjka..,poronienia....problemy z donoszeniem ciazy...zwiekszone ryzyko...krotsza szyjka...szef okrezny...pozne poronienia (18 - 20tc)...na Twoim miejscu bym tego nie robila...czeste badania kontrolne...najpierw ciaza...skonsuluj prosze'' 

Powyzszy potok slow znaczy nie mniej nie wiecej jak to, iz udajac sie w chwili obecnej na zabieg, moge dodatkowo oslabic moja i tak juz mizerna szyjke macicy. W koncu poczulam sie zrozumiana...ktos dla kogo nie bylam po prostu kolejna pacjentka doradzil mi prosto od serca a ja ta rade wzielam mocno do siebie. Znajoma polecila mi skonsulatowac sie z jeszcze jednym ginekologem, a w miedzy czasie umowic sie na badania (kolposkopia i wszystko co z nia zwiazane),

NIE DAM SIE POKROIC...JESZCZE NIE TERAZ!!

Tak, jestem mama cudownego wczesniaka, ktory doskonale sie rozwija. Chlopca, ktory mimo, iz urodzony 28+5 praktycznie nie odstaje od swoich rowiesnikow i stopniowo dzielnie pokonuje wczesniacze przypadlosci. Po ziemii stapa znacznie wiecej takich cudow niz nam wszystkim mogloby sie wydawac. Niestety nie wszystkim poszczescilo sie tak jak nam. A ja kusic losu nie chce, bo nikt nie da mi gwarancji, ze jesli urodzilabym kolejnego wczesniaka wszystko potoczyloby sie tak jak ze Stefkiem.
Poronienia sa czyms starsznym i zal mi wszystkich kobiet, ktore zmuszone zostaly przez to przejsc. Jednak pozne poronienia czyli te w okolicach 18 - 20 tc sa w moim wyobrazeniu czyms nie do pomyslenia. Nie wiem czy potrafilabym sie po czyms takim podniesc.

Na dzien dzisiejszy badania umowione na padziernik. Telefoniczna konsultacja z polecana ginekolog zalatwiona, Po przedstawieniu ogolnego zarysu mojej sytuacji zdrowotno- ciazowej pani poparla mlodsza kolezanke (znajoma) i jako, ze pracuje  rowniez w szpitalu zobowiazala sie uczestniczyc w moim badaniu. Jak to odpowiedni znajomi potrafia czlowiekowi nowe drzwi otwierac,

Podsumowujac. Jesli ''moj brodawczak'' jest nadal w fazie CIN I lub chwilowo zniknal  powinna to byc odpowiednia pora na starania nad powiekszeniem rodziny. Smutne to troc.he, ze musze planowac, a nie po prostu zdac sie na los. Coz...zycie i zdrowie sa najwazniejsze!!

 Czy konizacja moze przyczynic sie do przedwczesnego porodu? - jednoznacznej odpowiedzi nikt Ci nie da. Jak to w medycynie bywa, ile lekarzy tyle opini. Jedni sa przekonani, ze tak. Inni nieco bagatelizuja sprawe, ze niby tak do konca tego nie udowodniono. A ja sie po prostu boje i wole dmuchac na zimne!!

Na chwile obecna zabieg odkladam na blizej nieokreslona przyszlosc. Oczywiscie jesli wszystko pojdzie po naszej mysli, dlatego tez kciuki mile widziane :)

Pozdrawiam,

Ewa

24 komentarze:

  1. Mam nadzieję, że wszystko poukłada się po Waszej myśli.
    Dobrze, że porozmawiałaś o tym z koleżanka. Szkoda, że niektórzy specjaliści nie mówią nam o wszystkich za i przeciw.
    Więc jeśli wynik będzie w fazie CIN (cokolwiek to znaczy;p) to zaczynacie się starać o rodzeństwo dla Steffiego? Jupi!
    Powodzenia kochani.
    Trzymam za Was mocno kciuki.

    p.s. Wierzę, że właśnie tak miało być. Ta koleżanka... rozmowa... i teraz szansa na dziecko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez mam taka nadzieje - CIN to Cervical intraepithelial neoplasia, ja mialam/mam faze pierwsza!

      Usuń
  2. Ewcia ja jestem po konizacji szyjki macicy. Miałam w 2008 ten zabieg. Proszę Cię zastanów się jeszcze z odwlekaniem tej decyzji. U mnie brodawczak okazał się złośliwy i szybkie jego usuniecie uratowało mnie od tragedii. Julkę donosiłam do 42 tc bez żadnych problemów. Problemy zaczęły się podczas wywoływania porodu. Okazało się, że blizna się tak zrosła na szyjce, że w ogóle nie było mowy o jakimkolwiek rozwarciu. Musiałam się zgodzić na cesarskie cięcie. Powiedz czy miałaś badanie polegające na stwierdzeniu DNA tego brodawczaka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja co 6 miesiecy mam robiona cytologie, kolposkopie i biopsje. Historia jest juz dluga...zaczelo sie jeszcze przed slubem gdy cytologia wykazala zmiany i wyslano mnie na kolposkopie i biopsje. Nic nie wykazaly. Rok po porodzie po raz kolejny cytologia wyszla nieciekawa i w trybie super pilnym poddano mnie isteroskopii i biopsji (w 48h od wynikow cytologi). Biopsja czysta. Kontrola po 6 miesiacach - biposja wykazala zmiany - brodawczak P16 (tak wiem, ze to ten. Nie wiem jednak czy jestem obciazona genem ''wywolujacym'' raka - u mnie w rodzinie nie bylo przypadkow raka), ale jest to CIN I czyli faza tzw. przedkliniczna, w ktora zwykle sie nie ingeruje bo tak naparwde nie wiadomo co ona czyni...moze sie rozwinac ale moze i zniknac samoczynnie. Jak widac u mnie to wirus raz sie pojawia po czym sam znika. W zwiazku z tym, ze dzieje sie tak od lat zaproponowano jego usuniecie by rozprawic sie z nim raz na zawsze.
      Widac Ty masz silna szyjke. U mnie lek jest nieco wiekszy, gdyz ja i bez tego mam slaba szyjke, wiec to dodatkowo mogloby ja oslabic. W pierszej ciazy nie pracowalam, nie robilam nic a szyjka poszla w dol bez zadnych skurczy. Decyzja jest ciezka i bije sie nieco z myslami. Poki co zaklepalam sobie kolposkopie i biopsje, wiec zobaczymy co tam siedzi i dopiero wtery bedzie mozna podjac odpowiednie dzialania.

      Usuń
    2. Trzymam Kciuki kochana !

      Usuń
  3. Kochana, mam nadzieję, że obojętnie jaką decyzję podejmiesz będzie ona tą właściwą. Trzymam kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
  4. To faktycznie masz twardy orzech do zgryzienia, ale dobrze, że pogadałaś o tym z koleżanką, przynajmniej masz jakiś zarys. Nie będę się wymądrzała, bo to delikatny temat, niemniej jednak mam nadzieję, że wszystko pójdzie po Twojej myśli, no i mocno trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekarzem nie jestem, wiec robie to co mi mowia. Jesli opinie sa rozbierzne zasiegam porady kolejnego.A powiklania rownie dobrze moga byc co moze ich nie byc, ale w moim wypadku niektorzy uwazaja, iz jestem na nie nieco bardziej narazona niz inne kobiety. Gdybym tak mogla zajrzec w przyszlosc i zerknac co ta moja szyjka macicy ma zaplany to decyzja bylaby znacznie latwiejsza.

      Usuń
  5. Kciuki będę mocno trzymać. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Trudna decyzja w końcu chodzi o Ciebie i Twoje zdrowie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem co bym zrobila na twoim miejscu... wiec decyzja nalezy do Ciebie. Rozumiem Ciebie doskonale z tym strachem o ciaze... cokolwiek bys jednak nie zdecydowala to wiem, ze bedzie dla Ciebie najlepszym wyjsciem!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ewa, jak ja Cię rozumiem. Też miałam kiedyś straszliwie trudny wybór - usunąć macicę i tym samym nie spłodzić już nigdy więcej potomstwa, czy też zostawić macicę i ryzykować nawrót choroby...

    Życie... bywa straszne. Jesteś w odpowiednim momencie na podjęcie ważnej dla Was rodziny. Możesz cos planować i stawać przed takimi wyborami. Na nic nie jest za późno.

    Jesteś mądrą dziewczyną i wiem, że jakbyś nie postąpiła, będzie to przemyślana i mądra decyzja.

    A Tobie życzę z całego serca, żeby była właściwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malwinko, mi sie wydaje, ze ja na Twoim miejscu postapilabym tak samo - masz dla kogo zyc, cudna Kalinka i Hristo.
      Ja rowniez mam dla kogo. Moja sytuacja nie jest takk dramatyczna jak Twoja. Tak na dobra sprawe dramatu nie ma wcale, bo z tego moze cos byc, ale nie musi - sek w tym, ze ja tego nie wiem i nikt inny rowniez.

      Usuń
  9. Coś wiem o takich trudnych wyborach dotyczących własnego zdrowia. Twój jeszcze trudniejszy bo jakoś zahacza o temat ciąży, dzieci... Trzymam kciuki mocno za Ciebie i za to by decyzja, którą podejmiesz była tą właściwą i byś nigdy nie musiała jej żalować :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja decyzja to nic w obliczu tych, ktore los postawil na Twojej drodze.

      Usuń
  10. Cóż ja mogę Ci Ewciu doradzić szczerze to nic i z tego powodu jest mi strasznie źle bo tak strasznie chciałabym Ci pomóc,doradzić. Ale wierzę, że podejmiesz najlepszą z możliwych dla siebie i Twojej rodziny decyzję wierzę w to głęboko :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Trzymam kciuki i życzę żebyś już nigdy nie musiała stać przed tak trudnym wyborem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Te ginekologiczne problemy mnie przerastają, współczuję przeżyć bo najgorsza jest niepewność szczególnie że każdy lekarz co innego mówi. Niech się ułoży tak jak chcecie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie gdyby wszyscy lekarze byli zgodni co do postepowania w moim przypadku byloby znacznie latwiej!!

      Usuń
    2. strasznie mi przykro, że tak to wygląda. to prawda niepewność i niewiedza sa najgorsze. trzymam kciuki aby sie wszystko udało pomyślnie, niezaleznie od decyzji.

      Usuń
  13. 3mam kciuki! będzie dobrze!! ehhh wiem że lepiej starać się o dziecko na spontanie a nie z przymusu... . na pocieszenie dodam, że piękną lodówkę macie :) dlaczego nie używacie maszyny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki :) Maszyny nie uzywamy z lenistwa albo zapominalstwa...wyrabiabianie i pieczenie chleba zajmuje jej ok. 3h a nam zwykle sie przypomina , iz chliba nie ma o 19 i dupa. Masz jednak racje trzeba bedzie ja odkurzyc :)

      Usuń
  14. Kochane, dziekuje Wam wszystkim za cieple slowa i kciuki. Mam dszczera nadzieje, ze decyzje podejme trafna :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kochana, nie jestem w stanie sobie wyobrazić ciężaru jaki musisz czuć przy podejmowaniu tej decyzji. Trzymam kciuki by wszystko ułożyło się po Twojej myśli i żebyś spotkała lekarza, który ułatwi Ci ten wybór.

    OdpowiedzUsuń