niedziela, 21 września 2014

Lodoweczko lodoweczko powiedz przecie...


Zabawe polegajaca na zaprezentowaniu frontu swojej lodowki zainspirowala Ala z bloga Moje wirtualne cztery katy. Jako, ze pomysl bardzo mi sie spodobal, miedzy innymi ze wzgledu na swoja orginalnosc, bohaterka dzisiejszego wpisu jest wlasnie nasza lodowa :)

Mialam troche watpliwosci bo widzac Wasze uporzadkowane lodowki troche wstyd mi bylo wstawiac nasz bajzel, ale jak to napisala Szczypta - to nie balagan a artystyczny nielad :), tak wiec oto ona (a raczej jej polowa):


Niestety zdjecia nie sa najlepsze, gdyz kuchnie mamy mala a lodowka duza i troche musialam sie nagimnastyykowac aby ujac chociaz jej gorna czesc.


Po prawej stronie widac kartka pocztowa od Ali :) Z lewej paragony z  zakupow odziezowych dla syna z ostatniego tygodnia. Jest tez rowniez kilka kuponow znizkowych do pobliskiego hipermarketu np. na porto marki Sandman (swoja droga trza wykorzystac zanim skonczy sie termin waznosci).

W samym centrum zaczatek listy zakupow. A po jego prawej stronie  kwit poswidczajacy wrzesniowa konserwacje naszej klatkowej windy.

Zdecydowanie najwieksza czesc frontu zajmuja jednak moje bazgroly przedstawiajace 5 wariantow podrozy na swieta do Polski, z uwzglednieniem cen przelotow, godzin i kompani lotniczej. Wiem maniak jestem :)


Na lodowce natomiast maszyna do chleba, z ktorej jednak ostatnio korzystamy niezwykle rzadko.


Jak widac na zalaczonych zdjeciach caly ten nasz artystyczny nielad podtrzymuja magnesy. Najdluzej goszcza u nas pilkarze, ktorych znalezlismy bodajze w szescipoakach Actimela. Magnez ze slonecznikiem zawierajacy ''siostrzana'' sentencje podarowala mi kiedys moja siostra. Kartki pocztowej od Alicji pilnuje Matka Boska z Lourdes :) Jest i drewniany misiek, ktorego podarowala nam bratannica meza. Aniolka natomiast otrzymalismy z okazji chrztu swietego syna naszego swiadka. Jest i uroczka biedroneczka decu, ktora otrzymalismy od Totowej mamy.

Jak widac jest rowniez i kilku ''rozbitkow'', ktorych ceramiczna czesc nie przetrwala dotyku synowskich rak i ostaly sie po nich jedynie ''dupki'' :)

8 komentarzy:

  1. Fajna lodówka, podobną chcę sobie kupić, gdy już będziemy na swoim, czyli za jakieś kilkadziesiąt lat:). U nas porządeczek, bo lodówka jest zabudowana, więc siłą rzeczy nie możemy żadnych magnesów ani karteczek przypinać. A szkoda, gdyż jestem fanką właśnie artystycznego nieładu i bardzo mi ten termin odpowiada:).

    OdpowiedzUsuń
  2. No w końcu jakaś lodówka z nieładem jak u mnie :) Kuponów rabatowych na porto zazdroszczę, kocham porto!!! Jeju aleź niesamowity magnes pilnuje mojej kartki :) u mnie teraz wisi Twoja kartka, ale trzyma ją zwykły misiu, bo niestety nie mam tak wyjątkowych magnesów... Bardzo się cieszę, że miałaś ochotę na moją zabawę :) dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie jak dużo rzeczy jest na lodówce :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawy ten wasz artystyczny nieład:)
    wswiecieoliwii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. I jednak się nie myliłam artystyczny nieład nie ma co :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Widać, że u Was dużo się dzieje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oooo... rozczuliła mnie rozpiska wariantów podróży do Polski na Święta :)

    OdpowiedzUsuń